Skip to content

Pełna Kultura od kuchni

03/03/2011

Przeczytanie ostatnich wpisów sprawiło mi fizyczny ból. Niestety było ono niezbędne, by zachować jako-taką ciągłość pisania. Nie potrafiłbym od tak, usiąść do klawiatury i machnąć kolejną notkę.

Nie wiem jak przez trzy tygodnie, udawało mi się dzień w dzień. publikować tu wpisy po 500 słów. Przecież takie pisanie nie leży w mojej naturze.

Ja lubię obnosić się z każdą notką tygodniami, zmieniać ją po setki razy i przede wszystkim ozdabiać rysunkami, których tysiące produkuje na marginesach gazet, albo żółtych karteczkach na których Zuzia zostawia mi różne wiadomości.

Tak szczególnie brakowało mi tych rysunków. Tym bardziej że produkcja ich to cała ceremonia.

Mój błogosławiony pracodawca uznał, że nie potrzebuje skanera, a jedyny jak znajduje się w moim biurze jest zainstalowany w dziale spedycji. Ile razy chce coś zeskanować, muszę zebrać się w sobie i opuścić moje zaciszne gniazdko.

Idąc długim korytarzem przechodzę obok recepcji.

W recepcjonistce kocham się od pierwszego dnia w którym się tu pojawiła.
Ona oczywiście nic o tym nie wie.

Nie jestem człowiekiem towarzyskim, mimo to zawsze zatrzymuję się przy niej by nawiązać coś, co można by nazwać dialogiem. Pytam o pogodę, komplementuje jej nową fryzurę, albo opowiadam ostatnio zasłyszany dowcip. Oczywiście nie chodzi mi o rozmowę, po prostu szukam okazji by zajrzeć za jej dekolt. Recepcjonistka śmieje się z moich żartów, mimo że wcale nie są śmieszne. Nie chcę być gorszy, więc też się śmieje. Rechoczemy sobie chwilę i udajemy, że świetnie się rozumiemy.

Czasami recepcjinistka zniża głos, przekazując mi najnowsze plotki biurowe, Pochyla się wtedy do przodu, a jej piersi rozpłaszczają się na blacie recepcji, niemalże wylewając się z dekoltuj obcisłego sweterka. Myślę że doskonale wie, że gówno mnie obchodzi, kto z kim i co w tym biurze robi. Myślę, że po prostu wykorzystuje okazje by pokazać mi swoje cycki. Taki akt wdzięczności za to, że ktoś tu przy niej przystanął i jest gotów pogadać chwilę o dupie Maryni. Doceniam to i kiedy już wracam z gotowym skanem posyłam jej porozumiewawczy uśmiech. Ona też się uśmiecha, i obojgu nam jest miło.

Tak więc prosta czynność zeskanowania głupiego rysunku zajmuje mi sporo czasu. Nie to, że mi go brakuje. Ja tylko lubię przeznaczać go na coś innego. Na przykład uwielbiam godzinami gapić się na zegar wiszący nad głową Zuzi. Zuzia paple te swoje słodkie historie, ja przytakuje od czasu do czasu, albo uśmiecham się ze zrozumieniem, a wskazówka zegara robi:

Tak, tak, tak, tak…

Nie ukrywam, że Zuzia jest moją miłością biurową numer dwa. Kocham ją za krótkie spódniczki, płaskie pantofelki, które wciąż gubi pod swoim biurkiem i rajstopy z fajnymi wzorami na udzie

Zegar nad głową Zuzi wygląda tak:

Dzięki temu, że jego wskazówki przesuwają się tak wolno, mam czas na pisanie blogów.

Czasami zastanawiam się co bym robił, gdybym nie zajmował się blogowaniem. Wychodzi na to, że nie robiłbym nic. Oznacza to, że nie ma kompletnie żadnego znaczenia jak wypełniam moje osiem godzin, które muszę tu spędzić

Skutek moich działań jest dokładnie taki sam.

Reklamy
50 komentarzy leave one →
  1. 03/03/2011 1:23 pm

    freszcie fruciłeś :D

  2. 03/03/2011 1:27 pm

    To ja zjem bułeczkę z kremem avocado i się porozkoszuję… cycuszki, spódniczki, pończoszki, mniam.

  3. 03/03/2011 1:41 pm

    Bułeczka z kremem avocado???… w tłusty czwartek!!!

    A może by tak ponczusia, w ramach podtrzymywania tradycji.

  4. 03/03/2011 1:43 pm

    Kill i tradycja… :D jakoś mi to się rozmija;)

  5. 03/03/2011 3:49 pm

    Avatea, ja jestem człowiekiem starej daty.

    Tradycja przede wszystkim.

  6. love.eee permalink
    03/03/2011 3:51 pm

    :D My kobiety jesteśmy dla mężczyzn najlepszym wypełniaczem czasowym pod słońcem! Choć ostatnio konkurują z nami blogi. Niektóre pokazują i cycki i dupki i nóżki idą na bok i tak dalej..

    a „odupiemaryni” pisze się razem ! :D

  7. 03/03/2011 4:50 pm

    pączka zarzuć jako i ja zarzucam

  8. 03/03/2011 4:55 pm

    Tu gdzie jestem donuty są bleee

    bułeczkę upiekłam sama, kremik przyrządziłam osobiście, więc otworzę winko i poczytam, co tam w trawie polskiej piszczy :)

    Zjedzże za mnie tego pączucha :P

  9. 03/03/2011 5:16 pm

    Zjadłem już cztery, ale OK zjem jeszcze jednego za Ciebie.

    Nic gorszego niż śmierć i tak mi nie grozi.

  10. 03/03/2011 7:20 pm

    Eee tam, u mojej pani Moniki, która ma cukiernie pączki były nadziewane ajer koniakiem i w tej sytuacji zjadłam dwa, ale były doooobre, ciesze sie, ze wracasz Pan do swojego blogaska, pozdrawiam

  11. 06/03/2011 2:28 pm

    Ojtam skaner. Fotę comoorcą i kabelkiem na compooter.

  12. 10/03/2011 3:45 pm

    często mam takie samo wrażenie o swojej pracy. Tylko mnie nie za bardzo zajmują cycki.
    Jakby mnie nie było, to by się nic nie stało.

  13. 22/03/2011 8:15 am

    Fiszku, czy nie uważasz, że z okazji wiosny, święta poetów, wąsów Małysza i czego tam jeszcze… powinieneś coś napisać, dopisać, przypisać? Nie, że się domagam, ale mógłbyś :) Buziaki wiosenne :)

  14. 22/03/2011 11:20 pm

    Na tapczanie siedzi Fisz
    Płaczą laski „Fiszu pisz!”
    Fisz się palcem w głowę skrobie
    „Same piszcie! Same sobie!”

    Ktoś dopisze drugą strofkę? ;)

  15. 22/03/2011 11:27 pm

    o rany nc!

  16. 03/04/2011 3:35 pm

    Laski jednak Fisza pragną
    By literki na Blog chlapnął
    Kiedy będzie nowa notka?
    Ani gorzka, ani słodka?

  17. she permalink
    04/04/2011 9:53 am

    Toż bez smaku jest pasztecik
    co go laska w sieci kleci.
    Trochę czili!, niech zaboli,
    albo niech nam Fisz dosoli!

  18. 04/04/2011 4:43 pm

    Niech dopieprzy także nieco
    w górę serca wtedy wzlecą
    Lasek co tęsknią tygodnie cztery
    Za Fiszem co robił niezłe numery….

  19. she permalink
    04/04/2011 9:57 pm

    W górę serca i niech dłonie
    Tańczą nam na klawiaturze
    Pisząc wiersze,
    Westchnień słowa.
    Polik pali, a wzrok płonie,
    Jest nowa nocia w Pełnej Kulturze!

    /tzn jeszcze nie ma, ale będzie..chyba :)/

  20. 08/04/2011 3:58 pm

    Coś sie pan Fiszu nam rozleniwił… łeeeeeee

  21. 08/04/2011 8:36 pm

    może i rozleniwił
    albo coś się stało…
    osobiście bym wolała, żeby ta nieobecność spowodowana była po prostu czymś banalnym albo zwykłą złośliwością: ” nie napiszę – po-wnerwiam je trochę”

  22. Joanna permalink
    11/04/2011 5:42 pm

    Ale o czym tu pisać jak wszystkie blogi o tym samym do znudzenia.Nudy,nudy,nudy.Czego oczekujecie , że pan Fisz obsmaruje komuś cztery litery dzięki czemu dowartosciujecie swoje ego bo te cztery litery nie będą należały do Was? Te wszyskie blogi to jedno wielkie oszustwo, a jak się napisze prawdę czyli swoje zdanie komentarze sę usuwane i tylko same pienia zostają. Po co do Internetu leziesz jeden z drugim?

  23. Joanna permalink
    11/04/2011 6:05 pm

    Pan Fisz się wyciszył
    roboty ma nawał
    „napisz pan coś o mnie
    żeby nie był zawał”.
    Pan Fisz nic nie pisze
    ludziska ztruchlały
    blogi pisać przestały
    i się pogniewały.

  24. she permalink
    12/04/2011 8:15 am

    „ztruchlały” pisze się przez „s”

  25. Joanna permalink
    12/04/2011 9:37 am

    Oczywiście , że przez „s”.Zanim jednak sprawdziłam było już za późno.Właściwie to powinnam teraz wymyslić na poczekaniu jakąś teorię dla usprawiedliwienia, że to niby tak specjalnie,zawikłać,uwikłać po internetowemu, że to to w innym wymiarze niby, że to taka metafora lub coś równie mądrego.Ale nie będę się kompromitować, gdyż walę byki od czasu do czasu i bez słownika nie razbieriosz. Poza tym, to nie moja zagroda , normalnie powinnam wykasować komentazr ale cała nadzieja , że pan Fisz wykasuje no bo jak to tak z błędem się wziąć i wpisać?Bezczelność ludzka nie zna granic. Dlatego dla równowagi piękny wiersz i wesoły ku pokrzekepieniu serc

    Słoneczko błyska na niebie
    złote wypuszcza promienie
    hej! jak pięknie świeci to słonko
    chyba się przejdą na spacer w kaloszach.
    Hej!

    Dziękuję, do widzenia:-)

  26. Joanna permalink
    12/04/2011 10:01 am

    p.s

    Najmocniej przepraszam ale muszę jeszcze dopisać.Uważam, że większość pisaniny blogowo-internetowej nie ma kompletnie nic wspólnego z prawdą. A to z tej prostej przyczyny, że prawda jest prosta i przejrzysta. A więc zachwycanie się czymś co nie jest prawdziwe jest dla mnie osobiście zwyczajną strata czasu i tego będę się trzymać.Pozdrowienia Zasyłam ;-)

  27. she permalink
    12/04/2011 10:54 am

    Nie wiem jak tam z prawdą u większości, ale u mnie to same bzdury są i każdy wie. Ja się nawet wstydzę tych bzdur, ale co tam – raz się żyje :)

  28. Joanna permalink
    12/04/2011 6:39 pm

    Proszę się nie martwić, ludzie uwielbiają czytać bzdury. Cóż przy tym znaczy wstyd, grunt, że satysfakcja jest.

  29. she permalink
    13/04/2011 11:40 am

    :) Tak? To dobrze, czy źle?
    A satysfakcja z czego?
    Całusy dmuchnięte z wnętrza dłoni ślę.. :*

  30. Joanna permalink
    14/04/2011 11:01 am

    Satysfakcja , że czytają, no chyba po to się pisze w Internecie, żeby czytali, prawda? Dlaczego właściwie ludziom tak na tym zależy ? Zastanawiam się, czy jak się już tak wszystko napisze człowiek nie wydaje się przez to mniej ciekawy? Taki odarty z tajemnicy. Ja podczytuję od czasu do czasu blog tzw. wesoły. Owszem , pojawiaja się tam słowa typu koincydencja, elokwencja i arbitraż ale są one umiejętnie wplecione w słowa typu donica, cerata, krzesło oraz brat stryjeczny. Poza tym, osoba znana skadinąd nie tylko z Internetu, więc wpisy oraz wypowiedzi na żywo pokrywają się. Nie ma parcia na gwiazdę. Ot tak, po prostu, pisanie bez zadęcia żeby było fajnie i wesoło. Ja nie lubię cudactwa i wymyślności typu etażera. Chyba , że etażera stryjka Rajmunda spod Olkusza, to tak :-))
    Pozdrowienia zasyłam:-)

  31. she permalink
    14/04/2011 12:47 pm

    Każdy człowiek ma swoją miarkę do mierzenia innych.

  32. Joanna permalink
    14/04/2011 1:12 pm

    Tu nie o miarkę nawet chodzi. Podejrzewam, że to wszystko musi się przewalić, to taka zbiorowa spowiedź publiczna to blogowanie i w ogóle Internet, tak to odbieram. Jeżeli coś czytam , i widzę że sprawy zachodzą za daleko daję sobie spokój. Nie potrafię czytać czyichś osobistych do bólu wynurzeń jakąkolwiek by formę przybrały. Może dlatego, że nie umiem grzebać w czyichś kieszeniach, telefonach, szufladach. Zwłaszcza, że to ja tam zaglądam, co innego, jeżeli ktoś sam ma mi ochotę o tym powiedzieć. No ale to nie w Internecie gdzie jesteśmy anonimowi. A zatem, do kogo skierowane są zwłaszcza wpisy osobiste? Po co ludzie to robią przed obcymi ludźmi, chcą zrzucić ciężar, szukają wsparcia, pocieszenia, są niedowartościowani ? A skoro już to robią to dlaczego są aż tak zarozumiali a czasem wręcz odpychający??

  33. she permalink
    14/04/2011 1:53 pm

    Jeśli jest ktoś, kto chodzi w życiu bez żadnej maski, to padam mu do stóp.

    Joanno, nie mogę mówić za kogoś, ale ja chciałabym ją zrzucić, lecz mam odwagę tylko anonimowo i wolę by nikt nie oceniał golizny. Lub jeśli już to, by była to ocena w miarę pozytywna. Inna ocena rani, wyzwala bunt i agresję, albo czarny smutek, po którym nie chcę już z nikim rozmawiać, bo ktoś kolejny raz przystawił do mnie swoją miarkę.

    Miarki do kosza – zmiękczajmy nasze spojrzenia na innych! :)

  34. Joanna permalink
    14/04/2011 4:16 pm

    No coś nie za bardzo w takim razie. A ocena pozytywna to już nie jest miarka? I jaki z niej pożytek jak będzie fałszywa, ależ to jest piękne, masz talent, nie mogę wyjść z podziwu! Toż to hipokryzja. Uważam, że każdy ma prawo do oceny czyjegoś dzieła, wypowiedzi itp. pod warunkiem, że nie obraża to osoby autora. Ale kretyn, lubi mieć ładnie umeblowany dom, idiota.
    Mam inny gust.

    Owszem, jest ktoś kto chodzi bez maski. Pan Bóg.

  35. Joanna permalink
    14/04/2011 4:21 pm

    p.s

    Usłyszałam kiedyś bardzo mądrą rzecz: „Spójrz w oczy tych, którzy się najniżej kłaniają”.

  36. 14/04/2011 5:10 pm

    Jak wiadomo obrazić się można za wszystko i na każdego kto ma inne zdanie. Jedyną metoda nie obrażania innych jest trzymanie mordy na kłódkę.

    Negatywne oceny zawsze ranią. Szczególnie jeśli są uzasadnione jakimiś argumentami.

    Ocena „nie podoba mi się bo mam inny gust” to żadna ocena, to jedynie puste gadanie.

  37. she permalink
    14/04/2011 5:37 pm

    Myśl sobie co chcesz. Nie chce mi się więcej rozmawiać.

  38. Joanna permalink
    14/04/2011 8:44 pm

    Jednak Pan żyje, to dobrze. Moje „mam inny gust” dotyczyło raczej tego, że nie mam we zwyczaju poniżania kogoś tylko dlatego, że ma inny światopogląd czy cokolwiek innego. Oczywiście, najmądrzejsi są Ci, co nie są obecni tam gdzie są wszyscy:-) Czasem faktycznie żałuję, że dałam się namówić i zajrzałam do Internetu.

  39. Kropka permalink
    15/04/2011 5:41 am

    p.s

    „Jak wiadomo obrazić się można za wszystko i na każdego kto ma inne zdanie. Jedyną metoda nie obrażania innych jest trzymanie mordy na kłódkę”.

    Jeżeli ktoś obraża się tylko dlatego , że mam odmienne od niego zdanie to sorry, to już jego problem a nie mój. Albo histeryzuje albo jest nadwrażliwy. Chwalcie mnie ludzie i pamiętajcie, żadnej krytyki.No!

  40. 15/04/2011 11:15 am

    Hej, można rzucić kochankę, palenie, albo pracę, można i rzucić Internet. To jest odwracalne. Tak jak do niego zajrzałaś, tak możesz i przestać zaglądać. Uszy do góry!

  41. Joanna permalink
    15/04/2011 12:27 pm

    Moja królicza natura mówi: tak! Tak zrobię, dzięki, hej!

    Szkoda mi tylko wesołego bloga, do którego zaglądam, ale że autor występuje również w innych miejscach może przeżyję. Kropka.

  42. Joanna permalink
    15/04/2011 12:58 pm

    p.s
    Oczywiście dopisek. Jest mały problem mianowicie. W Internecie nie piszą maszyny tylko żywi ludzie, których potem spotykam w świecie rzeczywistym, na ulicy, parku, stacji benzynowej, w sklepie itp. Nawet jak zrezygnuję z Internetu nadal będę musiała kicać, ale w sumie nawet to lubię :-)) Hej!

  43. 10/05/2011 5:36 pm

    Jestem tu po raz pierwszy i mogę szczerze powiedzieć, że tekst mnie zainteresował i przyciągnął. Dobrze się czyta, skojarzył mi się z serialem „Majka” :)

  44. 10/05/2011 5:37 pm

    Ps. Co ja bym dała za taką pracę :)

  45. Inspektor Lesny permalink
    14/05/2011 7:46 pm

    . Oznacza to, że nie ma kompletnie żadnego znaczenia jak wypełniam moje osiem godzin, które muszę tu spędzić

    I z tego wniosek , ze nalezysz do tej niezliczonej rzeszy wszy, ktore Polske zywcem zreja.
    Co utwierdza mnie w przekonaniu, iz slusznie postapilem wyjezdzajac z niej. Bo skoro, jak sie wydaje robactwa wytepic nie sposob, to mieszkanie trzeba opuscic. Robactwo wyzdycha wtedy z glodu i zimna…

  46. 16/05/2011 11:51 am

    Drogi dupku leśny:

    Nie rozumiesz tego co czytasz, więc daj sobie spokój z czytaniem. Moje notki wykraczają poza granice twojego pojmowania.

  47. Inspektor Lesny permalink
    16/05/2011 6:33 pm

    Nie, no, Fisku…
    Pozwolisz, ze oleje Twoje rekomendacje…

  48. Majka permalink
    16/05/2011 8:19 pm

    Lej Inspektorze na zdrowie póki możesz :D

  49. Inspektor Lesny permalink
    17/05/2011 5:46 pm

    Majka, ja Ci nie zycze raka piersi, nie zycz i Ty mnie problemow z prostata…

  50. Majka permalink
    17/05/2011 7:00 pm

    Inspektorze, żadnego raka Tobie nie życzę. Wszyscy kiedyś będziemy starzy.
    I zgryźliwi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: