Skip to content

Jak pisać dobry blog (part three) – Czyli krzywe historyczne.

21/08/2009

Zanim wyłuszczę wam mój przepis na dobry blog, najpierw trochę teorii.

Opowiem wam dzisiaj o krzywej historycznej

Tak więc, krzywą historyczną przedstawimy na osiach.

Osie te wyglądają tak:

wykres1

Oś pozioma to oś czasu, a oś pionowa to oś szczęścia.

Żeby nie mieszać wam za bardzo w głowach powstawanie krzywej omówię na konkretnym przykładzie

Przykładem tym będzie powszechnie znana bajka o pewnej małej dziewczynce, która właśnie straciła mamę. Strata rodzica to nic dobrego więc to jasne, że w tak niefortunnych okolicznościach jej historia będzie się zaczynała gdzieś daleko poniżej punktu równowagi między szczęściem a marazmem. Tatuś bidnej dziewczynki żeni się z jakąś lafiryndą która okazuje się totalną suką to źle, więc nasza krzywda wali ostro w dół. Nowa suka taty sprowadza naszą bohaterkę do roli domowego pomiotła, to również źle więc krzywa utrzymuje swój pikujący kierunek. Szykuje się wielki bal na który nasza bohaterka bardzo chce się wybrać. Niestety sucz taty daje jej niewykonalne zadanie oddzielenia wiadra maku od garnka groszku i biedna dziewczynka nie może pójść na bal. Wtedy to właśnie zjawia się dobra wróżka, to dobrze, więc krzywa zaczyna wspinać się ku górze, i wraz z armią myszek załatwia naszemu kocmołuchowi wejściówkę na bal. Na balu nasza bohaterka robi furorę, tu krzywa wali w górę jak oszalała. Niestety nadchodzi północ czary przestają działać, to źle więc krzywa znów opada a kopciuszek, bo chyba domyśliliście się już że to o niego chodzi musi uciekać i wrócić do ponurej codzienności. Krzywa opada ale nie do tego poziomu na jakim była bo kopciuszek ma już za sobą pewne pozytywna przeżycia i ogólnie jest mu lepiej. W końcu Pojawia się piękny książę z pantofelkiem zgubionym przez kopciuszka w czasie ucieczki z balu. Pantofelek pasuje jak ulał. Nasza historia kończy się kompletnym happy endem a krzywa strzela po niebo.

wykres2

I tak oto prześledziliśmy sobie proces powstawania krzywej historycznej tej historii.

Tak, każdą historię można przedstawić w układzie współrzędnych szczęścia i czasu. Blog jest również historią, naszą historią, którą opowiadamy tym co chcą czytać, więc dobrze jest wiedzieć jak to działa.

Ale to nie wszystko.

Większość znanych nam historii będzie krzywymi. Krzywe przeważnie będą się układać według któregoś ze schematów. Na przykład bardzo popularnym schematem jest ten wyglądający tak:

wykres3

Bohater, który prowadzi względnie ustabilizowane życie popada w tarapaty, ginie mu żona, jest niesłusznie oskarżony o jakieś przestępstwo, albo pojawia się robot przysłany z przyszłości z misją pozbawienia bohatera życia. Ponieważ bohater nie do końca kuma co się wokół niego dzieje na własne życzenie popada w jeszcze większe tarapaty dokonując serii głupich posunięć w wyniku których teraz to naprawdę ma przejebane. I kiedy wydaje się że gorzej już być nie może, pojawia się ktoś lub coś co daje bohaterowi odpowiedniego kopa, wszystko nagle zaczyna się zazębiać a elementy łamigłówki rozrzucone dotąd bezładnie po stole zaczynają układać się w jedną całość. Następuje dobry koniec a my podbudowani wychodzimy z kina, teatru, ewentualne z przed telewizora i idziemy uprawiać szczęśliwy sex z żoną. Wszelkie komercyjne historie łącznie z bajkami dla dzieci opierają się na tym schemacie. Nie bez powodu taka krzywa przypomina uśmiech.

Natomiast wszelkie nudne historie będą prostymi.

Czy zwróciliście uwagę że wszystkie skandynawskie gnioty psychologiczne oparte na tym właśnie schemacie prostej. Siedzimy patrzymy i zastanawiamy się o co kuźwa chodzi tym wszystkim ludziom obijającym się o siebie w zamkniętych pomieszczeniach.

Z kolei melodramaty i wszelkie wyciskacze łez historie wyrażają się krzywą przypominającą usta wygięte w podkówkę. Nie bez powodu, przeważnie są bardzo smutne.

Wszelkie historie pretendujące do bycia klasyką literatury wyrażają się liną skomplikowaną pełną wzlotów i upadków.

Ale jest jeszcze jeden rodzaj historii i ten właśnie, jako osoby piszące blogi, będzie interesował nas najbardziej. Omówimy go sobie na przykładzie Hamleta.

Ale to dopiero w następnym odcinku.

Reklamy
18 komentarzy leave one →
  1. Anonim permalink
    21/08/2009 5:46 pm

    Fajne piszesz notki. Fajne.

  2. flamenco permalink*
    21/08/2009 5:59 pm

    jeszcze trochę, a się skuszę :D

  3. 21/08/2009 8:16 pm

    Skuś się Flanelko… skuś…
    :)

  4. flamenco permalink*
    21/08/2009 8:54 pm

    wiesz, jak się kończy nasze spółkowanie.. szczyt to może i to jest, nawet wielokrotny, ale negatywnych emocji..

  5. 21/08/2009 10:23 pm

    Kilmore, ale ja to już kiedyś czytałem. Nie powiem gdzie, bo liczę, że w nastepnym odcinku sam się zlustrujesz. Dawaj.

  6. flamenco permalink*
    21/08/2009 10:34 pm

    hlb, jak na weterana pamięć Ci dopisuje zdajsie…

  7. 22/08/2009 1:26 am

    zdajsie tak, ale skąd takie wnioski?

  8. flamenco permalink*
    22/08/2009 10:16 am

    że dopisuje, czy że u weterana?

  9. 22/08/2009 9:35 pm

    Tak czy inaczej funkcje te można uprościć do trygonometrycznych. Ciekaw jestem – powiem szczerze – jak i gdzie znajdziesz korelacje pomiędzy blogopisaniem a Hamletem. No i na dodatek sprowadzisz to do postaci funkcji czy analizy matematycznej.

  10. 24/08/2009 8:07 pm

    no dowiem się w końcu jak pisać ten dobry blog? Czy jeszcze ze trzy notki ściemniające puścisz? Weź się spręż, bo mi statsy lecą!

  11. 24/08/2009 8:34 pm

    Jędzo:* Wygodnie Ci pod Procesem?
    Od piątku nie napisałam u siebie ani słowa, czekając na ten osławiony przepis!

  12. 24/08/2009 9:40 pm

    @ Jędz@,

    No ale obecna notka już była. Tylko nie pamiętam, czy czytałem ją u Propa czy w ostatnim, pośmiertnym Vonnegucie. Musisz zapytać Kilmore, on będzie pamiętał:D

  13. 24/08/2009 9:41 pm

    *yyyy… Proppa znaczy się. Ale i tak mi się zdaje że to Vonnegut

  14. 24/08/2009 10:41 pm

    HLB ale mnie się nie chce szukać, z lenistwa zapewne.

  15. 24/08/2009 11:06 pm

    @ Jędz@,

    spoko, jutro sobie przyopomne jadac metrem.

  16. 24/08/2009 11:56 pm

    Jędzuś, hlb, a nie HLB. Małe literki, małe literki!
    Jak u e.e. cummingsa :)

  17. 25/08/2009 12:46 am

    Zapewniam Cię hlb, że ani Propp, ani Mistrz, nie napisali w życiu słowa o blogach.

    Choć oczywiście, nie ja jestem autorem pomysłu przedstawiania historii w formie graficznej… na coś takiego nigdy bym nie wpadł… zresztą wszystko wyjaśnię w ostatniej notce tego cyklu.

  18. 26/08/2009 1:02 am

    wiem już w którym to było rozdziale! ale nie ma sprawy milczę jak grób, czekam na rozwiązanie zagdki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: