Skip to content

Notka jak notka.

06/02/2012
Zorka spuściła naszą ostatnią notkę do kibla, mimo że napisaliśmy o jej blogu kilka ciepłych zdań. No cóż,  nauczka dla nas. Widocznie wolontariuszki są zdolne do empatii,  tyle że nie wobec wszystkich. Niewielka różnica zdań i możemy zapomnieć o spacerach po hospicyjnym parku. Miłosierdzie tak, ale tylko dla tych, co myślą jak my.
 
Ciepłe słowa, to troszkę za mało, na kolana, oczy w słup i wyraz niemego olśnienia… tak się powinno robić.
 
Niedobra redakcja, niedobra redakcja, jak ona śmiała mieć inne zdanie niż Zorka. Umrze teraz sama i nikt nie potrzyma jej za rękę. Dobrze jej tak!
 
***
 
Jeśli chodzi o Chustkę, (poświęciłem jej tu notkę  przy okazji poprzedniego konkursu), to bym się nie martwił czy przeczyta tamto zdanie czy nie.
I to nie martwiłbym się z dwóch powodów:
 
Po pierwsze,  Chustka ma własny rozum i umie odróżnić prawdziwą przyjaźń od pustych gestów.
Po drugie,  przeczyta to zdanie nie tak jak ktoś kto poczuł się oceniony, ale jak ktoś (tak mi się przynajmniej wydaje) kto patrzy na to z drugiej strony.
 
Jak ktoś, kto być może, zadaje sobie to samo pytanie co ja.
 
– Po co to wszystko, jeśli jutra nie ma?
 
Pisząc poprzednią notkę myślałem, że odpowiedź znajduje się na blogu Zorki. Oczywiście, że się myliłem. Zapomniałem kim jestem naprawdę.
Napisałem, że uwierzyłem Zorce,  teraz wiem, że dałem się zwieść. Sprzeniewierzyłem siebie dla pustych słów.
 
Świat Zorkowni nie istnieje, każdy kto był w hospicjum wie jak tam jest, ale przecież ktoś o sercu czystym i prawym mógłby go widzieć właśnie tak, jak opisuje go Zorka. Dlaczego właśnie tak nie mogłoby być?
 
Bo tak nie jest.
 
Bo ludzie kłamią, oszukują, bo chcą czuć się lepsi niż inni. Jesteśmy tacy dobrzy, tacy wrażliwi,  tyle w nas współczucia, zaniesiemy pluszowego misia tam,  gdzie wyrodna matka zakopała małą Madzię.
 
Współczuję wyrodnej Matce. Za to,  że zagrzebała w gruzie własne dziecko i  za to że kłamała i jeszcze za to, że była taka głupia, żeby to wszystko zrobić.
 
Nie współczuje Magdusi.
 
Nie współczuję dlatego, że kiedyś też miałem sześć miesięcy i wiecie co?
Nie było mnie wtedy. Nawet gdyby moja kochająca mamusia zakopała mnie żywcem w gnoju za chlewikiem, to nic bym na ten temat nie wiedział.
Ani wtedy, ani teraz.
 
***
 
Smutno mi, ale to nic nowego.
Reklamy
6 Komentarzy leave one →
  1. 06/02/2012 5:26 pm

    Tak właśnie dr Fisz!

  2. 06/02/2012 9:02 pm

    Tego nie wiesz na pewno – Kilmore .Sądzisz ,że wiesz.

  3. Zorka permalink
    06/02/2012 9:22 pm

    Spuściłam wodę po Twojej kupie, Kilmorku, którą opisaleś niczym pani Gessler, zapewne woda poszła z zazdrości (konstytucja), może też z hospicyjnego zapędu pomocowego (słoneczna strona mocy, chciałam cię wyręczyć, bo brakowało puenty). ;)

    Zauważ, że życzyłam też dobrego pożycia – bo nie dość, że cudnie wydalasz resztki, to jeszcze masz apetyt na Frustratkę. Kto wie? Może na żywo zyskujesz. :) Wstawię się za tobą na gali, a co mi tam! :)

    Najgorszą karą dla narcystycznych dzieci jest brak uwagi.
    Zabolało ciut? Bo aż liczba mnoga ci odpadla. Liczyłeś na burzę? Mróz, panie, zima stulecia jak Spięty głosi.
    Ktoś w komentarzach pisał o nudzie. Zgoda.
    Nic nie trwa wiecznie.

    Empatii natomiast sporo, oj sporo. Tu i teraz.

    Pozdrawiam banalnie i ciepło.

    Do zobaczenia!

    ;)

  4. rodini permalink
    06/02/2012 10:46 pm

    Kilmore, pisz proszę nadal.
    Wciągnęłam się w Twoje nominacje.
    Też kibicuję Frustratce (sorki, Zorka) i jestem ciekawa co z pozostałymi kategoriami.

    Ujęło mnie b.a.r.d.z.o. Twoje współczucie dla wyrodnej matki.

  5. Anonim permalink
    07/02/2012 10:39 am

    Co się wydarzyło naprawdę w Sosnowcu , tego nie wie nikt . I kto powiedział , że Kasia W. nie kochała dziecka ? A jeżeli Madzia została w domu sama , pozostawiona w nosidełku , nosidełko stało na stole , dziecko poruszyło się i spadło . Kasia W. wraca do domu , dziecko nie żyje . Dzwoni do rodziny : zostaniesz oskarżona o morderstwo , zakop . I ty to zrobisz, ty , ty nie dopatrzyłaś, zaniedbałaś . Może jakoś pomożemy . Kasia W.kocha swoje dziecko , ale strach przed pójściem do kicia jest większy . Zakopuje . Dlaczego akurat tam a nie w śmietniku ? To coś przy murze to taka namiastka grobu, myśli Kasia W.

    Jak trzyma się dziecko po kąpieli ? Obejmuje rękoma , żeby nie wypadło . Jak dziecko może wyślizgnąć się z kocyka, przecież to nie jest ryba !

    Joanna

  6. 08/02/2012 10:14 am

    Wczoraj rozmawiałam z panią z „Wprostu” o Katarzynie. O współczuciu. Tu akurat myślimy podobnie, Kilmorku. Mam nadzieję, że powstanie mądry artykuł.

    ps. Jak pójdzie określenie Rutkowskiego jako „Dody polskiej dedektywistyki” to się upiję z radochy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: