Skip to content

Wpis numer jeden

22/01/2009

Mam takie wrażenie, że odkąd Jędze z Charmee opanowała twórcza niemoc a kot razem z nową flamą ukierunkował się na jeden, nie do końca wart aż takiej uwagi  blog, blogosferze brakuje kogoś, kto zdezorientowanym i zagubionym wskazałby, what is right and what is wrong w meandrach netu.

I tu właśnie, widzę tu niszę dla siebie…

Wiadomo odnalezienie właściwej niszy to połowa sukcesu, by tego dokonać potrzebna jest intuicja.  Raul Castro miał taką, nie tylko dotrwał do późnej starości w stanie nienaruszonym, ale nawet udało mu się porządzić krajem bez dokonywania krwawego przewrotu. Przez  całe życie, jako premier, zadowalał się ochłapami ze stołu brata, by we właściwym momencie wskoczyć na jego miejsce. Odniósł sukces, bo miał swoją niszę… gdyby nie ona, nie dotrwał by trzydziestki otruty lub powieszony na własnym krawacie.

Nie wiem jak to jest z moją intuicją, być może jest z nią bardzo źle. Już nie raz okazywało się że atrakcyjna dupa świdrująca mnie wzrokiem przy sąsiednim stoliku, jedynie stara się przyciągnąć wzrokiem kelnera, akurat stojącego za moimi plecami….

Tak więc nisza, załatwia wszystko… lub jak w tym wypadku prawie wszystko… pozostaje tylko usiąść i pisać. Tematów wydaje się nie brakować… durnych blogów jest cała masa, dobrych też jest trochę, a do tego te wszystkie emocje związane z konkursem onetu…

Reklamy
7 komentarzy leave one →
  1. Fish permalink
    23/01/2009 3:08 pm

    Masz rację, znalezienie niszy to połowa sukcesu. W tym wypadku, drugą połową jest odpowiedni warsztat literacki. Twój jest niestety i to niestety dla twoich czytelników, o ile tacy są – nudny. To jest lektura dla intelektualnych masochistów.
    Pozdrawiam.

  2. Morfi permalink
    24/01/2009 1:15 am

    zostawiam Ci ślad ;)

  3. 24/01/2009 2:08 pm

    Chyba naprawdę piszę w sanskrycie, skoro aż tak trudno mnie zrozumieć. Nie czepiam się ani tego blogu, ani – tym bardziej – jego właścicielki. Znalazła się na linii ognia, tylko tyle. Równie dobrze mógł się tam znaleźć każdy inny blog, na przykład taki, w którym słabiutkie notki ilustrowane są kiczowatymi obrazkami ściągniętymi z sieci, gdyby znalazł się w finale konkursu w kategorii np. „blogi artystyczne” ;)
    Uważam, że zwolennicy elitaryzmu nie powinni zamykać się w wieży z kości słoniowej, bo łatwo może ona zamienić się w „wieżę milczenia”, na której – jak wiadomo – padlinożerne ptaki mają ucztę z ciał nieboszczyków, w tak egzotyczny dla nas, Europejczyków, sposób chowanych(może powinno się nieco inaczej nazywać taki pogrzeb). Nie mam zamiaru fałszywie gratulować autorce sukcesu(ma szansę wygrać, czemu nie?), ani milczeć, udając, że niczego nie widzę.
    Nie zajmuję się krytyką poszczególnych blogów, niech sobie ich autorzy piszą, jak chcą. Ciekawsze jest dostrzeganie i analizowanie zjawisk i procesów kulturowych, również tych w necie.

  4. 24/01/2009 10:19 pm

    A to chyba blog Procesa tu jest…

    (A ten na Bloxie, z niedawnych czasów jego „wycofania się”, nadal czynny?)

  5. 25/01/2009 1:42 am

    Z Ciebie Moon, to jednak jest kompletna wieśniara.

    Def. nie przejmuj się tak, ja chyba też w tym, no sancośtam piszę bo Twój komentarz to tutaj kompletnie od czapy… Chyba, żeś takiego gula na Cornelcie dostała, że Ci kompletnie rozum odebrało…

  6. 25/01/2009 2:51 pm

    Nie taka, jak z Ciebie wieśniak.

Trackbacks

  1. wpis numer jeden i pół « Pełna Kultura

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: