Skip to content

Wina i Kara

26/03/2010

Doszedłem do wniosku, że na tym blogu brakuje notek fundamentalnych, traktujących o sprawach życia i śmierci.
Dlatego mam zamiar to zmienić.
 
Bohaterem dzisiejszej notki będzie Leroy Joyce. 

Leroy Joyce został skazany na krzesło elektryczne w roku 1954. Karę śmierci dostał za zamordowanie 13- letniej córki Claudii Bredack, której mąż James Bredack pracował na taśmie w zakładach General Motors.
 
Leroy nie miał żadnego zajęcia, włóczył się całymi dniami po okolicy albo przesiadywał pod pośredniakiem. Nie miał rodziny, nie miał dziewczyny, nie miał pieniędzy. Wszystko co miał to masę wolnego czasu. Leroy nie skończył żadnej szkoły. Źle się odżywiał i brakowało mu zębów na przodzie. Nie był też specjalnie inteligentny. Miał 25 lat i  myśli właściwe wszystkim dwudziestopięciolatkom.
 
Julia Bredack wracała ze szkoły. Szła na skróty przez park.  Wtedy właśnie pasma nieskończonej nicości Julii i Leroya przecięły się na  swojej drodze.
Leroy nigdy nie uprawiał seksu z kobietą. Julia miała już piersi i Leroy pomyślał, że miałby szanse. Zaproponował jej słodycze. Usiedli na ławce, a chwilę później zatkał ręką jej usta i wciągnął w krzaki. Wszystkiego czego chciał to pozbyć się zalegającej  w jego nasieniowodach  życiodajnej spermy. Udusił ją przypadkiem. Nie wiedział nawet, że to się stało. Po prostu w którymś momencie Julia przestała się bronić.
 
Kilka dni wcześniej Leroy w kolorowym piśmie znalezionym w koszua dworcu kolejowym oglądał zdjęcia kobiety kopulującej z dwoma facetami. Podpis pod ostatnim zdjęciem brzmiał:
 
Ona lubi jazdę na dwóch batach.
 
Zdjęcia i podpis bardzo podziałały na wyobraźnię Leroya. Leroy miał wiele zastrzeżeń co do swojej osoby. Obecność drugiego faceta, który w krytycznej chwili mógłby przejąć pałeczkę, mogłaby zdjąć niego sporo odpowiedzialności, mogłaby też sprawić, że kobieta zostałaby zaspokojona.
 
Leroy wypróżnił swoje nasieniowody. Julia leżała bez ruchu. Leroy wsadził w jej odbyt szyjkę butelki po piwie i jeszcze raz wypróżnił nasieniowody. Wtedy w myślach powiedział do siebie:
 
 
 – Ależ ona lubi jazdę na dwóch batach.
 
 
Noc przed wykonaniem wyroku Leroy Joyce spędził w celi śmierci. Towarzyszył mu strażnik Dylan MacMahon. Mąż Bonnie MacMahon. To dzięki niej ta historia jest tak znana. Bonnie pracowała jako kelnerka w Cocktail- barze należącym do Dwayne Hoovera w Midland City. Hoover był nie tylko właścicielem baru. Majątku dorobił się sprzedając Pontiaki.
 
Bonnie opowiadała tę historię przez długie lata gościom, którym serwowała drinki. Ja przeczytałem ją  w jednej z książek Kurta Vonneguta Juniora, który zagościł w tym barze przy okazji odbywajacego się w Midland City festiwalu sztuki. Kim był Kurt, nie muszę mówić. Ja bez niego byłbym zerem. Zawdzięczam mu wszystko.
 
Tak więc Leroy zaszył się w najciemniejszy kąt celi, a Dylan MacMahon siedział w korytarzu  i czytał gazetę.  Słyszał, że Leroy robi coś w swoim kącie,  ale nie przejmował się tym. A potem Leroy zastukał blaszanym kubkiem w kraty. Dylan pomyślał, że Leroy chce się napić kawy więc wstał, podszedł do kraty i wziął od niego kubek. Leroy uśmiechnął się do Dylana, dając do zrozumienia, że teraz wszystko jest już w porządku.
 
Odciął sobie ten swój interes i włożył do kubka.
 
 
 
– I to wszystko co mam do powiedzenia w kwestii winy i kary.

Reklamy
8 komentarzy leave one →
  1. 26/03/2010 8:42 pm

    „Kto sumienie posiada, niech cierpi, skoro zdał sobie sprawę z pomyłki…”
    Fiodor Dostojewski

  2. 26/03/2010 8:44 pm

    Przekwalifikowałam się, Kil. Z okazjonalnej na stałą:)

  3. 26/03/2010 11:37 pm

    Miłe z ciebie dziecko, Maskana…

  4. 27/03/2010 12:57 am

    Z wrodzoną (nie)śmiałością poprawię kokardy, zatrę wspomnienia cukru na kartki i … dziękuję Kil:*

  5. wodasuczaju permalink
    27/03/2010 10:23 am

    Blog się kończy, Kilmore katuje nas fundamentalnymi notkami. Goły tekst, bez pomocniczych szkiców, gotowych wniosków wytłuszczonych grubą czcionką.
    Wstyd pchać się z takim prozaicznym komentarzem, ale przypomniała mi się głośna swego czasu sprawa górala, który odrąbał sobie przyrodzenie. Tyle że zrobił to pod wpływem, a nie w ramach pokuty.
    Aż boję się pomyśleć co by było, gdyby w ten sposób wymierzania sprawiedliwości uzbroić nizaspokojone przez swych partnerów kobiety.
    Wkrótce kubek stałby sie towarem deficytowym

  6. wodasuczaju permalink
    27/03/2010 10:30 am

    „Przekwalifikowałam się, Kil. Z okazjonalnej na stałą”

    Bycie stałym komentatorem wiąże się z pewnymi niedogodnościami, trzeba witać inne nicki Maskana. Jesteś na to gotowa?

  7. 27/03/2010 10:50 am

    Wodasuczaju, jak mawiał jeden z filozofów – życie to nie je bajka – więc trzeba być gotowym na wszystko… jednak, wydaje mi się, że witać to ja mogę na swoim podwórku, tu jestem gościem.
    Tak czy inaczej dziękuję za troskę:)

  8. wodasuczaju permalink
    27/03/2010 11:03 am

    Nie masz za co dziękować Maskana, to w trosce o własnego nicka.
    Ale nie naciskam, rozumiem, że do takiego czułego powitania jak z Kilem to jeszcze daleka droga. Na razie wystarczy, że napotkalismy się wzrokiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: