Skip to content

Magiel schodzi do podziemia, czyli nisza szczytująca

26/01/2009
by

 
Gęstniejąca atmosfera przyjemnie udrażnia moje nadwerężone zatoki. Lubię ten rodzaj ciszy przed burzą – sonary penetrują głębię oceanów, satelity wirtualnie tną powierzchnię e-planety na kawałeczki wielkości opitej pchły, tresowane netoperki włączają swoje detektory, aromat napalmu przechadza się dachowcem pod płotem. I jeszcze inne tandetne uwypuklenia już i tak trójwymiarowej chwili.
Istnieje kilka możliwych scenariuszy pogodowych na najbliższe dni. Od zefirku po trąbę powietrzną. Właściwie wszystko teraz skupia się na tym, kto komu udowodni większą głupotę, zakompleksienie, wykorzystywanie sytuacji dla podniesienia sobie statystyk, wieszanie cygana za jaja i takie tam inne przyjemności. Właśnie. Statystyki.
Nasz blog je lubi. Łatwo było się domyślić, że magiel będzie miał powodzenie. Jak każdy inny. Co z tego, że ca 90% naszego społeczeństwa oficjalnie brzydzi się „dziennikami” na F i na S, skoro 95% i tak je podczytuje? Mało odkrywcze? Powiem więcej – wcale nie odkrywcze.
Niemniej z prostymi z założenia maglami też bywa różnie, jak się okazuje. W jednej z odnóg TVN można cotygodniowo przyjrzeć się plotkom i plotom ze świata celebrytów made in Poland. Mikroskop nazwano Maglem Towarzyskim. Teoretycznie ma się tam odbywać rzetelna dziennikarska krytyka zachowań i sterowanych posunięć, nie osób. Program miał bezlitośnie ukazywać śmieszność, fałsz i wpadki lanserów wszelkiej maści. Dwoje prowadzących, a głównie osoba red. Karoliny Piotrowskiej, dawała mętne ale jednak gwarancje na obiektywizm, klasę, rzeczowość, a nawet – zaryzykuję – profeskę. Jednak forma zeżarła treść do ostatniego okruszka. Zabrakło dystansu do siebie i odwagi cywilnej. Kilkanaście tygodni temu progi owego magla odwiedził Michał Żebrowski, bezlitośnie obnażając prowadzących i wprawiając ich w chwilową konsternację. Okazało się, że jako jeden z niewielu nie miał ochoty na wylewanie pomyj na tzw. środowisko, na kpiny z kolegów tańczących z gwiazdami, na mieszanie z błotem prowadzących gwiezdne rankingi. Precyzyjnie wycelowanymi pytaniami udowodnił oglądającym, że program nie ma otwierać oczu na manipulację widzem, a ma widzem manipulować w drugą stronę. Karuzela, karuzela…
Wszystko, co wystawione jest na oczy publiczne, ma wabić – nie ma przebacz. Chodzi o kasę, o oglądalność. Przenosząc to na nasze podwórko blogowe – ma zapewnić poczytność i rosnące statystyki. Im bardziej krzywa wzrostu się podnieca, tym bliżej do wytrysku. Czasem seks jest przypadkowy, czasem gra wstępna trwa miesiącami. Niektórzy zabezpieczają się na kilka sposobów, zakładają gumki nawet na twarz, by być nierozpoznawalni. Inni idą na żywioł w ramach lustrzanego odbicia pewnego hasełka z dawnych czasów. Make war not love wydaje się być znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze? Najczęściej same zapasy łóżkowe przypominają jarmarczną wersję SM, choć nie brak i tych bardziej wysmakowanych, niemal tantrycznych. Pozostaje teraz pytanie, czy teraźniejsze wirtualne bzykanko zakończy się kacem paramoralnym, czy fajką, choćby nie-pokoju. Czy rano powietrze odetchnie po burzy kolorami tęczy, czy można będzie zaśpiewać z pewnym Sewerynem: uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt chłodu ust twych…
Od czego zależy poranek? Chyba łatwo się domyślić. TU jest magiel. TU – też. Tu… magiel cierpi młodym Werterem, niemniej zdaje się powoli stawać na zachwianych fundamentach, by odnaleźć wewnętrzne ja. TU z kolei jest magiel, który satynę potrafi przerobić na wycieraczki, co jest wyższą szkołą jazdy figurowej. Właściwie, to nawet jazdy po Figurach. Owe magle się siebie nie wstydzą. Sytuacja ma się zupełnie inaczej w TYM przypadku. Ten magiel nie dość, że się siebie wstydzi i „usprawiedliwia” księżycowymi argumentami, to jeszcze wnosi pretensje do bycia co najmniej misją. Podobnie jak p. Karolina Pe dla wersji telewizyjnej, osoba redaktorki Małgorzaty wprowadza w błąd potencjalnego czytelnika. Gdyby patrzeć na miejsce poprzez pryzmat jej niezłych nóg, wiedzy czy pewności siebie coraz częściej mieniącej się bezczelnością, brakiem szacunku wobec kolejnych odwiedzających i opisywanych, przemądrzałością i wyszczekaniem – nie wypada nawet podejrzewać, że ktoś taki może dla rozbujania statystyk i zwrócenia na siebie uwagi bawić się w magiel domowej roboty. Ale już zmieniając nieco optykę i patrząc przez pryzmat treści, śmiało można pożyczyć parę pytań od p. Michała Żet i skompromitować świątynię w paru zdaniach jej własnej boginki. Wystarczy je ze sobą zestawić, uprzednio wyłowiwszy je z kwiecistego bełkotu ozdobników. Co zresztą – zgodnie z wczorajszą zapowiedzią – zostanie tutaj dokonane. Nasz magiel nie ma ambicji udawania synagogi. Jedynie prognoza się nieco zmieniła – nawet wspomniany TVN nie trafia stuprocentowo z zabawą w przewidywanie zachowań frontów. Co się odwlecze…

Reklamy
No comments yet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: