Skip to content

Notka informacyjna numer 88

17/02/2012

Nie ukrywamy,  że Redakcja jest co nieco rozczarowana wynikami konkursu na bloga roku.

 

Podoba nam się idea konkursu, niestety po raz kolejny jego finał pozostawił nam po sobie spory niesmak.

 

Tak, jesteśmy zawiedzeni.

 

Zdajemy sobie sprawę, że istnienie konkursu z jednej strony przyczynia się do popularyzacji blogopisania.  Z drugiej jednak,  mamy takie wrażenie, że ktoś  kto powiedzmy nie śledził konkursu, a jedynie z ciekawości zerknie sobie na nagrodzone blogi, nie nabierze chęci do tego, żeby samemu zostać blogerem po ich lekturze.

 

Szczególnie nie podoba nam się to, że jury konkursu w tak oględny sposób uzasadnia swoje wybory. Można by podjąć minimum wysiłku, żeby przekonać tych,  co nie do końca zgadzają się z wynikami konkursu, a nie zbywać ich ogólnikami, które można powiedzieć o prawie każdym blogu. W końcu konkursy po to są. Ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, a publiczność wie dlaczego. Jeśli lubimy jakiś blog to dla konkretnego powodu, jeśli  on nam się nie podoba, to również nie dzieje się to bez przyczyny.

 

Mamy zamiar wypełnić lukę pozostawioną przez nieroztropne jury.

 

Tym bardziej, że powody dla których niektóre blogi zostały nagrodzone brzmią co najmniej absurdalnie.

 

Na przykład Kasia Tusk dostała nagrodę „za otwartość i partnerskie relacje z czytelnikami, pomimo bycia osobą publiczną”. Oczywiście, że każdy powód jest dobry, żeby nagrodzić Kasię Tusk, ale czy należy przez to rozumieć, że osoby publiczne z natury rzeczy są zamknięte w sobie i wszystkich traktują z buta i jeśli któraś tego nie robi, to jest to sytuacja tak wyjątkowa, że należy ją za to nagrodzić? A jeśli taki sobie zwyczajny bloger ma dobre relacje z czytelnikami? To co? To wtedy już to się nie liczy, bo nie jest osobą publiczną?

 

Tak więc teraz,  kiedy minęły już emocje,  usiądziemy sobie wygodnie  i bez specjalnego pośpiechu, w chwilach kiedy będziemy mieli na to czas, poświęcimy kilka notek blogom które wzięły udział w farsie zwaną konkursem na bloga roku 2011.

 

Taki mamy plan.

 

Nie pierwszy i nie ostatni.

 

Advertisements
43 komentarze leave one →
  1. 17/02/2012 5:16 pm

    Bardzo ciekawy tekst! Czekam na więcej

  2. 17/02/2012 5:30 pm

    Dobrze Kil, że masz plan!

  3. 17/02/2012 5:32 pm

    zgubiłam „l” ;)

  4. 17/02/2012 6:07 pm

    Łączę się w rozczarowaniu, moi faworyci też nie wygrali. A z Kasią Tusk, w ogóle byłam zaskoczona, że blogi nie biorące udziału w głosowaniu zostały wyróżnione. „Za otwartość i partnerskie relacje z czytelnikami pomimo bycia osobą publiczną” mógłby równie dobrze zostać wyróżniony Maciek Musiał, który w konkursie udział brał, właściwie Ojciec Knabit też mógłby być tak samo oceniony. To tak na marginesie, bo generalnie to cieszę się, że to już koniec tego maratonu. Pozdrawiam!

  5. Anja permalink
    17/02/2012 6:12 pm

    Panie Janie, zareklamował się Pan przed chwilą na blogu wspomnianej Kasi Tusk słowami „Komentarze do wyboru Bloga Roku tylko w pelnakultura.wordpress.com”.
    Chciałabym się dowiedzieć, czy poza tymi kilkoma mało odkrywczymi refleksjami, które zapewne „siedzą w głowach” większości blogerów, którzy o popularności Make Life Easier mogą sobie pomarzyć, ma Pan coś jeszcze do powiedzenia?

    Mam nadzieję, że uda się Wam zrealizować ten bardzo
    „ambitny” plan…Jeżeli komentarze do tej „farsy”, będą nadal tak „ciekawe”, to już nie mogę się ich doczekać.

    Mam też pytanie, czy w tym konkursie wziął udział ktoś, kto jest Pana zdaniem autorem bardziej wartego uwagi bloga niż MLE. Moim zdaniem było mnóstwo takich osób, dlaczego zatem w swojej dogłębnej analizie nie wspomniał Pan o nich ani jednym słowem, wymieniając chociażby nazwy blogów.

    Jeżeli uważa Pan, że nagroda dla panny Tusk jest niezasłużona, a konkurs to farsa, to po co w takim razie traci Pan czas na pisanie o tej Pani i tym „bezsensownym” wydarzeniu.Tyle jest ważniejszych tematów…

    Nie mogę się doczekać, w jaki sposób zrealizują Państwo swój plan. Mam nadzieję, że będzie to coś więcej niż przyłączenie się do maruderów „Kasia Tusk to, Kasia Tusk tamto” „Dlaczego taka głupia panienka, którą sobą nie reprezentuje niczego wartościowego zdobyła wyróżnienie w konkursie onetu?” „Mój blog jest taki fantastyczny, a „nieroztropne jury” nawet nie zwróciło na mnie uwagi”.

    Pozdrawiam

  6. 17/02/2012 6:58 pm

    Coż ci mogę powiedzieć, poza:

    „Poczytaj poprzednie notki, krowo”

  7. Anja permalink
    17/02/2012 7:14 pm

    Ta jedna, którą przeczytałam i skomentowałam skutecznie zniechęciła mnie do tego „wysiłku”.
    A Twoja odpowiedź wystarczy mi do tego, żeby mniej więcej wyrobić sobie zdanie na Twój temat i bacznie omijać posty sygnowane „Jan Bury”
    Przejrzę inne notki pobieżnie..ale tylko dlatego, że chciałabym się dowiedzieć, czy reszta tej waszej „redakcji” tez reprezentuje taki wysoki poziom kultury osobistej.
    A „krowę” to sobie znajdź w rodzinie, człowieczku ze zbyt rozwiniętym ego.
    Naprawdę brak mi słów, wiele rzeczy w blogosferze widziałam, ale „Poczytaj poprzednie notki, krowo” jeszcze nie.
    Dziękuję za wzbogacenie mojej wiedzy na temat tego, kogo w polskiej sieci można „spotkać”. I dziękuję za tak merytoryczną, kulturalną, wysublimowaną odpowiedź na moje wątpliwości.
    Twoja odpowiedź jest jeszcze bardziej żałosna niż „refleksje” na temat konkursu onetu..a myślałam, że trudno osiągnąć taki efekt…
    Pozdrowienia od „krowy”

  8. Redakcja permalink
    17/02/2012 7:24 pm

    Pani Anju, proszę nie denerwować Janka wrednym komentarzem. Redakcja już pani dziękuje.

  9. Anja permalink
    17/02/2012 7:33 pm

    Dobrze, nie wiedziałam, że Pan Jan taki „wrażliwy”. Szkoda, że tylko na swoim punkcie.
    Tak jak zapowiedziałam, przejrzałam kilka innych postów redakcji i muszę przyznać, że te „by Kilmore Fisz” wydają się interesujące. Zatem to mój ostatni komentarz tutaj (boję się o zdrowie emocjonalne Pana Jana), ale nie ostatnia wizyta na Państwa blogu.
    Pozdrawiam, a panu Janowi życzę więcej dystansu do siebie. Człowiek, który podjął się zadania oceniania innych powinien umieć KULTURALNIE zmierzyć się z oceną własnej osoby (w właściwie jedynie oceną kilku zdań, które przedstawił opinii publicznej). Polecam moderację polegającą na zatwierdzaniu komentarzy. Jak się Panu Janowi znowu coś nie spodoba, to po prostu nie opublikuje komentarza.
    „Krowa”

  10. Anja permalink
    17/02/2012 7:39 pm

    Jeszcze jedna uwaga : Mój komentarz był wredny? Tak? To w jaki sposób mam określić odpowiedź Pana Jana? Zapewne nazwa Waszego bloga byłaby tu odpowiednia…PEŁNA KULTURA…
    „krowa” dziękuje za uwagę i żegna.

  11. Anja permalink
    17/02/2012 7:46 pm

    Przepraszam, ale nie mogłam sobie odmówić jeszcze jednej uszczypliwości. Za rok to https://pelnakultura.wordpress.com wygra nagrodę w kategorii “za otwartość i partnerskie relacje z czytelnikami”?
    „krowa” jeszcze raz żegna, tym razem ostatecznie.
    pozdrawiam, bo „pełna kultura” musi być.

  12. 18/02/2012 9:09 am

    Gdybym mogła prosić redakcję, żeby zwracała się do mnie – fioletowa krowo – to mi konweniuje nie tyle z kolorem co z humorem. Poza tym, jestem zadowolona z jednego wyboru – http://cosiedziwisz.blogspot.com/ kibicowałam jej i chociaż w jednej kategorii nie czuję rozczarowania.

  13. Redakcja permalink
    18/02/2012 11:09 am

    Redakcja pragnie donieść pani Anji, że przyjęła do wiadomości jej osąd i w osobie Janka ustosunkowała się. Redakcja widzi, że czuje się pani dotknięta ustosunkowaniem, czemu dała pani wyraz. Pełna Kultura udzieliła pani miejsca na wyplucie żółci z ust, co powinno zrekompensować „krowę”. Redakcja uważa konflikt za zażegnany.

    Pani Margarithes, fiolet jest zarezerwowany dla mnie, poza tym, do pani pasuje amarant. Czyż nie?

  14. 18/02/2012 11:21 am

    Pani Anju, nie można dobrze pisać o Kilu, a źle o Janie.
    Popełniła Pani taktyczny błąd i wprowadziła ferment w nietknięte do tej pory zawodową zazdrością szeregi Redakcji.
    Apeluję o więcej delikatności!
    A krowa jaka jest każdy widzi. Ciepła, przytulna, daje mleko na czekoladę, o co ten krzyk? :)

  15. Anja permalink
    18/02/2012 12:30 pm

    och, ach, Pani Anja czuje się zaszczycona, że tak ważna osobistość polskiej blogosfery jak Pani Li wypowiedziała się na temat jej komentarzy i uznała pewien ich aspekt za błąd. Naprawdę jestem zaszczycona. Dziękuję za ocenę, a ze światłej rady nie skorzystam.
    Co do Redakcji i panującej w niej atmosfery, to wydaje mi się, że jeżeli pan Jan reprezentuje taki poziom kultury osobistej, jaki pokazał wczoraj, to powinien zazdrościć Kilmorowi nie tylko ciekawszego sposobu pisania. Chociaż przeczytałam kilka notek i komentarzy Pana Kilmora i zauważyłam, że używanie niewybrednych słów w stosunku do swoich czytelników tez nie jest mu obce. Ale cóż…”krowa”, „niedoruchana rura”…takie słownictwo używane w stosunku do nieznajomych, to pewnie taki żargon osób należących do elity polskiej blogosfery. W przeciwieństwie do Was wszystkich nie należę do tego szacownego grona, więc nie jestem tego w 100% pewna. Mam jedynie takie przypuszczenie.
    Pani Li, nikt tu nie krzyczał. W przeciwieństwie do Pana Jana Burego nie kierował tez inwektyw w stosunku do kogoś, kogo nie zna osobiście. Ach..przepraszam, przecież „Poczytaj poprzednie notki, krowo” oznaczało Pani zdaniem „Przeczytaj poprzednie notki, ciepła, przytulna, dająca mleko na czekoladę istotko”…
    Towarzystwo wzajemnej adoracji blogerów niezgadzających się z wyrokami jury konkursu na blog roku…
    A o więcej delikatności, nich Pani zaapeluje do tego ignoranta Jana Burego – hipokryty, który reklamuje swoje wypociny na blogu, którego wyróżnienie tak go zabolało.
    Dziękuję szanownej redakcji za miejsce na wyplucie żółci (mam nadzieję, że za tych kilka zdań na tym czytanym przez tysiące Polaków blogu, nie przyjdzie mi zapłacić jakiegoś wysokiego rachunku).
    W tym momencie konflikt również uważam za zażegnany i definitywnie zakończony.
    PS Tak, poczułam się dotknięta, ponieważ mam szczęście na co dzień dyskutować z osobami, które zwracają się do mnie po imieniu lub per pani. Ale dzięki Panu Janowi wiem, że napisanie swojej opinii pod genialnym wywodem tegoż Pana skutkuje uzyskaniem bardzo „konkretnej” odpowiedzi. Mam nadzieję, że ogromne zasoby żółci tkwiące w organizmie Pana Jana następnym razem znajdą ujście w relacjach z najbliższym otoczeniem. A „niedelikatnym” komentatorom jego „twórczości” będzie udzielał wypowiedzi świadczących o tym, że nie jest przewrażliwiony jak trzynastoletnia dziewczynka.

  16. 18/02/2012 1:57 pm

    Anju, pękłam już przy „ważnej osobistości polskiej blogosfery”, serio, serio, nie wiedziałam :)
    Przymruż oko i nie złość się;-)

  17. 18/02/2012 4:57 pm

    Redakcjo, nie nazwę Was ignorantem, wiadomo, że mężczyzna, to daltonista i na krowach się nie zna. Ups, kolorach. Magenta, magenta!

  18. Anja permalink
    19/02/2012 11:17 am

    Celna riposta, fioletowa krowo. W przeciwieństwie do pana Jana Burego potrafisz kogoś urazić nie robiąc tego wprost. Gratuluję „delikatności” i inteligencji. Mam nadzieję, że to zaraźliwe i pan Jan niebawem weźmie z Ciebie przykład i zacznie pisać w ciekawszy i bardziej wyrafinowany sposób, jednocześnie WBIJAJĄC SZPILĘ, TAM GDZIE TRZEBA (w każdym razie, może zamiast nazywania nieznajomej krową, napisze jakieś jedno zdanie wielokrotnie złożone, w którym będzie bronił swoich racji w sposób bardziej kulturalny niż „Poczytaj poprzednie notki, krowo”). Jestem już zahartowana przez Burego i nie zamierzam popełniać jeszcze raz piątkowego błędu i wdawać się w niepotrzebne dyskusje z osobami, na których zdaniu na mój temat mi nie zależy, więc to by było na tyle, jeżeli chodzi o moją odpowiedź na twój komentarz, rzekomo skierowany jedynie do Redakcji.

    Li, przejrzałam wczoraj kilka wpisów na Twoim blogu. Nie będę go porównywać z „pełną kulturą” pana Jana, bo to żaden komplement, napisać, że jesteś lepsza od niego. Ale cieszę się, że znalazłam się tutaj, bo przynajmniej blog Twój i Pani Jadwigi (o której pisał Kilmore) dołączył do moich „ulubionych”. Miałam też okazję wyrobić sobie zdanie na temat innych blogerów z Waszego Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy i Obrony. Doświadczenie ciekawe, aczkolwiek nie budzące żadnych pozytywnych emocji.
    Złościć się już nie będę. Panu Janowi dziękuję za wzbogacenie moich doświadczeń, do tej pory „krową” nazwała mnie tylko moja siostra (gdy miała 5 lub 6 lat).

    Li, czyżbyś zmieniła swoje zdanie na temat wyzwisk w sieci? W notce „Nie da się oszukać wtorku” napisałaś:
    „PS. W trosce o dobre obyczaje muszę moderować komentarze.
    Ilość wyzwisk jest doprawdy rozczulająca.
    Że też ja zawsze muszę budzić zainteresowanie idiotów, co za pech!
    W każdym razie, jak nie ukazuje Wam się komentarz od razu, to nie piszcie go drugi raz i trzeci i nawet czwarty:) On sobie jest i czeka w kolejce do moderacji.
    Przepuszczam wszystkie komentarze, poza wulgarnymi.
    Moderuję z reguły z telefonu, trwa to chwilę, ale cierpliwi zawsze będą nagrodzeni”.
    Fajnie, że osoby obrażające innych na swoim blogu nazywasz „idiotami”, natomiast na https://pelnakultura.wordpress.com jest to dla Ciebie powód do pisania żartobliwych uwag na temat słów twojego kolegi. Wiem, że krowa to wg Ciebie słodkie stworzonko, a “Poczytaj poprzednie notki, krowo” nie ma nic wspólnego z obrażeniem innych (dałaś już takiej ambiwalentnej, moim zdaniem, postawie wyraz w swoim pierwszym komentarzu). Pamiętaj jednak, że to czy ktoś czuje się dotknięty czyjąś uwagą, jest indywidualną sprawą.

    Napisałaś, że nic poza pierwszym zdaniem mojego ostatniego komentarza nie przeczytałaś, bo „padłaś”. Przeczytaj sobie też PS, w których piszę, jak się poczułam po przeczytaniu komentarza Twojego kolegi. I proszę, nie rób sobie więcej żartów z faktu, że niewychowany, przewrażliwiony … wyzywa czytelnika swojego bloga. Nie wiem, czy bardziej żałosny jest komentarz pana Burego, czy to że bronicie go w taki sposób…

    Wiem, że „krowo” nie jest Twoim zdaniem wyzwiskiem, na pewno nie jest to tez słowo wulgarne. Dla mnie jednak wymowa ”Poczytaj poprzednie notki, krowo” jest jednoznaczna. I wierz mi, że gdyby zamiast „krowo” znalazło się tam inne słowo na „k” (tym razem wulgarne) to poczułabym się tak samo dotknięta.
    I jeżeli Twoim zdaniem, „krowo” to nie wyzwisko, to wpisz sobie w wyszukiwarce „krowo” i zobacz w jakich konfiguracjach występuje to słowo. Nie ma tam mowy o słodkich stworzonkach dających mleko na czekoladę.
    I nie, nie uważam, że Google to najlepsze źródło wiedzy. Moje praca naukowe świadczą o tym, że potrafię się posługiwać tez innymi źródłami, co więcej dotychczas robiłam to z sukcesem. Chciałam Ci tylko podać szybki sposób na zweryfikowanie swoich poglądów.

    Cieszę się, że wraz z Margarithes dołączyłaś do tej żałosnej farsy, której stałam się uczestnikiem nie do końca z własnej winy. Ale wnioski zostały wyciągnięte: o blogerach wypowiadasz się w samych superlatywach, albo nie robisz tego w ogóle. W każdym razie, jeżeli nie chcesz zostać obrażona.

    Pozdrawiam
    „krowa” nie fioletowa i nie amarantowa.
    Po prostu „krowa”.

  19. 19/02/2012 12:10 pm

    Anju, nie pochwalam nazwanie Cię krową, żeby było jasne. Jan przegiął, ale pewnie zdenerwował go fakt (wiesz, on jest przewrażliwiony na punkcie swojej twórczości;-), że wypowiadasz opinię, nie znając do końca faktów- nie przeczytałaś poprzednich notek, to się Redaktor wzburzył i zachował nie tak jak zwykle.
    Bo zwykle jest bardzo ujmującym, uprzejmym nickiem, serio!
    Usiłowałam trochę rozładować sytuację, bo ten blog ma być okazją do śmiechu i nieszkodliwych kpinek, szkoda że zrobiło się bagienko z błotem.
    W imieniu Redakcji przepraszam Cię za krowę, niezależnie od koloru, krowa to krowa i masz rację, co do niestosowności jej użycia.
    Na koniec dobra rada- nie bierz pewnych słów zbyt dosłownie.
    Pozdrawiam:)
    P.S. Moderowałam komentarze z powodu nazywania mnie kurwą, szmatą, pizdą itp. Krowę bym jakoś zniosła, choć przyznam uczciwie- z trudem.

  20. 19/02/2012 5:24 pm

    Anja, a miałam nadzieję, że skojarzysz „Fioletową Krowę” i przebijesz ją w swoją tarczę, to była tylko podpowiedź. Żałuję, że tak śmiertelnie poważnie traktujesz wypowiedzi, żałuję, że nie nabrałaś dystansu. Byłoby Ci łatwiej i przyjemniej. I akurat redakcja doskonale zrozumiała mój przytyk, który godził w redakcję, a nie w Ciebie. Dystans do siebie, to jest najważniejsze w sieci. Wiesz dlaczego lubię redakcję? Bo kiedy umierałam ze strachu przed mastektomią był jedną osobą, która wspierała mnie dzielnie i wiedział jak spowodować abym nie przestała wierzyć, że to nie jest koniec świata. Poza tym gdybyś cofnęła się daleko, wiedziałabyś, że moje początki z redakcją były kiepskie, dowalające, i chyba byłam nie tylko „krową” – co osobiście nic dla mnie nie znaczy. Kiedy zwracam małym brzdącom uwagę, żeby nie deptały mi po butach – co słyszę? Stara krowa! Nie znam Cię Anju i wybacz, ale mój komentarz nie miał na celu ośmieszenie Ciebie i jeszcze raz proszę, nabierz dystansu. Miałam nadzieję, że będzie Ci raźniej z taką starą krową jak ja :) Miłego wieczoru.

  21. Anja permalink
    19/02/2012 11:49 pm

    Li, Margarithes, wiecie, po przeczytaniu Waszych wcześniejszych komentarzy, byłam pewna, że bawi Was ta cała sytuacja i nie dostrzegacie tego, że zostały przekroczone pewne granice i jako pierwszy przekroczył je pan Jan. Mój pierwszy komentarz nie był do końca przemyślany, nie poprzedziło go przeczytanie poprzednich notek (ale do cholery, kto w momencie, kiedy chce napisać swoją opinię na temat pojedynczego posta, sięga do archiwum bloga…jakbym pisała artykuł naukowy oceniający pracę pana Jana, to przeczytałabym wszystko, co tej pory napisał – sięgnęłabym do wszelkich możliwych źródeł. Ja jednak oceniłam zawartość jednej notki i z ogólnym przesłaniem mojej pierwszej wypowiedzi nadal się zgadzam – nadal denerwuje mnie, że wiele ocen wydarzenia „blog roku” koncentruje się na wyróżnieniu dla Kasi Tusk, niezależnie od tego, czy postrzegane jest ono jako słuszne, czy nie, to choć jeden akapit musi być poświęcony tej pani. No i kończy się na tym, że nie zostają wymienione inne nazwy blogów czy nazwiska blogerów. Po przeczytaniu takiego komentarza w głowie zostaje nam jedno nazwisko – Tusk. Niech ten jeden dzień w roku pozostanie świętem blogerów innych niż celebryci, politycy, dziennikarze. Niech Kasia Tusk zgarnia swoje nagrody, ale wy na miłość boską piszcie o innych blogerach – ludziach, którzy w momencie, kiedy zaczynali pisać byli zupełnie anonimowi, a dzięki własnej pracy stali się znani tysiącom Polaków. Jeżeli Redakcji nie spodobał się werdykt jury, to powinna napisać w kilku słowach z czym się nie zgadza, a później na przekór Onetowi i jurorom „ekspertom”, powinna promować blogerów zasługujących na nagrody, przynajmniej wymieniając nazwy blogów – żeby po przeczytaniu artykułu nie pozostało wrażenie, że wydarzenie „blog roku 2011” to głównie niezasłużony sukces Kasi Tusk, a cała reszta (zarówno „wygrani” jak i „przegrani”) to jakaś anonimowa masa, o której mamy zamiar napisać później.
    I nie odczytujcie tego, co napisałam powyżej za jakieś wywody przewrażliwionej panienki, która uważa, że inni ludzie nie mają prawa do wyrażania własnego zdania w sposób, jaki im się podoba. Po prostu Pan Jan trafił na zły moment;) Myślałam, że wreszcie przeczytam jakiś rzetelny komentarz na temat nagrody blog roku, komentarz bez nazwiska Tusk w jego treści. Myślałam, że dowiem się czegoś więcej o blogerach, którzy zwyciężyli (nie wszyscy byli mi znani) lub o tym, kogo Wasze środowisko wymienia wśród osób, które wygrać powinny, a przez jury nie zostały docenione. Po prostu miałam inne oczekiwania i naprawdę miałam nadzieję, że poszerzę tu moja wiedzę…zamiast tego straciłam czas na przeczytanie komentarza, z którego nie dowiedziałam się NIC nowego i na domiar złego znów czytałam o Kasi Tusk, która dostała jedną z WIELU nagród, a oczywiście jej blog i analiza tego, czy dostała nagrodę słusznie, czy nie, to „must have”;) KAŻDEJ oceny tego wydarzenia.

    Li, wyobrażenie sobie tego, że pan Jan jest „ujmujący” na razie przekracza granice mojej percepcji;) To, co dla Ciebie było „próbą rozładowania sytuacji”, ja postrzegałam jako dolewanie oliwy do ognia przez znajomą pana Jana. Słowa przepraszam nie oczekiwałam od nikogo, a już na pewno nie od Ciebie. Nie jestem przekonana, ze „redakcja w osobie pana Jana” pochwala treść Twojego ostatniego komentarza;) Twoje słowa rzeczywiście zrozumiałam zbyt dosłownie. Niestety inaczej mój umysł potraktował komentarz pana Jana;) Szkoda, ze krowy nie skojarzyłam ze zwierzakiem z dużymi oczami i długimi rzęsami;) Dla mnie „krowo” oznacza właściwie tyle co „głupia i stara krowo” i mimo, że tych dwóch przymiotników nie było w komentarzu pana Jana to one jakoś same cisną się na usta…i właśnie w takiej konfiguracji ta obelga najczęściej występuje w naszym życiu codziennym. Poza tym, chyba rzeczywiście jestem przewrażliwiona i brak mi dystansu do siebie, ale takie często zbyt emocjonalne podejście do rzeczywistości wiąże się również z tym, że krytykując innych ludzi staram się to robić w miarę możliwości kulturalnie i ZAWSZE bez wyzwisk, bo wiem, jak takie słowa mogę boleć. Co do komentarzy, z którymi masz czasami do czynienia na swoim blogu, to naprawdę Ci współczuję. Na temat krów i pizd mamy jednak inne zdanie;) Dla mnie to jedno i to samo – w mojej ocenie są to dwa nieprzyjemne wyzwiska. Nie ma dla mnie znaczenia, czy pan Jan kazałby mi czytać swoje starsze notki nazywając mnie pizdą, czy tez krową.

    Margarithes, niestety mam poważne problemy z właściwym rozumieniem poetów i osób, które w przeciwieństwie do mnie potrafią maksimum treści przekazać w kilku słowach:) Tak jak komentarze Li , tak też i twoje uwagi odebrałam jako pretekst do zrobienia z tej nieprzyjemnej dla mnie sytuacji farsy pt. pokażemy jej, że jest głupia, nie ma racji, nie wie co to poczucie humoru, zabawy słowami i znaczeniami i będziemy się przy tym dobrze bawić jej kosztem.
    Chyba powinnam wziąć od pana Jana lekcję rozumienia Twoich komentarzy;)
    Jak zapewne wiesz, nie miałam pojęcia o problemach, z jakimi musiałaś się zmierzyć i o tym, że „redakcja” była dla Ciebie wsparciem w tych trudnych chwilach.
    A propos dystansu, to ciągle się tego uczę, ale wydaje mi się, że cieplarniane warunki, do jakich przyzwyczaili mnie moi najbliżsi chyba nauki tej ważnej życiowej umiejętności niestety nie ułatwiają. A gdyby jakiś bachor zwrócił się do mnie per „staro krowo”, to zapewne musiałby mnie zaprowadzić do swoich rodziców, którzy mieliby okazję wysłuchać przemowy podobnej do moich komentarzy tutaj – czyli dłuuuugiej i pełnej wyrzutów;) Żartuję oczywiście, ale tak już niestety mam: reaguję nieproporcjonalnie do „zagrożenia” i często po usłyszeniu nieprzychylnych słów na mój temat, na jakiś czas tracę kontakt z częścią mojego mózgu odpowiedzialną za logiczne myślenie. Przepraszam za mój atak na Ciebie – wynikał on z tego, że niewłaściwie zrozumiałam Twój pierwszy komentarz, a drugi odebrałam jako kolejną okazję do zaprezentowania Twojej przewagi intelektualnej.
    Mam nadzieję, że udało się nam dzisiaj wyjść z tego wspomnianego przez Li bagna – dzieła mojego i pana Jana. Przepraszam, że niesłusznie oskarżyłam Was o współautorstwo;)
    I przepraszam również za długość mojego komentarza. Niestety trzy myśli na krzyż wyrażam za pomocą 1000 słów;) Margarithes, wyraziłaby to wszystko pewnie w jakichś 10 sensownych zdaniach. Niestety pod tym względem daleko mi do Ciebie. Na szczęście w mojej branży czasami ilość słów jest środkiem pozwalającym na ukrycie innych niedostatków;) i taki bełkot (moja cecha rozpoznawcza) nie zawsze jest wadą;)
    Pozdrawiam Was i życzę spokojnej nocy.

  22. Zorka permalink
    20/02/2012 10:23 am

    Wracając do meritum: argumentacja jurorów była dość wyraźnie prezentowana na samej gali. Niestety na stronach konkursu jeszcze nie ma adekwatnych nagrań, ale podobno to się zmieni. Np. Z. Miłoszewski wybór zorkowni argumentował obficie i merytorycznie, adekwatne do kategorii tematycznej. Ponoć bohaterowie opisani w sposób dickensowski – więcej grzechów nie pamiętam.
    Zgadzacie się, czy nie, podoba się, czy nie, wygrywacie, czy nie – znaczenie i tak największe ma dla mnie coś innego. Choćby spotkanie z Zuchem, który rysuje. Mieszkamy 10 min.od siebie i zaczynamy rodzinami całkiem niewirtualną przygodę.
    To, co o moim pisaniu powiedział pan Majchrzak, aktor, to co wiem od Zygmunta Miłoszewskiego, pana Sawki i dwóch wydawców – na temat tego JAK piszę – nie odbierze mi nikt. I oby za rok ktoś przeżył tak samo fantastyczne chwile, jak ja teraz!

  23. Zorka permalink
    20/02/2012 10:25 am

    *”Tego”a nie „co” :)

  24. Zorka permalink
    20/02/2012 10:29 am

    Ha! Bycie korekto-redaktorem może mnie kiedyś zabić; „tego” a nie „to” – być miało. A teraz żegnam i odmeldowuję się w góry. Bez zasięgu i netu. :)))

  25. 20/02/2012 11:18 am

    Zorka, akurat ja nie dyskutuję w tym roku z wyborem Jury, bo uważam go za wyjątkowo trafny! Twój blog jest poza schematami i robi wstrząsające wrażenie- nie tylko tematyką, ale przede wszystkim wysokim kunsztem literackim.
    Blog, który wygrał też jest świetny- z ciekawością znalazłam tam kilka rzeczy dla siebie, choćby jak kupić tanie bilety lotnicze.
    Co do Kasi Tusk, zupełnie się nie czepiam, bo czuję bardzo dużo sympatii do tej dziewczyny.
    A tutejsza Redakcja? Uwielbia mieć swoje zdanie i chwała jej za to:))
    Ściskam Cię mocno!

  26. Anonim permalink
    20/02/2012 11:21 am

    Ach ten Internet.

    Nie znam ani p.Kilmora ani Burego ale da się wyczuć, kiedy kogoś lubią bardziej lub mniej. Krowo, oznacza ni mniej ni więcej że adresat lubiany nie jest. Pani Anju, że też chce się pani tyle pisać… Kasia Tusk to piękna kobieta, szkoda że do konkursu nie stanęła Ania Mucha, której bloga namiętnie czytuję. Też ma dobry kontakt z czytelnikiem, pokazuje nawet kocyki dla swojego niemowlęcia. Dobrze, że nie wystartowała, dopiero jury miałoby problem kogo wybrać, kto bardziej otwarty i frontem do narodu.

    Jakie to szczęście , że nie prowadzę bloga. Jakie to szczęście , że nie zostałam nominowana, jakie to szczęście, że nie mam koszmarnych snów, w których stoję na scenie, gdzie wręczają mi literacką Nagrodę Nobla za bloga, a potem moje życie dzieli się na życie sprzed tragedii Nominacjanablogaroku i po tragedii Nominacjanablogaroku. Jakie to szczęście, że mogę rozwalić się na fotelu w piżamie i dłubać w nosie krzywo obciętym paznokciem i mieć w dupie to całe zamieszanie. Jakie to szczęście , że życie jest piękne a ja nie muszę się przejmować, że kiedyś ktoś mnie pochwalił , a teraz nie chwali nikt bo konkurs się skończył i w zwiazku z czym nie mam poczucia braku czegoś .

    Jak mogły wygrać Piktografiki ? Bure to jakieś , szare i smutne. Andrzej mistrz!

    Joanna

  27. Zorka permalink
    20/02/2012 11:54 am

    Li, też uważam wybory za trafne. Teen – świetny wybór, zwycięskie dziewczę swoją mową rozwaliło mnie do łez. Blog z kategorii Kultura – kolejny trafiony wybór (fantastyczny pomysł na bloga, pasja, pieczołowitość, wrażliwość, piękna polszczyzna), choć zapewne wybór niełatwy. Szkoda, że Zuch nie wygrał, ale wiem, że na pewno mu się uda w kolejnych edycjach. Zwycięstwo Niteczki też rozumiem i nade wszystko pierwsze miejsce w kategorii „Ja i moje życie”. Chłopaki z paragonu wymiatają, choć nagroda ich przerosła. Namawiam ich, by pojechali na wycieczkę do Egiptu i wytarzali się w kiczu olinkluzif, a potem wrzucili fotorelację robioną aparatem wielkości zapalniczki. Dużo śmiechu było. No ale jest wyzwanie? Jest. :)
    Rozumiem frustracje związane z Frustratką. ;) Miałam nawet pomysł na podzielenie się z nią nagrodą, tym cholernym laptopem, ale iskry w oczach i dość niepewny kontakt między nami spowodował, że zabrakło pewności siebie. Mi. I rozumiem, drugi konkurs, drugi raz ten sam scenariusz. Nawet czekałam na nią po śniadaniu na drugi dzień, miałyśmy pogadać w cztery oczy, ale F. nie przyszła ostatecznie. Długo rozmawiałam z Miłoszewskim, dlaczego ja nie ona. Literacko jedziemy na tym samym wózku, pytanie o to, na co kładziemy akcenty i co rozwijamy. Czy w ogóle jest jakaś opowieść, która się rozwija. No i też jakąś tam rolę gra temat, akcenty. Wyszło na to, że z frustracją wygrała wrażliwość. I w sumie w życiu też by tak mogło być. :)
    A do Frustratki, nadal, w pełni uznania dla bystrych literek, będę sobie zerkać. W życiu wolę się do własnych frustracji – i tych związanych z macierzyństwem, i innych – nie przywiązywać; a wagę przykładać do – subiektywnie – istotniejszych tematów niż własny wkurw.

    A teraz to już naprawdę zamykam w te góry. Pociąg o 15.00.

  28. 20/02/2012 12:00 pm

    Aha, a do mnie F. nie przemawia, zbyt przerysowana jest i przez to mało autentyczna, nawet jak na kategorię blogów literackich.
    Bloga z kategorii Teen nie czytałam, mam własne Teen w domu.
    Odpoczywaj zorko i ciesz zasłużonym zwycięstwem, całusy!

  29. Anonim permalink
    20/02/2012 12:15 pm

    Czuję , że Zorka wcale nie ma ochoty jechać w góry.
    hie hie hie

    Joanna

  30. Zorka permalink
    20/02/2012 12:15 pm

    Ja miałam etap pisania w stylu F. Schyłek LO.
    …No dobra, nie schyłek LO. Początek. :)))
    Obok Bursa, Boudelaire, Hłasko, Wojaczek, Siwczyk, Świetlicki, Bauhaus, The Cure w uszach, Dead Can Dance – choć ta ostatnia muza została mi do dziś, Beksiński.

    Teraz nie chcę tak, szkoda mi życia.

  31. Zorka permalink
    20/02/2012 12:16 pm

    Joanno, pociąg o 15.00 ;))))))

  32. 20/02/2012 12:23 pm

    Dobrze, że wszyscy szczęśliwi i sprawy znalazły swoje ujście w pozytywnych wnioskach, Anja, życie przed Tobą, i pozwól mieć innym własne zdanie, niekiedy odmienne, bolesne – nie jesteśmy tacy sami i to jest piękne. Akceptować w sobie, to, że nasi znajomi, czy nawet nieznajomi mają inne zdanie – pomoże Ci dystans. Prawda niestety jest bolesna, fakt, ze dla każdego znaczy co innego to już inna inszość. Miłego wszystkim :)

  33. Anonim permalink
    20/02/2012 12:26 pm

    Zorko, oprócz tego że składam gratulacje, to szczerze Ci współczuję. Domyślam się po prostu co teraz czujesz i nie jest to wcale fajne, mówiąc krótko ;-)))

    Porób zdjęć
    zorko na 5

    p.s kończę, bo pan Bury się wkurzy i nazwie nie daj Boże łasicą :-]

    Joanna

  34. 20/02/2012 12:48 pm

    Jan Bury to człowiek gołębiego serca ;-)

  35. 20/02/2012 12:53 pm

    Fioletowego Li, fioletowego :)

  36. 20/02/2012 1:09 pm

    Śmiem twierdzić, Margarithes, że Jan Bury nie widzi różnicy pomiędzy fioletem, a różem:)
    Kil natomiast jest wielkim kolorystą, potrafi zobaczyć sto odcieni bieli.
    Może dlatego tak dobrze się uzupełniają, a Redakcja kwitnie:)

  37. 20/02/2012 1:59 pm

    Nono :)

  38. Anja permalink
    20/02/2012 6:53 pm

    Pani Joanno, nie przypominam sobie, żeby „łasico” znajdowało się wśród zwrotów obraźliwych, a pan Jan takich właśnie słów używa w stosunku do nieznajomych osób krytykujących jego teksty. No ale Pani pewnie nie należy do tego grona, więc proszę się nie martwić niepotrzebnie…możesz Pani nadal spać spokojnie.
    PS Gratuluje uwagi o łasicy. „Ze też się chciało Pani” przyłączyć do tej żenującej dyskusji…

    „Cieszę się”, że „dzięki mnie” padły słowa „poczytaj poprzednie notki, krowo”, które stały się inspiracją dla tylu osób i zaowocowały tyloma ciekawymi wypowiedziami na temat kolorów, krów i innych zwierząt.

    Niestety muszę poddać w wątpliwość fakt, że pan Kil rozróżnia sto odcieni bieli. W świetle badań naukowych nawet Eskimosi potrafią wyróżnić jedynie kilkadziesiąt.

    Pozdrawiam i żegnam.

  39. 20/02/2012 7:57 pm

    Tytułem werdyktu- już któryś raz z kolei moje zdziwienie przekracza granice wyobraźni.
    Tytułem komentarzy – ale chroń mnie Panie od pogardy, od nienawiści strzeż mnie Boże…i od używania zwrotu per krowo też:)

    pees.
    Zorko gratuluję i bardzo się cieszę.

  40. Anonim permalink
    20/02/2012 8:49 pm

    Pani Anju, że też chce mi się tu zaglądać…
    A kulfon, Ty kulfonie jest obraźliwe czy nie ? Albo Ty kałamarnico, albo truflo. Ty truflo . Nie figurują na liście zwrotów obraźliwych, a pewnie niejeden będzie się czuł obrażony. Co do łasicy, to łasice potrafią być agresywne, wbijają się w szyję ofiary i wysysają krew. Chociaż nie wiadomo, czy bardziej nie chodzi o przegryzienie rdzenia kręgowego. Czort jeden wie.

    Kiedyś dawno temu były jaskinie. W jaskiniach tych żyły sobie istoty. Mówiono o nich ludzie światła.
    Bardzo bym sobie życzyła, żeby tacy ludzie jak Ojciec Leon nie opuszczali swoich miejsc po to , żeby ukazać się w świetle reflektorów. Oni mi są potrzebni właśnie tam, w tych jaskiniach. Pani Anju, to mnie smuci, cóż przy tym znaczy jakaś krowa. To nie ma żadnego znaczenia.

    Joanna

  41. 20/02/2012 10:51 pm

    Anja pisze: „Niestety muszę poddać w wątpliwość fakt, że pan Kil rozróżnia sto odcieni bieli. W świetle badań naukowych nawet Eskimosi potrafią wyróżnić jedynie kilkadziesiąt”.

    Anju, niewiara jest Twoim wrogiem.
    Poza tym Kil nie był poddany badaniom naukowym, kochanie:)

  42. 22/02/2012 1:47 am

    skoro temat krów, obelżywych epitetów, które miały obrażać i nieobelżywych, nie mających obrażać, a obrażających, został dogłębnie zrealizowany, ja wypowiem się na temat blogów wygranych. bardzo się cieszę z wyróżnienia piktografik. a maciek, który uzbierał tyle głosów, a co za tym idzie pieniędzy na zbożne cele, powinien dostać chociaż jakiś nędzny dyplomik.

  43. 22/02/2012 8:13 pm

    OTWÓRZCIE OCZY!

    „Wszystko to czego nie mówią Ci ,którym opłacasz abonament”

    https://filmyprawdy.wordpress.com/

    WYŁĄCZ TELEWIZJĘ I WALCZ O WOLNOŚĆ!

    O informacjach zawartych na naszej stronie i płytach powinien wiedzieć każdy z nas i właśnie z tego powodu powstała ta inicjatywa.

    Poświęć choć chwilę na materiały zawarte na tych nośnikach, ponieważ być może jest to twoja jedyna okazja, aby zobaczyć i zapoznać się z informacjami, które nigdy nie zostaną wyemitowane w telewizji, radiu i prasie.

    Płyty te nie powstały po to, aby umilić nam czas, ale by móc przekazać nam coś bardzo cennego – wiedzę, która jest przed nami ukrywana przez klasy rządzące, a której brak dotyka bezpośrednio każdego z nas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: