Skip to content

Kozetka obwarowana paragrafami

23/01/2009

Konkurs na blog roku budzi wiele emocji. To dobrze. Miło wiedzieć, że w Internecie, nie tylko tlenowe sesje przed kamerkami budzą emocje.

Naprawdę cieszy mnie fakt, że ludzie tak emocjonują się pisaniem.  Szkoda tylko że emocjonują się w tak niezdrowy sposób.

No cóż, to że blogi z Onetu miewają na liczniku jakąś astronomiczną liczbę odwiedzin, wcale nie oznacza, że faktycznie przewija się przez nie aż taka liczba odwiedzających. Liczniki z Onetu mają to do siebie, że liczą absolutnie wszystko co zajrzy na stronę łącznie z robotami indeksującymi i czytnikami kanałów RSS. Jeśli blog jest regularnie prowadzony, to tylko z kanałów RSS można otrzymać do 50 odwiedzin dziennie. Więc jeśli drogi blogowiczu z Onetu masz taką dzienną liczbę odwiedzin, to oznacza to tylko tyle, ze najprawdopodobniej jedyną osobą która czyta Twojego bloga jesteś Ty sam.

Koleżanka Kozetka uważa się za czytaną i popularną w blogowym światku, ale ponad 720 tys odwiedzin przekłada się na jedynie 120 głosów esemesowych. Przykre rozczarowanie, skutkujące wybuchem niepotrzebnej złości.

Nie życzę Kozetce źle… fakt, na nagrodę nie ma najmniejszych szans, „smugami światła niezauważalnie wkradającymi się pod drzwiami” Kozetka u żadnego jurora uznania nie znajdzie, więc najbardziej życzę Kozetce pokory.

Powinnaś droga Autorko wiedzieć, że obwarowanie miernej pisaniny groźbami dotyczącymi praw autorskich budzi jedynie uśmiech politowania.

Blog oczywiście polecam, szczególnie amatorom zdjęć kaczek pływających po parkowych stawach,

Na kozetkę zresztą  zapraszany jest każdy, Szkoda tylko, że jedynie po to, by polizać kozetce dupę, a każde słowo nie w tą stronę, karane jest usuwaniem komentarzy…

PS

Na szczęście są wśród nas blogerzy potrafiący nawet bardzo potężnego kopa w tyłek przyjąć z uśmiechem. Miło mi zakomunikować że Blog Poltergeist po doznaniu sromotnej porażki w konkursie Onetu, czuje się dobrze i działa jak działał…

Advertisements
8 komentarzy leave one →
  1. Mayuri permalink
    23/01/2009 12:55 pm

    Przyznam, że czegoś tak żałosnego nigdy w życiu nie czytałam. Widzę, że ulżyłeś swoim frustracjom w sposób najbardziej chamski, w jaki tylko mogłeś.

    Koleżanka Kozetka za nic się nie uważa, a już najmniej za popularną, głosy w ilości, w jakiej je otrzymała zupełnie jej nie ruszają, choć cieszy się, że te według Ciebie marne „120” wystarczyło, by przejść dalej. Złościć się nie złoszczę, bo jak wiadomo złość piękności szkodzi, a pisać i tak będę zapewne dalej, bo zwyczajnie lubię..

    A o usuwaniu komentarzy Gostku zupełnie nic nie wiesz, nie wiesz o czym czytałeś i czego to dotyczyło, ale oceniasz, myśląc, że masz do tego pełne prawo i że na tej podstawie możesz dokonać pełnego opisu psychologicznego mojej osoby.

    Napiszę Ci tak: komentarze, o których była mowa w notce, którą czytałeś zupełnie mnie nie dotyczyły personalnie, były konfliktem dwóch osób, wzajemnie sobie czyniących zarzuty, a że nie bardzo mam ochotę robić z mojej kozetki ring, to pozwoliłam sobie proceder ukrócić, do czego miałam prawo, bo rozmowa na temat i na poziomie nie była. Komentarzy negatywnych personalnych nie usuwam, o czym można się przekonać zwyczajnie je czytając. Usuwam tylko reklamy, za którą i Twój ostatni komentarz uważam, więc raczej znasz jego los.

    Dwa. Kwestia praw autorskich. Może Cię to zupełnie nie obchodzić, czy ktoś sobie kradnie Twoje teksty, czy nie, ale ja jestem przywiązana do swojej marnej twórczości i nie lubię, gdy ową marną twórczość ktoś sobie kradnie. A że kradzież się zdarzyła a argument był wzięty z kosmosu, że niby nie było napisane, że nie wolno, to pozwoliłam sobie zaznaczyć, że coś takiego jak prawa autorskie istnieją. Nie ja pierwsza i nie ostatnia, bo jest wiele blogów, które również podobne zabezpieczenie mają.

    Trzy. Tobie może się nie podobać to, co piszę i wcale nie mam zamiaru zabiegać o Twoje poparcie, czy sympatię. Dziwię się, że poświęciłeś tyle czasu, by wylać zalegającą w Tobie żółć. Może myślisz, że będziesz dzięki temu super popularny, bo kogoś zmieszałeś z błotem.

    Powodzenia życzę, naprawdę, zwłaszcza, że widzę, że ten genialny autor dopiero pisać zaczyna. Mnie i moją kozetkę zechciej łaskawie zostawić w spokoju, bo ja reklamy Tobie robić nie mam zamiaru, tym bardziej brudzić sobie Tobą moich, jakże pozbawionych zdolności pisania, rąk.

    Żegnam :)

  2. 23/01/2009 3:39 pm

    W tym, kotku nie ma grama żółci, to tylko twoja palma, zniekształca Ci widzenie… To co pisze odbierasz jako złośliwość, ale gdybyś po prostu wzięła głęboki oddech i spojrzała na siebie choć z odrobiną dystansu, wtedy wszystko zaczęło by wyglądać inaczej…

  3. Mayuri permalink
    23/01/2009 4:03 pm

    Kotkiem dla Ciebie z całą pewnością nie jestem. Spoglądam na siebie z dystansu co dzień. Nie oczekuję peanów na własną cześć, ale nie mam zamiaru tolerować „jechania mi” z powodu tak żałosnych argumentów.

    Literatura, czy nie literatura, jednym się coś podoba, innym się nie podoba. Konkurs konkursem, szczerze żałuję, że wzięłam w tej farsie udział, bo nie ma to nic wspólnego ze zdrową rywalizacją, a wiele wartościowych blogów odpadło na samym początku.

    Poza tym nie przyjmujesz argumentów, bo masz swoje widzi mi się i wydaje Ci się, że mnie rozgryzłeś. Mylisz się. Ja nawet się specjalnie za utalentowaną nie uważam, normalnie do pięt nie dorastam tym wszystkim blogom w dziesiątce, z Licencją, której tropem zapewne poszedłeś, włącznie. I nie widzę sensu dalszej wymiany zdań, nie musisz mnie czytać, czy zaliczać w poczet literatury. Blog to dla mnie tylko hobby, przejściowe i bynajmniej nie doskonałe w swej postaci. Uderzając mnie personalnie, już mniejsza o komentarze na temat mojej pisaniny, okazujesz swój brak dystansu do tego konkursu. Może to taka moda nastała, że na wszystkich trzeba pojechać, żeby jak najszybciej rzucili pióro i zaszyli się gdzieś, z dala od statystyk i frustratów. Tylko, że Internet daje równe prawo pisania wszystkim, jak chcą i co chcą.

    No i jak się pewnie domyślasz, nie mam zamiaru kontynuować rozmowy na tym poziomie, powodzenia w kulturalnych dialogach z Licencją i innymi, którym nie dorastam do pięt, co zupełnie mnie nie dołuje. Bye!

  4. 23/01/2009 5:11 pm

    Moja droga Kozetko:
    Za długo piszę, żeby myśleć że można kogoś „rozgryźć” tylko czytając jego bloga… Twoje komentarze tutaj, jak i dyskusja z Licencją mówią o Tobie znacznie więcej…

    Jak powiedziałem nie życzę Ci źle… chylę czoła już przed samym faktem prowadzenia jednego bloga przez tak długi okres czasu… Niemniej w świetle tego co powiedziałaś Licencji, mam prawo uważać że szajba Ci lekko odwaliła,

    Pozdrawiam niezwykle serdecznie i mam nadzieje, że moja subiektywna opinia na Twój temat nie pozbawi Cię radości dalszego pisania…
    Trzymaj się
    …Kotku… :)

  5. Mayuri permalink
    23/01/2009 5:24 pm

    Ten blog nie powinien nazywać się tak, jak się nazywa, oczywiście ze względu na osobę autora.

    Mój dialog z Licencją to zdecydowanie jej i moja sprawa. Przyznałam się w nim do generalizowania, ale z tego, co napisałam o konkursie się nie wycofam, bo mam zbyt wiele informacji z różnych źródeł na ten temat. Personalnie do Licencji nic nie mam. Nie mam zamiaru również oceniać innych blogów pod względem zawartych w nich treści. Zasady są takie, a nie inne i dalej przeszły takie, a nie inne blogi. Teraz to nie ma żadnego znaczenia. Gdybym nie znalazła się w następnym etapie, to również znaczenia by nie miało.

    Styl i mechanizmy, jakie stosujesz, by popierać swojego ulubionego bloga, przechodzą wszelkie granice. Moje pisanie nie ogranicza się na szczęście do samego bloga, bym ubolewała nad tym, że ktoś go nie trawi i przez taką opinię poszła się powiesić na najbliższym drzewie. Każdy pisze jak umie. Nie podoba Ci się moja osoba i moje pisanie – nie czytaj, nie komentuj, zaoszczędzisz kilka lat życia.

    W gruncie rzeczy, to żal mi Ciebie… Kłaniam się w pas i życzę powodzenia w życiu, jako że z prywatnych rozmów nie lubię robić publicznych kłótni, z donosami w tle. Miłego blogowania i wielu czytelników i udanego startu za rok, bo jak się domyślam, z całą pewnością masz takie plany. W końcu oceniając kogoś na podstawie kilku słów musisz być jakimś psychologicznym guru, który rozgryzie każdego. Zagryzie też..

  6. Małgorzata Jedligówna permalink
    23/01/2009 8:48 pm

    Lubię kaczki, szczególnie pieczone. I na kozetce też lubię…

  7. Jan Chrzan permalink
    23/01/2009 9:10 pm

    Z góry przepraszam za moją narzeczoną, Małgorzatę Jedlig. Łazi po blogach i chrzani głupoty. Odbiło jej z tym konkursem na blog roku.
    Co złego, to nie my.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: