Skip to content

Licznik WordPressu

10/04/2009

Skoro swego czasu obiecałem napisać o liczniku WordPressu,  nawet jeśli temat jest mało atrakcyjny, to jednak wypadałoby słowa dotrzymać.

Tak więc zacznijmy od samego licznika odwiedzin. Wbrew temu co wiele osób myśli,  nie liczy on odwiedzających,  a jedynie odsłony stron. Jeśli ktoś odwiedzi naszą stronę powiedzmy 160 razy w ciągu jednego dnia, jak to kilka tygodni temu zrobił niejaki Witek Skaczkiewicz,  to nie tylko oznacza to, że  pan Witek cierpi na lekkie nadciśnienie, ale również to, że nasz licznik pokaże liczbę 160 odwiedzin. Liczba 160 może i wygląda pokaźnie ale jeden odwiedzający już na pewno nie. Dlatego szukanie związku pomiędzy wskazaniami licznika wbudowanego w ten serwis, a obecnością w pierwszej 100 nie ma najmniejszego sensu.

Logarytm,  według którego blogi trafiają do pierwszej 100 jest tajemnicą WordPressu, nie mniej, mniej więcej wiadomo jak on działa.

Po pierwsze, najważniejsze jest liczba odwiedzających. Po drugie ilość odsłon stron nie jest tak znowu ważna,  ale nie pozostaje bez znaczenia. A po trzecie wejścia pojedyncze są szkodliwe dla pozycji bloga.
Wbrew temu to niektórzy myślą,  nie ma znaczenia link po którym odwiedzający dostają się na blog, nie jest też prawdą, że wejścia z przeglądarek są mniej wartościowe od tych po linkach z innych blogów, czy też wpisane bezpośrednio w przeglądarkę. Mała wartość wejść z przeglądarek polega na tym, że odwiedzający zaglądają na naszą stronę i widząc że to blog natychmiast wychodzą…. bo któż by brał na poważnie bzdety,  jakie ludzie wypisują na blogach. Przecież tu można każdy nonsens zamieścić. No,  a taka pojedyncza odsłona dla algorytmu oznacza tylko tyle,  że blog jest nie ciekawy. I  słusznie, klient wszedł przypadkiem, nie znalazł nic interesującego i zniknął, czyli blog do bani, to całkiem logiczne. Nawet nie zaciekawił się na tyle, żeby kliknąć na cokolwiek.

Dobrze jeśli czytający nas powracają na naszą stronę, wtedy logarytm wie, że jesteśmy ciekawi, ale czy wrócą trzy razy czy 30 w ciągu dnia, nie ma już znaczenia.

Tak więc, problem polega na tym, że jeśli nie zainstalujemy sobie jakiegoś dodatkowego licznika, to tylko na podstawie wskazań WordPresowego liczydełka za cholerę nie będziemy mogli powiedzieć ile właściwie osób odwiedza naszą stronę… a co za tym idzie nie będziemy wiedzieli czy to, że naszego ukochanego blogasia brak w pierwszej 100, to wynik czyjegoś donosu, czy też braku czytelników. Pamiętamy tylko o jednym, żeby nie wyglądać jak paranoik z obsesją,  kto? kiedy? i ile razy? naszego blogasia przeczytał,  nie instalujemy trzech liczników bo i tak życia nam nie starczy na dokładnie analizowanie ich danych Instalujemy  jeden i to najlepiej taki żeby go nie było widać… Możemy sobie wtedy pozować na luzaka który ma dokładnie gdzieś popularność i pisze dla samej przyjemności pisania.

Darmowe liczniki mają to do siebie, że żaden z nich nie jest idealny i  zawsze trafi  ktoś  z nietypowym firewallem, czy połączeniem internetowym, którego darmowy licznik nie zauważy. Ale to OK… tych parę osób dziennie i tak różnicy nie robi. Lepiej pogodzić się z brakiem 100% procentowej akuratności,  niż jak kretyn otaczać się trzema.

I tu wracamy do pytania najważniejszego, ilu czytelników powinniśmy mieć by wepchnąć naszą notkę w pierwszą setkę, zrobić z niej screena, rozesłać do wszystkich znajomych i z satysfakcją patrzeć jak im szczena opadła? No cóż -ponieważ pierwsza setka kalkulowana jest co kilka godzin, więc tych czytelników wystarczy nam około 10…. jeśli uda się ich skumulować w ciągu krótkiego przedziału czasu. Wiem, że teraz kilku dumnych, ogłuszonych własną popularnością blogopisaczy spada właśnie z krzeseł…  ale tak wygląda prawda. WordPress to nie blox. Blog którego wpisy, tutaj na WP regularnie docierają do pierwszej trzydziestki, na bloxie nie miałby szans na miejsce w pierwszym 1000. Wczoraj Pełną Kulturę odwiedziło około 40 osób, które poprzednią notkę przeczytało 54 razy, wystarczyło to na to,  by wczorajszego  wieczóru  „Suplement do pokacycki” przebalansował pomiędzy 30 a 40 miejscem. W tym samym czasie Toteramy odwiedziło 31 osób, teoretycznie taka ilość czytelników powinna wystarczyć,  żeby błysnąć w czołówce przynajmniej przez kilka godzin, ale tylko teoretycznie, bo oczywiście nie wiem ile z tych wejść było pojedynczymi wizytami, na przykład z przeglądarek. Niestety jeśli było ich więcej niż dziesięć,  to blog nie miał prawa pojawić się w czołówce, no ale jeśli mniej to jasne, że jednak ktoś na Jędzunię doniósł…

No cóż… wniosek nasuwa się sam, jeśli dysponujemy szybkim rowerem i mieszkamy w mieście,  w którym jest przynajmniej kilka kafejek internetowych, sami sobie możemy wklikać bloga w pierwszą 100.

Reklamy
39 komentarzy leave one →
  1. 10/04/2009 1:57 pm

    Gwoli ścisłości, mam tam jeszcze jeden licznik (Statcounter), ale, jako że była taka możliwość, ukryłam go. Nie pasował mi kolorem do pozostałych.

    Liczniki są bardzo, bardzo przydatne… z wielu względów:)

  2. 10/04/2009 2:14 pm

    „A po trzecie wejścia pojedyncze są szkodliwe dla pozycji bloga.”

    Podaj dowody na tę teorię… Namacalne.

  3. 10/04/2009 2:38 pm

    Nie bardzo to rozumiem, licznik w bebechach bloga pokazuje, że wczoraj było prawie 300 wejść?
    A w ogóle to cześć z daleka, ale wracam dziś wieczorem :**

  4. 10/04/2009 2:44 pm

    Statcounter to i mój ulubiony licznik… tyle że używanie liczników na wodrpesie mija się z jakimkolwiek celem, można tu tylko instalować uproszczone wersje HTML a te pozbawione są wszystkich użytecznych funkcji. Tak więc ich przydatność jest bardzo problematyczna… no chyba że ma się naturę kobiety szpiega…
    :)

  5. 10/04/2009 2:46 pm

    Tak, łączna ilość odwiedzin była większa ale poprzedni wpis był przeczytany tylko 54 razy…

  6. 10/04/2009 2:55 pm

    Moon miałem tu już wiele blogów, a że swego czasu bardzo się ekscytowałem pozycją moich blogasi, wszystko co napisałem wynika z wniosków wyciągniętych z dość szczegółowych doświadczeń…

  7. 10/04/2009 2:57 pm

    Bo za długie notki piszesz i dlatego te cieniasy z wyszukiwarek nie potrafią ich przeczytać :P
    Trzeba czytelnika zainteresować pierwszym zdaniem!
    ” Objęła go namiętnie. Powiodła palcami po jego odsłoniętym ciele, czując lekką twardość… sugerującą problemy trawienne…”;-)
    Mój kochany, jak Ty wszystko ładnie i prosto potrafisz mi wyłożyć :***

  8. 10/04/2009 3:01 pm

    Podoba mi się to zdanie, wykorzystam je przy następnej notce… :)

  9. 10/04/2009 3:05 pm

    Kochanie, wykorzystaj tylko pierwszą część zdania, a sukces będzie murowany ;)))

  10. Licencja permalink*
    10/04/2009 3:14 pm

    Jak świat światem, na jakiekolwiek seksualne podteksty ludzie lecą jak mucha do miodu.
    On twardy, ona miękka i już można stworzyć niedorzeczną historię o namiętności między słowami…

    Wszystkiego najmilszego świątecznie Wam życzę!
    I spokoju od wszechobecnych żółtych kurczaczków :)

  11. 10/04/2009 3:27 pm

    Hm…

    Też mi się to nie składa w całość jakoś..

    Wracających czytelników, to ja mam może pięciu w porywach do siedmiu, a wpisy przeważnie plasują się w pierwszej pięćdziesiątce.

    Niemniej tak namąciłeś, że teraz mogę z czystym sumieniem rzec, że o rankingach i zasadach ich funkcjonowania to ja wiem o tyle dużo, że nic nie wiem – a to już wiele przecież ;P :D

  12. chimera permalink
    10/04/2009 10:52 pm

    Kil, nie mam bladego pojęcia o czym Ty piszesz powyżej, a moja dzisiejsza wizyta u Ciebie /u Was/ ma charakter dziękczynny.
    Flanela się uparła, ze po roku wypisywania bzdur, wypadałoby wreszcie ubrać chimerę we „wdzianko” – i łyknął to chimeryczny jak młody pelikan. Zarywając noce, nerwy szarpiąc , w bólach tworzyć zaczął a(kur)vatar…
    Co zmontował, to najlepiej wie Flan.
    Wspomniana wyżej pospieszyła z pomocą i do spółki wciągając Maga Kila, tworząc duet MiSZCZów Świata i Okolic, przyoblekli chimerę w odzienie.

    Dziękuję… :)

  13. 11/04/2009 11:24 am

    Kabel ;P

  14. 12/04/2009 2:13 am

    Drobiazg Chimera, nie ma o czym mówić… niech Ci avatar dobrze służy… :)

    Flanelko… tylko ja Cię odwiedzam z 3 adresów… zapewniam Cię że masz więcej stałych czytelników… :)

  15. 12/04/2009 10:57 pm

    Hm..

    Mnie się wydaje, czy tu dokonano aborcji ostatniego wpisu? ;P

  16. 13/04/2009 12:23 pm

    Flanelka, aż mnie zatchło- aborcja wpisu??? Uh, ciężki kaliber słowa:) Usunęłam notkę z życzeniami świątecznymi, bo aż raziła tu na tle tych pretensji, oskarżeń i ogólnego braku wzajemnej sympatii.
    No i nie mogę nie dodać, że mogę na tym blogu robić z moimi tekstami co mi się tylko podoba.
    Jeszcze jakieś uwagi? :P

  17. psycholep permalink
    13/04/2009 12:37 pm

    Apropo: swój licznik można powiększyć wchodząc na własną stronę, ale będąc niezalogowanym :-) ha ha

  18. 13/04/2009 1:31 pm

    Li, oczywiście, możesz.. jak i ja mogę to nazwać aborcją i kalibrować dowolnie ;P Ciekawe, jak całość skomentuje Kil, który ponoć jest wbrew wszelakiej cenzurze..

  19. 13/04/2009 1:33 pm

    Swoją drogą, to fajna sprawa – jedna Zośka i kawałek flanelki wystarczyły, by Li usunęła notkę „świąteczną” – reszta czytelników się nie liczy.. w sumnie powinnyśmy podziękować za tak poważne nas potraktowanie :D:D

  20. 13/04/2009 1:42 pm

    Nie chce mi się z Tobą gadać. Nazywanie cenzurą usunięcie własnej notki nie świadczy najlepiej o nazywajacym.
    Ignor od dziś, Flanelko. Pomyliłam się co do Ciebie-jesteś nudziarą.
    Lubię i cenię inteligentne i interesujące kobiety.
    A dla Li pozdrowienia, biedna musi mieć nieustającą czkawkę od tych wiecznych przywoływań jej osoby:)

  21. 13/04/2009 1:47 pm

    A, muszę jednak jeszcze coś napisać i złamać tego ignora, ale to po to, byś nie nadużywała wyobraźni- Kil nic mi nie powie, leży tu zadowolony obok mnie i głaszcze mnie po pupci :P
    Masz pozdrowienia:)
    Miłego dnia Flanelka, my idziemy nad Wisłę :)

  22. 13/04/2009 2:05 pm

    Oczywiście, Li. Obok leży Jego żona, a podaje do stołu Wam Jego syn – wiemy, wiemy :) Szkoda natomiast, że Ty niue wiesz i nie widzisz, jak dzięki takim Twoim tekstom kpi się z rodziny Tomka.. rzeczywiście, można Cię kochać całym sercem – jest za co..

    Ignor Twój też już znamy, jest modelowo konsekwentny ;P

  23. 13/04/2009 2:06 pm

    ps. nie zapomnij się przelogować i napisać coś jako Kil/Pan Księżyc „na potwierdzenie” ;D

  24. 13/04/2009 6:21 pm

    Mam pytanie, chociaż może ono podkreśla, jaka jestem niemądra: dlaczego to jest istotne, na którym miejscu się jest w tym… czymś, o czym Kil pisze? To daje jakieś przywileje czy coś? Sporo czytałam kłótni rozmaitych na temat ilości wizyt i męczy mnie to pytanie, a tu akurat jest ten temat. Jak się ma dużo, to co z tego wynika?
    Pozdrawiam
    Ania Ny

  25. 13/04/2009 7:10 pm

    Nie możesz wykluczyć Flanelko, że nie jestem żoną Kila, a to nie jest nasz wspólny, rodzinny, milusi blogasek :P
    Niestety, trudno Cię ignorować, jesteś bardziej dokuczliwa niż nephrolithiasis…

  26. 13/04/2009 7:32 pm

    Aniu, odpowiem Ci, bo Li vel Szarmi ma jak zawsze czas tylko na kłótnie na swoim blogasku..

    Przywileje daje to takie, że jesteś widziana dla kogoś, kto tam zagląda. Ale czy to są rzeczywiście przywileje? Gdyby popatrzeć na wszelkie zestawienia i rankigi popularności/słuchalności/poczytności/oglądalności, to z jakością tego, co skupiają ponoć, definiują i segregują, mają najmniej wspólnego ;)

    Pozdrówka :)

    Li, nie brnij w absurd.. masz szczęście, że lubię Tomka – dla Ciebie nie byłabym taka powściągliwa w ‚odpisywaniu’ na tego typu brednie.. podziwiam Twego ignora, jak zawsze :)

  27. 13/04/2009 7:38 pm

    Podziwiam Twoją przenikliwość i język.

  28. 13/04/2009 7:47 pm

    Anno, nie mam pojęcia o statystykach, wejściach, nie obchodzi mnie to, ten blog to dla mnie zabawa i tyle.
    Ale Kil na pewno zaspokoi Twoją ciekawość:)

  29. Licencja permalink*
    13/04/2009 8:24 pm

    Flanelciu, tak od dłuższego czasu obserwuję jak miotasz się w ujawnieniu prawdy o Szarmi (choć jak mi bóg miły, nie wiem w jakim celu? Przyznam Ci się też, że za nią nie przepadam i ona o tym wie… Z tego powodu rzadko się tutaj odzywam… Ale cóż, Kil ją uwielbia, a ja szanuję jego wybory) i dziś muszę napisać z uznaniem: ja też Cię podziwiam. Za co?
    A za obronę moralności, stanie na straży nienaruszalności rodziny, masz rację- żona, syn, zapomniałaś jeszcze o matce i ojcu-nieboszczku… tak, tak… piętnuj Flanelciu tę ruję i poróbstwo, trzeba stać na straży moralności!
    Wtedy takie wstrętne baby jak Szarmi, uwodzące cudzych mężów zobaczą, że na takim porządnym blogu nie mają racji bytu.
    Jestem całym sercem za Tobą Flanelciu, naprawdę różnie pomiędzy nami bywało, ale tą krucjatą w obronie żony Kila zaimponowałaś mi, chapeaux bas! No i kto tu wiedział, ze Kil ma żonę i syna? Przy okazji obnażyłaś tę prawdę przed całym światem, za to Ci też cześć i chwała!
    Małżeństwo to świętość, prawdziwa świętość!
    Widzę w Tobie prawdziwe nawrócenie, sursum corda!
    Pozdrawiam:-)

  30. Licencja permalink*
    13/04/2009 8:36 pm

    Aniu, przy okazji Cię pozdrowię i odpowiem na Twoje pytanie o statystyki itd.
    Widzisz, zaraz Flanela odpisze na mój komentarz, albo na komentarz Szarmi. W każdym razie na pewno na któryś odpisze, to bardziej pewne niż jutrzejszy wtorek;-)
    I tak, generując kolejne głupie komentarze i robiąc sztuczny tłok na blogu, można go „wklikać” do pierwszej setki, choć kompletnie nie wiem po co. Kilowi na rankingach nie zależy, czasy pisania popularnych blogów ma juz za sobą.
    Gdy królowała tu Morfi, wejścia liczone były w setkach, teraz jest spokój i cisza, czasem więc trzeba trochę zamącić stojącą wodę :P
    Morfi trzymała tego bloga w garści, odkąd jej nie ma, to podupadł, ja nie mam czasu, Szarmi z tego co wiem też nie ma, a Kil jak zwykle nie ma.
    Ale jakoś…siłą rozpędu…idzie do przodu:)

  31. 13/04/2009 10:01 pm

    A, kapuję z lekka:) Myślałam, że może są jakieś nagrody, piedestały albo co… A popularność, no rozumiem. Popularność bywa miła. Czasem. Czasem nie.
    Dzięki Li, dzięki Szarmi, dzięki Flanelko.
    Pozdrawiam wszystkich, co tu klikają:))

  32. 14/04/2009 12:11 am

    Li, aleś Ty pusta ;P Jak chcesz, to Ci zalinkuję, kto tę wiedzę „obnażył” – nie wyczytałam jej ze szklanej kuli, ani tym bardziej z maili, jest upubliczniona.. całkiem fajne to Twoje rozdwojenie jaźni, tylko musisz się bardziej pilnować, bo luki kłują w oczy ;P

    Pozdrowienia od klikającej tu, Aniu :)

  33. Licencja permalink*
    14/04/2009 12:22 am

    No i nie rozczarowałaś mnie Flanelciu, lubię gdy jesteś constans/by Proces :P

  34. 14/04/2009 11:35 am

    Psycholep, owszem można, tylko po co, liczba na liczniku urośnie , ale nic ona nie zmieni.

    Aniu, pojawienie się w bloga w pierwszej 100, nie daje absolutnie nic, poza złudnym poczuciem, że jesteśmy czytani. Jeśli bloga czyta 20 czy 30 osób, to można sobie spokojnie przyjąć że nie czyta go nikt… bo to żadna liczba. Warto to sobie uświadomić.

    Nic nie jest bardziej złudne niż popularność na WordPressie.

  35. 14/04/2009 12:22 pm

    Widzę, że muszę to napisać jeszcze raz.

    W skład redakcji Pełnej Kultury wchodzą obecnie trzy osoby, ja, Szarmi i Licencja…

    Licencja, która jest ze mną od samego początku istnienia tego bloga, pełni rolę dyrektora technicznego, to znaczy poprawia moje błędy ortograficzna, których jako osoba obdarzona dysgrafią popełniam w nadmiarze.

    Natomiast Szarmi dostała się do Redakcji, po buńczucznych zapewnieniach, o tym jakie ona tu notki będzie wstawiać. Jak dotąd nie wstawiła żadnej, ale nawet nie mam o to do niej żalu, bo pełni rolę gospodyni, kiedy mnie nie ma, a jak wiadomo przeważnie jestem tu nieobecny.

    Szarmi znam już od bardzo dawna, poznaliśmy tak jak to tu się ludzie poznają, czyli czytając i komentując swoje blogi. Zgodnie z jej życzeniem, nie podaję jej nicka pod którym pisze swojego bloga.
    Bo to blog z gatunku tych bardzo osobistych. Doskonale rozumiem, że Szarmi nie chce być kojarzona z takim miejscem jak PK. Jak wiadomo- tu się różny element złazi…

    Tak więc jest dobrze, tak jak jest… i na razie tak zostanie.

  36. 14/04/2009 1:38 pm

    No i pięknie to wyjaśniłeś, Kil!
    Zapomniałeś wprawdzie o mojej wersji wydarzeń, co tropiący mnie flanelowy detektyw z pewnością wyłapie, ale z drugiej strony wprowadziłeś ostateczną i obowiązującą wersję i tego będę się trzymać:D
    Chciałam jednak wyrazić swój sprzeciw wobec faktu niezauważenia przez Ciebie moich notek, z takim szumem wstawianych tu na samym początku:P
    Ja Ci jeszcze pokażę, jak się pisze tu notki…:D

  37. 30/08/2009 7:40 pm

    Witaj, też mam bloga opartego na WordPress i jakoś mnie nie ciągnie do założenia licznika, jeśli kogoś interesują moje wpisy, może zostawić komentarz albo mogę zaglądnąć do Google Analytics i zobaczę wykres odwiedzin witryny. Pozdrawiam i zachęcam do czytania crock.blog.com

  38. 12/03/2016 6:45 am

    Aw, this was a really good post. Taking a
    few minuttes and actual effort to create a very good article… but what can I say… I hesitate a whole loot and nnever seem too get
    anything done.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: