Skip to content

Fade out (part one).

19/05/2011

Blog na którym nikt nie pisze umiera. To samo tyczy się blogera, który z wymyślonej postaci z krzyżykiem na skroni z każdym dniem bez wpisu, staje się coraz bardziej obłoczkiem pary.

Obłoczek pary wygląda tak:

Kiedyś w rogu  pokoju na małym stoliku przy drukarce stał czajnik który był wstanie wyprodukować coś, co mniej więcej go przypominało. Teraz czajnika już nie ma. Mój błogosławiony pracodawca doszedł do wniosku, że skoro nie pijam herbaty to uszczęśliwi mnie ekspresem na kapsułki i czajnik poszedł w odstawkę. Podzielił los pluszowego misia, który również znikł z mojego życia, zastąpiony strzelbą na fasolki. Stało się to jakieś czterdzieści lat temu.

Jeśli zamknę oczy to wydaje mi się że wciąż pod palcami czuje jego skołtunione futerko. Ale być może tylko tak mi się wydaje, z powodu  pewnego zdjęcia zdobiącego kredens mojej mamy.

Być może, nawet bym o nim nie pamiętał, gdyby nie to zdjęcie.

Tak więc przedmioty pojawiają się i znikają i nikt nawet specjalnie się nad tym nie zastanawia.

A skoro mowa o znikaniu to przypomina mi to mojego ojca który również zniknął jakiś czas temu
Teraz to samo czeka moją mamę.

Z tym, że mama w przeciwieństwie do taty który znikł w najmniej spodziewanym momencie, stojąc na balkonie i paląc papierosa, znika powoli. Zmniejsza się. Właściwie to jest już tak mała że prawie jej nie widać. Tylko patrzeć jak zniknie zupełnie.

Mnie również czeka ten sam los. Ale co tam minie, dotyczy to dokładnie nas wszystkich.

Z tym, że ja jestem w nieco lepszej sytuacji, z niewiadomych powodów los jest dla nie niemiłosiernie łaskawy. Wszystkich dookoła dotykają jakieś nieszczęścia, a ja nieprzerwanie od chwili urodzenia kroczę po płatkach róż.

I tu nie chodzi tylko o expres do kawy na kapsułki. Tu chodzi o absolutnie wszystko.

Tak więc, mój ukochany pracodawca stara się  ze wszystkich sił przychylić mi nieba, a moja cudownie ruda i niemiłosiernie sepleniąca pani doktor doszła do wniosku, że wyśle mnie na kolonoskopie. Ach ta kobieca fantazja, i to jedynie dlatego, że od jakiegoś czasu sram głównie krwią.

Wiem że półtora metra rury w dupie brzmi na swój sposób niepokojąco, ale czym było by życie bez nowych smaczków.

No i dobrze, nowych smaczków mi nie brakuje.

A najfajniejsze jest  , że wszystko to dzieje się absolutnie samo. Ja nie robię nic. To los załatwia za mnie wszystko.

Pan powiedział:

„Proście a będzie wam dane”

Otóż, ja nawet nie muszę prosić.

Advertisements
10 komentarzy leave one →
  1. 20/05/2011 6:42 am

    Nie cierpię intuicji… eh…Kil…

  2. 20/05/2011 7:48 am

    Się nie prosiłeś i dostałeś z przydziału. Jak leci, ja się nie prosiłam a proszę, prosiaczki są, chociaż już nie kwiczą, bo poderżnęli im gardła. To nie jest takie hopaj siupaj, jestem tu?! No więc, żadne to pocieszenie, że będą Ci rurę wtykać, ale wczesna wykrywalność wszelkich nieprawidłowości jest uleczalna. I nie jedz tle buraczków :P Buziaki

  3. 20/05/2011 8:36 am

    Ech Kil, nie pisałeś, ale jak już to taaakie wiadomości, zdrowiej
    pozdrawiam (jak to w tym kontekście głupio brzmi) serdecznosci ślę

  4. 20/05/2011 3:29 pm

    Dziękuje za miłe komentarze. :)

  5. 20/05/2011 9:37 pm

    :*

  6. 22/05/2011 8:32 pm

    Zmieniłabym panią doktor… zainteresowałabym się metodą BSM, nie miałabym siły pisać notatek na bloga, bo wpadłabym w doła, ale to ja… mięczak ze mnie

    ty słuchasz pani doktor, piszesz na blogu i bardzo dobrze, jesteś moim przeciwieństwem

    pozdrawiam :)

  7. 23/05/2011 8:47 am

    Obawiam się że żadne BSM które zastąpi ostrego skalpela.

  8. 23/05/2011 10:42 am

    Kil, BSM w to nie mieszaj. Brzmi co prawda tak samo brutalnie, ale … no co ja ci będę tłumaczyć;D
    Zdrowiej:)

  9. 25/05/2011 8:36 am

    A co mam Ci napisać, że mi robili operację w Szpitalu Sródmiejskim w Warszawie jest oddział bardzo dobry, no nie powiem, żeby było to o czym marzyłam w zyciu, ale po 7 dniach wypuścili, klin z tyłka wyjęli i do dziaisj jest ok.
    a było jak by tu powiedzieć do du.. py, z mojej rodziny było kilka osób tak, że postanowiliśmy klub załozyć, teraz szukamy dla niego nazwy…
    serdeczności…
    j

  10. S.S. permalink
    27/05/2011 11:56 am

    Nie znikaj. I tak Ciebie tak malo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: