Skip to content

Mickey Rourke i blogowanie. (Part one)

18/11/2010

W ramach publikowania czegokolwiek i tylko po to żeby ożywić statystyki mojego blogasia poniżej znajdziecie tekst który zacząłem pisać jakiś miesiąc temu. Wspominam o tym z dwóch powodów. Po pierwsze nie chce wyjść na jełka w oczach czytelników tygodnika CKM, a po drugie dzięki tej dygresji notka będzie dłuższa.

Uwaga: Właściwy tekst zaczyna się tu.

Kiedy wróciłem wczoraj do domu zastałem żonę siedzącą na kanapie.
Zazwyczaj leży, więc trochę mnie zaskoczyła. Teraz siedziała, z egzemplarzem CKM w ręku, ale to już mnie nie zdziwiło, ma się w końcu w domu gimnazjalistę.

– Wyszperałaś to dziecku pod poduszką?
– Nie, kupiłam
– ??? Nic nie mówiłaś, że zaczęły cię kręcić cycaste blondyny.
– Kupiłam dla filmu.

Tym filmem był Zapaśnik z Mickey Rouerke. Obejrzeliśmy go wieczorem. Nawet nieletni się zainteresował.

A notkę którą kiedyś napiszę, zacząłem wymyślać patrząc na moje odbicie w lustrze podczas porannego golenia. Kiedy już wymyślę ją do końca. Wtedy wezmę się za pisanie.

I tu tekst się kończy. Od czasu napisania tego powyżej obejrzałem „Zapaśnika” jeszcze dwa razy. Tak zgadza się nie mam zbyt wielu zajęć, ale to nie tylko to. Lubię też czytać te same książki, i oglądać te same filmy. Najfajniejsze są historie których przebieg już znam.

Przez miesiąc jaki upłynął od napisania tamtych kilku zdań umknął mi gdzieś związek jaki łączył Rourke z blogowaniem. To było olśnienie towarzyszące tylko pierwszemu oglądaniu filmu. Nie mniej mam nadzieje, że jeśli zobaczę go jeszcze kilka razy, to wróci do mnie to, co gdzieś zatraciłem, i wtedy powstanie druga część tej notki.

Jak łatwo zauważyć moja dzisiejsza notka nie ma puenty. I to jest powód dla którego na mój własny użytek nazywam siebie blogerem. Piszę dla przyjemności pisania, mając za nic wszelkie reguły z pisaniem związane.

Reklamy
4 komentarze leave one →
  1. 18/11/2010 5:48 pm

    :*

  2. wodasuczaju permalink
    18/11/2010 10:28 pm

    Zapaśnik to taka bardziej wzruszająca wersja Rocky’ego? Z facjaty Rourke nawet podobny do Stallona, też paskudny. Nie przepadam za nim, chociaż „9 i pół tygodnia” z jego udziałem mi się podobało, ale podejrzewam, że to ze względu na Kim Basinger

    „Lubię też czytać te same książki, i oglądać te same filmy.”
    To juz wiem, kim są ci widzowie, których oczekiwaniom naprzeciw wychodzi TV powtarzając w każde swięta „Kewina samego w domu”

  3. 19/11/2010 12:30 pm

    Ech, nie ma to jak święta w TV.

    A z urody to Stallone może i był podobny do Rourke, ale dopiero pod koniec filmu jak już przynajmniej ze trzy razy leżał na deskach.

  4. wodasuczaju permalink
    19/11/2010 10:12 pm

    Jednak Mickey wygrywa, łapie punkt, bo swego czasu wyglądał, potem życie go poturbowało. A Sylvester straszy skrzywioną maską jak po zagryzieniu kwaśnego jabłka cebulą. I ma tak od urodzenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: