Skip to content

Green Canoe

14/01/2011

Jesteśmy mniej więcej w połowie drugiego etapu konkursu na blog roku. Pierwszą falę esemesów mamy już za sobą. Generalnie można powiedzieć,  że kto miał zagłosować już to zrobił. Oczywiście kolejność blogów w poszczególnych kategoriach może się jeszcze zmienić, ale z pewnością nie będą to zmiany znaczne.

Obiecałem przyjrzeć się blogom z dwóch kategorii i dzisiaj zajmę się jedną z nich.

Patrząc na najpopularniesze blogi z kategorii „Ja i moje życie” na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie,  że jeśli ktoś jest zdrowy i nie gnębią go przewlekłe lub nieuleczalne choroby, to nie ma życia, lub przynajmniej nie ma życia,  które byłoby w stanie zainteresować kogokolwiek. Na pierwszych dziesięć blogów tylko dwóch autorów cieszy się dobrym zdrowiem lub ewentualnie ma zdrowe dzieci. No i dobrze, mnie to akurat nie dziwi. Wbrew obiegowym opiniom w zdecydowanej większości jesteśmy altruistami.

Tak czy inaczej zacznę od blogów ludzi zdrowych.

Autorka blogu „Green Canoe” jest z pewnością osobą zdrową. Niewykluczone, że jako dziecko cierpiała na lekkie ADHD, ale któż na nie nie cierpiał.

Nasza autorka mieszka za miastem, poświęca czas na urządzanie mieszkania, opiekę nad dzieckiem, pisanie bloga i marzenie o laptopie,  który ma nadzieję wygrać dzięki swojemu internetowemu pamiętnikowi. Nie czuję się dobrze w roli osoby,  która sprowadzi autorkę na ziemię, ale jeśli w tekście występuje tyle uśmieszków co literek, to blog raczej nie ma szans na żadne nagrody, co oczywiście nie znaczy,  że jest zły.

W poprzedniej notce wspominałem o miarce,  której mam zamiar używać do oceny blogów. Więc Zielone Canoe oceniam na 1/10 love is…. eee… .

Dlaczego? Bo jest przegadany. Autorka nuży czytelnika mało zabawnymi dykteryjkami, długość notek jest nieadekwatna do zawartej w nich treści,  a na dodatek jeśli przebrniecie przze jakieś pięć wpisów, to jest to właściwie tak jakbyście przeczytali cały blog. Niczym więcej autorka już was nie zaskoczy, poza ewentualnie jeszcze jedną kolorową fotką. No cóż w tej kategorii od blogów oczekuje czegoś więcej niż kolorowych fotek.

Innymi słowy- jeśli chcecie się ponudzić poczytajcie Green Canoe.

Jednej rzeczy nie można autorce odmówić. Niesamowitej energii, u mnie budzącej wręcz lekki niepokój. Myślę, że to on jest źródłem popularności jej bloga, Zgnuśniałe pasztety w papilotach,  z kiepami trzymanymi w kąciku ust ślęczą na klawiaturami i myślą:

– Hej… my jesteśmy z tej samej gliny. Tylko nam życie rzuciło pod nogi cięższe kłody.

Oczywiście nie chcę być zbyt krytyczny wobec bloga który de facto nie jest taki zły.  Nie zmarnuję na niego wprawdzie mojego esemesa i nikogo nie będę namawiał by na niego oddał swój głos. Jeśli kiedyś- powiedzmy- miałbym ochotę na pomalowanie ramki do obrazka, to mogę obiecać autorce że pewnością do niej zajrzę.

No ale dość o Green Canoe. W następnej notce napiszę o kolejnym blogu pisanym przez osobę zdrową.Wiem nie ma ich tam wiele… ale jednak są i na dodatek niektóre z nich piszą całkiem dobre blogi…

Advertisements
42 komentarzy leave one →
  1. 14/01/2011 4:28 pm

    Ciekawe oceny blogów, jeśli będzie tu coś o mnie to proszę o informację ;) Dziękuję.

  2. 14/01/2011 8:24 pm

    Aż się boję Pana komentarza. Choć z drugiej strony…. Jakoś tak niecierpliwie go teraz oczekuje po tym jak między karmieniem, zmianą pieluszek innymi takimi zdołałam kilka Pana notek przeczytać… Jak jak bym tak chciała słowami żonglować! Choć gdzie matce polce z Podkarpacia do Pana Redaktora:) pozdrawiam ciepło.

  3. 14/01/2011 9:23 pm

    Biorę udział w konkursie Blog Roku 2010, w kategorii „Ja i moje życie”. Green Canoe „startuje” w tej samej kategorii blogów. Autorce w komentarzach życzyłam zdobycia wielu głosów, ponieważ fair play dla mnie, to nie są puste słowa. Prezentując taką postawę nie napiszę nic więcej, ponieważ konkurs trwa.
    Serdecznie pozdrawiam
    jadwiga

  4. Pleciuga permalink
    14/01/2011 10:12 pm

    Pani Jadwiga ma rację. To, podobno, wyświechtane i jakże niemodne Fair Play jeszcze istnieje i chyba jednakowoż warto czasami o tym sobie przypominać. Uważam, że słowa Pańskiej, dość zjadliwej oceny bloga Green Canoe z ową Fair Play mają niezbyt wiele wspólnego. Konkurs, póki co, trwa – szanowny Panie Recenzencie. Pozdrawiam! :)

  5. she permalink
    15/01/2011 5:21 pm

    Zagłębiłam się w pierwszą dziesiątkę blogów z kategorii „Ja i moje życie” i muszę niestety podważyć Pana miarkę, Panie Kilmorze Fiszu. A to z tego względu, że mój blog, gdyby był zgłoszony, to nie do w/w kategorii, a do „Absurdalne i offowe”. Może Pan ewentualnie wziąć pod uwagę formę, ale z pewnością nie treść, a już na pewno nie całokształt.

    Pozdrawiam:)

  6. 16/01/2011 1:50 am

    Ha! Nie wiedziałam, że ktoś prowadzi bloga o blogach, ale… ja mam taka obserwację – od bodaj trzech edycji. Tak naprawdę bardzo dużo w tym konkursie zależy od tego ilu kto znajomym powie, że bierze udział w konkursie. Jeśli tym znajomym uda się głosami wybić bloga na pierwszą, czy drugą stronę w danej kategorii to dopiero wtedy anonimowi internauci zaczynają przyglądać sie takiemu blogu. Ciekawe co by sie stało, gdyby np ktoś odwrócił kolejność prezentacji blogów – ot np te , które mają zero głosów umieścił na pierwszej, drugiej stronie…
    Jednak przyznaję – jesteśmy altruistami, choć… spotykam wokół siebie ludzi co np walcza o siebie, dzieci swoje ciężką, uczciwa pracą łączoną z bieganiem po lekarzach, liczeniem pieniędzy na buty dla dziecka czy nutramigen i takie osoby wściekają się na historie z serii „ktoś napisał bloga czy do gazety i teraz mu wszyscy wszytstko dają”…

  7. 16/01/2011 1:59 am

    A z moich obserwacji – tak już chyba od trzech edycji – jestem obserwatorką a od dwóch – uczestniczka , konkursu – wynika, że tak naprawdę ilość zdobytych głosów jest w dużym stopniu zdeterminowana ilością znajomych z „realu”, którym autor powie o swoim blogu i którzy zagłosuja w pierwszym rzucie. Jeśli te głosy wyniosą bloga na pierwszą czy druga stronę to dobiero wtedy anonimowi internauci zaczynają przyglądać sie takim blogom… Ciekawe co by się stało, gdyby odwrócic kolejnośc prezentacji blogów, albo prezentowac je np w kolejności losowej, zmienianej np co 6 godzin. Ja np, jeszcze przed fazą głosowania dokopałam się do kilku ciekawych blogów, które gdzieś zaginęły – ot, chociażby taki: http://magdziarz.blog.pl/, czy też taki: http://rozwodniczka.blog.pl/

  8. Okapi permalink
    16/01/2011 11:12 pm

    Panie Kilmore ! Niechże pan wreszcie wyremontuje chociaż prawe skrzydło tej ruiny . Gdzie pan zrobi galę ?

  9. 17/01/2011 9:35 am

    Droga Pani Jadwigo:

    Jeśli rozumie pani znaczenie słów fair play to zapewne też pani wie, że do mnie, jako kibica, w żaden sposób się one nie odnoszą. Mogę tu sobie siedzieć, trzymać kciuki za jeden blog, gwizdać na inny i na dodatek krzyczeć sędzia kalosz, jeśli nie zgodzę się werdyktem.

  10. 17/01/2011 10:48 am

    choć sama nie biorę udziału w konkursie, czekam niecierpliwie na kolejne recenzje.
    może znajdę wśród nich jakiś fajny trop na bloga wartego poczytania ;)

    ja również uważam, że w tym przypadku nie obowiązuje żadna „cisza przedwyborcza”

    pozdrawiam,

    zazie

  11. 17/01/2011 10:52 am

    Miło mi, że myślimy podobnie.

  12. 17/01/2011 11:12 am

    Miły Panie, to był tylko mój punkt widzenia na sprawę, natomiast pan ma prawo pisać i mówić to co pan chce, przecież ja nie pisałam o tym, że nie zgadzam się, czy też jestem przeciwna Panskim wypowiedziom. Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze recenzje,
    jadwiga

  13. 17/01/2011 1:52 pm

    Marzycielko:

    W wielu osobach sposób pierwszej selekcji blogów budzi spory sprzeciw, głównie dlatego, że do dalszego etapu wcale nie trafią blogi najlepsze z literackiego punktu widzenia. Ale blog to coś więcej niż tylko tekst. Blog to również swego rodzaju mała społeczność czytająca i zostawiająca komentarze. Dlatego ci którzy są w stanie nawiązać więcej znajomości i zachęcić większą liczbę osób do czytania, są lepszymi blogerami od tych którzy nie potrafią tego zrobić.

    Rodzina to za mało, żeby po dwóch dniach głosowania zebrać 50 głosów.

  14. she permalink
    17/01/2011 5:00 pm

    Zgłoszony do konkursu, mój ulubiony blog autora, który pisał pięknie o życiu, cudownie o kobietach, rozkosznie o fantazjach, tkliwie o samotności i na dodatek gadał z kotem, też zniknął. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

  15. Beem permalink
    17/01/2011 6:20 pm

    Zgoda, pastelowy świat chichoczących ludzi. Mnie zaskoczyło nachalne „ometkowanie” każdego niemal zdjęcia na jego powierzchni etykietą właścicielki. Z taką plakietą zdjęcie dużo traci. Ale zyskuje informację: Moje! Nie ruszać! Sami sobie zróbcie!

  16. 18/01/2011 9:53 am

    „Moje! Nie ruszać! Sami sobie zróbcie!” – właśnie, jakby zdjęcie w mikroskopijnej rozdzielczości 200X300 pikseli nadawały się do tego żeby użyć je gdziekolwiek… i to tego jeszcze ta adnotacja o prawach autorskich. Gdzie do cholery można by wykorzystać tekst , jestem taka siaka i owaka, okraszony setką emotionek. Green Canoe musi mieć naprawdę nieźle rozdęte ego.

  17. olo permalink
    20/01/2011 6:10 pm

    Joanna z Green Canoe nie jest z pewnością zdrowa. Ma nowotwór szczęki.

  18. alalala permalink
    27/01/2011 11:10 pm

    Witam;
    chciałam się podzielić uwagą co do green canoee, ( bo przypadkiem natknęłam sie na tą stronę )- a jest jedyny blog na którego zaglądam .

    Zgadzam się co do zbyt dużej ilości emotików, ale do licha, Panie Fish jakie zgnuśniałe baby – jakie papiloty…………litości …..mam 30 lat, wolny zawód, małe dziecko które teraz wychowuję – wyglądam dobrze, ubieram sie jeszcze lepiej i bardzo lubi czytać jej blog.
    Wypowiedzi są długie ale to super- są bardzo „wygodne” miłe do czytania.

    To co jest w nim takie wspaniałe – to to że dziewczyna ma w sobie wielki spokój ducha i radość, dobroć i taka „naturalną” kobiecość. \musi być naprawdę wspaniałą osobą -po za tym to wielka zaleta i odwaga żyć w taki sposób jak ona w takim świecie jak dziś , to jest celebrowanie życia, coś o czym wie tylko niewielu z nas – celebrujemy nasze stanowiska, zdolności kredytowe, mieszkania, piękne auta, lub nawet wyższość w intelekcie czy erudycji nad innymi ludźmi- to daje nam poczucie spełnienia – a kim byśmy byli bez tych wszystkich dóbr…….?
    Byli byśmy tacy sami,potrzebowalibyśmy po prostu innych- póki człowiek pędzi nie zauważa tego – a tak naprawdę żyć po to aby dawać siebie i miłość innym to jest wyzwanie. Potrafić cieszyć się z najprostszych rzeczy takich które są ulotne jak jedna chwila a jednak zapadają głęboko w serce. Ja uczę się tak żyć. Dlatego warto czasem zastanowić sie dwa razy, pohamować chęć „dopieczenia” komuś po to aby wykazać swój , bo po co sprawiać przykrość komuś kto nic złego Ci nie zrobił i może akurat przeczyta twoja wypowiedź w dniu kiedy jest mu bardzo źle i bardzo cieżko i dotknie go to tak, że „zabije” to w nim coś wspaniałego i przysporzy smutku na który niczym nie zasłużył.

    Dziwi mnie to jak bardzo niektórzy ludzie lubią czy chcą się „obnażać” w necie, ale widać czują taką potrzebę.
    I zgadzam sie że trzeba wytrwałości, bo przebrnąć przez niektóre teksty, ale w sumie po co powstają Pana wypowiedzi ??, z tylko Pana bardzo subiektywnym i wyjątkowo specyficznym odczuciem które sądzę że wielu ludzi obchodzi tyle co i nic.
    Po co tracić tyle czasu i uwagi na ocenę innych……………?

    pozdrawiam piszących i czytających.

  19. 28/01/2011 12:13 pm

    alala,

    Problem polega na tym, że ja nie wierzę w ten cudowny świat Green Canoe. Za dużo mi się w nim nie zgadza. Czytając, czuje się oszukiwany. Jeśli Ty nie, to mnie nic do tego.

    „Po co tracić tyle czasu i uwagi na ocenę innych……………?” – Napisałaś dość długi komentarz, więc na pewno znasz odpowiedź na to pytanie.

  20. Kropka permalink
    17/02/2011 7:29 pm

    Jeżeli czytał pan pierwszy wpis w Green Canoe,to stoi tam jak byk:autorka chce innym przynosić radość.I n ieważne ,czy to co jest tam napisane jest dla kogoś przekonujące czy nie,grunt że odnosi zamierzony efekt,czyż nie?Wolę 100 razy widok leżącego na maszynie do szycia białego kota,,niż kobieto/chłopa ściągającego stringi w dodatku czarne,nie wiedzieć czemu.

  21. Kropka permalink
    17/02/2011 7:54 pm

    p.s
    Jeszcze jedno.Ludzie piszą blogi z różnych powodów,często gęsto to taka autoterapia lub jak kto woli zaklinanie rzeczywistości.Wklejając takie a nie inne zdjęcia,dodając odpowiedni komentarz tworzymy nową rzeczywistość-jakaś projekcja marzeń,czemu nie.Tyle,że akurat w tym wypadku nie musi tak być.Ja czuję w Green Canoe autentyczną radość i chęć podzielenia się.Poza tym mieszkanie poza miastem jakkolwiek by to było cudowne ma swoje minusy.Nie wszystkie miejscowe panie muszą lubić i znać się na dekoratorstwie wnętrz,malowaniu,tworzeniu itd.A jest chęć wymiany,czy to dziwne??Czy prowadzenie bloga jest w tej sytuacji czymś złym??Panie Fisz,zazdrośnik z pana i tyle.A fee…

  22. 20/02/2011 2:06 pm

    jeśli możesz to pomóż  wejdź w link
    http://miziaforum.wordpress.com/about/

  23. Anonim permalink
    13/04/2011 7:08 am

    a ja myślę tak:
    jest to nowa forma reklamy dodatków dekoracyjnych, mebli itp.
    faima w której pracuję właśnie tak długofalowo podchodzi do rynku :) sami tak wywołujemy zainteresowanie naszymi produktami – „a co? ty jeszcze tego nie masz? no jak to?”
    blog jest pisany przez zespół twórców a nie przez 1 osobę.

  24. Joanna permalink
    13/04/2011 10:27 am

    Na Green Canoe natknęłam się przypadkiem, podobnie jak na wiekszość blogowych tytułów.Przerzuciłam z grubsza, pomyślałam że w sumie miłe miejsce bo dom ciepły i przytulny, bobo sympatyczne, pieski i kotki wałęsajace się po domu, pani ładna, pan ładny o gólnie ładnie.
    Potem jakiś konkurs się odbył i jak to przy konkursach wyszło z ludzi szydło.Pojawiła się pazerność i jad oraz wydłubywanie oczu czyli to, co lubię najbardziej. Nagonka też była, oraz zawiść i zazdrość, że Pani ładna lubi jak wokół niej ładnie, ludziska nie mogły tego przeboleć.Fakt, niektóre wpisy Green Canoe są mocno naciągane jak chociażby obraz przekupek na wiejskim targu.Rumiane policzki, przytupywanie na mrozie butkami, obrazki rodem z baśni Anderesena.Znam wiejskie bazary.Czuć tam nawozem, niedomytą krową i koniem , sprzedający mają braki w uzębieniu co nie zmienia faktu że mają świeże jaja:-)) Prosto od kury. Ostatni wpis też lekko naciągany, nie wierzę w jegomościa recytującego w przedziale wiersze, chyba że to fragment Jeziora Bodeńskiego:-) I dlaczego taksowkarz jedzący kiełbasę z czosnkiem jest be? Ktoś kto mieszka na wsi, z czosnkiem powinien być za pan brat.Myślę, że pani Green Canoe nie do końca lubi swoją wieś i te opowieści to takie fantazje nie mające z rzeczywistością nic wspólnego.Ckliwe historie dla egzaltowanych guwernantek mają jednak rzesze fanów.Trudno, co robić przy okazji poczytnośc „Dobrze mieszkaj ” wzrośnie i o to przecież chodzi.
    Graj piękny Cyganie!

  25. pomidorek permalink
    28/05/2011 12:11 am

    Próbowałam „podejść” do bloga Green Canoe, no próbowałam ! Niestety, ma Pan rację. Z wyjątkiem tego, że odpada się nie po kilku ale po zaledwie dwóch wpisach. Z zaniepokojeniem zerkam, na dwa kolejne blogi prowadzone przez ta sama osobę.
    A czytał Pan może Spełnionych marzeń świat mój”? O jesssu… Co ja będę opowiadała, niech Pan sam sprawdzi.
    Pozdrawiam.

  26. dżulijka permalink
    08/06/2011 5:50 pm

    A ja czytam i czytam sobie te powyższe uwagi – i tak sobie myślę: oj, jak to niefajnie, kiedy się wiedzie życie szaraczka i nie potrafi nadać mu barw, i myśli się sobie, że wszyscy tak muszą – a tu nagle BĘC, takie zielone czółenko – i człowieka szlag jasny trafia, ot, psia mać! No bo ktoś chce trochę kolorów maznąć w swoim szaraczkowie – i jeszcze mu się udaje, no coś podobnego! No bo ktoś trochę talentu wydobywa zza pazuchy – i jeszcze mu się kurka wodna CHCE coś z tym talentem zrobić! No bo tak się przecież żyć nie da, prawda? No bo ktoś ma odwagę zaczynać zdanie od „no bo”, a pani w szkole dawno wam powiedziała, że tak nie wolno!
    Siedzi w was zazdrość jak talala, ot, co. „Dgustibus non est disputandum” – złota zasada. Toć kto nie chce, niech nie czyta. Jeden woli sielską Kalicińską, innego porywa Sapkowski ociekający krwią. Tylko po co zarzucać autorce oszustwo, naciąganie, tworzyć jakieś wizje kilkuosobowego zespołu, który podaje się za autorkę :) Paranoja. Gratuluję „Dobrze mieszkaj” kampanii długoterminowej – swoją drogą Pani Joanno ubawiła mnie Pani setnie – dawno większych bredni nie czytałam. Drobna konkluzja na zakończenie – aj, jak my maluczcy lubimy uzurpować sobie prawo do oceniania, krytykowania, takiego pseudo-magla-towarzyskiego. Fe.

  27. 09/06/2011 1:48 pm

    Nie fajnie, to jest wtedy, jeśli ktoś wiedzie życie szaraczka i stara się przekonać siebie i innych, że jest dokładnie odwrotnie.

    Jeśli chodzi o prawo do krytyki i oceny, to mamy je wszyscy. Twierdzenie, że niektórzy je sobie uzurpują, wskazuje na to, że dzielisz ludzi na tych którzy mają prawo wygłaszać swoją opinię i takich którzy nie są godni do posiadania własnego zdania. To bardzo źle, dzielić bliźnich w ten sposób. Takie widzenie świata nie mówi o tobie nic dobrego.

  28. dżulijka permalink
    10/06/2011 1:33 pm

    „Nie fajnie, to jest wtedy, jeśli ktoś wiedzie życie szaraczka i stara się przekonać siebie i innych, że jest dokładnie odwrotnie.” – a możesz mi jakoś nakreślić, skąd taka wiedza? Podczytuję GC już od pewnego czasu, nie udzielając się (nota bene nie jestem zgnuśniałą stara babą, wydaje mi się, że wręcz zupełnie odwrotnie ;)). Nie zawsze się zgadzam z poglądami autorki, choć przyznaję, że większość podzielam.Nie umieram z zachwytu nad każdym zdjęciem i postem, ale podoba mi się Jej styl i w moim domu będę chciała podobnie urządzać wnętrza. Ale do rzeczy – czytając tego bloga osobiście odnoszę wrażenie, że autorka jest zwykłą kobietą, fajną i energiczną, która ma talent manualny i wyobraźnię, ma też własny sposób na życie. Nie ma tego życia sielsko-anielskiego (o czym zresztą sama nie jeden i nie dwa razy wspomina), ale mimo wszystko stara się dostrzegać w nim jakieś uroki.
    Możesz mi wyjaśnić, na jakiej podstawie Ty twierdzisz, że autorka GC stara się pokazać z jakiejś paranormalnej strony?
    Moim zdaniem co innego nie lubić stylu wypowiedzi czy nie dzielić z kimś poglądów (wówczas sposób jest prosty – nie wchodzę, nie czytam i głupio nie komentuję) – a co innego zarzucać komuś kłamstwo, udawanie, dwulicowość. Nie wspominając już o komentarzu pewnej osoby „blog jest pisany przez zespół twórców a nie przez 1 osobę” czy o tym, że jest to reklama „Dobrze mieszkaj”, bo to akurat chyba dla każdego kto posiada odrobinę oleju w głowie jest temat absurdalny.

  29. Anonim permalink
    12/07/2011 11:13 am

    Tak się składa, że znam autorkę bloga i jej blog to opowieść o świecie, którego nie ma w realu. Ma Pan zmysł do wyczuwania fałszu i niezgodności. Ale z drugiej strony, są czytelnicy chcący być łudzeni i robi im to dobrze. Chyba.
    Literatura to kiepska stylistycznie do tego.

  30. Joanna permalink
    12/07/2011 8:15 pm

    Jednym słowem wszystkie Joanny dostają po kolei w dupę :D

    Od dzisiaj zamiast mówić Joanna lepiej mówić „sam wiesz kto” :-)))

    Swoją drogą urocze imię.

    pozdrawiam
    Joanna

  31. dżulijka permalink
    19/07/2011 10:56 pm

    Wielce szanowny „anonimie”, który odzywasz się niejednokrotnie na blogu GC, zaśmiecając go swoim jadem – autorka tego bloga zdaje się raz czy dwa już napisała co myśli o tobie, jako o osobie „znającej autorkę tego bloga” – tudzież jej świat, rzecz jasna. To teraz jeszcze ja ci napiszę, co myślę – a myślę sobie po prostu tyle, że strzeż Boże od takich „znajomych”, którzy zapewne w oczy słodzą, a za plecami opluwają. Sądzę, że nie masz pojęcia o świecie autorki GC, po prostu wylewasz swój jad – i nie ma znaczenia, czy ją naprawdę znasz w rzeczywistości, czy też nie. Jeśli znasz naprawdę, to tylko świadczy o tobie – nie najlepiej, niestety. Ciekawi mnie, czy powiedziałeś(aś) autorce zielonego czółna co myślisz o jej blogu – tak FACE TO FACE? Wątpię. Typy twojego pokroju wolą opluć za plecami, a na codzień schować tchórzostwo za pazuchą i udawać miłych. Niedobrze się robi.
    I jeszcze coś – ocena stylistyczna tejże „literatury” chyba niekoniecznie leży w twojej gestii. Jak mniemam jednakże – również w tym temacie masz człowieku własny poziom mistrzostwa, co upoważnia cię do takich mdłych stwierdzeń. Pociesz się więc myślą, że widać setki osób czytających GC to tumany, którym stylistyka autorki najzupełniej odpowiada. I owszem, robi im dobrze. Nawet nie chyba. Na pewno.
    Po to tam zaglądają.
    A ty podczytuj nadal, komentuj złośliwie, próbuj nadal opluwać – mając nadzieję, że dzięki temu twoje życie będzie miało jakiś kolor.
    Chcesz – nawet podpowiem ci jaki. Buraczany. Ot, co.

  32. Agata permalink
    30/07/2011 4:17 pm

    A ja czasami zaglądam na GC. Zgodzę się z jednym. Teksty są za długie, wychodzi taka „paplanina” jakby sztucznie nakręcana. Lepiej postawić na lapidarność i przesłanie. Pozdrawiam.

  33. Wizzgaa permalink
    18/08/2011 11:29 am

    Miałam tu nie wchodzić więc nie przekraczam progu . Tylko pozdrawiam cię Kilmore przez lufcik .Pomyślnego finiszu !

  34. Anonim permalink
    03/09/2011 4:12 pm

    witam, tu „anonim” sprzed paru tygodni, do pani dżulijki,
    to nie ja zaśmiecam bloga GC jadowitymi wpisami,
    napisałam „tu” opinię o GC gdyż podzielam zdanie Kilmore Fisz i lubię jego pisanie,
    rzeczywiście nie omówiłam swego stanowiska z właścicielką GC, bo i po co, nie pytano mnie,
    tak czy siak GC to lukrowany bełkot, chyba mam prawo do swojej opinii?
    ania

  35. Paulina permalink
    05/09/2011 9:56 pm

    Każdy ma prawo do kreowania swojego świata … zaskakujące że te same zjawiska dwie różne osoby widzą w zupełnie inny sposób . Nasuwa mi się na myśl stwierdzenie, iż otaczającą rzeczywistość ktoś dobry , wrażliwy i mądry widzi pozytywnie, natomiast nieudacznicy noszą w sobie złość i rozlewają ją na innych .

  36. 06/09/2011 10:14 am

    Paulino, nie wiesz kto tu jest mądry i wrażliwy i nie wiesz kto jest nieudacznikiem. Więc nie masz podstaw do takich wniosków.

    Bo przecież może być tak, że osoba „mądra i wrażliwa” oceny tego bloga nie oprze na tym co zbyt oczywiste. Może być tak, że będzie chciała sięgnąć głębiej i odkryć co kryje się pod toną emotionek i lukru. I jeśli zobaczy tam coś, czego pokazanie nie była intencją autorki, to co? Nazwiemy ją „nieudacznikiem przepełnionym złością”, dlatego że dzięki modrości i wrażliwości udało jej się dostrzec to, na co ci mniej mądrzy i wrażliwi byli ślepi

    Weź się koleżanko stuknij w główkę.

  37. dżulijka permalink
    07/09/2011 11:43 pm

    Że tak zapytam z ciekawości – cóż dostrzegłeś, bardziej mądry i wrażliwy człowieku, uzurpujący sobie prawo do oceniania i krytykowania, co nie byłoby intencją autorki? I gdzie to dostrzegłeś, podziel się proszę – może i my, głupi ślepcy dostrzeżemy tę skrywaną głęboko niechlubną prawdę o autorce gc…?

    ps. Koleżanko Paulino, nie stukaj się w główkę. Nie ma po co. My przecie ślepi i głupi, a oni wrażliwi i mądrzy, więc widzą to, czego oko nie widzi i łamią, co rozum nie złamie ;) Pozdrawiam.

    ps2. Klimore – a może byś znalazł ciekawsze tematy, niż zajmowanie się cudzymi blogami? Trochę to niesmaczne, żeby nie rzec – żałosne. Tematów dla wrażliwców jak ty dostatek – zawsze coś można jednakże podpowiedzieć, w razie braku weny.

  38. 08/09/2011 1:31 pm

    Jeśli chodzi o mnie to nie określam się mianem ani wrażliwego ani mądrego, ocenę mojej skromnej osoby pozostawiając innym. A jeśli chodzi o ciebie, to powinnaś wiedzieć że prawo do oceny, krytycznej czy jakiejkolwiek innej, nie trzeba sobie uzurpować, bo mają ją wszyscy. To że dzielisz ludzi na tych, którzy mogą wygłaszać swoje opinie i tych którzy takiego prawa nie mają świadczy o tobie gorzej niż źle.

    Ludzie są równi i mają takie same prawa. Staraj się o tym pamiętać.

    A Paulina powinna puknąć się w główkę nie dlatego, że jest mądra czy głupia, bo nie tylko że ma bardziej krzywdzacego dla ludzi podziału niż ten, ale i nie wiem nawet wedle jakich kryteriów miałby ten podział przebiegać , ale dlatego, że jej komentarz jest najłagodniej rzecz ujmując mało logiczny.

  39. Anonimm permalink
    14/09/2011 7:04 pm

    Ciekawe. Jakież trzeba mieć kompleksy, żeby zamiast tworzyć coś swojego, jedynie oceniać innych. I to – nomen omen – przeważnie krytycznie bardzo…
    Smutne to i trochę żenujące, ale jak szanowny autor wspomniał – szanowny autor ma do tego prawo.

    Pozdrawiam ciepło mimo wszystko i życzę nieco więcej wiary w siebie.

  40. 16/09/2011 4:17 pm

    „Jakież trzeba mieć kompleksy, żeby zamiast tworzyć coś swojego, jedynie oceniać innych”

    Więc co? Ponieważ piszę o innych blogach to automatycznie to co tworzę nie jest moim blogiem?

    I do tego te kompleksy… Dlaczego uważasz, że żeby oceniać innych trzeba mieć kompleksy. A jak ktoś ich nie ma, albo ma jakieś niewielkie, to co? Nie jest w stanie wystawić żadnej oceny?

    Zdarzały się tu już nonsensowne komentarze, ale ten bije je wszystkie na głowę.

  41. 21/09/2011 12:05 am

    ożeszwmordę, nie rozumiem o co ten jazgot…. Przecież to subiektywna opinia Fisza, można się z nią zgodzić, lub nie. Można polemizować, ale odbierać mu prawo do własnego zdania? Ludzie opamiętajcie się, krytyka boli, owszem. Ale nie każdy musi lubić zieloną herbatę, czy cebulę.
    Pozdrawiam autora.

  42. maria permalink
    20/11/2014 1:24 pm

    a ja potrzebowałam tyle czasu by utwierdzić się że jednak jestem oszukiwana:/ pisz Kilmore……pisz…….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: