Skip to content

Czego szukam w blogach

24/02/2009

Jeśli sięgniemy po pierwszą książkę, jaka w danej chwili nawinie nam się pod rękę, to z dużą dozą prawdopodobieństwa książka ta będzie jakieś 500 razy lepsza niż najlepszy blog w naszej zakładce z rekomendowanymi linkami.

 
Nie czarujmy się – to, co ludzie wypisują w necie, to w ogromnej większości z literackiego punktu widzenia przerażający chłam. Zdarzają się rzecz jasna perełki blogowe, nie tylko doskonale napisane ale również interesujące,  z mądrymi głębokimi tekstami, ale takich jest jak na lekarstwo. Generalna zasada jest taka, że jeśli ktoś umie i lubi pisać, to zamiast prowadzić blog, napisze kilka wierszy czy opowiadań i będzie próbować wydać to gdzieś lub przynajmniej wkręcić to w jakiś  konkurs  literacki z nadzieją, że ewentualna wygrana taką publikację mu ułatwi.
 
Nie czytam blogów dlatego, że  szukam dobrej literatury. Czytam je, bo szukam ludzi, którym mogę zajrzeć w dusze. Dla mnie o wartości bloga decyduje w równym stopniu kunszt pisarski, co osobowość autora.
 
Jest rzeczą oczywistą, że większość piszących nie jest zdolna do zdobycia się choć na gram szczerości wobec swoich czytelników. Będą oni przybierać tysiące póz, nierzadko ubranych w piękne i wyszukane słowa, i… choćby nie wiem jak długo się starali, nie przemycą w swojej pisaninie grama myśli, która miałaby choćby znikomą wartość.
 
W dupie mam takie blogi. Gówno mnie obchodzi, kim chcieliby być ich autorzy. Fikcji mogę poszukać sobie w książkach.
Nie dbam też o tych wszystkich pragnących dowartościować się ilością odwiedzin na ukochanym blogasku, czy poczuć wilgoć w majtkach na widok słodko pierdzącego komenta pod wpisem.
 
Lubię blogi przemyślane, pisane z myślą przewodnią, mające oparcie w rzeczywistości. Lubię wierzyć w to, co czytam i lubię ufać piszącemu. Nie dlatego, że takie mam założenie, ale dlatego, że treść bije po oczach wiarygodnością.
 
Niestety słowo ma wielką potęgę. Przez całe stulecia ludzie byli przekonani, że ich pojawienie się na Ziemi było skutkiem Boskiej interwencji. Tak było aż do roku 1859, kiedy to Karol Darwin upublicznił swoje przemyślenia związane z pojawieniem się i rozwojem gatunków. Od tamtej chwili ludzie zaczęli pochodzić od małp. Darwin nie zmienił historii, zmienił jedynie ludzką opinię na ten temat.
 
Nawet średnio przekonujący wywód, poparty dobrymi przykładami, jest w stanie odwrócić tor naszego myślenia o 180 stopni
 
Ze mną jest podobnie…
Czytam blog przez rok albo dłużej i nie mam pojęcia, że jego autor wpuszcza mnie w kanał. Dzieje się tak dlatego, że wierzę mojemu mózgowi. Niestety, mało kto wychodzi na takiej wierze dobrze.
 
Marek W. znęcał się nad swoją żoną i dziećmi, w wyniku czego został aresztowany. W areszcie jego mózg poradził mu napisać wzruszający list i zaadresować go do wymiaru sprawiedliwości. Sędzia, po przeczytaniu tego listu, zdecydował się wypuścić go na wolność . Rozzuchwalony powodzeniem swoich zamysłów mózg Marka W. kazał mu spożyć większą ilość alkoholu, pójść do domu, odesłać dzieciaki do dziadków  i posunąć żonę nożem.
Marek W. został pojmany jakieś trzy godziny po tym fakcie. Jeśli do tej pory jego życie nie układało się najlepiej, to teraz ma naprawdę przesrane. A wszystko to dlatego, że słuchał rad własnego mózgu.
 
No i co? No i nic.
 
Napisałem, co miałem napisać, a teraz – leniwie drapiąc się po jajkach – będę obserwował rosnącą liczbę odsłon tego wpisu.
Może nawet mi stanie.
 
PS.
Niestety, nie mogę podać linku do wspomnianego blogu, bo zakłamany babsztyl go skasował.
Reklamy
10 komentarzy leave one →
  1. 24/02/2009 10:49 pm

    Po pierwsze – nie wiem, o jakim blogu piszesz. Niestety .A może nawet to i lepiej?

    Po drugie, kategoryczne stwierdzenia o wędrówce korzeni naszych sprzed Boskiego oblicza pod goryle stopy trochę mógłbyś jednak wyważyć ;) Ani Darwin – on szczególnie – nie przedstawił żadnych jednoznacznych i nie mających luk, dowodów na ewolucyjny tok rozwoju życia i powstania samej planety czy całego wszechświata, ani wierzący w Bożą interwencje tego uczynić nie mogą. Dlatego właśnie ewolucjonizm nadal jest głównie teorią, a zaufanie do Boga – wiarą. W rzeczywistości, jedno i drugie jest wiarą i opiera się na przyjmowaniu którejś opcji zawierającej w pakiecie startowym wystarczające dla konkretnej osoby dowody ;) Jedno i drugie jest osobistym przekonaniem. Wyborem, który w pewnym sensie rzutuje na nasz tryb życia i inne wybory, których dokonujemy przez pryzmat obranej wiary.

    Po trzecie..
    Hm..
    Dość kategorycznie też podsumowujesz „nieszczerych” blogowiczów. Może popatrz z drugiej strony. Bez emocji (choć o emocje tu w gruncie rzeczy chodzi, rozczarowanie i złość do nich należą). Nie powinno to być dla Ciebie wielkim wysiłkiem, bo miałeś kilka nieprzyjemnych doświadczeń z zabawianiem się Twoją szczerością pisacza. Ja też miałam. Jeszcze przed rozpoczęciem blogowania. Szczerość w necie jest mitem. Można mocno oberwać za wylewanie siebie.
    Może Cię złościć kreacja, ale to jedyna możliwość ochrony dla piszącego. Dlatego warto ufać realnie, nie wirtualnie. Relanie w znaczeniu – w realu. Mieszanie relnego zaufania z wirtualnym jego obiektem, to droga do świra. Na skróty.

    Po czwarte. Blog jest w pewnym sensie literacką formą wyrazu. Nic dziwnego, że wiele napotykanych tutaj treści jest wprost: fikcją literacką.
    Fałszywym jest założenie, jakoby wszyscy (a nawet – większość) piszący nawet w miarę dobrze, chcieli z marszu wydawać swoje myśli drukiem. Ba! Wielu nawet będąc znalezioną przez poławiacza wydawniczego perełką, nie chce słyszeć o możliwości podjęcia współpracy. Ja np. nie chciałam i nie sądzę, bym zechciała kiedykolwiek :)
    Pomyśl – kiedyś przyuczano dzieci do wszystkiego. Dziś pisanie wierszy, kaligrafowanie, praktyczne umiejętności plastyczne, gra na instrumencie, haft, czy nawet doskonałe popisy kucharskie, to w zasadzie dodatkowe kwalifikacje zawodowe. Niegdyś – norma, niejako wynoszona w dorosłość z domu. To wszystko służyło upiększaniu własnej codzienności, uprzyjemnianiu domowego życia. Nie od razu, koniecznie, zarobkowaniu ;)

    Po wtóre: mózg..
    Ten nie da się oszukiwać długo, za to sam oszukuje perfekcyjnie własnego nosiciela. Jak bardzo byśmy chcieli wierzyć, że panujemy nad wszystkim, lepiej nie zapominać, jak mali jesteśmy wobec tego – własnego przecież – kawałka mięsa..

  2. 25/02/2009 11:05 am

    Moja droga Morfi… ja tu nie rozstrzygam kwestii pochodzenia ludzkiego gatunku, ja jedynie mówię, że ludzie są podatni na przekonujące argumenty, nawet nie poparte konkretnymi dowodami.

    Nie krytykuje też tych co piszą blogi inne niż te która ja uważam za wartościowe. Tu jest miejsce dla każdego. A ja mogę sobie lubić blogi właśnie takie a nie inne.

    Szczerość w necie jak najbardziej funkcjonuje, nie znaczy to rzecz jasna, że jak ktoś nie podaje swoich dokładnych danych to zaraz jest nieszczery, można być szczerym jednocześnie zachowując anonimowość.

    Tak ty nie chciałaś, ale ja piszę o tych co chcieliby, a ci jak myślę blogów nie piszą i to właśnie is my point.

    A o mózgu to ja właśnie dokładnie to napisałem, ufanie w jego potęgę to największy błąd jaki można popełnić.

  3. 25/02/2009 12:27 pm

    ..i właśnie tylko tyle wynika z mojego tradycyjnego słowotoku, żebyś nie generalizował – tą odpowiedzią uzupełniłeś swój wpis :) Wiesz, że jestem pedantką..

  4. Ten Trzeci permalink
    26/02/2009 3:05 pm

    Przepraszam, ale z pierwszym akapitem zgodzić się nie mogę: w Sieci wisi masa tekstów bardziej wartościowych, niż niejedna rzecz, która poszła drukiem. Chociaż oczywiście reguły tu nie ma.

  5. 26/02/2009 3:40 pm

    Ale to raczej dlatego, że i drukiem publikuje się masę szmiry…
    Ogólnie dobrych tekstów na blogach nie jest wiele, a jeśli weźmie się pod uwagę wszystko co się ukazuje, to można powiedzieć że nie ma ich prawie wcale…

    Wygrzebać coś wartościowego jest naprawdę ciężko, tym bardziej że wbrew pozorom blogi promowane na głównych stronach serwisów blogowych wcale nie sa tymi najlepszymi…

  6. Ten Trzeci permalink
    26/02/2009 3:44 pm

    Otóż to! Po prostu jakoś mi nie pasowało te ‚500 razy’, etc.
    I tu się zgodzę: grzebanie jest trudne, ale i tu, i tam.

  7. 26/02/2009 3:46 pm

    No proszę.. czyli, jak na coś uwagi nie zwrócę, to można jednak liczyć, że ktoś dopowie.. szacunek, Trzeci.

  8. 06/03/2009 12:57 pm

    Bloger powinien mieć 500 książek pod ręką, wtedy może poziom się wyrówna ;)

  9. 06/03/2009 4:07 pm

    Ossad, musiałoby nie być stryjka Gugla ;)

  10. Karaiby MP-trójek permalink
    18/08/2009 5:00 pm

    Blogger powinien przeczytać własne słowa miliard razy, zanim zdecyduje się je opublikować. Zwykle nie robi tego. Czemu? Bo nie są wystarczająco dobre.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: