Skip to content

De gustibus non est disputandum

15/03/2009
by

 

Teoretycznie przynajmniej.

Co mężczyźni widzą w cyckach, pupach i innych częściach kobiecego ciała, to wiadomo. Nawet mając jeden pakiet w domu, chętnie zerkają na inne zestawy. Ot tak, dla przyjemności zerkania.
Zresztą kiedyś przeprowadziłam stosowny eksperyment w tym kierunku – dla tych, którzy nie omietli wzrokiem przebiegu i rezultatów, notka była przez dobę dostępna tu, w dodatkach. Z góry zaznaczam, że wszystkich moralistów mam gdzieś i nie, nie wstyd mi, ż e  nie widzę nic zawstydzającego w tym, że facet z przyjemnością sączy szklaneczkę brandy, kącikiem ust uśmiechając się do mojej fotki. Może mu się nawet i coś gdzieś podnosi. Jakaś średnia dobowa pulsu. Może nawet po obejrzeniu wypala fajkę i patrzy raz jeszcze na zarys krągłości przez rozmyty filtr kłębów dymu. Przy czym – absolutnie i kategorycznie! – palenie odradzam. Panie, które chciałyby wtrącić swoje moralnie i etycznie wyższe ale! uświadamiam, że wypinając ubrane pupy i podnosząc wydekoltowane biusty do nienaturalnego poziomu w kierunku męskich spojrzeń, uzyskują dokładnie te same efekty wcale-nie-uboczne. Skoro już o tym wiedzą, to działanie jest celowe i tylko teoretycznie się różni, użytymi środkami – tak czy siak, facet zawsze woli ujrzeć w rezultacie gołego cycka, nie wyświt przezkoronkowy.
I oczywiście, że chciałam się pochwalić, bo jak inaczej ;P A tak naprawdę.. ostatnia część dzisiejszej notki nie będzie dzięki temu odebrana jako czepianie się świętej niejebliwej Teletoobisia, że nosi czerwoną torebkę pod chłopięcą pachą. No i.. przyjemnie jest powspominać to, co przyjemne, ekscytujące, a jednak.. na zawsze pozostające niewinnym. Naprawdę przyjemnie. Życzę wszystkim tego rodzaju wspomnień, które kiedyś uśmiechną myśli do przeszłości i jej grzeszków ;)

Cóż to ma wspólnego z tematem blogów?
Otóż niektórzy panowie lubią – obok blogów, na których klepią bardziej lub mniej sensownie – prowadzić też takie, na których wklejają erotyczne (czasem pornograficzne) słodycze. Taki deser, który przygotowują sami dla siebie. Wszak każdy wie najlepiej, czy woli czekoladowe ciastko, czy kapustę zasmażaną w ramach.. deseru
Niektórzy są bardziej samolubni i monotonni – można u nich znaleźć właściwie ten sam zestaw cycki + pupa, tylko głowy właścicielek się nieznacznie różnią.
Ale są też tacy, którzy i napiszą przy okazji kilka słów, i wrzucą coś dla potencjalnych gości – także tych płci przeciwnej (co za debil wymyślił to określenie?! ). 
Są też i ci, którzy za kulisy wpuszczają współwklejaczy płci obojga, przez co tego rodzaju blog zyskuje co najmniej drugi wymiar, przestaje być totalnie płaski (nieistotne, że z krągłościami). Pochwalam takie praktyki, bo od przeglądania samych monotematycznych i dość tandetnych najczęściej fotek, można co najwyżej się zaziewać.
Wiem, o czym piszę, bo mnie nagość kobieca nie razi – przeciwnie, lubię takie stronki, o ile potrafią mnie zainteresować różnorodnością, zaskoczyć, zauroczyć od strony artystycznej. Acz nie tylko takiej. Erotyczna płaszczyzna życia człowieka nie bazuje na sztuce, jest pierwotna w swej istocie. Artystyczne refleksy jedynie dodają smaczku, rzeźbią akt światłocieniem.

Takim jednocześnie mocno naturalistycznym i odrobinę artystycznym blogiem są Procesowe Terapie. O ile do wszelakich projektów Procesa mam różne zastrzeżenia, o tyle ten jeden kupuję w całości. Czasem coś tam wklei Kawcia, dorzuci Alkacja. Sumarycznie jest bardzo smacznie i ok. Bez przegięć.
Wiadomo, blog jest dla dorosłych i gorszenie się męskim przyrodzeniem nurkującym w głęboko gościnnym gardle jakiejś nieodzianej, rozochoconej nimfy, byłoby czystą hipokryzją. Nie interesuje kogoś taka tematyka, to nie włazi. Proste. Jak włazi, żeby pomoralizować albo wywołać u siebie wymioty po zjedzeniu zatrutego jabłka, to na własne życzenie i odpowiedzialność. Przy okazji może się taka jednostka zastanowić, czy zatrucie nie jest aby nieprzypadkowe – może partner niekoniecznie masochistycznie rozmiłowany jest w cnotkach-niewydymkach.

Jak na mój gust – o nim wszak czytasz – cztery z plusem.
Na pięć, to ja bym taki blog ewentualnie poprowadziła.
A na sześć, to i Belzebub by moim gustom nie sprostał.

Tablica ocen wywraca się natomiast do góry nogami, gdy wchodzę na blog pana fizyka domowego. To świństwo nie zasługuje nawet na pałę. Chyba, że na ukręcenie pały i jaj przy samej szyi – Państwo obrazowe ujęcie odczuć wybaczą.

Dlaczego akurat ten blog piętnuję i to – bynajmniej – nie w charakterze kopania w kostkę, czy lekkiej zjebki motywującej rozwój?!

Służę wyjaśnieniem.
Mogłam przejechać się po setkach blogasiów, na których jakieś przykrótkie bermudy, czy inne przepocone dresy, seryjnie wlepiają  tandetę – nudną, jak flaki z olejem. Ale.. po co? Nawet by mi się nie chciało takiego szajsu przeglądać, szczerze powiedziawszy, a pisać o nieznanym, to ja nie umiem przekonująco. Nasennie zaś wolę praktykę nie teorię w obrazkach.
Natomiast jeśli chodzi o blog pana (mam ochotę użyć innego określenia hm..) fg2002, to moim prywatnym zdaniem powinien szybko zniknąć z blogosfery, a prowadzący go – odczuć na wygarbowanej nałożoną karą skórze, jak niewłaściwe jest wstawianie obrazków, które serwuje na publicznym serwerze.

Przy okazji, można mieć wiele za złe służbistom Blox.pl, którzy z lubością bawią się w berka (gryzionego i ciętego) z Procem, natomiast takim blogom pozwalają swobodnie wisieć na swojej platformie. Ba! Mało, że pozwalają. Jeśli sugestia zacytowana w najnowszej „notce” tego „bloga” jest prawdziwa, i to admini nakazali usunąć ostrzeżenie +18 stamtąd, to powiem wprost: powinni za to beknąć.

Skąd moja tak jednoznaczna i kategoryczna ocena?
Chciałabym, żeby taki – za przeproszeniem – stary obmierzły pustak! zastanowił się nawet i milion razy, o ile tyle mu trzeba i tyle mu wystarczy w ogóle, zanim na jednoznacznie erotycznym blogu wklei coś takiego:


anty-przykład 1

____________

anty-przykład 2

____________

anty-przykład 3

____________

anty-przykład 4

____________

anty-przykład 5

____________

anty-przykład 6


O ile nikomu świadomie źle nie życzę nigdy, to..
 Jeśli choć jeden przeglądający te fotki osobnik wpadł na pomysł, że podniecenie towarzyszące oglądaniu kobiecych ciał jest tożsame z tym, które odczuwa, gdy patrzy na umieszczone między nimi fotki dzieci – czy skrajnie naginające granice „dorosłe” zdjęcia nimfetek, których nastoletni wdzięk jest celowo wysunięty na pierwszy plan – i może warto spróbować nowych doznań, to.. Bóg mi raczy wybaczyć, ale

niech takiego „blogera” szlag trafi wraz z jego gustem i bezużytecznie tkwiącym w czaszce nieczynnym mózgiem!

Tyle.

Wkurw i niesmak są realne, do śmiechu mi wcale. Raczej mnie na wymioty zbiera.
Dzięki za uwagę.

Kil,  jeśli masz ochotę, powiadom pana fg2002, że wymalowano mu tu laurkę – ja wolę już tam nie wchodzić, bo ozora nie powściągnę.

 

Advertisements
12 komentarzy leave one →
  1. 15/03/2009 10:56 pm

    Na takich jak wyżej opisany jest prokurator i paragraf.

  2. 15/03/2009 11:38 pm

    Jestem za i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ktoś się temu przyjrzał bliżej i zajął w ramach przewidzianych sankcji. Bardzo mnie dziwi, że to coś wisi już tyle lat bezkarnie na publicznym serwerze. Blog – jeśli dobrze zrozumiałam – do przedchwili był przypisany do kategorii +18, a ta wymaga mimo wszystko regularnej weryfikacji publikowanych treści. Tam nie powinno być miejsca na bezkontrolę rozzuchwaloną pozorną anonimowością blogerów. Tym się najwyraźniej nie ma kto zająć, ale za to ganiać się z „trollami” ma kto.

  3. Insomia permalink
    16/03/2009 2:24 pm

    Znów coś o Procesie, płaci wam za te notki?

  4. 16/03/2009 3:55 pm

    Podejrzewam, że Morfi się zadurzyła… zdarza się… :)

  5. 16/03/2009 4:16 pm

    Morfi ta strona to nawet się nie otwiera z mojego komputera z pracy, dostaje info że to porno, czyli jest rozpoznawalna przez jakiś tam program cenzurujący, szkoda, że blox nie widzi tego samego głupi program, który wcale nawet nie jest taki czuły, bo pozwala mi wejść na całą masę stron które które z całą pewnością galeriami z fotkami rodzinnymi nie są…

  6. 16/03/2009 4:23 pm

    A jeśli chodzi o Terapie, to ja entuzjazmu Morfi do tej strony nie podzielam… moim zdaniem to szajs. Kto to właściwie czyta… do kogo adresowana jest ta strona? Młodzi onaniści siedzą na Red Tube, a starym potrzeba czagos dużo mocniejszego…

  7. Insomia permalink
    16/03/2009 4:32 pm

    Kilmore, Jak tak wszystko wiesz to może powiesz mi jeszcze co ze starymi onanistkami, wiesz może czego one potrzebują?

  8. 16/03/2009 4:39 pm

    No nie wiem… ale jestem pewien, że Ty mnie w tej kwestii jesteś w stanie oświecić…

  9. Insomia permalink
    16/03/2009 4:44 pm

    Mnie się podoba ta strona z Terapiami. Tam są bardzo ciekawe zdjęcia. Nigdzie w internecie takich nie widziałam.

  10. 16/03/2009 4:47 pm

    Stron, Insomio, gdzie ktoś wkleja fotkę znalezioną w necie i dodaje do tego nic nie znaczący komentarz jest cała masa…

  11. 16/03/2009 7:32 pm

    Kil, ja wiem, że nawet gdyby Proces zrobił blog marzeń wedle Twoich gustów, to byś go zjechał i uznał za powtarzalny szajs, ale.. tak, to sobie tylko WY wzajemnie miłość wyrażacie, ja się za warkoczyki ciągać nie zamierzam bez przerwy – czasam potrafię coś docenić bez subiektywnej predeterminacji: jak Iksa, to do d.!, innej opcji nie ma ;)

    btw – nie wiem, co się podoba (a co nie) starym onanistom, ale całkiem niestarym nieonanistkom Terapie – bywa – się podobają, jak widzisz ;P

    Insomia, ja się lubię pieścić z Kliem po prostu.. ;)

  12. 19/03/2009 1:13 pm

    Co prawda miałam nie wchodzić na rozpoczętą przez Pana fg2002 „dyskusję” na innym jego blogu, ale autor zechaciał ocenzurować tam Kila i tego akurat nie mogłam pozostawić bez odzewu – wszak Pan broni się w komentarzach, nieco wyżej, argumentem nt. cenzury w Internecie. Jak widać, szczególnie dla domorosłego fizyka:

    wszystko jest względne

    Żałuję co prawda, że nie zrobiłam wczoraj screena, ale przez głowę mi nie przeszło choćby cieniem, że brzydzący się cenzurą tak szybko sam po nią sięgnie.
    Dzisiejsza „dyskusja” – przynajmniej na obecnym poziomie – jest sfotografowana, jakby co. Screen posłużyłby za kawałek nowej notki, ale.. cóż, nie posłuży, jest ew. do wglądu, gdyby „dyskusja” się zdematerializowała w niewyjaśnionych okolicznościach. Tu tylko link.. o ile Kil zechce go przepuścić, oczywiście.

    http://zbit.blox.pl/2009/03/Zaczynam-od-nowa.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: