Skip to content

Parafia pod wezwaniem Superniania

07/03/2009
by

 

Ostatnio morfi była przesłodzona, więc pora na porcyjkę kwasu. Trzeba zadbać o imicz.
Przyznaję bez bicia, że poświęcam więcej uwagi temu, na co patrzę z przekąsem i do czego odnoszę się krytycznie. Daję tym samym argument do ręki ewentualnym oponentom – po co łażę, gdzie mi nie pasuje, skoro mogę się różowić (Egun, to przez Ciebie ten róż!) w miejscach, gdzie mi dobrze. Ileż jednak można się różowić.. Z tego argumentu najczęściej korzystają – merdając ogonkiem Eureki! radośnie – tacy, co to uważają, że ich prawdy objawione publicznie nie podlegają weryfikacji dokonywanej przez czytelników; bądź, że owa weryfikacja będzie się wyrażać jedynie decyzją o pozostaniu i wyznawaniu ich religii, potakiwaniu (alternatywnie: czołganiu się z przepraszam, że ośmielam się nie zgodzić – tu pozdrawiam nieśmiertelne luki w logice praktykowanej przez Defendo) lub niemym przejściem w poszukiwaniu innego wyznania. A figa! Nie umiesz znieść krytyki – nie wystawiaj się na nią. Moja rada za friko (skoro Kil może dawać takie, to nie będę gorsza ;P ). To lepszy pomysł, niż wytykanie krytykującym czepialstwa, czy celowe ignorowanie kontrargumentacji, gdy stawienie takowej czoła wymagałoby zbyt wiele zachodu, zaś sukces owego przedczołowzięcia jest więcej niż wątpliwy. Można jeszcze ciąć, a nawet nie przepuszczać przez sito cenzury niewygodnych wypowiedzi. Ale.. tego chyba nie warto nawet omawiać ;)

Ad rem, czyli o Supernianiu i jego parafii na świętej górze Absurdu.

Glosatora pierwszy raz ujrzałam miesiące temu na forum gazetowym (Brak) seks(u) w małżeństwie. Teraz będzie wyznanie, uwaga! Zakochałam się w chłopie od pierwszego wejrzenia*. No dobra, drugiego. Włożenia. Przemądrzałego nosa jego, który umoralniał forumowiczów swoim (na)wi(e)dzeniem. Postanowiłam miłość swą wyrazić natychmiast, prowokując sypanie się kolejnych stereotypów z-rękawowych, celowo preparowanymi f-aktami. Ku pełnej mojej satysfakcji ze spółkowania, Glosator wszedł we mnie, jak rozgrzany nóż w zmarznięte masło.. żeby nie obrzydzać Państwu czytania innymi porównaniami. Przewidywalność godna oklasków.

Niestety, Glosatora na rzeczonym forum było coraz mniej (choć jak najbardziej, zagląda tam do tej pory, najwyraźniej w ramach prowadzenia okolicznościowych rekolekcyj i naganiania sobie wyznawców).
Serce mi pękało, owszem, ale odnalazłam moją niespełnioną miłość dość szybko. Jak większość nieporadnych głosicieli religii własnej, tak i mój heros nie wytrzymał naporu wolności (no, prawie wolności) słowa panującej pośród niewyselekcjonowanej, wybrednej publiczności. Jak większość.. ect. także poleciał najsłabszym z możliwych tłumaczeń dezercji – nie będzie dyskutował z chamstwem, czepialstwem, głupotą i niezrozumieniem. Szkoda mu było tych wszystkich nieświadomych Loginów, które obśmiewały kolejne jego prawdy objawiane forumowo. Łaskawca. Jakże takiego nie kochać, co to się nawet nad głupawą ćmą w ogień lecącą pochyla, nieprawdaż? :)
Postanowił zatem skupić się na swoim bloguniu. Tam, bloguniu.. nie bądźmy tacy skromni.. to właściwie miasteczko z karczmą, świątynią, burdelem i kasynem ;)
Tam może każdą myśl ozłocić tombakiem, a potencjalnych antychrystów wyp………rosić. Może także liczyć na to, że liczba oponentów drastycznie zmaleje. Sztucznie, bo sztucznie, ale.. plastikowemu Kenowi to raczej nie przeszkadza, liczy się liczba wyznawców kultu Superniania, nie drut kolczasty okalający ogrodzenie zasłonięte bajeranckim ogródkiem i fosą wody szemrzącej w takt odmawiania różańca.
Wpuści się czasem jakieś jednostki niereformowalne, bo trzeba mieć kontrast i tło, by błyszczeć wyraźniej. Kontrolowana kontra nie jest groźna, bo jest.. kontrolowana (na marginesie: uściski, Jokker).

Kółeczko różańcowe, przyznaję, ma smak i jest gustowne. Jak z folderu biura podróży Z nami się przejedziesz. Superniań odprawia msze, głosi z ambony kazania dla określonych grup wyznawców (osobno dla dziewczynek, osobno dla chłopaczków), pokrzykuje na grzeszników, kłamców, oszustów i zdrajców. Daje humorystyczne rady rodem z bezradników Cosmo, czy podobnych schematycznych dzieł opiniotwórczych ;) Wyjałowione mózgi wyznawców w odpowiedzi chlupią wodą, w którą się zamieniły. Racja Glosatora jest niepodważalna i ostateczna. Niby jak podważać prestiż Guru ?
Relacje damsko-męskie ma w małym paluszku lewej stopy, sam doświadczon będąc okrutnie przez złą kobietę i równie zły los (a może to on doświadczał dobrą kobietę i się nawrócił był, jako ten Szaweł na drodze do nieokreślonego Damaszku ? Przyznaję, pamięć mnie zawodzi, co do kierunku tego konkretnego wektora :)). Na szczęście męczeństwo nie poszło na marne i po wszystkich próbach Glosator uznan został był za świętego (przez siebie) i nagrodzon misją oświecania błądzących. Jako temu Hiobowi cierpiącemu, tak i jemu jakiś absolut (ależ to musiała być popijawa, ja pier…….) wynagrodził cierpienia i dał w posiadanie niewiastę świętą i żywot szczęsny. O czym nie omieszkiwał Superniań informować już forumowiczów, a co ma uprawomocnić zapewne nieomylność jego (o)sądów i wszechwiedzę w tak rozległym temacie, jakim są relacje Marsjan z Wenusjankami.  

Można jeszcze wiele kwiatków znaleźć, ale czas kończyć tę przydługą antyreklamę, zatem..
Krótko podsumowując – można się porzygać, czytając te wszystkie Superniania mądrości, proroctwa i wizje. Można pomęczyć żołądek jeszcze bardziej, dokładając do przeczytanego także komentarze wyznających wiarę, forumowe – pożal się Boże – dysputy, czy czatowanie u grobu. Można – w końcu – dojść do wniosku, że takie sekciarskie zapędy, jakie praktykuje bezkarnie imć Glosator na świętej swej Pomrocznej Górze, mogą wypaczyć drzwi i okna umysłów niedojrzałych czytelników. To już śmieszne jest mniej. Nawet żałosne jakby nie jest. Smutne, co najwyżej.
Ale, ale.. smęcić tu nie lubimy, a powszechnie wiadomo, że z sekty niewielu wyrwać się da, trzeba poczekać, aż sami zostaną na tyle przeczołgani „dobrymi” radami, by się obudzić. Zatem..

Na koniec szczypta połezyji Glosatora. Któraż z Pań nie chciałaby mieć w domu takiego połety? Wszystkie wzdychające do naszej gwiazdy z pewnością powybijałyby się wzajemnie, by go zdobyć, gdyby tylko był wolny. Zresztą, na bank spróbowałyby sił swoich wdzięków i w obecnej sytuacji, ale.. wszak mesjaszowi nie wypada być niewiernym i zarzucać ideę na rzecz cielesnych uciech – ten konkretny model mesjański liczy jedynie na aplauz i mantrowanie objawienia przez wierne. Jakież to szlachetne u swych podstaw pobudki możemy nauczyć się odzwierciedlać, wizytując święte progi.. ;)

Ach! By mi umkło ;)
Ten tekst polecam szczególnie – perełka absurdu (za te całe przedsiębiorstwa – czy tam firmy – czytelników, które słały smsy, przyznałabym nagrodę specjalną! ). Wręcz – słowo ciałem się stało i ukazało żywcem interpretację nożyc, co na uderzenie w stół aportują. Reakcja na miarę celowania z bazuki do komara. Raczej pogrążająca, niźli uniewinniająca (w założeniu). Natomiast, z całą pewnością, dodająca świętemu świętości z prześladowań płynącej.
Konkurs na Blog Roku zaskutkował w wielu przypadkach startujących sesjami fotograficznymi w pełni ukazującymi ich rzeczywisty wizerunek. Tu także. A mówi się, że fotki RTG są nieciekawe.. ;)

 

*  próbowałam odnaleźć jakąś dyskusję między nami, ale wyszukiwarka gazetowa ma sklerozę i oferuje mi archiwa jedynie do roku 2007. 2006 zignorowała. Ech, te baby..

Reklamy
99 Komentarzy leave one →
  1. Giocoletto permalink
    07/03/2009 9:58 pm

    Mój Boże, droga Morfi… Przeszył mnie strach po lekturze: przez moment przed oczami miałem tylko to, że i ja mam nick na ‚G’.
    Ale dzięki Pani łyknąłem nieco prawdy objawionej.
    I, upppsss, pardon… no, jakby to powiedzieć – cofnęło mi się. Do teraz czkam :-).
    Przepraszam za ten, ten… behawioryzm (?) z mojej strony.

  2. 07/03/2009 10:14 pm

    Miły Giocoletto..
    Widzisz, jak to jest.. jak człowiek daleko od prawdy objawionej chowany, to i perturbacje przechodzi, przelatując wzrokiem choćby nad jej obrzeżem. To chyba detoks. Powiem Ci, że będzie jeszcze gorzej, apogeum przed Tobą.

    A w ten punkt G, to ja niechcący, Pan wybaczy sprowokowanie ataku paniki, to był przedostatni raz ;)

  3. Giocoletto permalink
    07/03/2009 10:25 pm

    Ufam, że je – apogeum – uda mi się przetrwać :).
    Pozdrawiam.

  4. 07/03/2009 10:41 pm

    Jeśli zobaczę Pana w dobrej formie w najbliższym czasie, z całą pewnością odetchnę z ulgą „w sprawie” ;)

    Odpozdrawiam serdecznie.

  5. 08/03/2009 12:41 am

    Pamiętam ten blog z konkursu Onetu. Trzeba przyznać że do kategorii „nudziarze z zadęciem” facet pasuje jak ulał.

    Napisałaś o nim w idealnym momencie, ostatnia notka – życzenia na 8 marca to szczyt kabotyństwa… Takiego bufona jeszcze net nie widział…

  6. flanelka permalink
    08/03/2009 1:06 am

    ..i pomyśleć, że napisałam to przed wspomnianymi życzeniami.. jak nic – spełnienie jakiegoś proroctwa o ucisku gwiazdy ;)

    Zastanawiam się, czy była/jest okazja zostawićCi uścisk i buziaka w ramach.. okazji ;) Na wszelki wypadek zostawiam.. i spadam w pielesze, środek nocy mnie zastał przy biurku, zgroza jakaś.. albo klątwa..

  7. 08/03/2009 1:34 am

    No jednak się doczekałam przedsennej dobranocki :))

    Odpowiedź Pana Glosatora, który oczywiście nie pobłądził z nią tam, gdzie znajduje się tekst przez Niego skomentowany, ale zalśnił czerwienią pośród swych wyznawców.

    Tak Morfi – tak, doskonale Cię rozumiem Morfi. De gustibus non disputantum est. Więc nie mam zamiaru o gustach rozmawiać. Ale wiem też, że czasami ludziom, którzy nic w życie innych nie wnoszą albo w życiu spotyka ich wyłącznie smutek – gorzknieją i nie w smak im to, że czasami w słowach nieporadnych, niedoskonałych inni znajdują coś, czego Ci ludzie dostrzec nie mogą.

    Bo nie ma większego smutku, kiedy zgorzknienie, brak otwartego serca na potrzeby i smutki innych odbierają im radość, i ta pustka później znajduje pozorne nasycenie w tym co właśnie zaprezentowałaś.

    Wole Morfi po stokroć byc tutaj nazywany Guru, szamanem czy innymi inwektywami obsypany przez ludzi, którzy poza pustosłowiem, formą nic dać z siebie nie mogą – za to wylewają swoje zgorzknienie i smutek, niż zrezygnować z tego, by wyrażać siebie, to co człowiek myśli, czuje… i czym ma i może się dzielić.

    Tak Morfi – to może wkurzać – że mam czym się dzielić. Wkurza niektórych że nic sami z siebie dać nie mogą, bo nic w sobie nie mają. I wtedy piszą takie teksty jak ten Twój. Teraz możesz się cieszyć, bo tekst w języku polskim pieknie napisany, forma bezbłędna. Błędów w nim nie uświadczyłem. Ale w treści… nie skomentuję. Ale przykro mi jest. gdy składam szczere życzenia, że Ty w tym momencie chcesz coś zabrać, ośmieszyć i strywializować, jakbyś innym chciała coś odebrać

    Ale przeczytaj swój tekst i to co tu piszesz i pomyśl: co dajesz w zamian? No co dajesz z siebie?

    Pozdrawiam

    PS: Pisałem zawsze i powtórzę jeszcze raz – nigdy w życiu nie zależało mi na popularności, na sławie czy na uwielbieniu. Jestem Anonimem. Wiem, bo tak mnie nauczyło życie, że często dając z siebie coś dobrego – z drugiej strony dostaje się kamień.

    Morfi – dziękuję za ten kamień – przypominać mi będzie zawsze, iż nie jestem doskonały. Dziękuję

    Warte uwagi jest, jak szybko Pan G. zereagował na pozostawiony u Niego komentarz z linkiem. Tylko na ten komentarz – swych wiernych i rozanielonych Czytelników pozostawiając bez słowa odpowiedzi. Wszak Oni jedynie oklaski pozostawili. Nie, żeby Pan G. pisał dla owego aplauzu, który przyjmuje w milczeniu, reagując wyimaginowaną oceną autora tekstu na PK. Dlaczego wyimaginowaną? Bo imć Glosator bladego pojęcia nie ma, z kim „rozmawia”, a jednak – jak zawsze – wie, że krytykować Go może jedynie biedna, zgorzkniała jednostka, która nikogo nie kocha, nic z siebie nie daje, jest smutna, a jedynym jej celem jest rzucanie kamieniami inwektyw w anielskiego Glosatora.

    Nie zauważył m.in. szczegółu, że ta notka wisiała przed Jego wypasionymi życzonkami i wzruszeniem rozedrganego odbiorcy oscara za rolę pierwszoplanową. Nie, żeby celowo tak właśnie czas poprzestawiał sugestią, no skąd ;P

    Przyznam bez bicia, że miałam ochotę notkę tę wprowadzić bywaniem przez czas jakiś u O(b)mawianego i skierowaniem Go na stronę flanelkową. Dopiero byłaby komedia, jakby tam zdążył kilka razy zapiać zachwytem ;) Ale, ale.. dlaczego tego nie zrobiłam, choć korciło?

    Drogi Glosatorze – by tradycji dialogu interblogowego stało się za dość, też pisnę u siebie – dziękuję za docenienie formy i bezbłędności, niemniej nie dla popisów formalnych tekst ten powstał. Teksty będące dawaniem od siebie pisuję gdzie indziej. To jest blog, na którym przedstawiamy swoje sympatie (i antypatie) do treści i form życia blogowego. Pan, jako forma, jawi nam się tak, nie inaczej.
    Niemniej nie oczekujemy, że zrozumie Pan ten tekst pisany. Nie dał Pan nigdy złudzeń, że zrozumienie innego niźli Pański punktu widzenia leży w zakresie, czy choćby na horyzoncie, Pańskich możliwości. Nawet gdyby, trzeba jeszcze chcieć. A Pan, bez urazy, umie jedynie głosić i uprawiać politykę wybiórczego słuchania tego, co schlebia Pańskim uszom i przekonaniom. O słyszeniu nie ma Pan bladego pojęcia. Nie zna Pan go nawet z.. widzenia ;)

    Ukłony. Życzymy więcej odwagi potrzebnej do odpowiadania tam, gdzie zakwestionowano Pańską „działalność”, a mniej propagandy błyszczenia fantazjami o kwestionującym na arenie własnego cyrku. Tam Pan występuje na co dzień, a owacjom nie ma końca – naprawdę jeszcze mało? Czyli jest gorzej, niż w powyższym tekście ujęłam.
    Nie wiem też, czy Pan to przeżyje jakoś, ale nie odczuwam żadnej satysfakcji po napisaniu tekstu o Panu. Jak Pan słusznie zauważył, jest Pan dla mnie Anonimem, Nickiem, Loginem (jak zwał, tak miał). Szkoda tylko, że zaraz po tym zauważeniu sam Pan sobie zaprzeczył wyrażeniem nadziei o mojej potencjalnej satysfakcji. Troszeczkę logiki by się przydało, nawet w absurdzie.

    Ach! A to nadstawienie drugiego policzka tekstem o kamieniu i podziękowaniem.. profeska.. no nie wiem naprawdę, czy kiedykolwiek odpokutuję grzech rzucenia w policzek pierwszy, pomrę przeklęta.

    PS. Pańskie stwierdzenie o konieczności przypominania Panu o Pańskiej niedoskonałości w zasadzie doskonale podsumowuje mój tekst. Mniemam, że niechcący zawisło. Albo w pośpiechu. W przeciwnym razie przynajmniej formę miałoby inną niż ta, w oczy bijąca pychą.

  8. 08/03/2009 9:16 am

    Ja rozumiem, że masz taki a nie inny odbiór tego, co piszę. Dla Ciebie mój blog jawi Ci się jako swoista sekta. Masz do tego prawo, masz nawet możliwość opluwania, rzucania potwarzy ze świętym przekonaniem, że masz rację. Ale dziwi mnie jedno, iż nie przypominam sobie być mnie zapytała, jakie przyświecają mi intencje w pisaniu na moim blogu mimo, iż miałaś taką możliwość. Zamiast zapytać i mieć informację z pierwszej ręki wolałaś wykreować swoją jedynie słuszną interpretację. I w ten sposób Ci co tu do Ciebie zaglądają możę wejdą później na mój blog już z Twoim nastawieniem i pod wpływem negatywnych emocji, które chcesz w nich wzbudzić do mnie, moich Czytelników i całej idei mojego bloga (on ma ideę! )

    Ja wiedząc chyba najlepiej o tym, po co piszę i dlaczego i kim jestem mogę zupełnie nie odpowiadać na to, co tutaj piszesz. Na razie robisz mi tylko rozgłos :-) Ja zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy wolą się „katować” czytając tak „straszne” w Twojej ocenie teksty, nie dostrzegając np. faktu, iż ten blog stał się miejscem, gdzie ludzie starają się jakoś w spokojny, pozbawiony rozpanoszonego w sieci malkontenctwa, agresji, chamstwa, wylewania na zewnątrz swojej frustracji – pomagać, wspierać, dyskutować i wspólnie rozważać przeróżne kwestie z życia wzięte.

    Twoja interpretacja całości – jako Ja GURU oraz reszta WYZNAWCY – dla mnie jest czytelną formą przyjęcia jedynie słusznej, obraźliwej dla mnie interpretacji. Masz jednak do niej prawo.

    Jednakże pamiętaj – że to jest tylko Twój odbiór i tylko Twoja interpretacja – jedna z wielu. Cały Twój tekst jest niczym innym jak próbą przekonania Twoich Wielce szanownych Czytelników i Czytelniczki, że Twoja wizja mojego Bloga jest tą właściwą. I powiem tak, iż rzeczywiście, gdybym wiedział kim jesteś (a znam tylko Twój nick ), to pewnie w świetle Twoich doświadczeń – mógłbym sam odebrać ten mój blog jakoś swoistą sektę. Problem w tym, iż sekty funkcjonują zupełnie inaczej a przypięcie mi łatki sekciarza służy tylko zwiększeniu peioratywnego odbioru.
    Po pierwsze – w sektach bombarduje się ludzi bezkrytyczną miłością. Ja tego nie robię – ciągle powtarzam, że ja nie kocham wszystkich i wszyscy nie muszą mnie kochać. Walę mocno we wszystkich i to na tyle mocno, że i mi się dostaje. Ja tam po prostu tylko piszę – czasami pod wpływem pytań, jakie mi zadają ludzie. Po drugie – Guru w sektach trzyma swoich „wyznawców” twardą ręką by na nich żerować. Ja tego nie robię zupełnie – każdy może przyjść na blog i z niego wyjść kiedy chce. Często nie wiem kim są moi Czytelnicy. Ale też zapraszam na swojego bloga moich realnych kolegów i koleżanki prosząc tylko, by nie ujawniali mojej tożsamości. Trafił tu nawet mój Szef! Po trzecie: w sektach tworzy się religię a co ja robię? Ja tylko opisuję rzeczywistość widzianą moimi oczyma i co? I widzę, że najbardziej denerwuje Cię moja pewność w pisaniu, jak nazywasz „bijąca pycha” obecna w moich tekstach i formie. W świecie, gdzie wszystko jest ambiwalentne, pewność poglądów bywa wnerwiająca. Każdy może znaleźć na Blogu teksty za jak i przeciw moim tezom. Pozwolę sobie zacytować komentarz, który pewnie przeoczyłaś, bo na starym Blogu jest ich bez liku, a czytanie komentarzy przychylnych mi, było dla Ciebie zapewne wielką udręką. Więc Ci zacytuję mój ulubiony, bo Autorem jest człowiek wściekły tak samo jak Ty:

    „Rycho

    Facet, jesteś niesamowicie wkurzający, przez swoją pewność siebie, przez totalnie kiczowatą oprawę graficzną bloga, przez nieczytelną kolorystykę, przez pomieszanie oczywistych prawd z szowinistycznymi głupstwami i z dodatkiem stereotypów, ale nie da się obok tego co piszesz przejść obojętnie. Kurczę, potrafisz czasem wywalić kawę na ławę, potrafisz zdiagnozować problemy, podajesz oczywiste, ale nieuświadomione rozwiązania, no, dużo potrafisz. Ale wkurzyć też potrafisz. Pozdrawiam płen podziwu”

    Widzisz Morfi – nie Ty jedna się wkurzasz, wściekasz, że ja istnieję, piszę i co piszę i, że inni i to w dużych ilościach mnie czytają pomimo nagannej w Twoich oczach formie i treści. Powtórzę Ci to, co piszę wszystkim: Nikt nie musi mnie czytać, nikogo nie zmuszam do tego, aby mnie słuchał, nie robię niczego, by ktoś podejmował decyzję tak jak ja je podejmuję. Wszystko, co piszę to moje subiektywne spojrzenie na rzeczywistość relacji międzyludzkich. Mogę się mylić – nie przeczę – ale każdy wcześniej czy później przekona się na swojej skórze jak jest na prawdę. Ja mam czas i mogę poczekać, iż w końcu ktoś wejdzie na mój blog i powie – Glosator – tu i tu się mylisz… Wtedy będę dyskutował a do dyskusji włączą się inni i tak poznamy prawdę taką jaka ona jest a nie taką, jaką Ty czy ja podajemy innym. Jestem gotowy na polemikę konkretną, treściwą a nie pomówienia. A tego już swoim Czytelnikom i Czytelniczkom nie przekazałaś. Ja zapraszam – każdy może wejść i podyskutować ze mną lub z innymi.

    A teraz chcę Ci złożyć serdeczne i ciepłe życzenia wszystkiego co najlepsze, szczęścia, zdrowia, miłości a przede wszystkim, byś cieszyła się radością z życia w realnym świecie, gdzie jest tyle wspaniałych możliwości poprawiania sobie humoru ;)

    Ściskam Cię ciepło
    Glosator

  9. Zły permalink
    08/03/2009 9:22 am

    dlaczego Cie nie było jak potrzebowałem wsparcia w wywracaniu idei Glosa „do góry nogami” :) żart. bardzo się ciesze że jest ktoś podobnie do mnie myślący o blogu „Samotnych frustratów” Jam to najpierw sam potem z kolegą spowodował iście biblijny chaos na stronach owego pana…w odwecie za odebranie mi kobiety którą kocham a która ślepo zapatrzona w linijki podłego odeszła ode mnie i wtopiła się w tłum wyznawców Glosatora…

  10. Insomia permalink
    08/03/2009 10:08 am

    Glostar, ja nie mam wątpliwości jakie intencje stały za powstaniem Twojego bloga

    Zły, nie żałuj tamtej kobiety, trzeba być niezłą kretynką, żeby stać się wielbicielka Glostara. Dużo nie straciłeś.

  11. Zły permalink
    08/03/2009 10:25 am

    Intencje są przecież oczywiste, sfrustrowany kolejnymi niepowodzeniami w sferze uczuć, świadomy swej samczości i braku możliwości wykorzystania jej być może z powodu nieatrakcyjności fizycznej, poszukiwał aprobaty gdziekolwiek i stworzył sobie swój własny mały „magiczny świat” doskonałego mężczyzny, o jakim panie śnią podczas, gdy obok śpi namacalny dowód na to, iż nie trzeba szukać w necie. Tam jest uwielbiany i czczony niczym mityczny bóg. Masakra!!! I to całe jego stadko równie zagubionych osób. Intencje?! To oczywiste. Poproszę jednak Cię Insomnia o nieużywanie epitetów pod jej adresem, ona po prostu znalazła coś, w co mogła uciec od rzeczywistości, a imć pan Michał ( Glosator) jej w tym pomógł i pewnie nadal podtrzymuje w postanowieniu o słuszności decyzji. Pobudka raczej nie nastąpi.

  12. 08/03/2009 10:47 am

    No i jak tu inaczej skomentować powielone, niźli komentarzem wcześniejszym – najwyraźniej niedoczytanym? Spróbujmy..

    Ja rozumiem, że masz taki a nie inny odbiór tego, co piszę. Dla Ciebie mój blog jawi Ci się jako swoista sekta.

    Ale kojarzysz różnicę między:

    sekta i sekta?

    Czy może celowo, by nadać mojemu tekstowi powagi i rangi rzucania w Ciebie kamieniami, pomiajsz ten nieistotny szczegół, jakim jest cudzysłów sugerujący przenośnię?

    Masz do tego prawo,

    Serdecznie dziękuję za przyznanie mi prawa do wolności osądu i obierania własnego pktu widzenia, acz..

    masz nawet możliwość opluwania, rzucania potwarzy ze świętym przekonaniem, że masz rację.

    1. Operowanie czytelnymi przenośniami i ocena własna czytanego tekstu, czy piszącego go autora, to nie opluwanie. Może lubisz być opluwany, stąd potrzeba sprowadzenia wszystkich oponentów do pozycji plującego. Współczuję konieczności posuwania się do demagogii, mimo wszystko wystarczyłoby intelektu na rzeczową kontrargumentację, bez nadużyć semantycznych,
    2. Bynajmniej, nie mam racji. Przedstawiam swoje zdanie nt. Twojego pisania i postaci, na jaką się kreujesz.
    Potwarz, to już zupełnie inna bajka, acz uroczo brniesz w kierunku krzyżowania Cię, gratuluję :)

    Ale dziwi mnie jedno, iż nie przypominam sobie byś mnie zapytała, jakie przyświecają mi intencje w pisaniu na moim blogu mimo, iż miałaś taką możliwość. Zamiast zapytać i mieć informację z pierwszej ręki wolałaś wykreować swoją jedynie słuszną interpretację. I w ten sposób Ci co tu do Ciebie zaglądają możę wejdą później na mój blog już z Twoim nastawieniem i pod wpływem negatywnych emocji, które chcesz w nich wzbudzić do mnie, moich Czytelników i całej idei mojego bloga (on ma ideę! )

    Znów ponumerkujmy..

    1. Ja Ci gwarantuję, że gdy zapytam złodzieja, czy kradnie, to mi powie, że pożycza. Mam tłumaczyć, czy potrafisz sobie przełożyć analogię? Przełożyć bez wykręcania kociska ogonem i wstawiania kolejnej ciekawostki, jakoby Cię morfi nazwała złodziejem? ;)
    2. Wypada mi pogratulować Twojej oceny intelektualnych możliwości userów. Jeśli uważasz, że jakaś nocia na blogu bawiącym się w krytyczne oceny treści/blogopisaczy ma realny wpływ na stosunek potencjalnego czytelnika do tego, co jest tu oceniane, to znaczy, że sam z premedytacją usiłujesz manipulować czytelnikiem własnym. Stąd bezpardonowe przełożenie. ZONK! Wszystko, czego możesz się spodziewać po pojawieniu się tego tekstu, to zwiększenie liczby odwiedzin na Twoim blogu i pozostanie na nim kilku co najmniej stałych odbiorców, którzy inną drogą by go być może nie odnaleźli. Sama zostałam kiedyś na podobnym blogu wymięta, więc doskonale wiem, o czym mówię. Socjologiczne prawidła pozostają niezmienne – im gorzej, tym lepiej, szczególnie biorąc pod uwagę grono naszych rodaków.
    3. Zgoda niektórych stałych czytelników z tym, co napisałam, to już zupełnie inne buty. Tak, jak Twój blog, i ten gromadzi wokół siebie konkretny zbiór osób o podobnych gustach i spojrzeniu na świat – tak to szumnie nazwijmy. Nihil novi. A Ty znów idziesz w krzyżowanie i demagogię.. po co? ;)
    4. Nie krzycz, mam dobry słuch :)

    Ja wiedząc chyba najlepiej o tym, po co piszę i dlaczego i kim jestem mogę zupełnie nie odpowiadać na to, co tutaj piszesz.

    Nie zmuszałam. Przychodzisz tu z własnej woli, jak i z własnej woli wysmarowałeś czerwoną ripostę na swoich śmieciach – jedyną odpowiedź, jaką wczoraj zamieściłeś do wszystkich komentarzy u siebie. O czymś to świadczy. Niestety.

    Na razie robisz mi tylko rozgłos :-)

    No widzisz. Czyli można raz na sto wyciągnąć właściwy wniosek? Można. Oby tak dalej ;)

    Ja zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy wolą się “katować” czytając tak „straszne” w Twojej ocenie teksty, nie dostrzegając np. faktu, iż ten blog stał się miejscem, gdzie ludzie starają się jakoś w spokojny, pozbawiony rozpanoszonego w sieci malkontenctwa, agresji, chamstwa, wylewania na zewnątrz swojej frustracji – pomagać, wspierać, dyskutować i wspólnie rozważać przeróżne kwestie z życia wzięte.

    Aj, bzdurzysz waść. Przekręcasz, jak możesz. Przeciwnie. Ludzie tam – owszem – siebie cmokają, ale często jest to wynikiem wcześniej wylanych krzywd, które Ty pogładziłeś po pleckach. Wiesz? To naprawdę nie jest jakaś wielka sztuka zadziałać w stylu och, jaka Ty biedna, skrzywdzona przez łotra, choć, przygarniemy Cię, zobaczysz, jak tu pośród nas pięknie, a życie się różowi. Takiej tandetnej pseudopsychoterapii wszędzie w bród. Specjalnie wyjątkowy nie jesteś w tym, co proponujesz, jedynie skala, na jaką to robisz, Cię wyróżnia. Wiadomo, jak kto ma łeb do interesów, to i byk mu się ocieli ;)

    Twoja interpretacja całości – jako Ja GURU oraz reszta WYZNAWCY – dla mnie jest czytelną formą przyjęcia jedynie słusznej, obraźliwej dla mnie interpretacji. Masz jednak do niej prawo.

    Znów demagogia :)) Cholernie łatwo przychodzi Ci zdjęcie z siebie i swoich czytelników cudzysłowia, za to krzyżowanie Was idzie Ci wzorowo :)

    Jednakże pamiętaj – że to jest tylko Twój odbiór i tylko Twoja interpretacja – jedna z wielu.

    Dokładnie. Masz z nią jakiś problem, że chcesz ją jedynie zakrzyczeć i zniekształcić? ;)

    Cały Twój tekst jest niczym innym jak próbą przekonania Twoich Wielce szanownych Czytelników i Czytelniczki, że Twoja wizja mojego Bloga jest tą właściwą.

    E tam, znów kombinujesz. To wpis jeden z wielu tutaj, za kilka dni nikt o Tobie pamiętać nie będzie, pojawią się kolejne notki. Taka konwencja. Nobilitacja treści i mojego zdania do bycia czymkolwiek więcej niż wyrażoną opinią, to już Twoje klocki – buduj dzielnie, lubię pogaduszki ;)

    I powiem tak, iż rzeczywiście, gdybym wiedział kim jesteś (a znam tylko Twój nick ), to pewnie w świetle Twoich doświadczeń – mógłbym sam odebrać ten mój blog jako swoistą sektę

    Znów uciekł był Panu cudzysłów, wyrażony w tekście pisanym często kursywą.. Wady wzroku bywają zbawienne, widzę ;)

    Problem w tym, iż sekty funkcjonują zupełnie inaczej a przypięcie mi łatki sekciarza służy tylko zwiększeniu peioratywnego odbioru.
    Po pierwsze – w sektach bombarduje się ludzi bezkrytyczną miłością. Ja tego nie robię – ciągle powtarzam, że ja nie kocham wszystkich i wszyscy nie muszą mnie kochać. Walę mocno we wszystkich i to na tyle mocno, że i mi się dostaje. Ja tam po prostu tylko piszę – czasami pod wpływem pytań, jakie mi zadają ludzie. Po drugie – Guru w sektach trzyma swoich „wyznawców” twardą ręką by na nich żerować. Ja tego nie robię zupełnie – każdy może przyjść na blog i z niego wyjść kiedy chce. Często nie wiem kim są moi Czytelnicy. Ale też zapraszam na swojego bloga moich realnych kolegów i koleżanki prosząc tylko, by nie ujawniali mojej tożsamości. Trafił tu nawet mój Szef! Po trzecie: w sektach tworzy się religię a co ja robię? Ja tylko opisuję rzeczywistość widzianą moimi oczyma i co?

    Zupełnie nie na temat, acz fantazjujesz z urokiem wartym docenienia ;) A wszystko ten biedny cudzysłów..
    Swoją drogą, podstawą wabienia do sekty jest uświadamianie zagubionych owieczek, jak to im źle i ja są skrzywdzone + oferowanie w miejsce cierpienia słodkiej atmosfery spokojności niezmierzonej, miłości i radości. Tak dla doprecyzowania.

    I widzę, że najbardziej denerwuje Cię moja pewność w pisaniu, jak nazywasz “bijąca pycha” obecna w moich tekstach i formie.

    Cudne przełożenie :) Kolejne.
    Pycha bije ze stwierdzenia, że potrzebujesz czasem przypomnienia o własnej niedoskonałości. Ludziom skromnym nie trzeba o tym przypominać i takie zdanie raczej by się nie pojawiło w ich wywodach ;)

    W świecie, gdzie wszystko jest ambiwalentne, pewność poglądów bywa wnerwiająca.

    No właśnie widzę po Twojej reakcji :))))) Spokojnie, przejdzie za chwilkę ;)

    Każdy może znaleźć na Blogu teksty za jak i przeciw moim tezom. Pozwolę sobie zacytować komentarz, który pewnie przeoczyłaś, bo na starym Blogu jest ich bez liku, a czytanie komentarzy przychylnych mi, było dla Ciebie zapewne wielką udręką.

    Niby dlaczego? Raczej mnie rozbawiło, nie demonizuj kawałka dobrej komedii, czasem pastiszu, proszę Cię :)

    Więc Ci zacytuję mój ulubiony, bo Autorem jest człowiek wściekły tak samo jak Ty:

    Glosatorze. Gdzie widzisz wściekłość? Racz wskazać uprzejmie. Owszem, tekst jest prześmiewczy, cyniczny miejscami, ale nerwów w nim nie ma. Czym miałbyś mnie niby wkurzyć? Nie schlebiaj sobie co chwila takimi stwierdzeniami, nie masz realnego wpływu na moje emocje tym, że prowadzisz – jak tysiące innych userów – swoją stronkę. Jesteś kropelką w oceanie możliwości do wyboru dla potencjalnego czytelnika, a wynosisz się z tym swoim rzekomym wpływem nad Himalaje ;) Spójrz.. użyta przeze mnie sekta posiadała cudzysłów.. a teraz Ty sam pokazujesz, że masz się za nie wiadomo jak wpływowego, biorąc pod uwagę dyrygenturę ludzkimi emocjami. Sam sobie szkodzisz nieświadomie :)

    “Rycho

    Facet, jesteś niesamowicie wkurzający, przez swoją pewność siebie, przez totalnie kiczowatą oprawę graficzną bloga, przez nieczytelną kolorystykę, przez pomieszanie oczywistych prawd z szowinistycznymi głupstwami i z dodatkiem stereotypów, ale nie da się obok tego co piszesz przejść obojętnie. Kurczę, potrafisz czasem wywalić kawę na ławę, potrafisz zdiagnozować problemy, podajesz oczywiste, ale nieuświadomione rozwiązania, no, dużo potrafisz. Ale wkurzyć też potrafisz. Pozdrawiam pełen podziwu”

    To jest negatywna opinia? Gratuluję nietrafności wyboru dla ukazania analogii :))) Trafienie do emocji czytelnika, to największa umiejętność piszącego. Zwłaszcza tu, w sieci, gdzie jest się tylko ziarenkiem piasku i często właśnie wywoływane w czytelnikach emocje pozwalają na zdobycie stałej grupy odwiedzających/dyskutantów.
    Niemniej tym samym pokazałeś, że to Ci nie wystarcza. Wszyscy powinni jedynie wzdychać nad Twoimi tekstami, byś czuł pełną satysfakcję i uznał klienta za pożądanego i wartego docenienia. Wiele tracisz, nie doceniają oponentów. Wszelkie tezy są ciekawe, gdy mogą być przetrawione antytezami. Ty wolisz zabawę w politykę. Twoja wola :)

    Widzisz Morfi – nie Ty jedna się wkurzasz, wściekasz, że ja istnieję, piszę i co piszę i, że inni i to w dużych ilościach mnie czytają pomimo nagannej w Twoich oczach formie i treści.

    :)) Znów krzyżowanie i wykręcanie kota. Śmieszysz mnie, Glosatorze, nie wściekasz. Mogłabym pisać Twoje komentarze za Ciebie, tak dalece są schematyczne i przypominają rubryki „Bravo! Pomóz!’ Na co tu się wkurzać? Na kawałek dobrej komedii? :)

    Powtórzę Ci to, co piszę wszystkim: Nikt nie musi mnie czytać, nikogo nie zmuszam do tego, aby mnie słuchał, nie robię niczego, by ktoś podejmował decyzję tak jak ja je podejmuję. Wszystko, co piszę to moje subiektywne spojrzenie na rzeczywistość relacji międzyludzkich. Mogę się mylić – nie przeczę – ale każdy wcześniej czy później przekona się na swojej skórze jak jest naprawdę. Ja mam czas i mogę poczekać, iż w końcu ktoś wejdzie na mój blog i powie – Glosator – tu i tu się mylisz… Wtedy będę dyskutował, a do dyskusji włączą się inni i tak poznamy prawdę taką jaka ona jest a nie taką, jaką Ty czy ja podajemy innym.

    Wytłuściłam, byś powtórzył to samo w kierunku własnym, po co się.. powtarzać :)

    Jestem gotowy na polemikę konkretną, treściwą, a nie pomówienia.

    Amen.
    Gdy już przestaniesz koloryzować mój wpis – zapraszam na rzeczową kawę .. choć nie przewiduję, że przestaniesz, bo koloryzowanie jest Ci wybitnie na rękę w takich okolicznościach ;)

    A tego już swoim Czytelnikom i Czytelniczkom nie przekazałaś. Ja zapraszam – każdy może wejść i podyskutować ze mną lub z innymi.

    Owszem, bo tego nie dostrzegam. Rzeczowa dyskusja w Twoim wydaniu bazuje w najlepszym przypadku na zamknięciu dyskusji stwierdzeniami, które można streścić do: „w takim razie jesteś wyjątkiem, ale to nie ma wpływu na regułę, więc racja jest moja” ;)
    Żałuję niezmiernie, że archiwum gazetowe nie pozwoliło mi odnaleźć w swoich zasobach naszych dyskusji, ukazywałyby doskonale Twój styl zbijania argumentów. Z dyskusją niewiele ma wspólnego.

    A teraz chcę Ci złożyć serdeczne i ciepłe życzenia wszystkiego co najlepsze, szczęścia, zdrowia, miłości a przede wszystkim, byś cieszyła się radością z życia w realnym świecie, gdzie jest tyle wspaniałych możliwości poprawiania sobie humoru ;)

    Dziękuję, acz nie zanotowałam potrzeby poprawiania sobie czegoś, co funkcjonuje celująco.. mam nadzieję, że to przeżyjesz jakoś;)

    Ściskam Cię ciepło
    Glosator

    Za uścisk podziękuję jednak, odpozdrawiam. Mam nadzieję, że poprawienie kilku literówek i ortografa w cytowanym Cię nie ubodło? ;)

  13. Zły permalink
    08/03/2009 11:04 am

    on często zaczyna zdania od „JA” czy to nie przejaw megalomanii…?

  14. 08/03/2009 11:12 am

    Zły

    Cóż, mogę Ci jedynie współczuć. Ludzie pokroju osobnika piszącego pod nickiem Glosator mają na tyle dobre zdanie o sobie i zasadności swoich przekonań (doświadczenie własne często jest ich absolutem), że bez oporów głoszą wirtualnie tezy mające później realny wpływ na życie omamionych wyrazistością głoszącego. Słaby i pogubiony człowiek chętnie szuka drogowskazów. Dlatego właśnie od początku mojego bytowania w sieci z niesmakiem patrzę na samozwańczych terapeutów dobrem. Albo nie zdają sobie sprawy z tego, że mogą skrzywdzić kogoś i rozpieprzyć mu życie, albo – co gorsza – zdają i bawią się czyimś kosztem, uchachani swoimi umiejętnościami z zakresu zarządzania emocjami (czyt. manipulacja). Do doradzania w sprawach, które skutkują życiowymi decyzjami, trzeba mieć uprawnienia i rzetelną wiedzę, nie tylko doświadczenie własne. Doświadczenia własne mają też ci, którzy potrzebują pomocy – czy to ich uprawnia do gmerania w życiu innych?

    Pan Glosator zwykł się zasłaniać tym, że On tylko pisze sobie bloga. A, przepraszam, Bloga, wszak Jego blog jest wielką literą pisany ;) Nikt nie musi się zgadzać, nikt nie musi czyteć, nikt.. blablablabla. Jakież to łatwe – naładowany różowością zachwytów wyłącza z uśmiechem komputer, nie myśląc przez chwilę, że może jakaś Jego z przekonaniem głoszona prawda właśnie zniszczyła komuś dotychczasowe życie i odebrała zaplanowaną przyszłość.. Ot, powód do satysfakcji.

    Przyznaję, że wiem o wielu przypadkach podobnych Twojemu, choć ten wpis miał być jedynie karykaturą pyszałka. Zdanie w temacie mam takie, jak w tym komentarzu, acz całościowo nie chciałam moralizować, bo tutaj nie miejsce na to. Poza tym, z mojego z kolei doświadczenia wynika, że żaden argument realny nie ma szans przebić się do choćby wirtualnego mózgu Glosatora. On o wyższości swoich racji nad czyjąś krzywdą jest głęboko przekonany, w beton się nie przebijesz słowem.

    Pozdrawiam :)

  15. 08/03/2009 11:13 am

    Hm.. gdybym tu miała rozpatrywać megalomańskie zapędy, notka zajęłaby całą stronę.. ;)

  16. 08/03/2009 11:27 am

    Poranek wciąż trwa, więc widząc, jak bardzo Ci zależy odpowiem na parę kwestii przez Ciebie Morfi poruszonych. Najpierw odpowiem na jedną kwestię – Dyskutuję tutaj z Tobą w jednym celu – nie by Cię przekonać, ale by przedstawić swoje racje. To, że manipulujesz – palcem pokazywać nie muszę ale ustosunkuję się do paru Twoich wątków – na resztę spuszczając zasłonę milczenia.

    „Glosatorze. Gdzie widzisz wściekłość?”

    Widzę ją, chociażby w coraz większej ilości literówek, w powtórzeniach, w tym, że szukasz najmniejszego zaczepienia, byleby tylko postawić na swoim :)

    „Owszem, tekst jest prześmiewczy, cyniczny miejscami, ale nerwów w nim nie ma. Czym miałbyś mnie niby wkurzyć? ”

    Oj samym pisaniem, można Cię wkurzyć chociażby nie zgadzając się z Tobą. Można spowodować, że zdenerwujesz się tylko tym, że zaprzeczę temu co piszesz. Mogę przyznać Ci rację, że odbiór mojej osoby jest wieloznaczny. Nie jestem jednoznaczny, łatwo definiowalny – ja rozumiem, że są osoby, którym to co pisze może się podobać, oraz takie, którym to co piszę się nie podoba. Właśnie widzę wpisy osób, które nie lubią mnie a mnie czytają. To jest właśnie ciekawe zjawisko, że Czytają mnie także Ci, których moje teksty denerwują albo powodują jak u Złego, że kobieta którą krzywdził, wsadziła mu do ręki adres mojego bloga by w końcu zrozumiał, dlaczego nie mogą być razem.

    „Nie schlebiaj sobie co chwila takimi stwierdzeniami, nie masz realnego wpływu na moje emocje tym, że prowadzisz – jak tysiące innych userów – swoją stronkę”

    Mam realny wpływ na Twoje emocje. Widać to po Twoich odpowiedziach na moje teksty. Oczywiście zaprzeczysz temu i to jest zrozumiałe. Twoje emocje są dla mnie przynajmniej czytelne.

    „Jesteś kropelką w oceanie możliwości do wyboru dla potencjalnego czytelnika, a wynosisz się z tym swoim rzekomym wpływem nad Himalaje ;)”

    Oczywiście – masz rację. Jestem małym ziarenkiem, mój blog jest jednym z tysięcy blogów, moje spojrzenie jest jednym z milionów spojrzeń na rzeczywistość tego świata. Ale z tych milionów, z tej pustyni sieci wybrałaś mój blog by go skomentować, nastawić przeciwko, „cynicznie” objechać i pozostać w samozadowoleniu. I powiem Ci – że Ci za to bardzo dziękuję. Ja się krytyki nie obawiam. Ale wiesz, zastanawia mnie, że widzę iż zaglądałaś do mnie 238 razy, a od rana naliczyłem, że spędziłaś na blogu ponad godzinę i to od wczesnych godzin porannych, kiedy ja jeszcze spałem. Więc widzę jakąś sprzeczność w tym, co piszesz. Ja – ziarenko tak Cię absorbuję? To miłe dla Ziarenka ;)

    „Spójrz.. użyta przeze mnie sekta posiadała cudzysłów”

    Ależ ja to widzę. Problem w tym, iż wiem również, po co użyłaś tego cudzysłowu. To manipulacja, której z rozmysłem się poddaję, bo chce osiągnąć skutek, którego Ty sama już nie dostrzegasz ;) Inteligentni ludzie to dostrzegą.

    „.. a teraz Ty sam pokazujesz, że masz się za nie wiadomo jak wpływowego, biorąc pod uwagę dyrygenturę ludzkimi emocjami.”

    Ja nic nie pokazuję. Ja jestem wpływowy. Tak – wiem dokładnie, że pojęcie „Władca słów” – które mi się przypisuje, jest prawdą. Przyznaję się do tego – jestem w stanie słowem pisanym zrobić sporo. Mogę kogoś totalnie zgnębić, ale mogę go też podnieść, jeśli upada. Na moim blogu robię tylko jedno – podnoszę na duchu. A jak ktoś tego wymaga, daję mu wsparcie. I wiem, że to może wkurzać. I w porządku – no tak jest.
    Jednakże zaprzeczę jednej Twojej tezie – Nie manipuluje ludźmi. Tym się brzydzę – dlatego też Tobie odpowiadam.

    ” Sam sobie szkodzisz nieświadomie :)”

    Nie przejmuj się zupełnie mną ;) Ani Twój komentarz, ani Twoje odpowiedzi, ani nawet ten artykuł w niczym mi nie zaszkodzi. A to co piszę? Też nie jest w stanie mi szkodzić ;-) Jestem świadomym człowiekiem, czego nie dostrzegłaś – ale nie winię Cię za to.

    I bym zapomniał: Pokora to zdolność do wyznania prawdy o sobie. Dlatego pisząc o sobie mogę opisywać tylko prawdę. Pisząc więc, iż jestem człowiekiem pewnym siebie, zdecydowanym, operującym zasadami – mającym swoje własne poglądy, które komuś się mogą podobać lub nie – mogę zasłużyć w Twoich oczach na pojęcie mężczyzny niepokornego.

    W znaczenie słowa „pokora”, w którym Ty chcesz mnie wcisnąć mogę powiedzieć tylko jedno: nigdy nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę – wiernopoddańczym, schylającym głowę i kulącym ogon samczykiem, który się boi tego, że ktoś na niego nakrzyczy albo nawrzuca mu, że nie jest takim jakim np. Ty chcesz bym był. ;)

    Ja siebie lubię – zapamiętaj to, to może zrozumiesz także mój blog.

    I na tym już zakończę tę wymianę zdań. Bo doprowadzi ona tylko do niepotrzebnej eskalacji a tego po prostu nie lubię.

    Miłej niedzieli życzę
    Glosator

  17. 08/03/2009 11:43 am

    Jakby to ująć.. nie napisałeś nic nowego, poza nieudolnymi próbami odnalezienia kontrargumentów dla zakwestionowanego przeze mnie. Błąd. Chcąc odwrócić uwagę od swojej przesadnej i emocjonalnej (nie wiem zresztą, skąd te emocje, bo powinnam być dla Ciebie tylko Nickiem.. ale mniem, że parcie na zachowanie twarzy zrobiło Ci kuku po prostu ;)) reakcji, skierowałeś działa (no dobra, działka, chciałam tylko, żebyś poczuł się bardziej wpływowo) na mnie.

    Racz pomyśleć choć chwilę i zauważyć, że gdybym pragnęła epatować tutaj gniewem, złością, czy choćby pragnieniem głoszenia prawd objawionych, Ty nie zostałbyś poinformowany o tym tekście (po co, skoro mnie czytają jedynie klakierzy, więc czułabym się you’re simply the best ? ;)), a w najlepszym razie, Twoje riposty byłyby ocenzurowane. Nie moje buty, bo to tylko zabawa. Czego raczej nie zrozumiesz, wszak Twój Blog ma misję ;)

    Nie winisz mnie – powiadasz – za „niezrozumienie”.. łaskawco mój, dzięki Ci za to, wszak małą jestem, biedną, nienawidzącą siebie i otoczenia, zdezelowaną i niedowartościowaną głuptaską :))) Że też Ty naprawdę nie dostrzegasz śmieszności takich orzeczeń, Znachorze.. zadziwiające.

    Miłej, miłej :)

  18. 08/03/2009 11:58 am

    O.. Insomia.. zginęłaś mi w tłumie literek ;) Pozdrowienia dla niedowidzącej, jako i ja ;)

  19. watchman permalink
    08/03/2009 12:01 pm

    Rasowy z Ciebie trolek. Piszesz bez ładu, składu i co najgorsze jakiegokolwiek sensu. Ot kolejny słowotok, który niczego ani do niczego nie wnosi.

  20. 08/03/2009 12:04 pm

    watchman, miód lejesz na moje serce. Nie ma nic przyjemniejszego, niż przeczytać „argument” jesteś trollem – użycie go oznacza, że nic więcej do powiedzenia się nie ma :)

  21. Zły permalink
    08/03/2009 12:17 pm

    „wspomniałem że z armią wrócę? wspomniałem…i widzisz oni sami przyszli
    z moją drobną pomocą:)” – napisał mi ZŁY/AL/GIUSEPPE etc. Więc proszę – Pan postawił sobie za honor popsuć atmosferę. Ja mu na to nie pozwolę. Ma paranoję, wg, której ja niszczę ludziom życie. On sam sobie niszczy, ale nie dociera to do gościa. Mam prośbe- nie wdawajcie się z nim w dialog. Ignorujcie. Nie napędzajcie. Ja będę robił swoje a Wy proszę – nie karmcie trolla Pozdrawiam „….cytat z czata Glosatora

  22. 08/03/2009 12:32 pm

    :)))

    Nie lubię słabeuszy, którzy dla dodania sobie animuszu usiłują sprowadzić oponenta do pozycji pyłku.. Niemniej bić się z nim nie zamierzam, każdym takim tekstem pokazuje, jaki jest merytorycznie żaden. To zapewne jest ta Jego słynna argumentacja – w miejsce siły argumentu stosuje argument siły nazwania kogoś trollem. Boże, jaki banał..

    Nawet sobie trudu nie zadał, by kliknąć w Giocoletto i sprawdzić, co/kto się za tym nickiem kryje :) Może i lepiej, bo sam by się musiał wyśmiać w ramach sprowadzania wszystkich zgadzających się z tą notką do jednej osoby. Wszak rachunki muszą się zbilansować konkretnie – miażdżąca większośc czytelników kocha Glosatora ;)

  23. 08/03/2009 12:59 pm

    Słodu solą się nie wyrówna ;)

  24. 08/03/2009 1:15 pm

    Ale smaki mieszane mają branie, szczególnie w kuchaniach orientalnych, egzotycznych.. z tej okazji nie przypalę dziś obiadu, może łagodność portawy uleczy moje skwaszone wnętrze ;)

  25. watchman permalink
    08/03/2009 1:16 pm

    No potwierdzasz, ze jesteś takim czymś bez polotu i wyobraźni. Takie coś bez własnego zdania co neguje wszystko dla zasady ot tak żeby sobie coś popisać. Co chcesz pokazać / udowodnić? Bezmyślność, prostactwo i głupotę już znamy. Stać cię na więcej czy to już raczej kres Twoich oszałamiających i błyskotliwych wypowiedzi?

  26. maxxx permalink
    08/03/2009 1:18 pm

    Logo przy adresie strony (wieśwagen) to już dobitnie pokazuje jaka beznadzieja bije z resztek Twojego mózgu.

  27. Kawa permalink
    08/03/2009 1:26 pm

    Insomia, w dniu marzec 8th, 2009 @ 10:08 am Powiedział:

    Glostar, ja nie mam wątpliwości jakie intencje stały za powstaniem Twojego bloga

    Zły, nie żałuj tamtej kobiety, trzeba być niezłą kretynką, żeby stać się wielbicielka Glostara. Dużo nie straciłeś.

    Droga Pani InsomioCzy mam rozumieć , że Pani poznała Pana Złego i poznała Pani mnie i stała się Pani obiektywnym retorem w sprawie naszego związku i stąd Pani ocena dla mnie?
    Ja Droga Pani nigdy i nigdzie nie wyraziłam się , że uwielbiam Glosatora to po pierwsze , a po drugie widzę , że odwagi Pani nie brak i zapewne Pani mi wyjaśni przyczynę nazwania mnie kretynką.
    Pozdrawiam K.

  28. Zły permalink
    08/03/2009 1:26 pm

    to nie logo Volksvagena tylko Word Press…oczy szeroko zamknięte, pewnie czytelnik wspomnianego bloga.

  29. 08/03/2009 1:29 pm

    Czekam na argumenty, powodzenia, chciałabym mieć na co odpowiedzieć :)

    A z logo, to już musi się „komentator” przelecieć do WordPressu, tu nie centralka do zostawiania wiadomości dla serwisów blogowych. Powodzenia, na pewno się przejmą ;)

    Zastanawiam się, czy tacy „obrońcy” zdają sobie sprawę z tego, że oddają „bronionemu” niedźwiedzią przysługę, prezentując popisy na uwidocznionym poziomie. W końcu czytelnik świadczy poniekąd o czytanym. Szczególnie, gdy jest w niego ślepo zapatrzony. Mnie to w sumie na rękę, ale.. zaczynam żałować Glosatora, a to już niebezpieczne jest co najmniej :))

  30. 08/03/2009 1:37 pm

    Hm..

    Kawo, o ile mogę prosić:

    To jest net i proszę nie brać wszystkiego, co napisano, do siebie. Zauważyłam, że zarówno Glosator, jak i wielu Jego zwolenników, ma ten dziwny zwyczaj mylenia realnych inwektyw (gdy Iksińska obraża Kowalską i obie się znają – bez owej znajomości trudno mówić o obrazie, bo jak można obrazić nieznane??) z wirtualnymi docinkami (gdy nick palnie po głowie nicka – nick, to jeszcze nie osoba, jedna osoba może mieć wiele nicków i tworzyć wiele postaci celowo; takoż i wiele osób może pisać pod jednym nickiem, wystarczy się zmówić w konkretnym celu). Odrobina dystansu do świata zza ekranu jest niezbędna. A nawet konieczna, by nie czuć się „obrażanym przez nick”.

    Pozdrowienia.

  31. Zły permalink
    08/03/2009 1:42 pm

    „bo jak można obrazić nieznane” generalnie z nieznanym w ogóle niewiele można zrobić…

  32. 08/03/2009 1:44 pm

    Dokładnie.

    Zapominając o tym, widzimy w nickach ludzi, zamiast pamiętać, że ludzie nadają im jedynie celowo skrojone ubranko. Np. znających się na temacie – by „przy temacie” Glosatora pozostać.

  33. Zły permalink
    08/03/2009 1:52 pm

    Ale widzę coś innego w tym, dyskusję która na blogu pana G nigdy by się nie rozwinęła dlatego on się zwinął bo tu bana nie da…

  34. 08/03/2009 2:00 pm

    Może „komentatorzy” zostali tu przysłani w celu wygenerowania mojego bana? No to pudło, jakby co, tu się nie cenzuruje treści. Ona świadczy o tym, kto ją wstawia, najlepiej. Tudzież: najgorzej.
    To, że Glosator nie wytrzymuje uczciwej wymiany zdań (bez banowania i siadania stadem na celowo wpuszczonym, pojedynczym oponencie), wiadomo mi od dawna. Szkoda. Wszak prawdziwa cnota krytyk się nie boi..

    Przy okazji – winnam wyrazić dziękczynienie w ramach tak tłumnego oblegania wzrokiem śledzonej dyskusji, średnio raz na pięć minut ktoś z blogu G. luka przez dziurkę od klucza ;) Ciekawość robi swoje jednak.. a przecież moje zdanie nie ma znaczenia dla całokształtu ;)

  35. 08/03/2009 2:22 pm

    watchman (IP: 89.74.205.26 , chello089074205026.chello.pl)

    maxxx (IP: 89.74.205.26 , chello089074205026.chello.pl)

    Prosiłabym do żenady „komentarzy” nie dokładać żenady pozorowania tłumu „komentujących”. Na nieszczęście „tłumu” WPs zwykł pokazywać IP piszących autorowi. Doceniam zaangażowanie emocjonalne w „obronę” wkładane, ale kompletnej bezlogiki działania nie trawię.

    Dzięki z góry.

    Uwaga dla takich „komentujących”: morfi spada w real, można dziobać do woli ;)

    Pozdrowienia.

  36. Insomia permalink
    08/03/2009 4:47 pm

    Kawo, oczywiście, że Cię nie znam, moja ocena Twojej osoby wynika Tylko i wyłącznie z tego, że zostałas mi przedstawiona jako wielbicielka Glosatara. Wszystkie panie rozkochane w tym megalomanie, a więc i Ciebie oceniam, jako skończone kretynki.

    To wszystko.

  37. jokker39 permalink
    08/03/2009 5:01 pm

    Pozdrawiam również :)

  38. woman111 permalink
    08/03/2009 7:29 pm

    Ad vocem… WOMAN111… (z sekty Glosatora;-)… „nic o nas bez nas”;-)

    Cytuję:
    „Zapewnie wszyscy Czytelnicy przeczytali próbę recenzji (?) Bloga (?) Mężczyzny(?) Glosa (?) dokonaną przez Morfi.

    Starając się obiektywnie zbadać ten „przypadek”, doszłam do własnych refleksji, że cały „wic” tkwi tu w sztuce komunikacji.

    Myślę, że każdy z nas na próbie analizy tego „przypadku” może dużo skorzystać i wiele się nauczyć.

    Do rzeczy…

    Najpierw, tytułem wstępu…

    Właściwą komunikację można przedstawić za pomocą obrazowego schematu:

    Intencja nadawcy (tu: Glosa) => kodowanie w słowa => słowny przekaz (tu: pisany) => odkodowanie przez odbiorcę (tu: Morfi) => interpretacja odbiorcy (tu: Morfi)

    Niebezpieczeństwo, które tu się pojawiło polegało na tym, że odbiorca (tu: Morfi) nie poprzestał tylko na przetworzeniu znaczenia słów.

    Nadał słowom taką interpretację, która wydaje się być niezgodna z intencjami nadawcy (tu: Glosa).

    Skuteczna komunikacja jest dopiero wtedy, kiedy informacja jest odebrana zgodnie z intencjami nadawcy.

    Moim zdaniem, w tym przypadku, wystąpiło 5 klasycznych barier komunikacyjnych, które utrudniły zrozumienie i spowodowały tę przykrą dla Wszystkich (dla mnie jako Czytelnika także) wymianę zdań:

    1. domyślanie się. Niebezpieczna próba czytania przez Morfi między wierszami, czy też w myślach nadawcy. To coś w stylu : on na pewno chciał powiedzieć, że …..

    2. filtrowanie, czyli wybiórcze czytanie Morfi- odbiorcy. Jeśli chce się znaleźć w wypowiedzi Glosa- nadawcy to, co potwierdzi punkt widzenia Morfi- odbiorcy, to wszystko inne, co nie potwierdzi tego jej własnego punktu widzenia będzie zignorowane.

    3. osądzanie – zanim Morfi wysłuchała, dopytała, wniknęła głębiej, zreflektowała, już nadała Glosowi- nadawcy etykietkę (tu np. została nadana etykietka zadufanego i megalomana). Cokolwiek Glos powiedział później, starał się wytłumaczyć, sprostować i tak umknęło uwadze Morfi, bo ona już przecież wie, czego po Glosie można się spodziewać.

    4. sprzeciwianie się. Tu ze strony Morfi wystąpiło w formie gaszenia, polegającej na wygłaszaniu sarkastycznych uwag, które uruchomiło lawinę wrogich komentarzy ( w tym naszego Złego;-), zarzutów.

    5. przekonanie o swojej racji. Tu przejawiło się po stronie Morfi -odbiorcy w niezdolności do przyjmowania sprzeciwu, ale również braku zgody na inny, punkt widzenia. Wszystko po to, by obronić własne stanowisko.

    No a potem, to już poleciałoooo… i nazywa się to ESKALACJĄ.

    Zachęcam wszystkich (siebie także), przed formułowaniem osądów ludzi tu: Autora bloga, jego Czytelników i Gości, najpierw do podjęcia próby udoskonalenia swoich własnych narzędzi komunikacji.

    Sztuka porozumiewania jest podstawową umiejętnością życiową.

    W necie, gdzie nie ma żadnych innych ułatwiających metod „odkodowania” przekazywanych informacji – obrazu osoby, zachowań realnych: gestów, mimiki… komunikacja jest doprawdy WIELKĄ SZTUKĄ.

    Ja stoję na stanowisku, że można każdemu powiedzieć WSZYSTKO, bez wzbudzania w nim, w innych niepotrzebnych emocji, obrażania i krytyki.

    Jeśli moją wypowiedzią obrażam kogoś, krytykuję, to wzbudzam w kimś gniew, prowokuję go do walki, obrony, a nie do konstruktywnej dyskusji.
    I wtedy, gdy widzę ten jego dyskomfort, złość, to wiem, że to JA, a nie mój odbiorca, popełniłam w sztuce komunikacji jakiś błąd.
    To przede wszystkim MNIE zabrakło wiedzy w tym zakresie. To u MNIE cos zaszwankowało.

    Sztuki komunikacji, niestety, nie uczą w szkołach, nie zawsze mamy też dobre wzorce. Jesteśmy tu trochę zdani na intuicję.
    Tymczasem sztuki porozumiewania się można się nauczyć podobnie jak prowadzenia auta;-).

    Zachęcam do takiej nauki Droga MORFI:-)
    Ja sama staram się jej także całe życie uczyć;-). I doskonalić. „
    Koniec cytatu
    Pozdrawiam, woman111

  39. Zły permalink
    08/03/2009 7:58 pm

    ” uruchomiło lawinę wrogich komentarzy ( w tym naszego Złego;-), zarzutów.”- NIE JESTEM WASZ…nigdy nie byłem i nie będę.Poczytałem sobie teksty i wyciągnąłem wnioski, tyle…

  40. woman111 permalink
    08/03/2009 8:01 pm

    Ale bardzo chciałes byc CZYJŚ, ZŁY, prawda?

  41. Zły permalink
    08/03/2009 8:11 pm

    To już nie problem woman111, czyj i czy w ogóle chciałem…piękne słowa to tylko słowa… truth is out there…

  42. woman111 permalink
    08/03/2009 8:16 pm

    No, optymistycznie zabrzmiało … mniemam, ze problem SAM „znikł”. Dobrze rozumiem?

  43. Zły permalink
    08/03/2009 8:34 pm

    oczywiście że optymistycznie…jak wiesz samo się nic nie dzieje.ale dość tej dysputy…zajmij się raczej własnymi problemami i nie uciekaj w problemy innych. może to mało ale jedną rzecz dzięki Glosatorowi zrozumiałem, że im człowiek dłużej jest sam i doskonali się w sobie tym trudniej jest mu z tym żyć i tym trudniej jest mieć obok siebie upragnioną osobę. błędnym kołem jest bicie własnych rekordów dla własnej satysfakcji. powinniśmy sobie raczej życie ułatwiać a nie utrudniać.

  44. woman111 permalink
    08/03/2009 8:40 pm

    Rozumiem. Lepiej się nie doskonalic, bo wtedy latwiej zyc i latwiej miec kogos?
    Kończe dysputę- wedle życzenia.
    Za dobre rady, dla mnie, bardzo dziękuję:-) wiesz… piekło jest ich pełne;-)

  45. Zły permalink
    08/03/2009 8:49 pm

    a i jeszcze jedno ja w odróżnieniu jestem prawdziwy, mnie można zobaczyć…a w zasadzie można było…po banie już nie. nie ukrywam się za avatarami i nic nie znaczącymi nickami.

  46. woman111 permalink
    08/03/2009 9:09 pm

    No i tu widzę ten Twój PLUS, ZŁY… że się nie czaisz, nie ukrywasz, i nie przyjmujesz już różnorodnych „postaci”, „wcieleń”, avatarów, coraz to nowych netowych „bytów” i „istnień”:-). Coś jednak na rzeczy było… coś zyskałes z bloga GLOSA…

  47. Zły permalink
    08/03/2009 9:27 pm

    oj ja widzę że Ci mnie brakuje na blogu;) nuda co? nie ma komu jechać, nie ma kogo moralizować, wszyscy ulegają albo znikają…czy zyskałem, hmmm…jedynie świadomość popełnionych błędów ale nie wiem czy to dzięki Glosowi czy też dzięki mojej ex…a może jedno i drugie. właściwie …o co Ci chodzi woman, po co do mnie piszesz? Glos nakazał „nie karmić trolla” ignorować a Ty jakieś dialogi prowadzisz i znów się narazisz na reprymendę :)

  48. Trzeci permalink
    08/03/2009 10:38 pm

    Nie włączając się specjalnie do dyskusji (jak wiadomo, jestem wiernym klakierem Morfi), chciałem tylko powiedzieć, że po komentarzu o logo WP, bodaj po raz pierwszy w życiu byłem bliski sprawdzenia na własnych gaciach, co znaczy legendarne: posikać się ze śmiechu. Ufff, wytrzymałem jednak (na sucho) paroksyzm rechotu.

  49. Zły permalink
    08/03/2009 10:49 pm

    kolejny prawdziwy…cześć :) ja nie sikałem w majty byłem zniesmaczony :)

  50. Anonim permalink
    08/03/2009 10:51 pm

    tak czy śmak . chyba się komuś serwer wywalił…tak to jest z czymś za złotówkę ….pozdro Glon

  51. 08/03/2009 11:05 pm

    Woman111

    Doceniam tę jakże interesującą analizę „przypadku” (cyt.), niemniej dokonałaś jej zupełnie niepotrzebnie.

    Wpis nt. Glosatora jest jak najbardziej subiektywny, jak najbardziej przerysowany – celowo – i jak najbardziej prześmiewczy. Ba! Pozwolę sobie na wyrażenie zdziwienia, że można tego nie zauważyć, brać całość poważnie i uważać za podstawę do swoistych negocjacji pomiędzy G. a mną.

    Zarówno On, jak i Ty, uparcie brniecie w obronę Częstochowy (Ty dodatkowo w mediacje), pokazując tym samym zerowy dystans do słów padających w necie. Powiem Ci zresztą, że ja bym chętnie popodkręcała jeszcze komentowaniem Waszych reakcji dalsze Wasze występy, ale.. tu nie forum, tu zapewne jutro pojawi się nowy wpis i nie mam na taką mało ambitną zabawę czasu :)

    Niestety – tu odrobina powagi – brak dystansu to cecha wszystkich stykających się z G., dlatego właśnie udało się przywoływanemu skutecznie uśmiercić kilka realnych związków. I to akurat jest zarzutem całkiem serio w Jego kierunku. Nie jest psychologiem, psychoterapeutą, czy seksuologiem. Może się do woli tłumaczyć, że On tylko pisze bloga – to nie zmienia skutków Jego pisania. Dojrzały człowiek winien myśleć o konsekwencjach swoich poczynań, nie bezmyślnie kłapać ozorem z zadowoleniem, że biznes się kręci. Chyba, że jest egocentrykiem i megalomanem, innych mając gdzieś, traktując takie przypadki jako margines błędu.

    Ad rem.
    Widzisz, to jest tak, że mnie z o(b)mawianym nie łączy nic. Nie szukam porad, nie mam powodu do czucia się słabą i zagubioną Lady Kopciuszek. Nie mam również ochoty na ciągłe analizowanie poczynań samczych, czy uczenia się, jak na samca podziałać, żeby osiągnąć pożądany efekt. Swoją drogą, mój własny ślubny się dzisiaj zwinął, czytając zarówno tutejszy odzew, jak i „mądrości” G. Wyprowadził ze wszystkiego wniosek, jaki wyprowadziłoby, zaręczam, wielu – na taki barokowo upstrzony słowotok może cierpieć jedynie kobieta. Albo zniewieściały gawędziarz, któremu staje tylko przy owacjach publiczności (cytuję dosłownie, więc proszę łaskawie cytowanie zarejestrować ;)) Dlatego stronka Pana G. ani mnie ziębi, ani mnie parzy. Bawi schematami, które wyczytałam, przygotowując tę notkę. Podobne seriami można wyczytać w babskiej makulaturze, czekając na wizytę u dentysty. Tam zresztą śmieszą mnie na równi, łagodząc stres przedbólowy ;) W przeciwieństwie zarówno do Jego zaciekłych wrogów, jak i oddanych fanów, stoję z boku. Lepszej perspektywy mieć nie można, by widzieć precyzyjnie, wybacz :)

    Teraz najistotniejsze. Łaskawie daruj sobie, wchodząc tutaj, zniżanie kogokolwiek do pozycji trolla tylko dlatego, że zgodnie z linią Twojego partyjnego u-G.-rupowania świat dzieli się na mądrych i poważnych userów www, którzy zachwycają się G. i Mu przytakują i tę głupią, biedną resztkę trolli, która śmie się z Nim nie zgadzać, a co gorzej nie trzyma języka za zębami, tylko jasno mówi o doświadczeniach, jakie stały się jej udziałem dzięki Panu wszechwiedzącemu i nieomylnemu. Chcesz sobie porzucać trollami, zapraszam serdecznie. Rzucaj we mnie. Fakt, nie zmieni to wiele, jeśli chodzi o ciasny horyzont pomiędzy klapkami na Twoich oczach, ale.. byłoby uczciwiej, nieprawdaż?

    Miłego wieczoru :)

    Ach! I bym zapomniała, a muszę to doklikać po prostu ;P
    Jak już sama dajesz dobre rady (mi – gdyby Ci Twój własny wykład umknął z pola widzenia ;)), to nie pisz trzy komenty niżej do Złego, by sobie darował dawanie dobrych rad Tobie. Myślisz, że określenie żenada jest właściwie skrojone na takie zaprzeczanie własnym słowom i postawie? Zawsze mogę poszukać ostrzejszego, jakby co.. ;)

  52. 08/03/2009 11:06 pm

    O. Cześć, Trzeci.

    Warto zaglądać, jak widzisz, zawsze można się namacalnie nieomal przekonać, że zdziwienie towarzyszyć będzie człowiekowi do śmierci ;)

  53. 08/03/2009 11:07 pm

    Flanelciu, zawsze czytam co piszesz, więc miej odrobinę litości:-)
    Kil padnie, jak wstanie i przeczyta;-)

  54. 08/03/2009 11:09 pm

    Women 111:

    Wszystko co Glos chciał powiedzieć już powiedział. Zrobił to pisząc bloga. Nadał wyraźny komunikat, dzięki któremu wszystko już na jego temat wiemy .Komunikat ten został odebrany przez Morfi, która swoim odbiorem podzieliła się tu z nami. I to już wszystko. Glos może tylko przyjąć to co przeczytał na swój temat. Nie może polemizować z odbiorem Morfi, ponieważ ten jest jaki jest. Opowiedziała o tym co zobaczyła. Nikt nie może zaprzeczyć że widziała co widziała.

    Komunikacja o której tak ładnie piszesz, niestety zakończyła się w chwili w której Glos przeczytał to, co zostało tu napisane i z miejsca wszystko zanegował, nie zastanawiając się nawet przez sekundę skąd wlasnie taki a nie inny odbiór jego osoby.

  55. 08/03/2009 11:13 pm

    A tak przy okazji… Witam wszystkich obecnych… :)

  56. 08/03/2009 11:16 pm

    Cześć Kil :*

  57. 08/03/2009 11:17 pm

    Kil, powiedz Li, że jesteś z Morfi dumny, jak tuczny paw :DD

    Pozdro, Li.. zastanawiam się, czy nie ustanowić specjalnej nagrody dla wytrwałych, którym udało się przez to wszystko przebrnąć i nie usnąć ;) Z ręką na sercu (no dobra, wiem, że to wątroba, ale ciiiiiii..) oświadczam, że mnie by się za cholerę nie chciało – gdybym taką stertę słów otworzyła pod wpisem na czyimkolwiek blogu, zamknęłabym w pieruny trzy razy szybciej, niż otworzyłam :D

  58. 08/03/2009 11:19 pm

    Przyznaję bez bicia, że zostawiłam jeden komentarz na blogu Glosatora, choć na Boga, zarejestrowanie się w celu „dopuszczenia do ołtarza” wykończyłoby Świętą Teresę.
    Zostawilam komentarz po konkursie i tyle.
    Nudy, nudy, nudy na pudy. No, ale ostatecznie jestem rozwódką, brak mi więc świeżości spojrzenia i obiektywizmu;-)

  59. 08/03/2009 11:22 pm

    Flanelciu, niestety-fajne połączenia słów, to moja słabość:-(
    Czasem bajdurzysz, ale wdzięku w pisaniu nie można Ci odmówić. Jest absolutnie wyjątkowy :D
    /zero kpiny, słowo zucha/

  60. 08/03/2009 11:25 pm

    Li, lepiej się nie przyznawaj do bycia rozwódką, bo możemy się doczekać szczegółowej analizy Twojej osoby (czytaj: dopasowanie puzzla schematu do puzzla „rozwódka”) ;))) Ty wiesz, ile to może zająć miejsca?? Blog się nam powiesi ;P

    O, widzisz, jakbym wiedziała, że Ty tę gimnastykę logowania się u G. masz za sobą, to bym czasu nie traciła, tylko poprosiła Ciebie o zabawę w gołąbka pocztowego. Myślę, że św.Teresa by odpadła przy kroku mniej więcej czwartym-piątym ;)

  61. 08/03/2009 11:27 pm

    Li, masz pecha, bo ja tu głównie bajdurzę, taka konwencja :D No chyba, że chwalę, to wyjątkowo szczerze.

  62. 08/03/2009 11:32 pm

    Myślę, że jak nie chwalisz to robisz to jeszcze bardziej wyjątkowo szczerze ;-)
    Z tego bloga Glosatora przychodziły do mnie jakieś maile, ale nie byłam w stanie rozszyfrować o co chodzi.
    To tak jakby miał wewnętrzny sposób komunikacji pomiędzy zarejestrowanymi szczęśliwcami. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że działa jak Wielki Brat, na wszelki wypadek nikomu nie odpisałam :(

  63. 08/03/2009 11:38 pm

    Tiaaaa.. z naciskiem na wyjątkowo – i niech sobie to każdy tłumaczy wedle woli, nie mam powodu do narzucania jedynej poprawnej interpretacji słów moich ;)

    Mówisz? Kurna, nie byłam jeszcze na koncie mailowym tam pozostawionym.. może warto się uśmiechnąć do listonosza, bo nie daj Bóg przeciążony ;)

  64. Anonim permalink
    09/03/2009 7:54 am

    dziś w nocy znowu Glos nie spał…

  65. woman111 permalink
    09/03/2009 8:02 am

    „Rzucaj we mnie. Fakt, nie zmieni to wiele, jeśli chodzi o ciasny horyzont pomiędzy klapkami na Twoich oczach, ale.. byłoby uczciwiej, nieprawdaż? ”

    „Zarówno On, jak i Ty, uparcie brniecie w obronę Częstochowy (Ty dodatkowo w mediacje), pokazując tym samym zerowy dystans do słów padających w necie”.

    Nie moją intencja jest „rzucac” cokolwiek w kogokolwiek, jak i obrona Częstochowy. Nie mam w sobie zapędów Kmicica;-).
    Mediacje to tez nie jest najlepsze okresleniem, które charakteryzowałoby intencje mojego wpisu.
    W tym miejscu jest mi przykro, że nie zrozumiałysmy się i że moje intencje zostały odebrane w ten sposób.
    Moim zdaniem, dystans do netu i słów tam padających trzeba miec, jednak z założeniem, że za słowami stoi żywy człowiek.
    Więc pisząc to, co piszę starałam się zwróci uwagę wyłacznie na niepotrzebnie przejawiająca się tu i ówdzie krytyce ad personam, będąca oceną człowieka a nie meritum. Zważ, ze ona także była tutaj, poza merytoryczną. Tylko o niej starałam się tu napisac cytując mój wpis o komunikacji zamieszczony na blogu Glosa.
    Dziekuję za doprecyzowanie i odniesienie sie do mojego ad vocem…

    „Jak już sama dajesz dobre rady (mi – gdyby Ci Twój własny wykład umknął z pola widzenia ;)), to nie pisz trzy komenty niżej do Złego, by sobie darował dawanie dobrych rad Tobie. Myślisz, że określenie żenada jest właściwie skrojone na takie zaprzeczanie własnym słowom i postawie?”

    Nie, żenada nie jest własciwie skrojonym słowem. Nie powinnam wdawac sie w polemike ze Złym, bo zostało to odebrane, jak zostało odebrane. To raczej błąd mój był, powinnam ignorowac jakąkolwiek prowokację. Tak, tu zabrakło mi dystansu. Popełniam błedy MORFI – jak najbardziej. Jak kazdy. I daję sobie do tego prawo.

    KILMORE- chyle czoła przed klasą, bezstronnościa i relatywizmem obiektywizmu wpisu:-)

    MORFI, dziękuje za poświecony mojemu wpisowi czas.
    Mam nadzieję, że nie zostajesz z poczuciem jego straty.

    Pozdrawiam, woman111

  66. 09/03/2009 10:45 am

    Hm.. ja za to spałam świetnie i byłam oburzona na poranek, że śmiał nadejśc nieproszony..

    Woman111

    Trochę szkoda, że ten wpis – jak cały blog – jest.. czym jest ;) Inaczej. Trochę szkoda, że akurat tutaj próbowałaś jakiejś rzeczowej dyskusji w temacie. Choć jednocześnie obawiam się, że w innym miejscu, przy założeniu tylko i wyłącznie zupełnie poważnych zarzutów, byłabym znacznie ostrzejsza w formie wypowiedzi.

    Pamiętam doskonale Glosatora z forum wymienionego z nazwy w tekście. Mam zwyczaj wobec osób jego pokroju stosować celowe prowokacje. Są katalizatorem rzeczywistych motywów i nastawienia do rozmówcy, przy jednoczesnym dystansie rzeczonego rozmówcy do prowokowanego („problemy” są fikcją, nie mają więc korelacji z emocjami). I widzisz, o ile pisanie bloga-pamiętnika, bloga o swoich zainteresowaniach, bloga literackiego ect. jest rzeczywiście tylko pisaniem bloga, dlatego można swobodnie bazowanać na samej treści, o tyle w przypadku doradzających na blogach samozwańczych terapeutów należy się – moim zdaniem, nie zmuszam do podzielania, zapewniam – wsłuchać w owe skrywane motywacje i nastawienie piszącego. Te właśnie mówią wszystko nt. bezpieczeństwa wnikania w napisane, ale też sensu wchodzenia z nim w jakąkolwiek polemikę. Motywacje i nastawienie Glosatora wysypały się rogiem obfitości w tamtej celowo spreparowanej dyskusji. Trwała nie więcej, niż trzy dni, ale rozkwitła pełnią możliwości sprowokowanego ;) Niestety, zarówno tutaj swoim krótkim pobytem, jak i często na swoim blogu, Glosator potwierdza, że nic się nie zmieniło, gdy mowa o wspomnianych zmiennych (w Jego przypadku stałych).

    Dla mnie całość jest śmieszna. Ot, taki sobie przaśny portret Znachora z pretensjami do profesury. Dla innych, niestety, tragiczna. Samo to wyklucza Go z pola moich zainteresowań – mógłby być nawet Byronem klawiatury, zapomniał o najważniejszym.

    Dobrego dnia :)

    ps. nobody’s perfect.. dlatego oduczyłam się dawania dobrych rad na serio, lepiej zaakceptować siebie z tkwiącą wewnętrznie tendencją do wchodzenia w słowny ping-pong, niźli usilnie trzymać się na krótkiej smyczy samokontroli ;) TO czyni nas człowiekiem w oczach czytelnika, nie jesteśmy robotami, więc sobie nie wyrzucaj wchodzenia w polemikę z nikim ;) Z takiego ping-ponga często wyrastają rzeczowe dyskusje, a pozorni wrogowie stają się pożądanymi dla siebie rozmówcami. Wystarczy trochę przymrużyć oko.. i na siebie, i na rozmówcę. Dawanie forów wydaje się być naturalną formą dla teoretycznej świadomości, że każdy ma jakiś zasób wad i zalet, nieprawdaż?

  67. Noe permalink
    09/03/2009 6:23 pm

    Morfi, że też Ci się chce tyle tego przelewać ….
    Czytając, aż mnie zemdliło.
    Dużo tekstu, mało treści. Strasznie cuchnie grafomanią. Rzucasz się na Gloasa, a prawda jest taka, że wypsztykałaś się z tematów, kreatywność siadła. W sumie to żałosne i smutno jest patrzeć jak się miotasz… usiłując odpowiedzieć wszystkim. Idź na spacer, zrób coś konstruktywnego, coś fajnego, pouprawiaj seks i od razu Ci się polepszy. Będziesz miała bardziej kreatywne pomysły. Jakby co, to jestem do usług…

  68. 09/03/2009 6:48 pm

    Excuse moi, Twój komentarz ma być niby przykładem konstruktywnej i merytoryczanej wypowiedzi, której nauką – jakby co -służysz? A to nie, podziękuję, wolę już własną grafomanię.

    Czytałe/aś to wszystko? Gratuluję i współczuję. Bez czytania napisał(a)byś to samo, po co się było tak męczyć?

    Ciekawe, że ci najbardziej pijący do jakości wpisu potrafią odpowiedzieć jedynie kosmicznymi sugestiami spacerów, seksu i polepszenia sobie nastroju.. Widać tego Ci brak, skoro o tym piszesz. Odsyłam do specjalisty w dziedzinie. Adres znasz. Tu nic ciekawego nie znajdziesz w temacie, nie zatrzymuję. Choć goszczę chętnie, gdyby u nas w komentarzach panowało takie popierdywanie cukrowanym różem, jak u G., żołądek by mi eksplodował z nadmiaru rafinowanego cukru. No i pośmiać nie byłoby się z czego.. a tak.. zawsze można liczyć na Noe i okazjonalną arkę z wybrańcami na pokładzie.. Nie krępuj się, wspieramy Cię :)

  69. 09/03/2009 7:22 pm

    Noe, buraku, widzę, że starasz się zaproponować sex damie… zmartwię Cię… wybrałeś drogę najgorszą z możliwych… tego się tak nie robi…

  70. patison permalink
    09/03/2009 8:10 pm

    A powiem tyle, niech się duszą w tym zatęchłym blogu gdzie wszelkie okna i drzwi zabite dechami i jak w matrixie żyją złudzeniami o lepszych istotach które zawładną planetą… Na czele hordy popiskującej flecikami i dyndających na gałązkach w anielskich szatkach stanie Wielki i ALLMIGHTY GLOS. W koncu powietrza zabraknie od mdłego oddechu czytelników i sami wylezą na powietrze a te ich być może odświeży i dopadnie istota bytu człowieka z drugim człowiekiem. EJMEN>

  71. 09/03/2009 10:18 pm

    Kil, kochanie.. dama buraki jada tylko do obiadu, desery konsumuje w innym towarzystwie, bez obaw..

    O.. no proszę, nie chciałabym zmartwić naszego Pinokia, ale są w sieci inne Patisony.. nie lubiące duchoty ;)

  72. 09/03/2009 10:19 pm

    btw, takie wyjście na powietrze spod klosza – Patison – to raczej zabić może..

  73. 09/03/2009 11:28 pm

    Wow, to, to jest jakiś inny Patison… no żeby się dwa takie same loginy na jednym blogu zeszły… cuda jakieś…

  74. 09/03/2009 11:48 pm

    Kil cudów – się okazuje – jest więcej w blogosferze.. ktoś mi przysłał na maila podpowiedź, żebym zerknęła w zdystansowaną reakcję na blog G. Teraz uważaj.. a najlepiej sam sobie czytnij, bo można się sturlać pod biurko, wierz mi.. uwaga.. morfi była wczoraj (czy dziś, umknęło mi) w ciągu trzech zdajsie godzin na wpisie życzeniowym.. trzymasz się?.. ponad trzysta razy :))))) Jeśli wiesz, jak się robi screena, to mi kopsnij na maila instrukcję, jeśli nie, to popytam ekipę okołoprocesową i wkleję matołkom „ksero” statystyk PK z liczbą wejść z naszej strony na zalinkowany wpis i blog ogółem.. przy okazji zestawią sobie to z liczbą wejść w drugą stronę.. jest szansa, że się biedactwa doliczą nawet. Dobry bajer to połowa sukcesu.. szczególnie dobry bajer scalający grupę wsparcia.. Kurna, nie mogę się przestać śmiać. Żałuję, że od odpowiedzi G. tam nie lukałam, bo parskałabym sobie od serca częściej ;P

    Mam też dla Ciebie złą wiadomość. Koleś jest z wawki ponoć. Nie masz ochoty się przeprowadzić przypadkiem? ;)

  75. 10/03/2009 9:34 am

    Trzeba nacisnąć Alt-PrtScn a potem wejść np w Painta i zrobić wklej, jak Ci się chce to możesz im to podesłać… ale tutaj nie będziemy sobie śmiecić takimi screenami.

    O tych statystykach to nie słyszałem, zaglądałem tylko na forum. ale jak byś nie wiedziała, to działaś w zmowie z Licencją, jedna z pań czuła się obserwowana już od kilku miesięcy.

    Ja się nawet nie dziwę takim reakcjom, G zgromadził wokół siebie bardzo specjalny rodzaj kobiet.

    Miałem nie pisać dzisiaj notki, ale chyba jednak to zrobię… będzie o paniach od G i o tym co dzieli blog dobry od złego… a wszystko to poparte stosownymi przykładami…

  76. 10/03/2009 10:38 am

    W takim razie poczekam ze swoją.. no chyba, że nie przeszkadza Ci zawieszenie na kołku dwóch świeżonek ;)

    Od miesięcy obserwowana, powiadasz.. współczuję co prawda, ale jednocześnie wypada mi się ucieszyć, że się przysłużyłam ustaniu obsesji – bo zapewne już się obserwowana nie czuje :))))
    W sumie powinnam dorosnąć do roli nawiedzonego obserwatora, jakoś znobilitować tamte Panie i samego G., ale.. kurna, no nie mam czasu, no.. wczoraj do wpół do trzeciej nadrabiałam trzydniową absencję na pewnym zaprzyjaźnionym blogu..

    Doczytałam tam jeszcze wczoraj, że Pan jest samotny.. no cóż, być może Jego forumowe wyciągnąłem z tamtych błędów nauczkę i teraz jestem świadomy, jak powinien wyglądać dobry związek chciałam z dobrego serca znadinterpretować do pielęgnowania takiego związku przez niego. A tu ZONK!. Od czasów zaprzepaszczonej przez jakąś byłą szansy Pan jest sam.. i dlatego właśnie jest specjalistą od relacji damsko-męskich i z niezachwianą pewnością siebie służy radą i doświadczeniem własnym, by.. rozpierniczać też inne związki, co się będzie sam kisił w pojedynkę :))) Czyli w sumie jest jeszcze gorzej, niż przy założeniu, że teraz prowadzi szczęśliwe życie we dwoje.. To na poważnie, a dla śmiechu?
    Rozwaliły mnie Damy z kółeczka różańcowego, które są tak wąskie w.. uszach.. że wydaje im się, że wszyscy Polacy to jedna rodzina i nikt nie może uznawać KK za największą sektę, która toczy nie tylko polskie społeczeństwo swoim zakłamaniem i złodziejstwem.. hm.. chyba w wielu miejscach poza blogiem G. nie bywają..

  77. 10/03/2009 2:16 pm

    Morfi, plan jest taki:

    Moja notka pewnie znów mi wyjdzie w dwóch częściach, więc ja opublikuje część pierwszą dzisiaj, jutro Ty może wypuścić swoją notkę… a potem się zobaczy… bo co będzie pojutrze to ja nie mam pojęcia…

  78. 10/03/2009 5:04 pm

    Kil, ze mną jak z dzieckiem.. mówisz-masz ;)

  79. Insomia permalink
    10/03/2009 5:13 pm

    Życzliwy, ja myślę, że one jednak nie są sektą, to tylko głupie samotne baby.

  80. życzliwy permalink
    10/03/2009 5:45 pm

    a ja i tak zgłosiłem działalność pana G jako „nosząca znamiona sekty” nie zaszkodzi :)

  81. 10/03/2009 5:52 pm

    No już dobra.. bo się jeszcze nadto podniecą przypisywaną im żartem (zainteresowane doczytały podkreślone? oby..) rangą i rozmnożą przez pączkowanie.. jakoś nie chcę, żeby ta infekcja roznosiła się bez kontroli po Wirtulandii ;P

  82. Anonim permalink
    10/03/2009 10:23 pm

    no ale będzie, bo dlaczego nieeee….a co do kontroli to ktoś się znajdzie …mało to instytucji.uważam że powinni przetrzepać blog G. pod kątem wykorzystywania go do własnych celów i sprawdzić działalność autora…jest zbyt wiele nieścisłości choćby w wynikach głosowania na blog 2008, skąd taki wynik, na zaledwie ok. 30 logujących się osób spośród blisko 300. Pan G twierdzi że nie ma pojęcia o maszynach losujących ale o internecie ma dość szerokie. Dlaczego nie ma ani jednego jego zdjęcia w necie przy okazji „wyborów” nie chciał ich podać i został dyskwalifikowany czy to co pisze jest prawdę? wątpię…zajął niby 4 miejsce, znamy daleko dalej zajmujące pozycje ale nie jego. Anonimowość to jedno a parcie na szkło to drugie …nie zdziwiłbym się jakby pan G był już znany w podobnych statystykach. Jedna wielka ściema, oszustwo i działalność na szkodę czego niestety udowodnić się nie da bo jak wspomnieli tu wszyscy (bez wyjątku) to NET…

  83. 11/03/2009 12:21 am

    Wiesz.. dla mnie akurat wątpliwości nie ma – przesadnie reaguje tylko winny.. rozdziera szaty, proponuje rzucanie dowodami masowymi, przerzuca oskarżenia, by odsunąć je od siebie.. i niech mu się darzy w tym dziele ;) Tak zareagował w sprawie konkursu, tak reaguje – wraz ze świtą – na mój wpis.. mogę się tylko z pobłażaniem uśmiechnąć i popukać w czółko w jego kierunku.. a to i tak stanowczo za wiele, bo tracę własny czas na wątpliwą rozrywkę wysłuchiwania echa sytuacyjnego..

  84. szagrad permalink
    11/03/2009 11:59 am

    Morfi
    czytając bloga Glosatora i czytając tego bloga
    mogę powiedzieć tylko jedno Glosatora i was nie przekonasz
    na tym chyba polega życie, każdy ma swoje zdanie i nie zawsze można znaleźć kompromis.

  85. szagrad permalink
    11/03/2009 12:11 pm

    Kieruje tobą agresja, wrogość i żądza odwetu.
    Znasz powiedzenie – do tanga trzeba dwojga – więc wina leży po Twojej i byłej twojej kobiety.
    Może i Glosator miał w tym swój udział a raczej jego blog.
    Słuchałeś swojej kobiety – pytałeś chociaż czasami czy czegoś jej potrzeba – czy tylko robiłeś po swojemu???
    Może to właśnie blog pomógł jej podjąć właściwą dla niej decyzje.
    Przemyśl to sobie
    zły
    cytat:
    „dlaczego Cie nie było jak potrzebowałem wsparcia w wywracaniu idei Glosa “do góry nogami” :) żart. bardzo się ciesze że jest ktoś podobnie do mnie myślący o blogu “Samotnych frustratów” Jam to najpierw sam potem z kolegą spowodował iście biblijny chaos na stronach owego pana…w odwecie za odebranie mi kobiety którą kocham a która ślepo zapatrzona w linijki podłego odeszła ode mnie i wtopiła się w tłum wyznawców Glosatora…”

  86. Zły permalink
    11/03/2009 6:59 pm

    skończyłem z wami ciuciubabkę…proszę nie kierować do mnie słów…

  87. 11/03/2009 8:13 pm

    Szagrad, cieszę się, bo i przekonywać nikogo tu nie zamierzano do niczego. To tylko kij włożony w mrowisko. Pozdrawiam.

  88. szagrad permalink
    12/03/2009 12:14 am

    Morfi
    super :)

  89. Noe permalink
    14/03/2009 4:50 pm

    Morfi,

    Pochlebiasz sobie, nie czytam wszystkiego, żeby się przekonać, że to grafomania w czystej postaci. Nie jestem aż takim masochistą. Żadnego zamysłu, żadnej treści, tylko takie popierdywanie. Słowotok rzeczywisty, w sumie kojarzy mi się z przekupami na bazarze…
    Przemyśl czasami powiedzenie, im mniej tym lepiej.

    Fisz,
    to nie była propozycja seksu, chętnie opłacę Morfi chłopczyka, ale sam nie gustuję w tego typu kobietach, pozbawionych kobiecości. Nie lubię gadatliwych bab.
    Może to twój typ, pewnie dlatego jej tak bronisz.
    Powodzenia w każdym razie, może ty ją zaspokoisz, bo syndrom niedopchnięcia jest mocno widoczny.
    Pozdrawiam

  90. 14/03/2009 8:51 pm

    kropka

    minął tydzień, a dzieci nadal przeżywają.. uroczo :)

  91. 14/03/2009 9:23 pm

    Dostał chłopak kosza i dopiero teraz doszedł do siebie na tyle, że był w stanie coś napisać… :)

  92. Anonim permalink
    14/03/2009 9:36 pm

    nie widzicie że to prowokacja ze strony Glosatora?

  93. 14/03/2009 10:54 pm

    No to się chłopak musi bardziej postarać.. Nie widzimy, bo się nie przyglądamy – proste :)

  94. Noe permalink
    16/03/2009 11:06 pm

    Tak Morfi, przeżywam i to bardzo, cały czas niezmiennie.
    patrzę na twój języczek i jest mi dobrze.
    To pomaga w rozładowaniu mojego napięcia.
    A jak jeszcze do fantazji dołączę Fisza i Anonima, to szybciutki orgazmik murowany. Polecam spróbujcie….
    I do czego doprowadziłaś swoją pisaniną kobieto?

  95. 16/03/2009 11:22 pm

    ..normalnie jeszcze trochę, a zacznę się przywiązywać.. a potem popadnę w depresję, jak już nam Noe spłynie ze swoją arką..

  96. 16/03/2009 11:26 pm

    No właśnie Noe, do czego?

    Pytam, bo jakoś nie wiem, co masz na myśli.

  97. Noe permalink
    17/03/2009 9:44 pm

    Fisz,
    Szkoda, że z twoją wyobraźnią tak cieniutko…

    Morfi,
    Nie martw się, sporo znajdzie się przydupasków, chętnych, żeby ciebie pocieszyć jak znowu popadniesz w deprechę.

    W sumie myślałam, że macie większe jaja.
    A tak jakoś nudnawo się zrobiło, więc czas spadać…

    Pa
    Noa
    nie – Noe
    ani nie – Neo

  98. 27/09/2010 2:04 pm

    ciekawy ten blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: