Skip to content

Gimnazjaliści i ciężko chorzy.

10/02/2011

Zgodnie z sugestią pod poprzednią notką przyjrzałem się blogom z kategorii „Teen”. No cóż najfajniejszą rzeczą w tej kategorii jest to, że w ogóle są tam jakieś blogi. Tak długo jak młodzież zajmuje się pisaniem, nie ma czasu na inne głupie rzeczy. Więc najlepiej jest zostawić gimnazjalistów w spokoju. Niech sobie piszą, im więcej tym lepiej. Myślę, że to jak to robią, jest sprawą zupełnie drugorzędną.

Pisałem o niej już wiele razy, mam pewną idee fix dotyczącą pisania blogów. Otóż lubię zaglądać w ludzkie dusze. Cenię sobie tych autorów którzy nie tyle mi na to pozwalają, bo tutaj każdy jest wniebowzięty chociażby śladowym zainteresowaniem swoją osobą, co tych którzy są w stanie zdobyć się na szczerość wobec mnie, czyli czytelnika.

Nie oznacza to, że oczekuje, że ktokolwiek będzie pisał na blogu absolutnie wszystko, wprost przeciwnie, nadmiar informacji może być wręcz odpychający. Nie chcemy zanudzić internautów zbyt wieloma detalami, które na dodatek, na ogół nic nie wnoszą.

Kilka tygodni temu pisałem tu o blogu Love is…eee… . Co wiemy o jego autorce?
– Żona?
– Panna?
– Kochanka?
– Stara?
– Młoda?
– Samotna?
– A może z dziećmi?

Na żadne z tych pytań nie znajdziemy odpowiedzi na jej blogu. Mimo to czytając go, wydaje się nam, że wiemy o niej wszystko. Myślimy i czujemy razem z nią. Autorka nie dzieli personalnych danych, ale w sposób doskonały dzieli z czytelnikiem swoje emocje.

Niestety żadna z wyróżnionych mam w kategorii „Ja i moje życie” tego nie potrafi. To, że ciepią z powodu chorób trapiących członków ich rodzin, każdy wie, nawet bez czytania ich blogów. To, że martwią się o swoje chore dzieci, też jest rzeczą oczywistą.

Wiem jak to jest spędzać noce w szpitalu wisząc na krześle przy łóżku własnego dziecka. Takie noce są bardzo długie, a długi noce skraca się szeptanymi rozmowami.

Zaskoczę was. Nazwę wyróżnione blogi idyllicznymi. Powiecie, tyle tam cierpienia. Owszem nie brakuje go.
Mamusie kochające swoje dzieci, tatusiowe kochający mamusie i dzieci kochające tatusiów. Tak, to jest obraz idylliczny, to coś co w prawdziwym świecie nie istnieje. Bo choroba to cierpienie, a cierpienie nie uszlachetnia.

Nie chcecie wiedzieć, co czują rodzice dziecka obciążonego genetycznie. Nie chcecie wiedzieć jakie myśli przychodzą im do głowy. Niestety nie dowiecie się tego również, ze wspominanych blogów.

Nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy opisywanym tu swego czasu Green Canoe a blogami cierpiących mam. I tu i tam autorki sprzedają nam kit. Opowiadają słodką historie, jaka się nie wydarzyła.

Dla mnie tego typu blogi powinny być czymś więcej niż historią choroby. Dopiero wtedy nabierają prawdziwej wartości. Z niskobudżetowej produkcji TVP stają się filmami nominowanymi Oskara.
Tak to widzę.
Czy coś poradzę na to, że Pani Maruszeczko widzi to inaczej.
Oczywiście że nic.

I proszę nie rozumieć mnie źle. Nie ma nic złego w tym, że chorzy. czy też mamy chorych, lub ktokolwiek inny dotknięty przez los pisze takie blogi. Bo jeśli pisze, to widocznie jest mu to potrzebne.
Blogosfera to miejsce tak pojemne, że każdy znajdzie tu kącik dla siebie.

Advertisements
10 komentarzy leave one →
  1. 10/02/2011 4:34 pm

    Ni i prosze zobaczyć blog Green Canoe, dziewczyna w końcu zachorowała, zniknęła po zrobieniu nadstawki, czy poszła do szpitala czy też gdzie indziej, nie wiem tak samo jak Pan nie bedzie wiedział, a w tak zwanym międzyczasie około 150 komentarzy sie pojawiło, czy to nie jest dziwne? Nikogo nie bronie, pokazuję tylko pewien fenomen internetowych czytaczy, pozdrawiam Pana

  2. 10/02/2011 4:41 pm

    Jadwigo, dlaczego miało by mnie to dziwić. Każdy lubi coś innego. To, że mnie coś się podoba, a coś nie, znaczy tyle co nic. Green Canoe ma setki czytelników, to nie jest dziwne, że się o nią martwią.

  3. love.eee permalink
    10/02/2011 6:06 pm

    Blog Love is… eee… dotyczy jednego tematu – stanów emocjonalnych w relacjach kobieta-mężczyzna. Trzymanie się jednego tematu jest trudne, grozi nudą tak piszącemu jak i czytającemu. Nie można liczyć na wenę twórczą, tu trzeba pisać jak jest, albo jak było.

    Blog dobrze się czyta gdy:

    1.jest mało słów,

    2.jest na temat,

    3.notka nie jest kazaniem do ogółu,

    4.nie przedstawiamy własnej opinii jako prawdy objawionej, czekając na tych, którzy się zgadzają (należy im grzecznie podziękować, pozdrowić itd) i na tych, którzy się nie zgadzają (należy z nimi walczyć na, do wyboru: argumenty/brzydkie słowa/ignorowanie), w tym wypadku należy założyć forum,

    5.notka /cały blog/ jest adresowana/y do konkretnej osoby /prawdziwego lub wyimaginowanego przyjaciela, koleżanki, męża, żony, kochanka, zwierzęcia/ lub przedmiotu /np mój pamiętniku, piszę ci, że.. bo tylko ty masz cierpliwość mnie wysłuchać ;)/

    To tyle z moich niektórych spostrzeżeń, zarejestrowanych podczas czytania blogów i zastosowanych w moim. Jak ktoś chce skorzystać to będzie mi bardzo miło, ale równie dobrze mogę się zupełnie mylić, we wszystkim.

  4. Korcipiętka permalink
    10/02/2011 8:10 pm

    Korci mnie, żeby namówić Cię, choćby do oględnej oceny kategorii KULTURA. Korci i nie, ponieważ mój blog jest jednym z dziesięciu. Celowo nie chcę podać swoich namiarów, żeby ocena była jak najbardziej obiektywna.
    Już od dłuższego czasu obserwuję Cię i lubię. Co do oceny blogów literackich, jesteśmy absolutnie zgodni, zwłaszcza „Dziura w bucie” przypadła mi do gustu i serca. Co do wyboru Bloga Blogerów, stawiam na Biszopa. Tak coś czuję.

  5. Abrakadabra permalink
    10/02/2011 9:05 pm

    Tu wykazał się pan niewiedzą- w kategorii teen nie mogą już brać udziału licealiści, gdyż jest ona do lat mniej niż 16, zatem co najwyżej gimnazjum…

  6. 10/02/2011 9:12 pm

    Tak masz rację. Przejęzyczyłem się. :) Oczywiście, że chodzi o gimnazjalistów.

    Korcipiętka, nie wiem czy wiesz ale jutro zaczynają się ferie… i sorka, ale ja jadę. Żebym nawet chciał nie przeczytam 10 blogów, nie wspominając o pisaniu o nich.

  7. Korcipiętka permalink
    10/02/2011 9:53 pm

    Kilmore Fiszu- nie wiem. Okresy, gdzie beztroska „feryjna ” była mi bliska, dawno i bezpowrotnie minęły. Swoją drogą, nie dziwię się, że zająłeś się tymi bardziej „pro publico”. Zawsze to łatwiejszy temat i łatwiej wsadzić kij w mrowisko.
    Nie cechuje mnie złośliwość, a więc o brak odwagi, nie podejrzewam.

  8. 11/02/2011 11:28 am

    Może jak założysz rodzinę, to znów docenisz urok ferii.

    Czy myślisz, że ci co zgłaszają swoje blogi w kategorii kultura, mają mniej rozrośnięte ego od tych z innych kategorii? Zapewniam Cię, że nie.

    To żadna różnica o której kategorii się pisze. Gdzie by się człowiek nie obrócił, to nadepnie komuś na odcisk.

    O Tobie nawet nie napisałem, a już postawiłeś mi dwa zarzuty.

    :)

  9. 11/02/2011 1:31 pm

    U mnie ferie są już tylko wspomnieniem… Czekam teraz na wakacje:)Odpoczywaj i baw się dobrze, Kil:*

  10. 11/02/2011 4:35 pm

    Mam taki zamiar Maskana :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: