Skip to content

Flanelka, Poker i Zimno-mi

17/06/2009
Kilka dni temu Poker opublikował enigmatyczną notkę, taką bardzo w jego stylu,  z której dla niewtajemniczonych wynika tyle co nic. Dziś już nie zdradzę żadnej tajemnicy jeśli powiem, że Poker doszedł  do wniosku,  że Flanelka i niejaka Zimno-mi to jedna i ta sama osoba i stąd tamta notka.
Jaka  Flanelka jest wszyscy wiedzą. Dobra z niej dziewczyna,  choć nieco zakręcona. Ja tam się w niej zakochałem od pierwszego wejrzenia. A Zimno- mi też znam, bo kogo ja kurwa nie znam…
Tak więc, Poker doszedł  do  wniosku, że Flanelka szepcze mu słodko na ucho jako Flanelka, a w tym samym czasie jako Zimno-mi podle go atakuje. No cóż,  jeśli by ktoś zadał sobie trud poczytać jak te ataki  krwiożerczej Zimno-mi wyglądały,  to zaraz by się zorientował, że tylko taki paranoik jak Poker mógł się dopatrzyć w nich jakiejś agresji. Gdyby Poker był zdolny do czegoś takiego jak choć szczypta refleksji na swój własny temat, to pewnie nie tylko by się z Zimno- mi zaprzyjaźnił, tak jak mnie się to przydarzyło, ale może by i wyniósł coś z tych dialogów internetowych. Bo co jak co , ale Zimno- mi lubi gadać, pisać, spierać się i docierać do sedna problemu. Jej intencje wprawdzie bywają różne, o czym sam na własnej skórze się przekonałem, ale nie zmienia to faktu,  że  rozmowy z nią są niezmiernie ciekawe, oczywiście pod warunkiem że umie się rozmawiać, a nie tylko słodko ciumkać pod wpisami.
No, ale ja już mniej więcej coś takiego w poprzedniej notce o Pokerze napisałem… fakt, że nikt mi nie uwierzył, podejrzewano mnie o najróżniejsze intencje jak dopieszczanie własnego ego, zaspokajanie potrzeb ekshibicjonistycznych i nie wiadomo co jeszcze, ale tak to już jest,  że koszula bliższa ciału, a ja tu przecież nic ani  nie kombinuję, ani  konspiruję ani wymyślam. Piszę jedynie co myślę, starając się być uczciwym wobec siebie, bo wierzę , że dzięki temu jestem uczciwy również wobec tych którzy mnie czytają. Wszystko co mam tutaj to ten nick i  staram się by był brzmiał on autentycznie.
Myślę,  że pod tym względem Flanelka jest podobna do mnie. Ona też mówi co myśli i za to ją lubię. Niewiele jest w sieci nicków których słowom można ufać, co do których można mieć pewność, że nigdy nie wbiją ci noża w plecy, że co w ustach,  to i w sercu.
Nie wiem jak Poker wykombinował sobie że Flanelka mogłaby być zdolna do prowadzenia jakiejkolwiek podwójnej gry. Natchnął go podobno styl obu pań.  Jak zapytać Zimno-mi co robi  to odpowiada, że pisze książki, w praktyce oznacza, że napisała jedną, można ją zresztą wciąż nabyć  drogą internetową.  To i tak  nieżle jeśli pomyśleć o tych wszystkich blogopisaczach którzy uważają się za literatów, a nie  napisali jeszcze żadnej. Dla mnie tam obie panie piszą w kompletnie różny sposób, nie mam pojęcia jak można by je ze sobą pomylić.
Trzeba być naprawdę skoncentrowanym wyłącznie na własnej osobie,  by aż tak źle odczytywać intencje innych. Ale taki właśnie Poker jest.
No i co? No i nic. Flanelka usłyszała kilka kurew od tego,  który uważała za dżentelmena blogosfery i jak to w jej zwyczaju skasowała bloga, by pójść cierpieć w milczeniu, a ja pozostałem z nic nie wnoszącym poczuciem satysfakcji, że nie myliłem się co do jeszcze jednego nicka.
Co mi po tym?
– nic
Ale to tak, jak i po tej dzisiejszej notce.
Reklamy
84 Komentarze leave one →
  1. flamenco permalink*
    17/06/2009 9:54 am

    Kil,

    Wystarczy mieć dobrego doradcę pod bokiem. Najlepiej takiego, co to analizę porównawczą walnie na poziomie dr pisanego bez kropki. Jak wiadomo, analiza takiego doradcy musi, że musi być nieomylna. Ileż to już takich analiz porównawczych natrzepał swojego czasu cichaczem, by zmyć czyjś zachwyt materiałem dowodowym pod egidą plagiatu.

    Oczywiście, to tylko moje sf – wiadomo, żadnego doradcy nie było ;) Ale, skoro już sf jest tak modne, to i mi popróboiwać sił na tym polu można, nie? Czy nie?

    Niepotrzebnie rozdmuchujesz, ale.. to Twój blog, nie mi dyktować, co na nim zamieszczasz.

    Pozdrowienia :)

  2. flamenco permalink*
    17/06/2009 10:08 am

    Aha, jeszcze coś.

    Skoro w kolejnym już miejscu pojawił się wątek mojego zamykania bloga ze względu na kłamliwe oskarżenie Pokera, to muszę to ostatecznie wyprostować. Jego odczucia wobec samego siebie, jak już dotrze do Niego fałsz poczynionego kroku, to Jego sprawa. Dokładać sztucznie poczucia winy nikomu nie zamierzam, nie mam ochoty się zrównywać poziomem. Blog został zamknięty tylko i wyłącznie z mojego powodu, który ujęty jest w moich ostatnich komentarzach pod tą notką:

    http://andsol.blox.pl/2009/06/Mensa-i-idiota.html

    To tyle, jeśli o sprostowania idzie. Miłego :)

  3. Licencja permalink*
    17/06/2009 11:04 am

    Flanelciu, Kil i ja wiemy z całą pewnością, że nie Ty jesteś „Zimno-mi” (nota bene Zimno-mi odwiedziła już tego bloga, na ukrytym liczniku wyświetliło się jej IP, trafiła tu pewnie przez komentarze Kila na Polterze.)
    Ja wiem, że jest to wielkie nieporozumienie, szkoda tylko że idące z takim rozgłosem. Mnie poza wszystkim innym uderzyło coś innego- milczenie owiec, czyli blogowych koleżanek, do niedawna tak słodko ciumkających. Naprawdę nie mają żadnych wątpliwości? Aż trudno w to uwierzyć…
    Pozdrowienia i trzymaj się, jestem pewna że prawda z czasem się objawi, choć podejrzewam że nie będziesz mogła liczyć na przeprosiny

  4. flamenco permalink*
    17/06/2009 11:36 am

    LI :)

    Ależ ja na nic nie liczę, uchowaj Boże :)

    Nie zamierzam mieć nic wspólnego z kimkolwiek, kto bezrefleksyjnie uwierzył w taką bzdurę. Szczególnie zaś z jej twórcą. Zamknięty rozdział dla mnie – segregacja dokonała się sama.

    Pora popracować – tak dla odmiany od obijania się po różnych kątach :)

  5. Licencja permalink*
    17/06/2009 1:54 pm

    To wszystko przypomina mi szukanie „haków” na przeciwników politycznych… Naraziłaś się widocznie jakieś netowej frakcji, Flanelciu. Ja, pomimo tego że za mną (delikatnie mówiąc) nie przepadasz, twardo stoję na stanowisku, że Zimno-mi, to nie Ty.
    Bo wiem, kim ona jest. Ktoś nie potrafił prawidłowo zinterpretować wskazań licznika. Prędzej czy później sprawa się wyjaśni, ale masz rację, że okazanie aż takiego braku zaufania i pogardy boli i zmienia wiele…

  6. flamenco permalink*
    17/06/2009 2:26 pm

    Tiaaaa..

    Frakcji..

    Mój Ślubny podsumowałby to tak:

    Nie będę pokazywał palcem, kto, ale jak piżgnę w ten rudy łeb, to odskoczy!

    ..i tym optymistycznym akcentem temat fajczę, niech rudy łeb kombinuje dalej, coraz to ciekawsze pomysły przyjmuję z rozbawieniem ;)

  7. 17/06/2009 4:49 pm

    No cóż, niestety nie wiem kto jest kim i dlaczego nim nie jest.:) Nie jestem w temacie i nawet nie wiem czy chcę w nim być. Coś tam na kilku blogach czytałam. Ktoś kogoś, ktoś komuś. I po co to wszystko? W życiu naszym realnym wystarczająco dużo jest afer wszelakich, po co więc tutaj kłócić się, denerwować, obrażać, tłumaczyć i udowadniać, że się nie jest wielbłądem?
    Ja staram się unikać takich sytuacji, nie prowokować ich ( bo niektórzy prowokują niestety specjalnie dla podniesienia statystyk) Wokół kilku blogerów stale jest wiele szumu. Tyle tylko, że to jest burza w szklance wody. Z osób wplątanych podobno w tę „aferę”, znam tylko Licencję, wirtualnie oczywiście, i- o zgrozo- lubię ją :)) Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku.

  8. Licencja permalink*
    17/06/2009 4:58 pm

    O Madame, miło mi Cię tu zobaczyć :)
    Nie jestem wplątana w żadną aferę, wyrażam jedynie swoje zdanie.
    A co do kłótni, to w necie niestety przybiera ona rozmiary tsunami…
    Inna sprawa, że przed pomówieniami innego nicka trudno się bronić.

  9. 17/06/2009 7:36 pm

    Licencjo, mnie jest również miło :) W związku z „aferą” chodziło mi tylko o to, że podobno zostałaś posądzona o bycie kimś kim nie jesteś. A na tym blogu bywam, bywam. Lubię po prostu ludzi, którzy do pisania używają nie tylko rąk, ale i głowy, mają odpowiedni dystans do siebie i do otaczającej rzeczywistości. I mają to „coś” – co ja nie wiem co to jest :))

  10. Licencja permalink*
    17/06/2009 10:20 pm

    Och Madame,żebyś Ty wiedziała, ile Kil ma tego „czegoś” ;-)
    A co do posądzenia, to w tej akurat „aferze” nie chodzi o mnie, choć kiedys mnie też posądzano o bycie „Zimno-mi”. Dziwne o tyle, że mnie nigdy nie jest zimno :)

  11. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 11:11 am

    Kil poprosił mnie o słowo komentarza. Życie dokumentuje jedno, że nawet sytuacje mocno kuriozalne mogą rozbawić do łez. A śmiech to masaż serca – czyli samo zdrowie:)Sam Poker dał niewielkie pole manewru, jak sklasyfikować jego rzekomą eurekę – bo wypełnić ona może jedynie definicję paranoi. To, że kogoś nieszczęśliwie ona infekuje – to jedno. Bardziej zadziwa fakt, jakim wabikiem dla innych stała się owa paranoja. Jakże mocno emocjonalne wystąpienia wielu wygenerowała głupota lub strategia Pokera.
    Kil ujawnił prawdę, że mnie zna – i to od dawna. W latach liczone.
    Do dziś jestem mu wdzięczna za dialog, gdy wypoczywałam w Alpach, gdzie służył męskim doradztwem w moich sprawach sercowych. Przedkładał mi swoją autorską diagnozę a propos mego związku z pewnym mężczyzną, z którym wypoczywałam w tak pięknych okolicznosciach przyrody. Ale i mnnie udało rozbawić się Go do łez – pomimo, iż rozkoszny śmiech dopadł Go w pracy. Los był na tyle łaskawy, że mam pamiątkę w postaci kadrów z tamtych dni w pracy z pięknymi koleżankami z jego firmy, na jego ramionach:) To w ramach ukłonu Kila wobec mego hobby:)
    Tak jak wtedy stanowczo powiedział – z tej mąki chleba nie będzie – tak konsekwetnie mogłam liczyć na jego słowo wsparcia, gdy byłam już z kimś innym. Była tu symetria, bo mógł liczyć takze na moją suwerenną ocenę jego spraw osobistych i me wsparcie.
    Kil doskonale rozpoznaje mój styl, nie tylko dlatego, że długo miał mego bloga jako stronę startową – co mnie zaskoczyło, ale i wzruszyło. Doskonale wie, że cenię konstruktywny dialog – bo był świadkiem wielu takich pod mymi blogowymi wpisami – sam też w nich uczestniczył.
    Jest mi obcy świat paranoi wszelakich, szukania podniet w takowych zaplątaniach, dopinania własnych animozji pod czkawkę niestabilnych emocjonalnie. Jeśli ktoś ma afirmatywny stosunek do życia – w życiu ani nie doświadczałby iluminacji chorej eureki, która okazała się żałosnym, kompromitujacym na całej linii pudłem, ani nie uczyniłby z owej paranoi – platformy do wypełnienia nerki lekarskiej na własne bolączki.
    Kil rzeczowo podszedł do sprawy, w ekonomii męskiego słowa dał rzeczy nazwanie. Niezależnie od tego, czy był to świadomy zamiar Pokera, czy faktyczny dokument zaburzeń – obnaża swoistą korozję nie tylko cech męskich – a jedną z nich jest zdrowy, wyważony męski dystans do świata i spraw – ale też nie licuje z progiem metrykalnym – wszystkich tych, którzy ze sprawy uczynili antidotum na życiową nudę.
    Kil – jak to drzewiej bywało – wciąż jest powiernikim mego serca drgnień – gdzie nawet hasłowo, ale wie z kim obecnie jestem i dlaczego.
    Sądzę, że pachnie to większym sensem w kontaktach interpersonalnych, niż wgryzanie się w niki, chybione komentowanie ich pola semantycznego i reakcji na poziomie mniej niż szkolnym.
    Poproszona przez Gospodarza tego miejsca – dałam wyraz, co o tym myślę. Wszystkim Czytelnikom Kila i jemu życzę spełnienia i jedynie konstruktywnych doświadczeń. Bo tylko takie powinny inkrustować nasze życiorysy.

  12. flamenco permalink*
    18/06/2009 11:51 am

    Hm..

    Mnie tam czyjeś paranoje najmniej obchodzą. Jeśli cokolwiek mnie interesuje, to uczciwość.

    Dziękuję za wypowiedź Pani powyżej, chociaż akurat najmniej „winna” jest sytuacji.

    Ilekroć widzę takie akcje – a pierwszy raz będąc ich celem – upewniam się we własnym postanowieniu przenoszenia znajomości stąd co najmniej na kontakty telefoniczne. Komunikatory wrzące od plot i privy czatowe, na których jak grzyby po deszczu wyrastają takie świństwa, rzucane później komuś w twarz publicznie, na szczęście milion lat świetlnych za mną.

    Interesowała mnie reakcja jednej osoby. Kaśki ( Ja-sama ), która doskonale wiedziała, że u Krisa na blogu pierwszy raz zagościłam po notce Slima (obie wtedy zareagowałyśmy jednakowo), czyli właśnie w czasookolicach zarzucanego mi komentowania pod zmienionym nickiem. Reakcji brak, czyli można jednak udawać, że jednoczesne sypanie jak z rękawa wiadomościami o niej i Krisie (w ogóle świadomość, że coś ich łączyło, która dana mi została poczas czytania dwa dni temu Eureki – ale to na marginesie) i moja z nim NIEznajomość, absolutnie nie wykluczają mnie z grona ekhm! podejrzanych. OK. Sprawa jej uczciwości.

    Natomiast największą orędowniczką Eureki okazała się Defendo – zawsze to na rękę znaleźć kolejny – po żenadzie zakrywania swojej niewiedzy i pogardy najpierw usuwaniem i zmianami adresu mojej strony pod nickiem, następnie umieraniem z rozpaczy, a wreszcie personalną jazdą (rozpacz minęła, jak ręką odjął) – patent na pozbycie się niewygodnego nicka ze swojej świątyni „”dumania”” (nie poprawiać podwójnego znaku interpunkcyjnego). Wystarczy za plecami i publicznie dążyć do zdyskredytowania osoby go przyjmującej. Cóż. Nie moja porażka w tym przypadku, przeciwnie.

    A ja sobie dalej popatrzę z uśmiechem.. :)

  13. Licencja permalink*
    18/06/2009 1:23 pm

    Super Zimno-mi, że napisałaś taki piękny komentarz (głównie o sobie, ale co tam;-). Aby jednak uwolnić Flanelkę do końca od bezpodstawnych podejrzeń powinnaś pod tym nickiem napisać parę słów na Ambajach.
    Po to by Poker zobaczył, kto używa nicka „Zimno-mi”.
    Dobra z Ciebie kobieta, więc pewnie to zrobisz, prawda?

  14. kusistofu79 permalink
    18/06/2009 1:40 pm

    Zrobiliście jeden krok do przodu. Czy zechcecie pójść dalej? Do czego zmierzam. Otóż tu na wordpress każdy może wejść i wpisać login zimno-mi i tylko wprawne oko administratora bloga pozna oryginał lub podróbkę.
    Dla pełnego sukcesu warto byłoby udowodnić, że login ‚zimno-mi’ na gazeta.pl faktycznie należy do osoby, która tu się wpisała. Oczywiście to dość spore żądanie, bo chodzi w końcu o ujawnienie całości albo chociaż części numeru IP ale jeśli prawdziwa ‚zimno-mi’ się zgodzi to myślę, że warto. Wystarczyłby jakiś komentarz z loginem ‚zimno-mi’ na bloxowym blogu i IP, które się przy nim pojawia. To by przekonało największych niedowiarków i ucięło wszelkie dalsze dyskusje. Oczywiście to tylko propozycja.

    pozdrawiam
    Valmont.

  15. sirlancelot permalink
    18/06/2009 1:51 pm

    Powyższy komentarz faktycznie należy do mnie. kusistofu79 to mój gazetowy login, na którym komentuję bloxowe blogi.
    Czytając komentarz ‚zimno-mi’ tu na pełnej kulturze mógłbym powiedzieć, że sposób w jaki pisze najbardziej zainteresowana jest zbliżony do tego co widziałem na blogu pokera. Jednak jestem kiepski w takich obserwacjach i mimo wszystko nie mógłbym powiedzieć, że z całą pewnością wiem, że to jedna i ta sama osoba. Stąd też pomysł, który podrzuciłem w komentarzu powyżej.

  16. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 2:07 pm

    Szacowna Licencjo – mała korekta – nie głównie o sobie – ale ze wskazaniem skąd Kil i dlaczego mnie zna. To wymagało retrospektywnych detali, jak ten most komunikacyjny wyglądał i jaki miał/ma charakter. Powiernictwo, które nigdy nie otarło się o syf chatowy, gdzie Kil miał swoją strefę intymnych doświadczeń, a ja odrębną swoją. Mariaż kobieco-męskiego stanowiska, gdy było ono waloremw zrozumieniu pewnych spraw.
    Nic więcej. A byłabym skłamała, bo nawet w godzinach pracy via telefon pomogał mi wyprowadzić laptopa z awarii systemu – co następnego dnia zaowocowało naddanym telefonem jego Żony – skanującej z kim rozmawiał.

    Sugerujesz mi, bym zaznaczyła słowem coś u Pokera. Tak jakbyś podważała stanowcze słowa Kil’a – iż ja to ja.
    Tak jakbyś podważała własne słowa u Pokera, że ja to ja:
    ” Co do Flaneli, to mam niezachwianą pewność, że to nie ona jest „zimno-mi”. Poprostu wiem, kim jest kobieta o nicku „zimno-mi”, drexler, cold zone, rewers itp. Bezrobotną babą z Wrocławia, sfrustrowaną i pełną nienawiści do świata. A na koniec rada, wiem że ich nie cierpisz, ale uwielbiam Cię rozdrażniać ;-):”

    „Odezwałam się wyłącznie dlatego, że wiem kim jest „zimno-mi”. Oskarżając o te pomyje Flanelę, robisz błąd. Jeżeli, jak twierdzisz masz dowód, to musi on być fałszywy. W necie każdy może być każdym, ale IP trudno podrobić. Chcesz, to dostarczę Ci IP „zimno-mi” i sam sprawdzisz. Poza tym obraz osoby, która pisała te bzdury, styl i jezyk kompletnie nie pasują do Flanelki. Nawet się o nią nie ocierają, chyba że chodzi o ilość słów :) „.

    Pominę terminolgię typu: baba, pełna nienawiści do świata, bzdury etc…Podnoszenie kwestii, że szukam pracy, którą straciłam w okresie walki z paradygmatem znęcania się nad rodziną. Ale to detal.
    Nie ocierają się te słowa o prawdę, nie wiem co miały dodać do sprawy, ale obnażają intencjonalnosć osoby tak wyrażajacej się.

    Jeśli twarde słowo Kil’a – Ty i Val uważacie za niewystarczające – to sorry. Z paranoikami i frustratami się nie walczy, po nich się jedynie sprząta.
    Serdeczności:)

  17. Licencja permalink*
    18/06/2009 2:29 pm

    Zimno-mi, ja Kilowi ufam jak sobie, w związku z tym to nie ja mam problem z uwierzeniem mu kim jest „Zimno-mi”. Chodzi o tych „innych”.
    Owszem, nie jestem o Tobie dobrego zdania, zważywszy choćby na treść wpisów na mój temat na Twoim blogu, czy Twoje komentarze o mnie.
    Doskonale wiem też kim jesteś choćby z powodu pewnej osoby z J. Góry, która zna i mnie i Ciebie.
    Nie w tym rzecz więc, byś udowadniała na tym blogu, że „Zimno-mi” to Ty, ale byś na Ambajach udowodniła, że „Zimno-mi” to Ty, a nie Flanelka. To jest ważne dla niej, nie dla mnie.
    Ja od początku byłam przekonana, że jest to gigantyczne nieporozumienie, albo manipulacja kogoś przez kogoś. I choć sporo już na ten temat wiem, znam źródło to i tak nie jestem w stanie zrozumieć tych złych intencji.
    Możesz zakończyć tę żenadę jednym wpisem na Ambajach.
    Chyba warto komuś pomóc, prawda?

  18. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 2:42 pm

    Licencjo – moje słowo pojawiło się tu na wyraźną prośbę Kil’a – z jego dopowiedzeniem, że w razie czego nie da mi krzywdy na Jego blogu uczynić. Lubię, kiedy męzczyzna zapewnia poczucie bezpieczeństwa – niewielu to potrafi.

    Prywatnie już dawno wsparłam Flanelkę – co może potwierdzić i Kil, i sama Flanelka.
    Kolejna korekta, bo karmisz Czytelników sporym przekłamaniem – owa osoba z J. Góry – w ogóle nie mnie zna, nigdy nie miałyśmy kontaktu, żadnego. A informacje o mnie ma więcej niż szczątkowe, o czym zapewnia nasz wspólny znajomy.
    Może więc przy diagnozowaniu paranoi Pokera, nie wplatajmy naddanych konfabulacji.

    Po wtóre nie wiem z jakiej racji miałabym brać pod uwagę sugestie, prośby kogoś, kto lekką ręką pisze, iż moja werballizacja w necie to pomyje?
    I odrobina logiki – jeśli najważniejszą osobą jest tu Flanelka, bo kretyńsko oskarżona – to na pewno nie Poker – który doswiadcza ejakulacji własnej głupoty.
    Ja tam z owego nasienia – puste naboje zresztą – kalwiatury nie mam zamiaru wycierać. Wiele tam brudnych słów, i nie tylko Pokera autorstwa.

    Cenię sobie rzeczowy dialog, spokój, niszę wiernych od 6 lat moich Czytelników.
    Tu moje verbum pojawiło się jedynie na prośbę Gospodarza tego bloga.
    To musi jemu wystarczyć, jako i mnie wystarcza.

  19. Licencja permalink*
    18/06/2009 2:54 pm

    Zimno-mi, wczoraj jeszcze zapewniałaś Kila, że nie będziesz mieszać się do tej sprawy. Dziś niespodziewanie jednak się wmieszałaś, bądź więc konsekwentna, bo Twój wpis na tym blogu nie jest wiarygodny, o czym muszę Ci donieść z największym żalem. Poker nie chce uwierzyć ani mnie, ani Kilowi, nie mówiąc już o Flanelce. Choć trwanie przez niego w błędnym przekonaniu pomimo oczywistych dowodów na niewinność Flanelki rzeczywiście nie przynosi mu chwały.
    Nie chodzi o to, bym zrobiła screena z Twojego IP, bo to przecież też można zmanipulować. Chodzi tylko o to, byś pokazała, że bloxowy nick „Zimno-mi” należy do Ciebie. I jak sądzę, taki rodzaj Twojego ujawnienia się, Kil miał na myśli.
    Więc jeżeli rzeczywiście zrobiłaś coś na prośbę Kila, to zrób to do końca. Wszak wiąże Was niezwykle silna więź:)
    Reszta jest milczeniem.

  20. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 3:03 pm

    A czemu to Licencjo stajesz się arbitrem spraw moich i Kil’a? Nie pamiętam, byś była uczestnikiem naszych rozważań. Wg jakiego prawa rozliczasz innych wg ich pola aktywności w sieci? Czemu reglamentujesz suwerenność decyzji osób zupełnie Ci obcych, co więcej – które deprecjonujesz.

    Dla ludzi, którzy legitymują się bazowymi narzędziami intelektualnym – od dawna mój wpis tutaj jest wiarygodny. Zreszta przysyłają mi słowa o tym.
    Jak mówię, wszyscy ci, którzy uważaja to za niewystarczające – ze smutkiem skonstatuję – niewiele się różnią od syndromu mentalnego zagubienia bidulka Pokera.

  21. Licencja permalink*
    18/06/2009 3:18 pm

    Nie chce mi się z Tobą rozmawiać w takim tonie. Mam dobry humor, życie jest piękne, po co mam się rozdrabniać na jakąś netowa pyskówkę :)
    Zaangażowałam się w wyjaśnienie tej sprawy z czysto ludzkiego poczucia przyzwoitości. A może bardziej dlatego, że lubię Flanelkę i żal mi było patrzeć na jej bezsilność. Nie chcesz pomóc- nie pomagaj, mam nadzieję, że nasza wymiana komentarzy otworzy Pokerowi oczy szeroko zamknięte. Twój styl jest naprawdę nie do podrobienia.
    Pozdrawiam i powodzenia w dalszym życiu:)

  22. flamenco permalink*
    18/06/2009 3:26 pm

    Tak z czystej ciekawości..

    O co Wam, dziewczęta, idzie? Bo mam wrażenie, że o coś personalnego jednak i nie „na temat”.

    Prosiłam, żeby sprawę zostawić. Dla mnie nicki polterowe przestały istnieć. Koniec. Kropka.

    W zasadzie – jeśli mam być szczera i obiektywna – Twoje akurat tu i tylko tu się odezwanie, „Zimno-mi”, znaczy tyle tylko, że pod tym nickiem piszę ja, Li albo Kil. Tak bym to widziała, patrząc z zewnątrz.

    Wierzę więc na słowo pisane Wam wszystkim w czystość intencji i za nie serdecznie dziękuję, ale.. tak naprawdę pogrążacie mnie w wersji, która jest kłamstwem. A niewinności udowadniać nie muszę i nie będę – udowodnić należy winę, którą się obwieściło publice, a wszystko, czym się ją umotywowało to WIEM.

    I to tyle, więcej głosu NIGDZIE nie zabieram na ten temat.

    Będę wdzięczna za zakończenie także Wam, pozdrówka :)

  23. Licencja permalink*
    18/06/2009 3:32 pm

    A tak się poprzewracałam w kisielu razem z „Zimno-mi”, Flanelciu:)
    Sama rozumiesz- walka o wpływy, a może nawet o samca ;-)
    Generalnie jednak ona nie ma ze mną szans, tylko co będę dołować kobietę;-)

    A co do tej gardłowej sprawy, to z mojej strony jest już zakończona. Śledztwo przeprowadzone, Kil mam nadzieję przekazał Ci moje informacje, sama potrafisz wyciągać wnioski, ja mogę tylko ze smutkiem pokiwać głową, że nick nickowi potrafi zrobić takie świństwo…
    Pozdrowienia ciepłe:)

  24. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 3:32 pm

    Nie wiem, dlaczego Twoje Licencjo resume naszego spotkania dialogowego – zamyka się w terminie: pyskówka.
    Spokojnie przedłożyłam swoją argumentację – bez przekłamań, które to jednak i tak się pojawiły. Twoja znajoma z J. Góry – już wściekla się, iż rzekomo Ci kiedyś mówiła, że mnie zna.
    Niektórym szalenie trudno trzymać się faktów.
    Paradoks polega na tym, że w wymianie myśli z Flanelką Ona nie oczekiwała ode mnie niczego, nawet nie naciskała, bym tu wyjaśniła sprawę.
    To tak dla porządku – też faktograficznego.
    Nie uszczęśliwiajamy bliźnich na siłę, zwłaszcza jeśli rzekoma pomoc jest tylko pretekstem bez cech aktu altruizmu, na który się tu powołujesz.
    Jest w tym też spora doza arogancji, by ktoś kto pisał o mnie jak pisał – nastawał – co ja pownnam robić/sic!/
    Nie wiem – bufonada, złe rozeznanie co można, a czego nie.
    Pojawiłam sie tu dla Kil’a – wahałam się, ale doszedł nowy element sprawy. Licencja o nim nie wie..Niewiarygodne, o czymś nie wie…
    I to ów element zaważył, iż moje słowo się tu pojawiło, które w żadnym momencie nie było adresowane do Ciebie. Można doswiadczyć złudzenia,ze jestem u Ciebie na blogu – ale niestety twarado wiem, gdzie jestem i w jakim celu i na czyją osobista prośbę.
    Także spełnienia, mobilnych rzetelnych robotników, celebry miejsca już swojego, bo są szanse, że szybciej. Tego szczerze życzę.

  25. Licencja permalink*
    18/06/2009 3:39 pm

    Dzięki za życzenia, Magda. Ufam, że ze szczerego serca płynące :)
    Trudno się z Tobą rozmawia, bo Ty wszędzie dopatrujesz się złych intencji.
    In fine więc powiem tak: ja swoje wiem :)

    (A co Flanelci, właśnie napisała, że fajnie by było, gdybyś odezwała się na Ambajach:)

  26. sirlancelot permalink
    18/06/2009 3:47 pm

    Wpis zimno-mi na tym blogu to już sporo ale mimo wszystko czuję niedosyt.
    Sęk w tym, że ja nie muszę sobie niczego udowadniać. Za to bardzo chciałem udowodnić tym, którzy twierdzą, że zimno-mi = flamenco. Wysłałem maila na gazetowy adres zimno-mi. Byłbym wdzięczny za odpowiedź. To ostatnia rzecz jaką robię w tej sprawie. Zgodnie z tym co życzy sobie flamenco kończę na tym chociaż czuję naprawdę wielki niedosyt, bo można by było zrobić tak niewiele i zakończyć to ostatecznie. Obecnie pomimo pojawienia się zimno-mi na tym blogu ciągle jest szerokie pole do interpretacji. Szkoda.

  27. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 3:48 pm

    Licencjo – ależ ja nie dopatruję się złych Twoich intencji – odsyłam do Twej twórczości radosnej u Pokera pod wpisem „Eureka” na mój temat. Tylko ktoś po lobotomii miałby trudność w odczytaniu Twych intencji. Tu piszesz o mnie jako ikonie dobra, tam o babie, co tylko pomyje i nienawistna.
    Kojarzy mi się to z osobowością typu bordeline – gdzie w ciągu krótkiego inetrwału czasowego osoba dotknięta tą przypadłością ma diametralnie inny osąd w jednej sprawie. Ale to tak żartem śmiechem:)

    Mam feler – jeśli juz czegoś życzę, zawsze z głębi serca. Fikcyjne akty – to nie moja bajka. Też dlatego, że tu jesteśmy na tym samym etapie, choć od zawsze i teraz jestem na swoim – to zmieniam mieszkanie na nocześniejsze. My kobiety kochamy swój azyl, ale i adekwatną do duszy jego etstetykę. Pozdrawiam.

  28. Licencja permalink*
    18/06/2009 3:53 pm

    Zimno-mi, naprawdę mam Ci odpisać? E, na pewno nie chcesz:)
    Och, Ty prawdziwa ikono dobra…:)

    Valuś, na drodze do prawdy czasem może być zimno :)

  29. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 4:04 pm

    Sirlancelot – masz już w skrzynce answer, dość obszerny. Wysłany z adresu zimno-mi. Pozdrawiam.

  30. Zimno-mi permalink
    18/06/2009 4:36 pm

    Punktem otwierającym i zamykającym całą sprawę jest stanowisko Flanelki i moje – bo o te dwa nicki oparła się schiza Pokera.

    Szkoda jedynie, że Licencja pod oczywistym dla mnie pretekstem – wcięła się w problem pokerowej schizy.
    Prawdziwy powód jej tu wystąpień – jak sama wskazała:” A tak się poprzewracałam w kisielu razem z “Zimno-mi”, Flanelciu:)
    Sama rozumiesz- walka o wpływy, a może nawet o samca ;-)
    Generalnie jednak ona nie ma ze mną szans, tylko co będę dołować kobietę;-)”

    Choć nie Poker zapachniało Pokerem. O wiele dłużej znam Kil’a od Licencji – przy całej sympatii, mego szacunku wobec Niego, nigdy nie wypełnił mnie apetyt na potencjalne poglębienie znajomoości. Pominę już kwestię, że żonaty – ale w swym życiu intymnym gościłam kogoś innego. Po zerwaniu – też kogoś innego. Gdy Kil napomknął telefonicznie o pojawieniu się Licencji w emocjach – niech potwierdzi – życzyłam szcęścia obojgu!
    Bełkot o szansach wpisuje się jedynie w zasadę – jeśli ktoś przy nas czuje sie śmieszny i mały – nigdy nam tego nie wybaczy.

    Istotniejsze jest tu co innego – owa „troska” Licencji o dobra Flanelki, niezrozumiały dla mnie fałsz i opór materii, wobec twradych faktów – jaki charakter ma i miała znajomość Kila ze mną.
    Licencjo – wysil umysł – nie rywalizuje się o kogoś, kim nigdy życiowo nie było się zainteresowanym. Choć był na to czas. Opowiadaj więc swoje sny, ale uczciwe nazywaj je snami. Nigdy nie jest w stanie mnie zdołować infantylizm czyjejś postawy – powiem więcej – wręcz mi to pochlebia.

  31. sirlancelot permalink
    18/06/2009 6:11 pm

    Przepraszam bardzo, że kazałem tak długo na siebie czekać. Musiałem na chwilkę wyjechać a potem miałem awarię prądu. By the way, czy kiedykolwiek wywaliła wam korki płyta indukcyjna? Nieistotne.
    Dostałem maila od zimno-mi (z GAZETOWEGO ADRESU zimno-mi) i i mogę stwierdzić, że zimno-mi i flanelka to dwie różne osoby. Zaraz napiszę jak do tego doszedłem chociaż ci, którzy od początku wiedzieli mają świadomość, że Ameryki w tej chwili nie odkrywam.

  32. sirlancelot permalink
    18/06/2009 6:36 pm

    Wiadomo jak to jest z tymi numerami IP. Mogą się zmieniać, bo ludzie mają zmienne IP albo wyjeżdżają i korzystają z komputerów na „końcu świata” i wtedy IP też jest inne.

    Wziąłem pod uwagę tylko dzisiejszy dzień. W imię wyższych celów dostałem od Licencji numery IP, z których pisały dziś tu na pełnej kulturze – Flanelka i Zimno-mi. Oczywiście nie mogę podać tych IP do wiadomości publicznej ale trzy osoby (Slime, Licencja i ja) mogą was w tej chwili zapewnić, że te numery IP się różnią. Różnią się także miasta, z których są te IP. Tak mówiąc ściślej to Flanelkę i Zimno-mi dzieli dzisiaj mniej więcej jakieś 200 km.

    Jak wszyscy widzieliście poprosiłem zimno-mi o kontakt na maila. Mogę z całą odpowiedzialnością rzec, że dostałem maila z adresu zimno-mi@gazeta.pl . Właśnie taki login pojawił się na blogu pokera tego feralnego wieczoru. Czyli odezwała się do mnie prawdziwa zimno-mi.
    No a teraz najważniejsze. Może nie wszystkim wiadomo ale IP można sprawdzić także w mailu i przyznam się, że na to najbardziej liczyłem.
    Po sprawdzeniu IP z maila od zimno-mi@gazeta.pl i porównaniu ich z IP, z których komentowały dziś flanelka i zimno-mi tu na pełnej kulturze okazało się, że:

    IP zimno-mi z pełnej kultury pokrywa się z IP z maila od zimno-mi@gazeta.pl

    Jak dla mnie to jest koniec całej tej sprawy. Myślę, że jakiekolwiek dalsze tłumaczenia są zbyteczne.

  33. defendo permalink
    18/06/2009 7:09 pm

    Val, o święta naiwności!:))))

  34. Licencja permalink*
    18/06/2009 7:29 pm

    Defendo, zadziwia mnie Twoja reakcja… Myślałam, że nie wierzysz w gusła i przesądy i że cenisz wnioski oparte na solidnych dowodach.
    Czyżbyś uważała, że ja również jestem naiwna? :)

  35. sirlancelot permalink
    18/06/2009 7:45 pm

    Nie wiem, w którym miejscu jestem naiwny ale z miłą chęcią się dowiem.

  36. Licencja permalink*
    18/06/2009 7:55 pm

    Val, trwanie z Tobą w TAKIM stanie naiwności to wielki zaszczyt ;-))

  37. flamenco permalink*
    18/06/2009 8:08 pm

    Val,

    Ja Ci mogę chętnie powiedzieć, w którym – w tym samym mianowicie, w którym jeden z głównych filarów całej akcji musi robić i mówić teraz wszystko, żeby wyjść z twarzą. Tu nie chodzi o dojście do prawdy, tylko do ustalonej wersji WIEM – prawda przegrywa w przedbiegach, szkoda Twojej pracy i czasu. Za które, chociaż Cię o to nie prosiłam, dziękuję. Cenię tych, którzy wierzą faktom, nie gołym słowom. Te ostatnie w necie nie mają najmniejszej wartości, za to używane są czasem jak precyzyjne skalpele.

  38. Licencja permalink*
    18/06/2009 9:28 pm

    Flanelko, prawda nie przegrywa, tylko jest starannie pomijana.
    Smutny to stan, gdy ktoś patrząc na białe i widząc białe, twierdzi że widzi czarne. Umiejętność przyznania się do błędu to cecha ludzi z inteligencją emocjonalną, natomiast bezrozumne trwanie w uporze dowodzi braku skłonności do refleksji i braku umiejętności oceny wypływającej z procesu dowodowego.
    Mnie już dawno nie obchodzą układy w necie i wzajemne kółka adoracji. Nie sposób jednak było nie zauważyć, że w „tamtym” kręgu istniałaś czynnie, byłaś akceptowana, lubiana i czytana. Myślę, że to wstyd za ukamieniowanie Ciebie za życia zamyka im wszystkim usta, bo inaczej musiałabym wątpić w ich inteligencję.
    Ani ja, ani Kil, ani Val nie wątpiliśmy w to, że nie jesteś zdolna do zachować dwulicowych. Zawsze wywalałaś prawdę prosto w oczy i może dlatego sobie tak zaszkodziłaś?
    Ale przynajmniej już wiesz co, kto i jak :)
    I pewnie z czasem dowiesz się dlaczego?

  39. defendo permalink
    18/06/2009 9:40 pm

    Li, nie posądzam Cię o nic. I nie zamierzam. Doceniam Cię i staram się nie ranić.
    Nie byłam żadnym „filarem” ani innym słupem, o wszystkim dowiedziałam się nieco post factum. Nie mogę zdradzić podstaw mojej opinii – należę do lojalnych, tak się składa. Ale – mówiąc po prawniczemu – dowody mnie przekonały.
    Nie ma to zresztą dla mnie znaczenia. Nadal uważam, że dokopywanie komukolwiek w j e g o domu-blogu jest parszywe. Od tego grzechu Flamenco nie jest wolna. Łatwo dowalić gospodarzowi, o którym wie się, że komentarza nie usunie.
    Jeszcze jedno – Kilmore – wziąłeś nazbyt osobiście moją notkę, która akurat nie o Tobie mówiła. Wtedy robiłam za tarczę, ale nie Twoją – i nieco się zeźliłam. Nie, nie na autorów paszkwili, skądże! Zjawisko oceniłam jako paskudne – tylko – i aż – tyle.
    Jeśli zaś chodzi o Valmonta – doceniam jego chęci stawania w obronie atakowanych, nawet jeśli ataki na mnie uważa za pieszczoty bądź za działanie uprawnione(trudno mnie wziąć za uciśnioną dziewicę, na szczęście!) – w końcu sama zdjęłam zbroję, niech mam.
    Co do IP – znam autentyczne zdarzenia – kiedy ktoś wysyłał maila z treścią komentu swojemu przyjacielowi, w całkiem innym mieście – a ten wpuszczał go w net; można to zrobić również poza wiedzą adresata(tak mi podpowiedział znajomy); można po prostu jeździć na badania czy terapię do innego miasta… mnóstwo możliwości. Zdarzyło mi się pisywać maile z Francji – oczywiście nie przyszło mi do głowy, żeby podle komentować czyjś blog – tego nie zrobię, bo nie.

  40. flamenco permalink*
    18/06/2009 9:40 pm

    Li,

    Jeśli wpuścicie tu kolejny komentarz z linkami, to ja Cie wyłożę chętnie, dlaczego. Zanim Tomek mi ostetecznie podsumował telefonicznie całość zagrywki, napisałam w mailu, kto i dlaczego. To było i jest tak czytelne, że bardziej już być nie może.

    Reszta w kolejnym komentarzu.

  41. flamenco permalink*
    18/06/2009 10:03 pm

    http://defendo.wordpress.com/2009/05/31/kultura-elitarna-kultura-masowanieco-mniej-beztrosko/

    Pierwsza moja wina – jeszcze tylko z niemym zgrzytem zębów podsumowana ignorowaniem. Ale już na tyle spora, żeby chcieć się pozbyć niewygodnego komentatorta, który trafia w sedno, dlatego nikt nie kontruje jego wypowiedzi.

    http://defendo.wordpress.com/2009/06/04/nabazgrane-na-marginesie-lorda-nevermore/

    Druga wina i próba nadania moim słowom innego wydźwięku, niż miały w rzeczywistości. Niestety. Nikt się nabrać nie dał, bo wszyscy widzieli, co widzieli :)

    http://defendo.wordpress.com/2009/06/08/schowane-w-pismie/

    Kompletna kompromitacja z tłumaczeniem na upartego, że imię = tytuł, a znaczenie całego wpisu nie traci w zetknięciu z takim błędem merytorycznym. Trudno szukać znaczenia za niczym. Poszukiwanie ukrytego sensu i historyczne ujęcie tego fragmentu ma sens jedynie wtedy, gdyby dumna Defendo zechciała się przyznać do błędu, poprawić treść notki i wskazać – wtedy już prosty i logiczny – ciąg wniosków przyczynowo-skutkowych. Wpis zyskałby nową jakość i ciekawe dla czytelnika szczegóły, których próżno szukać gdziekolwiek w necie, bo są wiedzą mocno kierunkową, najzupełniej świecką.

    Utrata równowagi, chamskie rzucanie idiotkami, kompletna kompromitacja.

    http://defendo.wordpress.com/2009/06/12/zdumienie/

    Następna moja wina – przeczucie mnie nie pomyliło, występ z rozdzieraniem szat i czarną rozpaczą miał odwrócić uwagę od wcześniejszej kompromitacji (której wagę podkreśliły komentarze poważnych czytelników jasno precyzujące ocenę zachowania Pani Defendo), a jasne stało się to już następnego dnia (zapewne dzięki temu, że udało się ostateczne przekonanie o tym, że „zimno-mi” to „flanelka”), kiedy to w szczytowej formie pogardy i satysfakcji napisany zostaje ten wącik:

    http://defendo.wordpress.com/2009/06/14/rozmowy/

    (nawet data się zgadza i pokrywa z Eureką, zauważ – od razu lepszy nastrój i ulga, żenie trzeba się kryć za odegranymi brawurowo na kilku blogach krokodylymi łazami )

    ..a pod nim kolejna żenada z wmawianiem czytelnikom, że nie widzą tego, co widzą – przecież wpis nie jest absolutnie wycelowany we mnie :)

    Pierwsza okazja, od razu wykorzystana – cel, dla którego Defendo mąciła wytrwale, podany na talerzu. Odniesienie do kłamstwa o mnie jak na aport! – w nadziei, że z podkulonym ogonem ucieknę, zawstydzona.

    Tyle, że tu się Pani Defendo mocno przeliczyła. Wstydzić się można manipulacji (ona się nie wstydzi, fakt, może dlatego idzie jak czołg w pole kolejnych kłamstw i przekręceń), ale nie prawdy. Ani też kłamstwa na swój temat.

    Nie wiem, czy można być bardziej czytelnym w posunięciach…

    Konkluzja?

    Kiedyś podobno Defendo skłóciła manipulacją nawet Pokera z Procesem. Pamięć bywa zawodna, a naiwność pozwala sobą zagrać tak, że teraz to Poker wyszedł, na kogo wyszedł, Defendo udaje niewiniątko.

    I dobrze Ci Def radzę nie podłazić mi pod nogi, miarka się przebrała. Nie muszę się posuwać do Twoich zagrań i łgarstw, żebyś poczuła konsekwencje następnych swoich świństw. Zastanów się z pięć razy, czy warto. Tyle do Ciebie – na razie.

  42. flamenco permalink*
    18/06/2009 10:08 pm

    Wpis czeka w okolicach szlabanu. Dzięki z góry za przepuszczenie.

  43. Licencja permalink*
    18/06/2009 10:09 pm

    Wpuszczę, tylko zajrzę w bebechy :)

  44. flamenco permalink*
    18/06/2009 10:18 pm

    Jakbym nie natargała literówek, nie byłabym sobą chyba.. ;)

    No. To teraz czekam na pusty śmiech Defendo w odpowiedzi. Tyle jej pozostało. Niech się pogrąża w żenadzie dalej – na własne życzenie i dzięki własnej pysze.

  45. Licencja permalink*
    18/06/2009 10:28 pm

    Defendo, przez dokopywanie musiałam skończyć z pisaniem mojej Licencji na bloga, dwa i pół roku notek pisanych codziennie…, bardzo mi tego żal, ale za to mam spokój. Rozumiem więc o co Ci chodzi. Ja nie wnikam w konflikt pomiędzy Tobą a Flanelką, gdy zaczynacie obie wyciągać swoje argumenty z reguły mnie to nudzi. W tej całej sprawie chodziło o coś innego, coś co mnie bardzo uderzyło- absolutny brak lojalności i zasad przyjaźni, pomimo oczywistych deklaracji takowych, oraz niezwykła łatwość w rzucaniu oskarżenia. Nie wiem, może jestem przewrażliwiona, bo w necie przeszam przez ostatni rok więcej niż przez całe swoje 41-letnie życie. Ja widziałam oczywistą bezpodstawność oskarżenia Flanelki, słabo ją w gruncie rzeczy znając, dlatego bardzo zdziwiona byłam tym, że nie widzą tego jej bliżsi znajomi. To kompletnie do niej nie pasowało, ani profil psychologiczny, ani słownictwo. Wiedziałam również kim jest Zimno-mi.
    Szkoda, że moje słowo że to na pewno nie jest Flanelka nie wystarczyło. Cieszy mnie, że przy pomocy Kila i Valmonta udało się doprowadzić do takiego zgromadzenia dowodów, wystarczającego dla kazdego sądu do uniewinnienia. Tylko, że tu nie jest problemem dowodzenie, że Flanelka jest niewinna, a odpowiedź na pytanie, dlaczego ktoś tak pochopnie uznał, że może być ona winna?
    Wiesz co jest ciekawe? Rozmawiałam ok 19 przez telefon z Valusiem, powiedział mi że na bank wymyślicie, że Flanelka poprosiła kogoś z Wrocławia o wysyłanie maili. Ludzie! Nicki! O rety….:))
    Ja wiem, że obrona Flanelki to zwycięstwo prawdy, ale wiem też, że są tu tacy zaślepieni w nienawiści, że nie przyjmują do wiadomości oczywistych oczywistości, vide tekst Charmee na Toteramch, jakże milutki. Ona byłaby bardzo kiepskim adwokatem, nie można aż tak się identyfikować ze swoim klientem;-)))
    Def, doceniam oczywiście to, że przekonały Cię dowody, podejrzewam że sporo Cię kosztowało to wyznanie;-)

  46. flamenco permalink*
    18/06/2009 10:30 pm

    Defendo, Defendo..

    A kto powiedział, że aby stać się prowodyrem do wypuszczenia publicznych kłamstw i głównym filarem jakiejś akcji, nie można się jakiejś wątpliwości uczepić po (plotkarskiej) drodze? Nie od Ciebie musiało się zacząć. Dzięki Tobie za to mogło uzyskać statut WIEM.

    Nadal masz wrażenie, że jesteś jedyną mądrą w sieci, a reszta to jakieś nie widzące nic ułomki? Cóż – wrażenia gratuluję, każdy kłamie się po swojemu.

  47. flamenco permalink*
    18/06/2009 10:39 pm

    A Ty wiesz, Li?

    Masz rację, to czysta nuda – przerzucać się z wszystko przekręcającą Defendo na cokolwiek :)

    Dobranoc, jutro się wyśmieję z przewidywalnej kolei wypadków i przypadków (paranormalnych). Dla mnie też oczywistym jest, że na bank poprosiłam o pomoc kogoś z Wrocławia. Szkoda, że nie z Marsa. Absurd jednakowy, ale.. o ileż ciekawsza sceneria dla s-f!

    Zanudzonych z góry przepraszam, bywam mimo wszystko tylko próżnym człowiekiem, któremu wobec jawnego łgarstwa puszczają na chwile hamulce. Zwłaszcza, gdy jedna z największych krętaczek w tej części blogosfery, usiłuje robić za ekhm! ofiarę. A wychodzi w sumie na ofiarę losu. Być może powinnam tę świadomość pozostawić sobie, ale workiem treningowym być nie mam ochoty – raz na jakiś czas „oddaję”, co się mi podsyła w przekonaniu o swoim sprycie.

    Do zobaczenia pod nową notką :)

  48. Licencja permalink*
    18/06/2009 10:43 pm

    Dobranoc Flanelciu:)

  49. sirlancelot permalink
    19/06/2009 3:41 am

    Flamenco rozumiem, że masz prawo być zła, bo rzucono w ciebie oskarżeniami ale nie podoba mi się twój komentarz i sposób w jaki odnosisz się do defendo. Zależało mi na udowodnieniu, że nie jesteś zimno-mi i nadal sądzę, że dobrze zinterpretowałem fakty. Jednak nie robiłem tego po to byś mogła teraz ciskać piorunami w def. Czy nie możesz po prostu cieszyć się z faktu, że zostałaś oczyszczona z zarzutów?
    Czy uważasz, że defendo traktuje cię nie fair? Masz jej za złe, że jest tobą poirytowana i rzuca idiotkami? Skoro nie może napisać ci niczego wprost i niczego przez kwiatek to jak ma ci powiedzieć, że nie chce cię na swoim blogu? Ma prawo nie chcieć. Poza tym czy ty byś przyjęła z otwartymi rękami kogoś kto pisze, że miarka się przebrała i masz mu nie podłazić pod nogi, i że na razie to tyle z jego strony co sugeruje, że jeszcze przyjdzie i pogrozi palcem? To są groźby, które są chamskim zagraniem a to poniżej krytyki. Wiem, że masz wiele do zarzucenia defendo ale nie traktuj jej w ten sposób. Czujesz się niesprawiedliwie traktowana? Ok. Przede wszystkim zacznij od siebie i pomyśl co się defendo najbardziej może w tobie nie podobać. Jestem pewien, że możesz poznać przyczynę jej niechęci. A najlepiej to sobie na priv wszystko wyjaśnić, bo blogi takie jak ten, który prowadzi defendo, są od merytorycznych dyskusji a nie od skakania sobie do oczu.
    I przepraszam z góry jeśli uraził cię mój ton wypowiedzi ale mnie się po prostu włącza głębokie poczucie niesprawiedliwości gdy czytam takie teksty. Zwłaszcza, że jeszcze parę dni temu pisałaś o braku pokory, przerwie od blogowania i poszukiwaniu właściwej perspektywy.

  50. flamenco permalink*
    19/06/2009 10:10 am

    Przeciwnie, Val. Ma jak najbardziej prawo. Niech powie u siebie wprost, że zbyt celne kontrowanie (widzialne dla wszystkich, jak bardzo by się jej nie wydawało, że ma czytelników-idiotów) jej nie leży – jasno i bez ukrywania się za kolejnymi maskami. Wygodnie jest robić za mędrca i oczekiwać, że każda ewentualna kontra będzie poprzedzona wybacz najmądrzejsza Defendo, że śmiem się z Tobą nie zgodzić, ale.. Z tym, że ja tu nie jestem od tego, żeby robić dobrze Defendo. Myślę o niej, co myślę. Mówię wprost, nie ukrywam się pod innym nickiem, biorę odpowiedzialność za swoje słowa. Nie posuwam się do manipulacji, do których posuwa się ona. Nie wmawiam na privach ludziom, że jej „”wiersze”” są plagiatem, naciągając jak gumę balonową wynajdywane gorączkowo prace. Napisała taką sugestię publicznie raz i została wyśmiana, więc pozostało jej działanie za moimi plecami.
    Pomijam już „szczegół”, że prowadzi blog na publicznym serwerze, nie jest on chroniony hasłem, jest czymś w rodzaju forum dyskusyjnego. Jeśli sobie nie życzy jakiejkolwiek wypowiedzi, może ją wywalić. Nadal to będzie świadczyć o niej. Ale nie – ona woli szyderstwem i zagrywkami za plecami pokazać, że stabilność jej na piasku stawianego pałacu świadczy o mnie. Sorry, aż tak łaskawa, to ja nie jestem, żeby sobie pozwolić na głowę włazić.

    I to już, wybacz, jest sprawa między mną i nią. JA Ciebie nie prosiłam o wiarę we mnie, o udowadnianie prawdy. Więc teraz TY łaskawie zajmij się sobą i nie próbuj rozliczać mnie z czegokolwiek. Łatwo dać po łapach za to, co publicznie napisane, prawda? Dałeś po łapach Defendo, jak we mnie ciskała idiotkami? Skoro nie, to nie oczekuj też, że inna Twoja postawa ma jakiś wpływ w tej sytuacji. Lubisz osobę, która publicznie ocieka dwulicowością i udaje niewiniątko, a za plecami wbija noże? Twój wybór. Akceptujemy jako swoich znajomych tych, których chcemy – co poniekąd też mówi coś i o nas samych. Mojej szczerości mówienia wprost, co myślę, nie musisz akceptować. Nie oczekuję tego, wierz mi.

  51. flamenco permalink*
    19/06/2009 10:13 am

    Celowo oddzielone: pokora, to nie to samo co zgoda na upokorzenie. Przemyśl sobie różnicę.

  52. flamenco permalink*
    19/06/2009 10:19 am

    Dobrze byłoby też, gdybyś – zanim cokolwiek takiego napiszesz – raczył zauważyć, że gdybym szukała zemsty, satysfakcji i innych marnych dążeń, to paradowałabym teraz po blogu Defendo z tym, co jej tu powiedziałam. Widzisz mnie tam może? Gdyby nie jej głupkowaty śmiech, nie pojawiłoby się i tutaj.

    Mam nadzieję, że „temat” skończony.

  53. Licencja permalink*
    19/06/2009 10:45 am

    Fajny piątek:)
    Zaraz będzie lało, dzieci odbierają świadectwa, praca nie jest nachalna…
    Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija /Lec/

  54. flamenco permalink*
    19/06/2009 10:49 am

    Li,

    Zrób coś, żeby już minęła niedziela, będę wdzięczna ;)

  55. Licencja permalink*
    19/06/2009 10:52 am

    Po czterdziestce już mi się tak nie spieszy, Flanelciu:)

  56. Licencja permalink*
    19/06/2009 10:53 am

    Na słowo „robota” mam alergię, obijam się od kilku tygodni pod pretekstem pilnowania budowy domu;-) Usprawiedliwiam się sama przed sobą, hehe…

  57. flamenco permalink*
    19/06/2009 10:53 am

    ..albo weź za mnie robotę w trzy kolejne popołudnia.. jak mnie huk nie zabije i jakiś grzmot w nagłośnienie nie trafi, to może wyjdę z tego cało i bez uszczerbku na słuchu nawet ;)

  58. Licencja permalink*
    19/06/2009 10:59 am

    Dziwne… że mój komentarz znalazł się nagle przed Twoim ???
    Czary na WP, chyba to znak by jednak brać się do roboty!

  59. flamenco permalink*
    19/06/2009 11:00 am

    ..i to drugi raz :)

    Idę się poobijać po kuchni, przestawić parę zegarów.. i takie tam.. ;)

  60. Licencja permalink*
    19/06/2009 11:05 am

    Przeraża mnie jak Ty wszystko wiesz Flanelciu;-) No, drugi raz, ale wtedy myślałam że się pomyliłam;-)
    Też znikam, idę sprawdzić postępy robót budowlanych, jednak mieszkanie pod placem budowy ma swoje plusy :)

  61. sirlancelot permalink
    19/06/2009 11:26 am

    Traktuj innych tak jak byś chciała być przez innych traktowana. Zanim zaczniesz zarzucać coś innym, spójrz w pierwszej kolejności na siebie, bo na razie to zachowujesz się tak jak byś nie miała sobie nic do zarzucenia.
    Dziś zrozumiałem pokera, któremu kiedyś zwróciłem uwagę na to samo co ty mnie. Nie odzywałem się gdy defendo zirytowana piekliła się nad tobą. Po pierwsze nie mam w obowiązku czytania wszystkich śmieci(to właśnie kiedyś uzmysłowił mi poker). Po drugie, jak słusznie zauważyłaś, nie mam obowiązku wierzenia w ciebie i udowadniania prawdy. Poza tym wybacz ale jeśli zaczynasz się spierać o coś z defendo to musisz uzbroić się przede wszystkim w argumenty a nie w znajomych, którzy po każdej twojej tyradzie słownej będą cię bronić. Napiszę to jeszcze raz. Kiedy mnie gdzieś źle traktują to mam do wyboru dwie opcje – pójść sobie albo zostać. W przypadku drugiej opcji mam świadomość, że jeśli gdzieś jestem persona non grata to będę miał ciężką przeprawę. Serwer może i jest publiczny ale właściciel może robić co chce. Niestety. Mnie się to też nie podoba dlatego najlepiej jest nie bywać w miejscach nieprzyjemnych dla nas. Wypróbowałem to i stwierdzam, że to najskuteczniejsza metoda.
    Historia zwykła się powtarzać. Wszystkie damy, za którymi się ująłem dziękują mi w ten sam sposób. Prosto Mary alias George Elliot podziękowała mi kiedyś za prośbę o usunięcie paru wątków, w których obrażał ją niesławny barracuda7, teraz przestała się do mnie odzywać i gloryfikuje na polterze tego, który te dwa wątki przywrócił. Cornelli była wdzięczna za głos w sprawie jej grafomanii u defendo ale gdy oburzony zwróciłem jej uwagę, że blog jokkera nie jest konstruktywną dyskusją tylko personalnymi wycieczkami zostałem skarcony. Itd., itd..
    Olać to. Widziałem już wiele takich wojenek. Nie mam czasu na kolejny dzień w sieci i tłumaczenie czegoś komuś jak chłop krowie na rowie. Mam ważniejsze sprawy. Z mojej strony to tyle. Więcej komentarzy nie będzie.

  62. flamenco permalink*
    19/06/2009 11:52 am

    Cieszy mnie to. Bo choć doceniam Twoją postawę wobec kłamstwa (nie zarzutu – bo do takiego musi być solidna podstawa), to jednocześnie uważam, że do sprawiedliwej oceny reszty Ci daleko. Możemy się różnić w tym punkcie, nie widzę problemu.

    Chętnie na Twoje zarzuty odpowiem.

    Zaczynam od siebie – jak najbardziej się liczę z ripostami, wchodząc gdzieś. Nie wchodzę z idiotkowaniem, nie rozwalam dyskusji spamem – takież odpowiedzi ze strony Defendo świadczą tylko i wyłącznie o tym, że trafiłam w sedno i niczym więcej odpowiedzieć nie może. Że to ją irytuje? O, zapawne. Kogoś, kto uważa się za mądrzejszego, doprowadza to do furii wyrażonej inwektywami i poszukiwaniem „sposobu na” kolejnymi drogami.

    Nie wiem, w którym to miejscu widzisz, żebym szukała obrońców. Przeciwnie. Jeśli wchodzę do dyskusji, to z własnymi argumentami, nie podpieram się nikim.

    Przyznaję rację pewnemu komentarzowi niedawno tam pozostawionemu przez jednego z rozmówców. Najczęściej to, co się dzieje pod notkami, jest pochodną świadomie i podświadomie odbieranego charakteru gospodarza. Nie tylko po moich wejściach dochodzi tam do spięć (coraz częstszych) – choć głównie po moich są to spięcia z Defendo. Szanuję mądrość, nie okażę szacunku mądrzeniu się. To (dla mnie!) równoznaczne z oczekiwaniem ode mnie klepania po plecach złodzieja. Moje stanowisko wobec poprawności politycznej jest jasne – lepsza każda prawda, niż pokryte fałszywym uśmiechem zakłamanie.

    Dziwi mnie, że kilkakrotnie wypowiedziałeś się o Pokerze w tej sytuacji jako o tym, od którego próżno oczekiwać przeprosin. Dziwne, bo jednocześnie nie zauważasz, że podjudzanie ze strony Defendo – tu, na Ambajach i nawet na jej blogu – do odbierania mnie jako ‚winnej’, jest dalece bardziej godnym krytyki celowym postępowaniem, niż zamilknięcie na ten temat Pokera. To nie jemu zależy na zdyskredytowaniu mnie. Za to Defendo – owszem, wyraźnie i w kolejnych miejscach.

    Wybiórcze patrzenie? Czy może jednak sympatie i antypatie mają spore znaczenie w ocenie sytuacji? Jeśli mają, to mamy remis. Ja też dążyć do racji swojej nie zamierzam. Każde z nas wyraziło, co myśli.

  63. 19/06/2009 12:29 pm

    Aż mi się nie chce tego wszystkiego czytać… ale, że tak na pierwszy rzut oka widzę że problem ciągle istnieje, więc upublicznię statystki licznika zainstalowanego na tym blogu. Normalnie jest niewidoczny, ale można go też udostępnić wszystkim. Ikonkę znajdziecie na dole po lewej stronie. Kto zna te nieszczęsne numery IP może sobie poszperać i zobaczyć jak często obie panie tu bywały i jak niemożliwe jest by obu numerów używała jedna osoba.

    Jak się wczytam w wasze długaśne komentarze być może napiszę coś jeszcze… ale niestety tak się składa, że nie żyje z komputerem uwiązanym do nogi… Blogowanie to powinna być rozrywka zdrowa i tania… a tutaj widzę zdecydowanie za dużo niezdrowych emocji…

  64. 19/06/2009 12:42 pm

    Miałam nie zabierać głosu, tak czytając namiętnie Wasze dywagacje, zrobiło mi się przykro, że jednak nic z siebie nie daję (nawet pies odszczekuje, jeśli go coś bawi).

    Byłam swego czasu światkiem zaczepności nocka zimno-mi na ambajach. Ta kobietka (?) umiała namieszać niemal gołosłowiem poprzetykanym artystycznymi wyrazami i gdzieniegdzie czymś konkretniejszym, co autora bloga doprowadziło do szewskiej pasji. Jak wiadomo autor cierpi na ciągły wkurw, nie dziwi, że nie umiał olać gościa, czego nie ułatwiały mu przychylne, bywające często tam nicki. Czytając zimo mam wrażenie, że nie miała w przeszłości nawyku sięgania po słownik wyrazów bliskoznacznych i nadrabia w sieci, badając odbiór swego krasomówstwa wespół w zespół z wodolejstwem. Podobnie z potoczystością, realnie zapewne nie ma takich mocy przerobowych. Któżby zresztą słuchał w blokowiskach gdzie jedynym tematem do rozmowy są plotki.

    Rozbawiło mnie parę rzeczy. Wasza detektywistyczna smykałka. Krzyś dokonał głębokiej analizy i instrukcji jak można wybadać IP potencjalnego spamera (bo grzeczne nicki się olewa), a zimno podjęło współpracę, choć niechętnie, i odpisało na email. Zastanawiam się, po co to wszystko i dla mnie jedynym wytłumaczeniem jest korbka Kila. Czy robicie to wszystko dla wydłużenia komentarzy? Po co komuś czyjś adres IP, skoro można go dowolnie zmienić nie ruszając się z domu? Macie jakieś wtyczki, by po cyfrowej tożsamości trafić do czyjegoś dom albo zdobyć pin karty kredytowej? Telefon delikwenta lub jego żony/męża-/dziecka – rozumiem, ale IP? Jeśli ktoś wie, jakie programy wykorzystać w jednej sekundzie, w jednym komentarzu może być na Alasce, w drugim w Etiopii, a dalej naigrywając się z naiwności autora w Bychawie.

    Większość z Was chce po prostu złapać zimno za rękę, i w sumie złapało. Bo kobietka nie próbuje ukryć się pod maską zmiennego IP jak i uważa na blogi, gdzie jest ono widoczne albo zmienia nicki. A Kil-wodzirej i poliglota blogowy nakręca (nie odzywając się za wiele) dobroduszne babeczki i szlachetnych rycerzy. Cyrk i cuda na kiju, doskonały przyczynek do nowej powieści detektywistycznej, pod koniec której okazuje się, że mocne i jedyne źródło szlachetnej obrony było gówno warte. Bo cyfrowy adres niczego nie udowadnia.
    Ktoś nadmienił, że komentarze możne usuwać tylko administrator, a na Bloggerze? Tam dla odmiany można samemu decydować o sowich wypowiedziach, a i widać, kiedy to zrobisz (jeśli usuniesz na innym blogu).
    Niedawno napisałam notkę w tytule „zimno mi”, która niekoniecznie nawiązywała to bajzlu, który ma tak długi przebieg i tyle mądrości wnosi. Nie ma co ukrywać, czekamy na takie rarytaski, a główni bohaterowie zdarzenia stają się inspiracją do rozwoju blogów. Ile się przy tym dowiadujemy o prawdziwych twarzach dobrotliwych nicków… Ale kiedy widzi się w statystykach paręnaście razy w nocy, nad ranem ten sam IP, zwłaszcza w tę pamiętną noc wkurów, to człek się zaczyna zastanawiać, kto i co zacz..
    Dość normalnym szczytem było dziś zapytanie u mnie w statystykach KTOSIA z Olsztyna „ip zimno mi”. Może się ktoś przyzna? W końcu zainteresowanych nie jest tak dużo, zwłaszcza, że ja znam IP osoby szukającej.

    Szacunek dla Państwa i przepraszam za gołosłowie i wodolejstwo. A tu jest doskonałe miejsce na upychanie takich nie cyfrowych słów ;). (choć to też kod) A prawość, lojalność, szarość, czy coś z tych rzeczy, można między bajki włożyć.

    PS. Kil, pewnie Ci pikawa strzeliła, że masz tyle trafień w blogowego totka (wczoraj i dziś ;)). A masz i ode mnie, może nie zbierze Ci sie na pawia…

  65. flamenco permalink*
    19/06/2009 12:46 pm

    :)

    Lepiej się nie wczytuj, Kil, dla własnego zdrowia i niezachwianej przyjemności ;)

    Myślę, że niepotrzebnym było pisanie o całej sytuacji, bo samym oskarżeniem nie czułam się pokrzywdzona. Ale to był Twój wybór i doceniam Twoją uczciwość – nie musiałeś kiwnąć palcem „w sprawie” po tym, jak się ze sobą nieco ;) poróżniliśmy.
    Od początku było dla mnie jasnym, że za taką ślepotę osądu Pokera i odwagę do wywalenia go publicznie, odpowiada ktoś wystarczająco sprytny i umiejętnie manipulujący tokiem myślenia towarzystwa. Całą, czytelną dla mnie akcję, podsumowałam tutaj materiałem poglądowym – bo ja, dla odmiany, nie WIEM, ja jedynie wyciągam wnioski. Robiąc to publicznie, pokazuję jednocześnie podstawy, żeby nie zniżać się do rzucania gołosłownych pomówień.

    Czy mam rację? Osoby, które zajęły się tym tematem głębiej, wiedzą. Wiedzą też ci, którzy są „zamieszani w zamieszanie”. Reszta może uznać, że wszystko, na co publicznie wskazałam, doprowadza do jakichś wniosków. Bądź też nie i je odrzucą. Nikogo przekonywać nie będę, bo i po co. Nikogo też nie podsumuję pustym śmiechem, że jest naiwny, bo się ze mną nie zgadza. A już najmniej jestem zainteresowana ganianiem po kolejnych blogach, na wzór Defendo, i wskazywaniem na nią paluchem z przekazem słownym WIEM.

    Napisz jakąś nocię, będzie po bólu :)

  66. Licencja permalink*
    19/06/2009 4:40 pm

    Tak bardzo mi się nie chce tykać już TEGO tematu, że nawet nie odpowiem Kadarce, że czytając komentarze, tu cyt: „namiętnie” nie zakończyła czytania orgazmem zrozumienia…

  67. 19/06/2009 5:27 pm

    Ja też już uważam temat za zamknięty… show is over, licznik zdjęty, następną notkę poświęcę Hlb, tak jak to obiecałem… Wypatroszę go jak świniaka, wypcham trocinami i powieszę nad wejściem do tego bloga.

  68. 19/06/2009 5:29 pm

    Dziękuję Li, widocznie jeszcze wszystko przede mną. Dla mnie tutejsza dociekliwość sprowadza się do bicia piany do czegoś nienamacalnego. Emocje w komentarzach aż kipią i do czego to prowadzi? Do wzajemnych frustracji. Aż się zmęczyłaś… nie umiałaś przecież odpowiadać, na moją z dala rzuconą refleksję :).

  69. Licencja permalink*
    19/06/2009 5:44 pm

    Kadarko, gdyby to była refleksja warta odpowiedzi, to pewnie podjęłabym ten tytaniczny wysiłek;-)
    Piszesz o biciu piany, a sama robisz bezy. Tak czy siak piana jest bita. Czy jestem zmęczona? Nie, jestem natomiast zniechęcona.
    Ale i tak pomimo wszystko warto było dowieść, że nawet w necie można obronić się przed bezpodstawnymi oskarżeniami, pod warunkiem jednak, że można liczyć na pomoc znajomych.
    Przy okazji Cię zapytam: uwierzyłaś pokerowi czy Flanelce?
    :)

  70. 19/06/2009 9:36 pm

    Li, podejmując rzuconą przez Ciebie rękawicę rzeczywiście udowadniam, że pobiłam się z pianą ;). Wiem, że nie chciałoby mi się robić takich opisów jak powyżej czy na ościennych blogach. Nie dziwię się Twemu zniechęceniu, dziwi mnie tylko, że nie podłożyłaś bomby ;).

    Wiem jak łatwo w necie robić machlojki, zwłaszcza z IP, wiec w tę zimną noc zastanawiałam się chwilkę. Można było na początku przypuszczać, że Zimno doskonale parafrazuje Flanelkę. Mnie zastanawiały pewne wyrazy, których Flamcia nie używa, jak i nieco wulgarniejsza forma. W żadnym wypadku nie podejrzewałabym jej o podszywanie, bo i po co? Zresztą i technika w tym zakresie u niej leżała. Mniej więcej znam jej stosunek na ten czas do autora, bloga, ale podszepty znajomych kazały zostawić pewien margines błędu. Nie rozumiem jak można po porównaniu wejść jednego IP w statystykach, nie mając adresu IP w komentarzu, być pewnym, że osoba wchodząca i komentująca to jedność? Tak spisał się Kris, może omylnie wierząc, że technika jest niezawodna i nie przeoczy innego obserwatora w tym samym czasie? Myślę, że zaszło tu jakieś nieporozumienie, które szło prywatnymi, koleżeńskimi kanałami i w końcu wykipiało totalną bzdurą. Znajomi to podstawa, zapewne przyznasz, że bez nich nie było i zamieszania i wieści z okopów wroga ;) .

    Poker tak przekonywująco mamił, że nie sposób było nie uwierzyć. Nie chciałam wierzyć, a i zagłębiać się w cyferki też. Nie uwierzyłam, że Flanelcia nagle dostała rozdwojenia jaźni, tak technicznej, jak fizycznej. Nie podobne to do niej. Nawet, jeśli tak demonizuje zagięty na niej parol nt wolności, małości i racji. A teraz nich się ktoś przyzna do błędnej dedukcji. Ja powątpiewałam, że ciepła Flanelka szalała jako Zimna na blogu Pokera, A Poker nadal ma wątpliwości, minimalne, bo w necie jeszcze żaden prosty człowiek nikogo za palce przy klawiaturze nie złapał.
    Wiecej nie mogę powiedzieć.

  71. flamenco permalink*
    19/06/2009 9:49 pm

    Chyba jednak czegoś nie rozumiem..

    Po co drążycie tę sprawę? Skoro Poker zarzucił coś mi, a ja przyjęłam do wiadomości Jego wersję i nie oczekuję przeprosin i zmiany zdania, to chyba zamyka wszystko? Macie ochotę na publiczne samobiczowanie? Mnie ono nie interesuje. Prywatne zresztą też nie. Powiedziałam wyraźnie – dla mnie nicki stamtąd już nie istnieją. Z Pokerem włącznie.

  72. Licencja permalink*
    19/06/2009 11:31 pm

    Flanelciu, to są jedynie już suplementy;-)
    Możemy pogadać o pogodzie, albo o tym, że Charmee na moim loginie i z moim avatarem na Toteramach napisała sobie komentarz. Choć to strasznie nudny temat… może jednak lepiej o pogodzie;-)

  73. flamenco permalink*
    20/06/2009 10:28 am

    Nie interesuje mnie to, Li. Tu już nie chodzi o mnie. Już? Chyba nie chodziło od początku. Bawcie się dalej w wojnę.

  74. Licencja permalink*
    20/06/2009 10:45 am

    Dlatego lepiej o pogodzie, Flanelciu:)

  75. arda permalink
    24/06/2009 8:01 pm

    jedno jest pewne, niedożałowaną strata jest skasowanie bloga (może powróci?) pod wpływem emocji, szkoda… flanelko, to TYLKO sieć, to nie jest prawdziwe… cokolwiek, ktokolwiek pisze o Tobie… nie ma pojęcia o czym pisze, ponieważ pisze o swoim wyobrażeniu siebie… a zatem o kimś zupełnie Ci obcym… nie daj się terroryzować i wracaj ;)

  76. flamenco permalink*
    25/06/2009 8:51 am

    Arda,

    Blog jest jak ogon jaszczurki – kiedyś odrośnie. Z naciskiem na kiedyś. Pozdrawiam.

  77. flamenco permalink*
    12/07/2009 12:31 am

    Zgłasza się lekkie zaniepokojenie o wyjechaną Redakcję.

  78. Licencja permalink*
    12/07/2009 11:24 pm

    Spoko, spoko Flanelciu:)
    Kil na urlopie i nie ma dostępu do neta, ku swojemu niezmiernemu zadowoleniu;-)
    Ale już wraca niebawem. Może nawet jutro?

  79. 13/07/2009 10:39 pm

    mnie się nie chce was czytać, bo to, kurwa, jest szmatławe
    przeczytałem notkę i w ślad za jej treścią laskę, co pisała tak:

    Jeśli ktoś ma afirmatywny stosunek do życia – w życiu ani nie doświadczałby iluminacji chorej eureki, która okazała się żałosnym, kompromitujacym na całej linii pudłem, ani nie uczyniłby z owej paranoi – platformy do wypełnienia nerki lekarskiej na własne bolączki.

    coś z zimnem ma w nicku

    rzygać mi się chce, jak to czytam i resztę
    resztę zlewam – licencje i flanelcie
    kiedyś chyba się wysilę i losowej idiotce objasnię jej gówniany tok myślenia, styl pisania, cały zasrany kurwa nie wiem co – rozkładam ręce

    wydaje mi się, że jednej podstawowej rzeczy nie kapujecie – jak realnie jesteście chujowi, to i wirtualnie tacy jesteście – nie możecie jednocześnie być i nie być chujowi

    kto wie, że jest chujowy, niech w trakcie pisania przywoła sobie tę świadomość i z nią w tle niech spisuje myśli

    kto czuje inaczej, niech robi inaczej
    to wszystko wychodzi – nie wkurwia wasza głupota, tylko wasza naiwna wiara w to, że jej nie widać

    widać, wszystko widać

  80. 14/07/2009 9:23 am

    Ciebie Cudo pamiętam głownie z tego, jak właziłeś Flanelce w tyłek, a kiedy Ci odmachała, powiesiłeś na niej wszystkie psy…

    Ale Twoje rady nie są złe, szkoda tylko, że pisząc zapominasz jaki sam jesteś chujowy…

  81. flamenco permalink*
    14/07/2009 10:50 am

    Jeszcze trochę i okaże się, że jestem The First Femme Fatale blogosfery, co nadmuchuje legendy o moich mataharistycznych zapędach, zawiści i innych tego typu przyjemnostkach wsobnych..

    Zapewniam, istnieje nieskończenie wielka liczba tematów ciekawszych :)

  82. 14/07/2009 12:56 pm

    ciężko mi się zmusić do prowadzenia z wami rozmowy
    przemęczony ostatnio jestem
    nic nie sprawia mi przyjemnosci
    patrzenie na przechodniów jest chyba największą moją rozrywką w ostatnim czasie
    odpoczynek mnie nudzi
    myślenie męczy
    chyba nadszedł czas poważniejszych zmian
    nie wiem, moze zazdrosze wam, ze potraficie sie cieszyc z niczego
    i potraficie sie niczym nie przejmowac

  83. szatniara permalink
    14/07/2009 8:20 pm

    poker jest bardzo inteligentny.

  84. 14/07/2009 10:42 pm

    Jeśli jest… to przykre, że przy całej tej inteligencji zachowuje się jak ostatni dupek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: