Skip to content

Ty i twoi czytelnicy

24/09/2009

Czy wiecie, że dwa tygodnie temu ruszyła liga NFL. Moja ulubiona drużyna w swoim drugim meczu przegrała z NY Jets 16-9. Ale póki co nie jest źle, jak na razie jej rekord to jedna wygrana i jedna porażka. Obchodzi to kogoś, wiem że nie… i tak właśnie powinno być.

Generalnie rzecz biorąc przedostania notka miła być ostatnią dotykającą tematów blogowych. Flanelka, która jakiś czas temu zadeklarowała, że nie będzie tu pisać i w międzyczasie tak jakby zmieniła decyzje i to jeśli się nie mylę dwa razy, miała nadać nowy kierunek temu blogowi. Jak widać do tej pory nic takiego się nie stało. Nie mniej ciągle na nią liczę.

Żeby blog nie ział pustką przez następny tydzień zostanę jeszcze przez chwilę w tematyce blogowej.

Swego czasu napisałem że obrastanie bloga czytelnikami to zjawisko mechaniczne.
I tak właśnie jest. Ty piszesz bloga i chcesz, żeby ktoś Cię czytał a oni w tym samym czasie krążą po necie szukając blogów pod które mogliby się podczepić. Czyli dopełniacie się w sposób doskonały.

Wygląda to mniej więcej tak:

 

blog

Czytelnik ma do wyboru wiele blogów, więc to oczywiste, że jeśli staje się stałym czytelnikiem jednych, a na inne po jednorazowej wizycie nigdy nie wraca, nie jest to dziełem przypadku.

Moje teoria jest taka, że patrząc na swoich czytelników możecie wiele dowiedzieć się o sobie.

Nie jest łatwo poznać ich wszystkich. Każdy blog posiada czytelników którzy z najróżniejszych powodów nigdy nie zostawiają komentarzy. Wielka szkoda, bo z moich obserwacji wynika, że to właśnie oni są nam najwierniejsi, prawdopodobnie też oni stanowili by najlepszy materiał badawczy.

No i oczywiście trzeba pamiętać jeszcze o jednej rzeczy. Nie zawsze czytelnicy wybierają nas, równie często to my wybieramy ich. Ale tych czytelników również nie dobieramy na zasadzie przypadku. Najprostszym sposobem na wybór czytelnika jest pozostawianie kilku ciepłych komci na jego blogu. Z całą pewnością odurzony naszym zainteresowaniem zainteresuje się nami.

W swojej ostatniej notce Proces nazwał blog narzędziem do poznania siebie. Myślę, że się myli, moim zdaniem znacznie więcej dowiemy się o sobie przyglądając się naszym czytelnikom.

To tyle tytułem wstępu.

W następnym odcinku przejdę do konkretów.

Reklamy
7 Komentarzy leave one →
  1. Black Ops permalink
    25/09/2009 1:52 am

    Mojego bloga nikt nie czyta.

    NIGDY NIE DOWIEM SIĘ NICZEGO O SOBIE!!!!!!!11!!!!one

  2. 25/09/2009 12:24 pm

    Nie załamuj się… idź na jakieś forum gdzie Cię nie lubią i zaraz wszystko będziesz o sobie wiedział.

  3. 25/09/2009 5:06 pm

    Proces nazwał blog narzędziem do poznania siebie. Myślę, że się myli, moim zdaniem znacznie więcej dowiemy się o sobie przyglądając się naszym czytelnikom.

    Chyba mi logika nawala. Jakże można mieć czytelników nie mając bloga? Lub innego miejsca, w którym komentujący się do nas odnoszą?
    Jeśli jest to miejsce dla obserwacji czytelników, zarówno tych komentujących jak i nie, blog jest narzędziem. Choćby do obserwacji reakcji, jak sam byłeś łaskaw to zauważyć.

  4. ja brzoza permalink
    25/09/2009 8:48 pm

    Dałeś dupy Kilmore, przecież to nie ma najmniejszego sensu.

  5. Black Ops permalink
    25/09/2009 10:08 pm

    A na serio to też się nie zgadzam.

    W sensie, nawet pisząc bloga o wędkarstwie zawsze można ściągnąć sobie na głowę świra.

    Chyba że to mówi o autorze jako o magnesie na trolli.

  6. 26/09/2009 12:50 am

    Niezbyt szczęśliwe zdanie. Ma sens tylko dla tych, którzy przeczytali Twoją notkę, a może i nie ma go wcale. No dobrze niech będzie… jest całkiem do dupy.

    Mógłbym je poprawić, ale po co. Notka i tak żyje tylko jeden dzień. To, co dzieje się z nią później nie ma znaczenia, nawet jeśli zawiśnie tu na zawsze i wejdzie na nią 100000 osób z wyszukiwarek.
    (…)
    Ops, gdzie Ty widziałeś trola na blogu o wędkowaniu. Jeśli piszący nie prowokuje, nigdy nie usłyszy złego słowa.

  7. sofijkaa permalink
    26/09/2009 1:24 pm

    – „Jeśli piszący nie prowokuje, nigdy nie usłyszy złego słowa.”

    Kto Ci takich bzdur naopowiadał? Wszak interpretacja dowolna, czyż nie?
    Jako prowokację można odczytać dosłownie wszystko, bez względu na Twoje czy moje intencje. Doświadczyłam, to wiem.

    – „Niezbyt szczęśliwe zdanie. Ma sens tylko dla tych, którzy przeczytali Twoją notkę, a może i nie ma go wcale. No dobrze niech będzie… jest całkiem do dupy.”

    Fajnie, żę potrafisz przyznać się do błędu. Bez względu na to co tam sobie o mnie myslisz, zaimponowałeś mi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: