Skip to content

Janusz obrońca krzyży

12/08/2010

Gdyby miłosierny bóg zdecydował się skazać swego syna na śmierć w straszliwych męczarniach nie dwa tysiące lat temu a dzisiaj, to z ołtarza spoglądał by na modlących brodaty chudzielec z metalową miską na głowie przypięty do krzesła elektrycznego, zamiast znanego nam męczennika przybitego do krzyża

Na szczęście nie po raz pierwszy Miłosierny Bóg wykazał się nie niebywałą przenikliwością. Wiadomo, krzyż konstrukcja prosta, sklecić go może każdy. Z krzesłem nieco gorzej, tutaj już potrzeba prawdziwego stolarza.

Prostota konstrukcji sprawia, że każdy głupi może sobie krzyżyk zrobić i postawić gdzie i kiedy chce, jak na żwirowisku przy dawnym obozie zagłady w Oświęcimiu gdzie swego czasu stanęło 200 krzyży w obronie krzyża papieskiego. Dziś już ich tam nie ma. Koniec religii katolickiej nie nastąpił. Gdyby nie nowa afera krzyżowa nikt by nawet o tamtych krzyżach nie pamiętał.

Żeby wszystko było jasne to krzyż wygląda tak:

Wiem, że w tym kraju nie ma nikogo, kto by tego nie wiedział, ale nie mogłem sobie odmówić przyjemności opatrzenia tego wpisu rysunkiem.

Pewnie myślicie, że opowiem wam tu teraz jakąś historię nawiązującą do krzyża z Krakowskiego przedmieścia. Ale tak nie będzie.

Powiedzmy sobie szczerze, Na ogół wciskam tu niezłą ciemnotę, zmyślam, kłamię, oszukuje, wymyślam teorie a potem tak naginam fakty tak, żeby ją potwierdzały.

Dziś będzie inaczej. Opowiem o kimś kogo znałem naprawdę.

Bohaterem mojej historii będzie Janusz . Gdyby żył miałby jakieś 85 lat. Niestety zmarł dziesięć lat temu. Zostawił żonę, która notorycznie zdradzał i dwójkę bliźniaków wychowywanych twardą ręką. Janusz miał kasę. Większość życia spędził w Iraku budując tamy, zapory i kanały. Wiedział też co z tą kasą robić. Inwestował w ziemię i był hojny dla kochanek. Lubił się zabawić. Lubił się napić, nie wstawał od stołu dopóki wszystkie butelki nie były puste. W czasie kiedy ja go znałem do kościoła nie chadzał, ani taż paciorka przed snem nie zmawiał.

Niestety los go nie oszczędził i na stare lata Janusz zapadł na śmiertelną chorobę.

Tak naprawdę to przyczyna jego śmierci nie jest znana. Kolana napuchły mu jak balony, lekarz stwierdził, że to pewnie rak, ale zanim postawiono diagnozę Janusz już nie żył. Ostatnie dni spędził w szpitalu pisząc list w obronie krzyży ze żwirowiska, a ponieważ wiedział że umiera, jego ostatnim życzeniem było, by list ten został odczytany na jego pogrzebie.

Tak też się stało.

Stałem pod wielkim dębem na Cmentarzu Bródnowskim słuchając jak ksiądz z przejęciem odczytuje, to co Janusz uznał za najważniejsze co ma do powiedzenia, tym co się nad jego grobem zebrali.

Tak więc słuchałem jak ważną rzeczą jest by krzyże na żwirowisku zostały i co się stanie, jeśli siły zła zwycięża i krzyże zostaną zabrane.

Potem ksiądz skończył, Zgięta w pół staruszka podtrzymywana przez dwóch identycznie wyglądających mężczyzn o szarych jak ściana twarzach rzuciła na trumnę garść ziemi.

I to było wszystko jeśli chodzi o iluzoryczną chwilę iluminacji, którą Janusz nazywał swoim życiem. W tym właśnie miejscu i czasie nastąpił jej koniec. Janusz chciał zwieńczyć ją czymś doniosłym i ponadczasowym, czymś co zapisze się w pamięci ludzi  tam zebranych, czymś co da im do myślenia i zmusi do działania. Być może nawet  myślał, że treść listu wzmocniona jego śmiercią, każe nam ruszyć na żwirowisko z kosami postawionymi na sztorc.

Nie wiem jak inni, ja schowany w cieniu dębu, powiedziałem do siebie:

– Nieźle Cię Janusz popierdoliło na stare laty.

Tak jak już wspomniałem, krzyży na żwirowisku dawno nie ma, leżą sobie i murszeją w pobliskim kościele. Religia czuje się dobrze, kościół jeszcze lepiej i tak długo jak więcej grobów na cmentarzach stoi z krzyżami, niż bez nich, trudno mówić, że cokolwiek jej zagraża… niezależnie od wszystkiego.

Reklamy
15 komentarzy leave one →
  1. 12/08/2010 7:22 pm

    Jako że słabej wiary jestem na temat krzyża się nie wypowiem. Napiszę jedynie – dobrze, że Cię Janusz zmotywował:)

  2. 13/08/2010 8:49 am

    Wyjątkowo powszechne zjawisko – gdy śmierć staje u wrót, na wszelki wypadek uwierzyć w Boga! I jeszcze lepiej: dać temu wyraz! Im bardziej spektakularny, tym lepiej.
    Widuję to na co dzień.

  3. 13/08/2010 3:30 pm

    Pewnie w ten sposób umiera się spokojniej, choć z mniejszym sensem.

  4. 16/08/2010 6:48 am

    Na wszelki wypadek można nosić w kieszeni rękawiczki, ale nie wierzyć w coś, czy coś kochać. Sądzę, że objawienia są wynikiem pogodzenia się, które zaś niesie strach przed czymś co nie jest znane. Bo taki wywrotowiec jak ja, gdyby pogodził się ze wszystkim, to zdziwiony byłby wielce z zaistniałej sytuacji.
    A miejsce krzyżów, karabinów, gwiazd i innych emblematów religijnych jest w miejscach ich kultu.

  5. wodasuczaju permalink
    20/08/2010 4:33 pm

    „Religia czuje się dobrze, kościół jeszcze lepiej”

    Ale może ci spod krzyża o tym nie wiedzą? Wychodzą z założenia, że kto nie idzie do przodu ten się cofa, no i idą, rozpychając się przy tym mocno łokciami (swoją drogą jak na stojących nad grobem to te łokcie mają jeszcze całkiem sprawne;)

  6. 24/08/2010 1:46 pm

    Oglądałem wczorajszą konferencje prasową obrońców krzyża. Średnia wieku tych co się wypowiadali nie była większa niż 40 lat. Tak więc nie tylko dziarscy ale i młodzi. Miny mieli wprawdzie nietęgie, ale nic w tym dziwnego. Nikt z nimi nie chce gadać, ani negocjować. Muszą czuć się teraz dość debilnie stercząc w bramie po drugiej stronie ulicy. Nawet nie mogą własną piersią osłaniać krzyża, który sobie stoi tak jak stał.

    Myślę, że czują się kompletnie wydupczeni, zwinęli by się stamtąd w oka mgnieniu, jeśli tylko ktokolwiek potraktowałby ich jako stronę w negocjacjach. Bez mrugnięcia powieką sprzedali by krzyż za pomnik.

    Nie wiem co tam mamy w Biblii na temat handlu zamiennego. Nie wiem też jaki jest w tej chwili kurs krzyża i czy ośmio-metrowy monument za trzy-metrowy krzyż to dużo czy mało.

    Jak dla mnie to mogą sobie tam sterczeć jak długo chcą. Warszawa ma kilka miejscy wyglądających dość syfiasto. Krakowskie Przemieście obstawione barierkami i ustawionym od czapy krzyżem, ogólnego wizerunku miasta specjalnie nie zmienia.

  7. wodasuczaju permalink
    25/08/2010 10:15 pm

    „czują się kompletnie wydupczeni”
    No na to wygląda, przeciwnicy się z nich nabijają, a kościelna wierchuszka też wypięła się na swoje owieczki.

    „ogólnego wizerunku miasta specjalnie nie zmienia.”
    Gdyby chodziło wyłącznie o estetyke, to krzyż juz dawno zostałby sprzątnięty bez protestów. Pomnik postawiony w miejsce dwóch zbitych ze sobą kawałków drewna wyglądałby o wiele lepiej (pod warunkiem, że nie weżmie się za niego Nieznalska;) Tylko ból o kim by nieustannie przypominał.

    Ja myśle, że możemy być dumni. Nadążamy za światowymi trendami. W Stanach tez maja religijną awanturę z meczetem w tle

  8. 25/08/2010 10:54 pm

    „Nadążamy za światowymi trendami”
    Szkoda, że wzorce bierzemy z dolnej półki. I szkoda, że nawet pośmiać się już nie ma z czego…

  9. 26/08/2010 1:22 pm

    ” Pomnik postawiony w miejsce dwóch zbitych ze sobą kawałków drewna wyglądałby o wiele lepiej” – tak o ile byłby na tyle wielki, żeby przysłonić ten, który tam już jest. W przeciwnym razie zachodzi obawa że będzie się gryzł z otoczeniem.

    Maskano, Ameryka (poza stanem Texas, gdzie seks oralny jest wciąż karany więzieniem) to przykład jak najbardziej godny naśladowania.

  10. 26/08/2010 1:56 pm

    Kil, w Waszyngtonie jedyną dozwoloną pozycją jest „na misjonarza”, w Detroit zabronione jest uprawianie seksu w samochodzie, w Minnesocie nielegalne jest spanie nago,w Arizonie za używanie wibratora grozi rok więzienia, w stanie Virginia nie wolno kochać się przy świtle a w Seattle za siedzienie chłopakowi na kolanach w autobuse można dostać pół roku itd… Gdzie pojechać, gdzie się w Stanach zatrzymać, żeby tych godnych do naśladowania przykładów poszukać, jednocześnie nie narażając się amerykańskiemu systemowi sprawiedliwości, hę?:)

  11. 26/08/2010 2:19 pm

    „…w stanie Virginia nie wolno kochać się przy świetle” i słusznie, trzeba oszczędzać energie elektryczną.

  12. 26/08/2010 2:33 pm

    no tak, co racja to racja:)

  13. wodasuczaju permalink
    26/08/2010 9:14 pm

    „zachodzi obawa że będzie się gryzł z otoczeniem.”

    Jeśli tak, to tym gorzej dla otoczenia.
    Osobiście skłaniam sie ku opcji, żeby nie zasłaniać tylko zmienić lokalizacje pomnika, który zapewne juz się opatrzył. Udało się przenieść stolice, więc co za problem zrobić patataj gostkowi na chabecie.

    I przestańcie z tym seksem świntuchy. Janusz sie w grobie przewraca;)

  14. 26/08/2010 10:52 pm

    „…Janusz się w grobie przewraca;)”
    bo już nie może, Wodasuczaju.

  15. 08/09/2010 6:07 pm

    Proszę Kolegi, ale będzie coś częściej niż raz na dwa miesiące, prawda?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: