Skip to content

Bez wątpienia literacki, choć nie do końca blog.

06/02/2009

Parę dni temu obiecałem odnieść się do blogów z kategorii literackiej, a że obietnice zobowiązują, wczoraj tuż przed wyjściem z pracy wydrukowałem sobie sporą część Warzywka.

Wieczór był zimny, tramwaj pusty, a motorniczy bez wątpienia spieszył się do domu. Jego brak szacunku dla zdrowia pasażerów nie ułatwiał czytania. Podobnie jak i dialog dwóch lasencji obijanych przez bezdusznego kierowcę tramwaju, tuż obok mojego siedzenia.

– A pojeb zadzwonił do mojej matki!
– Pierdolisz?
– No jak kurwa pierdolę?!
(…)

Kategoria literacka pewnie jest w sam raz dla Warzywka. W sumie jak się pisze o literaturze to czemu nie nazwać tego blogiem literackim, choć nie ukrywam, że Warzywko nie jest do końca tym, co ja rozumiem pod powyższym terminem. Ale to ja. Każdy ma prawo do własnych definicji.

Czytanie szło mi jak po grudzie. Być może dlatego, że Warzywko nie do końca nadaje się lekturą tramwajową… a może po prostu, pozbawiona treści acz barwna konwersacja dwóch cipek stojących obok mnie, co i raz odwracała moją uwagę.

– No i go wyjebałam!
– Ja bym go już 100 lat temu wyjebała
– Jebany popierdoleniec
(…)

Nie będę ściemniał, w życiu bym nie przeczytał tych wszystkich książek jakie udało się przeczytać Warzywku. Tym bardziej, że komentowane lektury są raczej ciężkie, z zadęciem filozoficznym i bez – jak podejrzewam – akcentów o charakterze pornograficznym.

Styl? Nie wiem, do czego można by się przyczepić – notki zgrabne, przemyślane. Nie da się ukryć, że ma to pisanie Warzywka ręce i nogi.

No… może mógłbym ponarzekać, że niektóre wpisy brzmią jak wyjęte z pamiętnika Czekisty. Jak ta o miejskiej partyzantce, co mnie się niedojrzała wydaje, ale może właśnie tak miało być, może to celowy zabieg?

W sumie to tylko jedna rzecz mi w Warzywku śmierdzi dość jednoznacznie. Ilość oddanych głosów to absolutny fenomen, nie wiem skąd taka ilość czytelników. Wpisy na Warzywku ukazują się strasznie nieregularnie, mało tego – jak już są publikowane, to po trzy cztery jednego dnia. Potem blog zieje pustką prze kilka tygodni i znów mamy kilka wpisów zamieszczonych w jedno popołudnie.
Takie pisanie nie przysparza stałych czytelników, ale… ponieważ nie chcę wyjść na zwolennika teorii spiskowych, tematu drążyć nie będę.

Myślę, że teksty nie powstają na użytek Warzywka, co sprawia, że całość wydaje się tworem sztucznym i mimo, że wpisy są interesujące, ja bym go do folderu z ulubionymi adresami nie dodał .

Czy Warzywko można nazwać blogiem? No… ja bym go tak nie nazwał. Ale to znów: ja.

Tak sobie myślę.. warzywny „blog” ma spore szanse na pierwsze miejsce we wspomnianej kategorii, ale z ostatecznym typem wstrzymam się do czasu, kiedy przeczytam dokładniej trzeci z nominowanych blogów. Blog Licencji znam lepiej niż dobrze.

Reklamy
3 komentarze leave one →
  1. 06/02/2009 6:05 pm

    Zajrzę do pretendentów dopiero po weekendzie, a na razie powiem jedynie tyle – szefie – że mianowicie:

    Filozofowanie, to bywa dopiero pornograficzne! Nie znasz się najwyraźniej ;P

    (…) konwersacja dwóch cipek stojących obok mnie

    Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że stają jednak kutasy cipki mogły się co najwyżej pluć ;)

  2. Karaiby MP-trójek permalink
    18/08/2009 3:08 pm

    poetyckość ‚lukrowanych odbytów’ bliska jest ‚100-letniemu wyjebianiu’. Ekskiuzmi.

  3. 18/08/2009 5:01 pm

    Jeśli masz jakieś uwagi krytyczne… to spierdalaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: