Skip to content

Nic tak nie boli, jak pikujące w dół statystyki.

01/03/2010

 Generalnie rzecz biorąc w ostatniej notce pożegnałem się z moimi czytelnikami. Oznacza to, że nie mogę na przykład napisać:
 
Dzisiaj opowiem wam o… tym i o tamtym.
 
albo:
 
pewnie już się domyślacie, że… i coś tam, coś tam
 
 
No cóż, w chwili słabości zrobiłem rzecz głupią i nie mam teraz do kogo gadać.
 
Teraz, żeby nie wyjść na jełka, co najwyżej mogę sobie pogadać do siebie. 
 
Napiszę  więc tak:
 
Nic tak nie boli, jak pikujące w dół statystyki. Obwąchałem je sobie ostatnio dość starannie, i wyszło na to że z mojej słodkiej gromadki stałych czytelników, ostała się tylko dwóch. Już się ucieszyłem, bo pomyślałem sobie, że jeśli po blisko trzech miesiącach bez notki,  dwie osoby wciąż o mnie pamiętają, to nie jest źle. Radość moje trwała do momentu, kiedy po dokładnym przyjrzeniu się numerom IP stwierdziłem, że ta dwójka, to z całą pewnością nie moi wielbiciele, a wręcz wprost przeciwnie.
 
Czy to oznacza, że najlepiej wryć się w pamięć bliźniego kopiąc go ryja? no…nie jestem tego do końca pewny… Muszę to sobie jeszcze przemyśleć.
 
Tak czy inaczej… do tych co mnie nie kochają, też gadać nie będę.
 
Oczywiście na skakanie z okna, też jest jeszcze za wcześnie.
Przecież wystarczy jedynie troszkę zmienić formę tego bloga:
 
Nowa forma będzie wyglądać tak:
 
„Mój drogi blogasiu. Jesteś teraz moim jedynym przyjacielem. Osaczeni przez złych ludzi (dwóch ludzi) jesteśmy skazani, tylko i wyłącznie na siebie. Ale powiem ci, że nawet się z tego cieszę… jeżeli jest coś, czego żałuje, to tylko tego, że nie możesz mi wziąć w usta z połykiem.
 
Od dzisiaj… Ty i ja… forever together 

 
 
Love you… Love you… Love you.
 
A teraz idz spać… ja jeszcze pobuszuje po Internecie i nagonię ci trochę odwiedzin z wyszukiwarek, źebyś był syty i zdrów. A kiedy się obudzisz opowiem Ci, o co chodzi z tymi całymi trollami… i o tym co słychać na znajomych blogach… i jeszcze o tym, że w Niemczech wydano książkę, która jest kompilacją tekstów bezczelnie zerżniętych z blogów… i że trafiła na listę bestselerów, a krytycy robią w majtki, że taka świetna… no i jeszcze opowiem Ci o wydanej właśnie nowej płycie Massive Attack… i o tym co ta płyta ma do blogowania.
 
A potem opowiem Ci jeszcze o wielu innych rzeczach… tylko jeszcze nie wiem jakich. Ale na pewno to zrobię. Obiecuje.
 
Dobranoc Kochany… :****************************************************Blogasiu.”

Advertisements
14 komentarzy leave one →
  1. 02/03/2010 12:14 am

    Tylko dwóch? Wprost przeciwnie?
    Nie odrobiłeś pracy domowej zbyt dokładnie. Z moich obliczeń wynika, że przynajmniej trzech, przy czym ten trzeci wprost przeciwnie do wprost przeciwnie.
    Nowa forma nie do przejścia, choć może ja się nie znam, to marudzić nie będę.

  2. 02/03/2010 12:19 am

    Mój kochany :*** Będzie miał swojego blogasia, jak wszyscy :***

  3. 02/03/2010 10:48 am

    Maskana,
    Czytelników dziele na stałych, czyli tych co zaglądają tu przynajmniej przez 5 dni w tygodniu, więcej niż raz dziennie, oraz czytelników okazjonalnych, czyli takich którzy zaglądają to od czasu do czasu… Ty zaliczysz się do tych okazjonalnych :)

    Le,
    :*************************************************

  4. 02/03/2010 12:46 pm

    w takim razie to nie ja jestem procesem tylko ty. taka jest nowa teoria.

  5. flamenco permalink*
    02/03/2010 1:31 pm

    ..ale chyba najbardziej to jednak boli te statystyki, co pikują – nie bądź kurna taki egocentryk, żeby egozbok nie rzec :P

    no, od razu lepiej pfffffff :P

  6. 02/03/2010 11:40 pm

    no to ja też jestem procesem… :)

  7. 03/03/2010 10:06 am

    To by wyjaśniało, dlaczego nigdy nie widziano nas razem…

  8. wodasuczaju permalink
    05/03/2010 8:33 pm

    Na nikim już nie można polegać. Jedni szumnie ogłaszają, że zamykają blog i wstawiają notkę, inni bez uprzedzenia pozbawiają czytelników pożywki.
    Standardowo o wszystkim dowiaduje się ostatni. Tyle dobrego, że dzięki temu jestem poza podejrzeniem o zaliczenie do „grona zapamiętałych”.
    A z tym odwiedzaniem przez wielbiących inaczej to serio? Myślałem że blog, którego właściciel jest nam niemiły omija się jak akwizytora z prezentacją odświeżacza do butów. Ja tak robię, kurde, może to niewłaściwe zachowanie

  9. ciuchciuch permalink
    07/03/2010 8:17 pm

    O, cieszę się, że będziesz pisać. Ostatnio spędziłam na Twoim blogu kilka godzin! Miałam wejść tylko na chwilę, by zorientować się o co właściwie chodziło z tym „Satanic Jamnic versus Pokero” i jakoś mnie wciągnęło… na tyle, że wróciłam sprawdzić, czy coś nowego się tu jednak dzieje :)

  10. 07/03/2010 10:22 pm

    wodasuczaju,

    w takim razie ty też jesteś procesem

  11. wodasuczaju permalink
    08/03/2010 4:53 pm

    HLB, jeśli onet znów funduje libacje w stolicy to mogę nim być.

    „wróciłam sprawdzić, czy coś nowego się tu jednak dzieje”
    Żadnego mordobicia Ciuchciuch, ten blog przepełniony jest miłością.
    Poczytaj ostatnią notkę

  12. 09/03/2010 12:08 pm

    Nie ufam takim co zakaładają konto, tylko po to, żeby zostawić komentarz. Nie mnie prosiłbym innch komentujących, żeby wzieli przykład z Ciuchciuch i też mi trochę poczadzili.

    Robi mi to dobrze na ego.

  13. ciuchciuch permalink
    09/03/2010 1:47 pm

    „Nie ufam takim co zakaładają konto, tylko po to, żeby zostawić komentarz.”
    Nie przesadzaj :O

  14. ciuchciuch permalink
    09/03/2010 1:48 pm

    A, żeby była jasność:
    „Nie przesadzaj” tyczy się tego konta, że ono niby tylko po komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: