Moja szuflada.
24/01/2012
Na blog “Moja Szuflada” redakcja trafiła w czasach kiedy była jeszcze bardzo małą redakcyjką, robiła w pieluszkę i darła głośno mordę, ile razy uznała, że coś jest nie tak. Czyli, można powiedzieć bardzo, bardzo dawno temu.
To ostatnie może się nie zmieniło, ale jakby nie było, okrzepliśmy już co nieco w blogowym światku. Jesteśmy teraz poważną redakcją z prawdziwym komputerem, kopiarką, spinaczem z którego można strzelać w tyłki redakcyjnych koleżanek i coffemakerem na kapsułki, bez którego jak powszechnie wiadomo pisanie blogów w ogóle nie byłoby możliwe
Siłą rzeczy o Mojej Szufladzie pisaliśmy już w przeszłości. Żeby się nie powtarzać powiemy tylko tyle, że od czasu ostatniej notki blog stał się jeszcze lepszy, jeszcze popularniejszy, jeszcze ciekawszy i nawet gdybyśmy chcieli powiedzieć o nim coś złego, to sorka, ale po prostu się nie da.
Lubimy czytać autorów którzy budzą naszą sympatię. Searovera zdecydowanie do tej grupy zaliczamy.
Obecnie w głosowaniu blogerów Szuflada z trzema kukami znajduje się na miejscu 6. Ponieważ do końca głosowania pozostało jeszcze kilka dni redakcja jest pewna, że dociągnie do czterech.
Jedna kulka wyglądają tak:
Searover potrzebuje ich cztery, to chyba dość to proste.
I pamiętajmy, to nie chodzi tylko o konkurs, tu przedewszystkim chodzi o te dzieci bez nóżek i rączek które czekają na nasze smsesy.
Nie wiemy czy Searover zdobędzie tytułu Blogerów, Ojciec Leon wspierany głosami parafian z dostępem do internetu idzie jak burza, ale co tam, walić tytuł. Szuflada jest wartością samą w sobie.
Przeważnie nie namawiamy to głosowania na ten czy inny blog, tym razem odstąpimy od tej reguły i w treść notki wstawimy odpowiedni obrazek:
Ze względu na dzieci… (również)
8 komentarzy
leave one →


Mam pytanie do pana Kilmore . Skoro poleca pan bloga i prosi o wysłanie sms-a. tzn. że go pana czyta , tym bardziej że nie odkrył go pan dzisiaj . A zatem pytanie : czy autor Szuflady podaje imię Anioła , o którym wspomina w swoich blogowych notkach , bo albo mi umknęło albo po prostu nic na ten temat nie ma .
Joanna
Joasiu: chętnie wyjaśnię tą tajemnice, Anioł Searovera to Zenobia, (dlatego nigdy nie wspomina je imienia)
PS
Za tą bezcenną informacje jesteś mi winna głos na “Moją szufladę”
Szkoda , że wątek z Aniołem w roli głównej tak mało rozbudowany . Nie pozostaje mi nic innego , jak oddać głos na blog Ojca Leona Knabita . Tam od aniołów aż się roi ;-)
pozdrawiam
Joanna
Tego bym nie robił, istnieje niebezpieczeństwo, że z twoim imieniem wezmą cię żywcem do nieba.
PS
Może i dobrze, że nie rozbudowany, pewna komentatorka mało nie padła rażona epilepsją, kiedy się dowiedziała o istnieniu Anioła. Searover dba o zdrowie czytelniczek.
A ja podejrzewam , że wątek z Aniołem dlatego nie jest rozbudowany , bo nie jest on numerem jeden w życiu kogoś , kto całe swoje życie spędza z walizką u boku . Oczywiście Anioł może być święcie przekonany , że jest całkiem odwrotnie , co oznaczać może tylko jedno , że nie jest prawdziwym aniołem :-)
Joanna
To akurat jedna z tych rzeczy których nie rozumiem, ani nie potrafię sobie wyobrazić. Więc biorę to na słowo, tak jak to Searover opisuje.
Zagłosuję na Szufladę, warto!
Dziękuję, Redakcji “Pełnej Kultury” za notkę oraz wszystkim, którzy oddali głosy i/lub zachęcili innych :) Co do Anioła, to przyznam, że w ostatnim wątku dyskusji między Joanną a Kilmorem sam się nieco pogubiłem i już chyba nie wiem o co chodzi :) Bardzo mi natomiast miło, że są ludzie, którym ten wątek wydaje się mało rozbudowany. Są niestety i zgorszeni nieprzyzwoitością tych niezbyt rozbudowanych fragmentów. Przyznają, że czytają, ale z obrzydzeniem. Żeby więc zwrócić ich uwagę, że piszę głównie o podrózach, staram się wątek aniołowy trzymac nieco w ryzach :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.