Skip to content

Wstęp do „Ojca Leona”

22/02/2012

Bardzo wzruszył nas komentarz „pani kasi” pod poprzednią notką. Tak, zdarzają się nam  notki inspirowane komentarzami

Dlatego napiszę teraz coś, co zauważył już Jezus:

Życie jest tak ciężkie, że większość ludzi albo jest albo czuje się przegrana.

Stąd, jeśli chcemy zachować odrobinę godności, najważniejsza dla prawie nas wszystkich jest umiejętność przegrywania z honorem. Według mnie tego własnie nauczał Jezus,  gdy go ukrzyżowano, niezależnie od tego czy sam był synem Bożym, czy nie. Zresztą jeśli nie był, to ani jako pierwszy ani jako ostatni człowiek nauczał tego własnym przykładem, cierpiąc niewysłowione męki.

Tak więc przegrywanie z honorem nie jest proste. Jeśli ktoś tego nie potrafi,  to wszystko co mu się należy to guzik z pętelką.

Guzik z pętelką wygląda tak:

Z wygrywaniem jest zresztą podobnie, też trzeba umieć to robić z honorem. Mówię tu o komentarzu jednej z laureatek, która napisała że tak jak jej konkurencja, to ona pisała w szkole średniej. Z jednej strony słusznie- jeśli czujemy się dobrze po otrzymaniu trzech nagród, to czemu nie mielibyśmy poczuć się jeszcze lepiej wbijając szpilę w tyłek kogoś, kto jest dla nas zupełnie obcym człowiekiem. Przecież i tak dzięki naszemu blogasiowi jesteśmy znani jako osoba wypełniona empatią po czubek nosa. Z drugiej- ugryzienie się czasami w język, nic nie kosztuje.

Wspominam o Jezusie, bo o tym co zrobił i kim był słyszał każdy, więc łatwo się do niego odwoływać.

Niestety tak się składa,  że  Jezus, blogopisanie i konkurs na bloga roku, kojarzy mi się przede wszystkim z Ojcem Leonem.
Wiem, miałem nie pisać o o jego blogu. Tyle, że ja też nie potrafię ugryźć się w język.

Szykuje się więc strasznie długa notka. Ci,  co są ze mną dłużej niż od tegorocznego konkursu, znają mój stosunek do długich notek.

Długich notek nikt nie czyta. Takie czasy, wiecznie się gdzieś spieszymy i wiecznie nie mamy na nic czasu.  Dlatego tak często dzielę  je na kilka części.

I to była część pierwsza.

Advertisements
48 komentarzy leave one →
  1. Anonim permalink
    22/02/2012 9:05 pm

    Ale czy Zorka chce uchodzić za świętą?Nie sądzę,myślę że jak każdy człowiek jest zdolna do zazdrości,pychy itp.Kto miałby tyle jaj,by pójść i podcierać tyłki umierającym-obcym ludziom.Nie podejrzewam by aspirowała do roli Jezusa w spódnicy,by w ogóle tego chciała..Powiedziała co myslała,potrzebnie,niepotrzebnie.Może zobaczyła frustrację w oczach frustratki?:)czyt.empatia:).A może gryzie nas bogerów-nieblogerów mizantropów sam fakt jej wygranej-dlaczego nie ja-dlaczego właśnie ona.Wszystko przecież zależy od subiektywnych gustów…Wierzcie mi to wszystko CHUJ w porównaniu chociażby z wulkanem w Yellowstone.

  2. 22/02/2012 9:56 pm

    kilmore, zainspirowałam cię komentarzem do poczynienia notki o jezusie i jego męce? jej, przepraszam. wiedz, że nie miałam takiego zamiaru.

  3. aga permalink
    22/02/2012 10:19 pm

    dla mnie zabrzmiało to trochę tak: „ja piszę o ważniejszych sprawach, bo chodzę do hospicjum i widzę jak ludzie umierają a ona jest egoistką i skupia się na sobie, szkoda na to czasu a w ogóle to ja tak już pisałam jak byłam mała”

    a wg mnie każdy z nas toczy swoją wojnę, taką życiową, codzienną. ktoś jest pracującą matką z dwójką dzieci a ktoś pomaga umierającym. ktoś się nie wysypia od paru lat i martwi się co zrobić dzieciom na obiad a ktoś traci bliską osobę. i nie można tego osądzać, stawiać czegoś wyżej, bo nigdy nie wiesz, co ta osoba przeżywa w środku. i nigdy nie wiesz, w jakiej ty znajdziesz się sytuacji i jakbyś zareagował.

    jak można komuś wytknąć, że to co robi, coś na co poświęca dużo czasu i co mu pomaga przetrwać, jest niewarte zachodu?! to było po prostu okrutne, a do tego jeszcze przykryte warstewką lukru z uśmiechów i grzeczności.

  4. 22/02/2012 11:41 pm

    A ja komentarz Zorki odebrałam zupełnie inaczej- jako „okres burzy, naporu i frustracji miałam w szkole średniej”. Po co dopatrywać się w nim drugiego dna?
    Czasem w człowieku narasta bunt, a czasem przychodzi pogodzenie się z życiem, Frustratka jest w okresie buntu, Zorka widocznie miała go wcześniej.
    Nie bądźcie tacy sfrustrowani:)

  5. Anja permalink
    23/02/2012 12:01 am

    Zacznę od zacytowania słów osoby wspomnianej kilkakrotnie przez Autora: „Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.

    Doskonały wstęp do rozważań na temat bloga ojca Leona…najwyraźniej „słuchać ojca Leona” nie znaczy „SŁYSZEĆ”.

    A zakończę popkulturalnie (w końcu pokazywanie tego, jak plastyczne są granice absurdu to „ dzieki mnie” niezbędnik komentarzy na tym blogu)

    Wynik dzisiejszego meczu Redakcji z Testosteronem: 0 – 10

  6. ano anonim permalink
    23/02/2012 12:04 am

    Li..no i racja:)pozdrawiam

  7. 23/02/2012 8:42 am

    Ja niestety komentarz Zorki odebrałam z niesmakiem.

    Trochę jej zabrakło klasy.

    Dlatego też cieszy mnie ten wpis.

  8. Anonim permalink
    23/02/2012 10:59 am

    Zasadnicza różnica polega na tym, że Jezusa pojmano, sam się nigdzie nie zgłaszał w przeciwieństwie do. A skończyli tak samo.

    Zgłosili się z honorem:-)))

    p.s niech pan już nie pisze dalszego ciągu, po co.

    Joanna

  9. 23/02/2012 12:56 pm

    Interpretacja pogalopowała – takie jej prawo. Intencja była inna, zapewniam. Lubię bystre literki F, Li potwierdzi, pisałam zresztą o tym pod poprzednim wpisem, ale to z oczywistych względów umknęło. Skrót myślowy jest smaczniejszym kąskiem i rozumiem, mea culpa; powinien wpaść w maila, nie tu – nadstawiam więc tyłek do klapsa.
    Nie znamy się na tyle, by uroczo (abo-i-nie) pierdolić ze zmrużonym jednym okiem.

    Przepraszam.

    Gryzienie się w język to żadna perwersyjna gierka. Czasem służy, tu się zgodzę.

    Plusik jest jeden: spadnę z piedestału, aureolka posłuży jako kołpak. Amen. :)

    Dla pewności raz jeszcze: subiektywnie przykładam wagi do rzeczy. Piszę ze swojego podwórka, na którym frustracjom własnym odbieram uwagę z premedytacją. Dość ich było wcześniej. To nie znaczy, że robię coś obiektywnie lepszego.

    I bardzo żałuję, że nie udało się nam z F porozmawiać dłużej. Teraz już po ptokach.

  10. 23/02/2012 1:36 pm

    „czumu nie mielibyśmy poczuć się jeszcze lepiej wbijając szpilę w tyłek kogoś, kto jest dla nas zupełnie obcym człowiekiem” – Kil, jesteś specem od wbijania szpil obcym ludziom. Właściwie to definicja tego miejsca.

  11. ano anonim permalink
    23/02/2012 1:58 pm

    Kilmore..no przyznaj..jesteś trochę dupkiem.

  12. Anja permalink
    23/02/2012 5:54 pm

    @ ano anonim: Pan Kil raczej nie jest osobą, która wie, kiedy należy „posypać głowę popiołem”. Nie liczyłabym więc na to, że „mea culpa” padnie także z jego ust.

    Przecież dla każdego człowieka z przeciętnym IQ, umiejętnością czytania ze zrozumieniem na poziomie ucznia kończącego szkołę podstawową i chociaż niewielką zdolnością do empatii, jest absolutnie zrozumiałe, że Zorka w poniedziałek była dumna ze swojego zwycięstwa i zadowolona z tego, że jej blog został doceniony przez tyle osób. To przecież naturalne, że przepełnieni mnóstwem pozytywnych emocji, nie zawsze ważymy słowa i nie zastanawiamy się nad wszystkimi możliwymi interpretacjami kilku zdań. Pomijam fakt, że słowa (tak dokładnie przeanalizowane przez pana Kila) mogły być napisane pomiędzy wrzucaniem do walizki ciepłego swetra i kremu do rąk (wspomniany przez Zorkę wyjazd w góry) a odpisywaniem na liczne maile z gratulacjami.

    Dajmy zwycięzcom prawo do cieszenia się swoim sukcesem. Skoro nasze życie jest
    „tak ciężkie”, to przynajmniej nie marnujmy swojego cennego czasu na uprzykrzanie życia innym.

    Ludziom przydałby się czasem „dzień wolny od życia”.
    Tak, Li, niektórym przydałby się „dzień wolny od życia” w naszym pięknym kraju.
    Może bracia Cohen kiedyś nakręcą film o naszej ojczyźnie… Sugerowałabym tytuł wykorzystany już przez Michała Walczaka: „To nie jest kraj dla wielkich ludzi”.

  13. joanna l. permalink
    23/02/2012 8:51 pm

    jak Cie lubie Zorka to to jak okreslasz sposob pisania Frustratki jako ‚bystre literki’ mnie zwyczajnie nieco irytuje, jest w tym jakas denerwujaca poblazliwosc.

    joanna l.

  14. 23/02/2012 9:34 pm

    Dla dla mnie, Joanno, „bystre literki” były sporym komplementem. Ktoś tak parę lat temu nazwał moje pisanki i bardzo mi się to spodobało. Na pobłażliwość bym nie wpadła.

    Jak mi kiedyś powiesz, że w bystry sposób stawiam literki, będzie mi bardzo miło. :)

  15. 23/02/2012 10:19 pm

    Widzisz Zorka – kwestia interpretacji, kwestia odbioru. Nie wszystko co odbieramy jako przykładowe „a” jest odbierane i interpretowane przez innych tak samo.

    A gdy się jest tak jak Ty na świeczniku, trzeba się po stokroć gryźć w język (tfu – klawiaturę), aby nie narobić szkody ani sobie ani innym.

    Dla mnie bystre literki brzmią tak samo jak dla Joanny.

    Niestety :(

    Myślę (wiem), że Frustratka też tych „literek” i pozostałych zdań nie odebrała pozytywnie. Może warto to jakoś sprostować?

  16. ano anonim permalink
    23/02/2012 11:40 pm

    no to przecież cały czas dziewczyna prostuje…Zorka może się tak tłumaczyć w nieskończoność,a przecież padło słowo „przepraszam”.Dajcie temu pokój.

  17. 24/02/2012 1:10 am

    a jakbyś ty, kil, miał okazję wypowiedzieć się jak zorka, po otrzymaniu nagrody, nie powiedziałbyś jakiegoś bucowatego zdania w stylu ‚oni wszyscy niezdarnie taplają się w brodziku mojej zajebistości’? i nie mam nic przeciwko, bo wartość swoją trzeba znać przecież.

    co do wypowiedzi zorki, w żaden sposób mnie ona nie rusza. anie nie wzrusza, ani nie obraża. i popieram ano anonim. trzeba dać już temu spokój i przestać się bawić w ‚co autor miał na myśli’, (nawet jeśli swoją myśl wyjaśnił kilka razy), bo to nie język polski i nie liceum.

  18. 24/02/2012 12:46 pm

    Ciebie nie rusza, ale Frustratkę ruszyło. I o to chodzi z tą empatią, albo mierzysz innych według siebie, albo potrafisz wejść w ich buty.

  19. 24/02/2012 1:26 pm

    Ktoś odesłał mnie do fanpejdżu Frustratki na fb. Nie będę tam jednak niczego prostować. Niech się kręci. Zdania poza kontekstem, wykropkowane (na marginesie: kąsek dla psychologa – dlaczego ominięte te, a nie inne fragmenty), wystawione na strzał poza tłem. Nie sądę, by ktoś z kółeczka pokusił się o kliknięcie do źródła, czy choćby przeczytanie wczorajszych postów. Czarno-biało być musi; tak prościej; przecież – jak uczą studentów – wszyscy jesteśmy skąpcami poznawczymi.
    W sumie funkcję to to spełni zacną – jest i katharsis (np. ożywiła się świętym oburzeniem fabryka-historii, którą zjechałam w mailach, bo owa próbowała pozyskiwać w dość niesmaczny sposób głosy na bloga w konkursie, fuj), jest i poczucie wspólnoty, frustracja zespołowa, poczucie odkrycia jakiejś PRAWDY na temat empatycznej/wrażliwej zorki (…kto wie, może dziewczyna łazi do hospicjum tylko na piśmie, albo w celu pozyskania ckliwych story na bloga), można też chwilę, bezkarnie pojeździć po dełyneryz…
    Żyzliwi życzą, by popsuły mi się oba wygrane laptopy – no niestety, oba już wydałam, więc pudło.

    Same pudła w sumie…

    Kilmorku, ty też pojechałeś; powody znam. Za mało zamieszania wokół „kontrowersyjnej” notki o zorkowni, odsłon ilość marna, nie napuściłam znajomych, twierdząc, że największą karą dla narcystycznych dzieci jest brak uwagi. Ego straciło chwilowo erekcję; mamy bunt na pokładzie. Rozumiem.
    Manipulacja, ktorą przepuszczasz na fb u Frustratki jest jednak marna; pod postem o pannie Marii powoływalam się na wywiad, którego udzieliłam do „Wprost” w kontekście Katarzyny i małej Madzi (prócz hospicjum mam parę innych podwórek), a nie Marii; nazwisko p. redaktor do znalezienia, Małgorzata Ś… (nie pamiętam; nr z zeszłego tygodnia), moje – tym bardziej.

    Zysk z całego tego zamieszania może być jednak nie do przecenienia. Frustratka trochę wyskoczy z frustracji (ze złości/dojrzałości/irytacji/by udowodnić/by się rozwijać – powodów tysiąc), ruszy do przodu, a że ma dobre pióro, napisze fajną książkę, wygra co tam chce.
    Szkoda, że nam się nie udało.
    Sukces dzieli, trudno odpisać na serdeczne maile (trochę ich wyprodukowałam w stronę F wierząc, że można – skutek mizerny; dzieki takim akcjom zyskałyśmy się z Chustką i wskoczyłyśmy w przyjaźń całkiem niewirtualną – dlaczego więc nie próbować?)

    Byłby to cud, gdyby udało się teraz. Ale takie cuda/cudy lubię.
    Kto wie. :)

    Pytasz, Moniko, na fb, czy jesteś przewrażliwiona.
    Jesteś.

    Jak my wszyscy.
    :)
    Uśmiech zupełnie szczery, nie czarno-biały.

  20. 24/02/2012 1:27 pm

    Po co drążycie ten temat? Wiadomo, że to jest tak: Zorka na fali euforii nie zastanowiła się, co może pomyśleć ktoś, kto był bardzo blisko zwycięstwa i kto bardzo chciał wygrać.
    Zorki nie podejrzewam o celowe działanie, a Frustratki mi szkoda, bo przecież sama byłam w dokładnie takiej samej sytuacji, choć dziś chylę czoła przed Tą, z którą przegrałam (całuski Gofer:***). A jak przegrałam z nieszczęsną Molekulką? To dopiero było upokorzenie:D

    W ubiegłym roku też nie było mi do śmiechu, gdy okazało się, że według jurorki mój blog nie był blogiem o walce o życie.
    Ale przynajmniej zrozumiałam, że blog roku należy omijać z daleka.

  21. 24/02/2012 1:47 pm

    Li, ja uwielbiam Twojego bloga.

    Bigos, ten bigos, do dziś noszę po kieszeniach…

  22. 24/02/2012 4:51 pm

    całuski Li **** (przydadzą się nieco na wygładzenie atmosfery).

    Zorka – patrzyłam na Ciebie na Gali, słuchałam Twojego bardzo mądrego przemówienia, a potem patrzyłam na Ciebie na Afterku w międzyczasie podając Ci rękę z gratulacjami i muszę Ci powiedzieć, że Twoje powyższe komentarze są bardzo spójne z moim pierwszym wrażeniem.

    Chciałabym je zmienić. Ale pewnie jak sądzę masz to w nosie :P

    PS. Tak jak Li z ulgą stwierdzam, ze dla mnie mielenie blogowego mięsa przez Onet jest nie dla mnie i dawno poza mną. Człowiek wtedy czuje się dużo lepiej :)

  23. 24/02/2012 4:58 pm

    Czekam na ciąg dalszy, ile można żłopać kawy Fisz?

  24. 24/02/2012 5:13 pm

    Tak, naturalnie. Piąta godzina, to już najwayższy czas.

  25. 24/02/2012 5:18 pm

    a już myślałam, że pusta literatka :D

  26. Amelka permalink
    24/02/2012 7:39 pm

    Ale pozerstwo:P
    Żartuję, cudowny ten blog. Umila mi moje smutne chwile spędzane w Berlinie…

  27. 24/02/2012 11:05 pm

    Rusałko Amelko, zaskoczyłaś mnie swoim spontanicznym wyznaniem, wszak wydawałaś się ikoną szczęśliwości i wyspą radości na kulturalnej mapie Berlina.
    Skąd ten smutek Amelko, skąd? (uwaga: w moim pytaniu brzmi dramatyczna nuta;-)
    A poważnie rzecz biorąc- czytanie tego bloga nie będzie rozwiązaniem męczących Cię problemów, myślę nawet, że wręcz przeciwnie.
    I to moje dziwne uczucie, że gdzie ja, tam Ty. Strach się bać :D

  28. Amelka permalink
    25/02/2012 12:59 pm

    nie chodzilo o twoj blog ale o zorke, uzupelniajac moje komentarze zwroc uwage na brak polskich znakow i pisz do rzeczy

  29. 25/02/2012 3:10 pm

    A Ty może nie pij, Amelciu:P

  30. Kasia permalink
    25/02/2012 6:19 pm

    Czytam komentarze o aferze wyssanej z palca! nie rozumiem ataków na ZORKĘ i w pełni zgadzam się z komentarzem LI, którą serdecznie pozdrawiam!

    P.S. Nie cierpię frustratów! Bez aluzji do „frustratki”, tylko ogólnie ludzi czepiających się wszystkich i wszystkiego.

    „A ja komentarz Zorki odebrałam zupełnie inaczej- jako “okres burzy, naporu i frustracji miałam w szkole średniej”. Po co dopatrywać się w nim drugiego dna?
    Czasem w człowieku narasta bunt, a czasem przychodzi pogodzenie się z życiem, Frustratka jest w okresie buntu, Zorka widocznie miała go wcześniej.
    Nie bądźcie tacy sfrustrowani:)” BRAWO LI!
    czytam dalej komentarze….

  31. Kasia permalink
    25/02/2012 6:26 pm

    http://www.youtube.com/watch?v=C32-kxHIGJs polecam wszystkim na ochłonięcie

  32. Kasia permalink
    25/02/2012 6:31 pm

    spamuję-ale wysłuchajcie do końca-rozgoryczenie powinno minąć

  33. 26/02/2012 7:14 pm

    Chcesz zmienić pierwsze wrażenie, Gofer?
    Znam tylko jeden sposób, trzeba się lepiej poznać:
    zorka7@gazeta.pl

  34. Anja permalink
    27/02/2012 7:56 am

    Kilka „refleksji” „krowy”, która Wasze środowisko obserwuje z zewnątrz, zatem teraz (w przeciwieństwie do ostatniego weekendu) ma więcej dystansu do zaistniałych w dziale komentarzy wydarzeń.
    „Ten blog ma być okazją do śmiechu i nieszkodliwych kpinek, szkoda że zrobiło się bagienko z błotem” (Li)
    Skoro tydzień temu było tu „bagienko z błotem”, to jak w takim razie nazwać to, co się dzieje tutaj w tym tygodniu?
    Mam w głowie kilka określeń na to, co Szanowna Redakcja zrobiła, ale ponieważ nie chciałabym być nazwana „niedoruchaną rurą”, to zamiast używać niecenzuralnych słów po prostu opiszę, co sądzę na temat tego, co się tu dzieje.
    Przepraszam za przydługi wstęp, ale uważam, że nie tylko redakcja ma prawo do tego, aby pisać kilkuczęściowe prologi. Mój wstęp przynajmniej rzeczywiście jest wstępem, a nie refleksjami chamskiego Redaktora na temat tego, w jaki sposób powinni zachowywać się zwycięzcy i przegrani.

    Czy zdaniem Redakcji nadawanie tytułu „Wstęp do ojca Leona” notce, która w rzeczywistości jest procesem urządzonym m.in. osobie, która może nie jest może „kryształowo czysta” (kto z nas jest???) ale na pewno jest kimś niezwykle wartościowym.
    Nie mnie oceniać poziom literacki bloga Zorki, nie mnie oceniać, czy zasłużyła na zdobyte nagrody czy nie…ale mogę chyba ocenić to, czy taka osoba jak Zorka powinna być rozliczana z każdego pojedynczego słówka, tylko po to aby pan Kilmore mógł się pokazać od trochę lepszej strony niż zazwyczaj.
    Sama nigdy nie pracowałam w hospicjum i choć wolontariuszką jestem od prawie 10 lat, to nie wyobrażam sobie tego, jak absolutnie niesamowitym człowiekiem trzeba być, żeby zdobyć się na takie poświęcenie dla innych ludzi.
    Tylko ten jeden fakt – to, że Zorka robi to, czego wielu z nas (z różnych powodów) nie jest w stanie robić, zasługuje moim zdaniem na traktowanie z szacunkiem i nierozliczanie jej na forum tego syfu, jakim jest „pełna kultura”. A już na pewno zasługuje na to, aby móc wyrazić swoje zdanie na temat innych blogów w sposób szczery.

    Drodzy blogerzy i blogerki, kim do cholery (za przeproszeniem oczywiście) jest pan Kilmore, że pozwalacie mu tak jątrzyć w Waszym środowisku?
    Na razie wiem tylko tyle, że jest samozwańczym ekspertem od empatii, człowiekiem, który za tak samo słuszne uważa wyzywanie kogoś od „niedoruchanych rur” i ocenianie z perspektywy wszechwiedzącego wzoru moralności, co wolno zwycięzcom i przegranym
    Co ta … Redakcja takiego w życiu osiągnęła, że ma prawo nie tylko chamsko zjechać zwycięzców konkursu „blog roku” (odmawiając im prawa do wyrażenia szczerej opinii na temat innych blogerów) ale też manipulować, doprowadzać do nieporozumień…
    Dlaczego „nieblogerowi” wolno o F. napisac, co mu się żywnie podoba? Dlaczego Li może napisać „Aha, a do mnie F. nie przemawia, zbyt przerysowana jest i przez to mało autentyczna, nawet jak na kategorię blogów literackich”, a Zorka prawa do takiej oceny nie ma.
    Zdaniem Pana od „niedoruchanej rury” ma się ugryźć w język i siedzieć cicho w kącie ze łzami w oczach, bo F. nie wygrała?

    Jeszcze nigdy w życiu nie spotkałam się z taką sytuacją jak tutaj. Idealne studium tego, jak doprowadzić do wzrostu popularności własnego bloga kosztem uczuć innych ludzi.

    Kilka pytań do redakcji (liczę na odpowiedź w części 7 wstępu do Ojca Leona):
    Czy zdaniem Szanownej Redakcji Zorka nie ma prawa asertywnie wyrazić swojego zdania na temat innego bloga? Czy może jest tak, że jedynie Pan Kil może krytykować innych ludzi i rozliczać ich z pojedynczych słówek napisanych w momencie, kiedy nadmiar endorfin powoduje, że trochę łatwiej niż zwykle przychodzi nam mówienie o niektórych rzeczach wprost, „bez owijania w bawełnę”?
    Czy w naszym kraju nadal musi panować zasada, że zwycięzca ma o wiele mniej praw w tym zakresie niż przegrany?
    Moim zdaniem ktoś kto odniósł sukces wcale nie jest zobligowany do tego, żeby „gryźć się w język”. Wręcz przeciwnie, bardzo mnie ciekawiło to, co Zorka myśli na temat innych blogerów (i dziękuję jej za wyrażenie swojej szczerej opinii).
    Może skończmy z tą hipokryzją pt. „jak wygrałaś, to o swoich „przeciwnikach” mówisz albo dobrze, albo w ogóle”.
    Czy istnieje jakaś niepisana zasada, że osoby, które nie zwyciężyły w konkursie Onetu, muszą być oceniane w taki sposób, aby nie daj Boże nie urazić ich uczuć, natomiast o zwycięzcach można pisać, co nam tylko przyjdzie do głowy, rozliczając ich z każdej pojedynczej wypowiedzi? (o donoszeniu Frustratce już nie wspomnę – myślałam, że to głównie dzieciaki w przedszkolu zamiast spróbować rozwiązać jakiś konflikt polubownie, lecą do swojego kolegi i skarżą…)
    Czy to, że ktoś nie wygrał, oznacza, że automatycznie znajduje się pod parasolem ochronnym i nie można o takiej osobie złego słowa powiedzieć?
    Będę panu Kilowi wdzięczna za jakąkolwiek inną odpowiedź niż „spadaj krowo”, „… niedoruchana ruro” lub cokolwiek innego w tym stylu.

    PS Podziwiam Redakcję za talent manipulatorski. Kariera w polityce stoi przed panem Kilem otworem.

  35. 27/02/2012 8:29 am

    Anja, na litość B(l)oga, odpuść, a już na pewno pozwól Zorce na samodzielną obronę, świetnie sobie poradzi, serio, serio:)
    I nie przywołuj moich słów na potwierdzenie swoich tez, bo czuję się wyróżniona, a to stoi w sprzeczności z prezentowaną przeze mnie skromnością i nieśmiałością.

  36. Anonim permalink
    27/02/2012 11:08 am

    Nikt nikomu nie odbiera prawa do oceny. Tyle, że zupełnie inaczej wygląda jeśli ocenia ten, kto głównie tym zajmuje się na swoim blogu, a inaczej jeśli ocenia ten, który ocenie jest poddawany. Zorka pojawiła się tu przy okazji wpisu o Pannie Marii i o ile pamiętam i wtedy właśnie po raz pierwszy wypowiedziała się na temat bloga Frustratki jeszcze w fazie trwania konkursu. Można odebrać to tak: a co pan krytyk sądzisz o o moim blogu , halo, tu jestem! No i za czas jakiś pojawiła się notka poświęcona Zorkowni. Prawo do oceny ma każdy, przede wszystkim juror, no może jeszcze jeszcze osoby nie bezpośrednio związane z konkursem. Natomiast wypowiadanie się przez uczestników konkursu na temat tego co piszą ich konkurenci w trakcie trwania rozgrywek, jest delikatnie mówiąc mało eleganckie , żeby nie powiedzieć bez klasy.To samo dotyczy komentarzy po. Z całym szacunkiem dla bloga Zorkownia, ale uważam że Zorka mogła sobie darować niektóre wypowiedzi. Klasyczny bąk puszczony w towarzystwie. Inna sprawa komentowanie faktu puszczenia bąka.Jedni przemilczą, drudzy zaakcentują, co kto lubi.

    – Henryku, niestety nie możesz więcej przychodzić do nas w gości.
    – A czemuż to? – pyta Henryk.
    – Ostatnio jak u nas byłeś, zginęło nam 150 złotych.
    – To niemożliwe, ja nie zabrałem. I co, nie znalazło się?
    – Znalazło, ale niesmak niestety pozostał.

    :-)

    Joanna

  37. Anonim permalink
    27/02/2012 11:16 am

    P.S
    Jestem za zmianą formuły konkursu na Blog Roku. Powinno być tak , jak przy okazji Oscarów: to szanowna kapituła wybiera kandydatów do Oscara. Jak się okazuje sms-y to jedna wielka lipa. Proszę obejrzeć filmik na Youtube: Ojciec Leon dziękuje za nagrodę, ale palmę pierwszeństwa przyznaje Maćkowi, bo to Maciek dostał najwięcej sms-ów. Pani Maruszeczko spuszcza nieśmiało głowę.

    Joanna

  38. 27/02/2012 5:11 pm

    @ anja

    Błąd jaki popełniłaś w tym swoim długaśnym wywodzie polega na tym, że zapomniałaś, że wszyscy ludzie są równi i mają takie same prawa. Czyli Każdy z nas może wyrazić swoją opinię, i każdy z nas ma prawo odnosić się do opinii wyrażonych przez innych.

    W tym przypadku, wygrani mogą mówić co chcą, przegrani mogą mówić co chcą, no i ja oczywiście też mogę sobie gadać co chce.

    Innymi słowy, wszyscy możemy robić co chcemy, a jeśli zrobimy coś głupiego, to na pewno znajdzie się ktoś, kto nam o tym powie.

    Na pocieszenie (bo widzę że strasznie przeżywasz ten cały konkurs na blog roku) przyznam ci nagrodę za najdłuższy komentarz jaki pojawił się na tym blogu. Jeszcze nie wiem co to będzie za nagroda, ale na pewno wymyślę coś fajnego.

  39. 28/02/2012 1:20 am

    NOWA CENNA PUBLIKACJA NA NASZEJ STRONIE – ZAPRASZAMY DO CZYTANIA:

    Harmonogram planów światowej elity:

    https://filmyprawdy.wordpress.com/2012/02/27/harmonogram-planow-swiatowej-elity/

    “Wszystko to czego nie mówią Ci ,którym opłacasz abonament”

  40. Anja permalink
    28/02/2012 7:54 am

    @Li: Wiem, że moje komentarze mogą sugerować, że jestem mało spostrzegawcza;) ale wierz mi, że przeczytałam zarówno notkę Kila, jak i komentarze pod nią i zauważyłam, że Zorka potrafi się bronić samodzielnie. Nie przeszkodziło mi to jednak w dojściu do wniosku, że mogę swoje trzy grosze dorzucić;) Z logiki miałam 4, więc mam prawo się mylić w takich kwestiach;)
    Przepraszam za kilkakrotne zacytowanie Cię. Akurat w tym komentarzu odwołałam się jedynie do Twoich wypowiedzi z „forum” pod poprzednim postem. Myślałam, że mogę się posłużyć tymi kilkoma zdaniami, które uznałam za „dobro wspólne” Pełnej Kultury i ich czytelników;) Ale przyjmuję do wiadomości, że sobie tego nie życzysz. Nie powtórzy się to już więcej:) „serio, serio:)” (to był naprawdę ostatni raz:), wbrew pozorom, potrafię czytać ze zrozumieniem)
    Z tą nieśmiałością to chyba troszkę przesadziłaś. Nie wiem, jak to wygląda w twoim życiu prywatnym, ale w blogosferze raczej nie sprawiasz takiego wrażenia. Co do skromności, to akurat się z Tobą zgodzę. Nie zauważyłam jakichś szczególnych jej przejawów;) ale mojej uwadze nie umknęło to, że wydajesz się być taktowną i mądrą osobą. Doszłam więc do wniosku, że jest bardzo prawdopodobne, że jesteś też skromna (wspominałam, że mam problemy z logiką;))
    No dobra..zauważyłam słowo „prezentowaną”…domyślam się zatem, że skromność i nieśmiałość to tylko taka kreacja na potrzeby blogosfery;)
    Przepraszam za zacytowanie jednego słowa, mam nadzieję, że zakaz obejmuje tylko cytowanie pełnych wypowiedzi;)

    @Pani Joanna: Dziękuję za komentarz. Podane przez Panią fakty były mi znane, ale nie zmienia to tego, że z chęcią przeczytałam, co Pani na ten temat sądzi.

    @Kilmore: Dziękuję za odpowiedź. Nie będę się wdawać z dyskusje na temat „równości”, bo napisałabym komentarz kilkakrotnie dłuższy niż ten powyżej i Redakcja znowu musiałaby mi jakąś „nagrodę” przyznać;)

    Teraz bardziej na serio:
    Co do wytykania sobie błędów, głupoty i innych tym podobnych rzeczy, to nie odnoszę wrażenia, że możemy się tu takimi kategoriami posługiwać. Owszem, są rzeczy, które mi się tu nie podobają, ale jednocześnie uważam, że jest to interesujące „miejsce w sieci”. Gdybym tak nie uważała, to nie marnowałabym swojego czasu na pisanie komentarzy akurat tutaj.
    Natomiast są momenty, kiedy wydaje mi się, że Redakcja stara się sprawy BARDZO SZARE przedstawić jako „czarno-białe” i niestety robi to w moim odczuciu w sposób niedelikatny, a nawet przekraczający pewne granice (np. uwaga „Przecież i tak dzięki naszemu blogasiowi jesteśmy znani jako osoba wypełniona empatią po czubek nosa” była moim zdaniem absolutnie poniżej pasa).
    Wracając do „błędów” itp. to chodzi mi o to, że nie rozwiązujemy tutaj zadań z matematyki na poziomie liceum, gdzie jest jedna dobra odpowiedź. Ani w wypowiedziach Redakcji, ani wśród komentujących nie widzę żadnych przejawów „głupoty”, jednak jest pewne że różnimy się w ocenie wielu spraw i reprezentujemy różny poziom wrażliwości. Ale akurat to najczęściej mi się podoba, choć nie ukrywam, że czasami również bardzo denerwuje..czemu daję wyraz w „długaśnych wywodach”.

    Co do obiecanej „nagrody”;) chciałabym mieć pewien wpływ na jej formę.
    Pani Joanna w swoim komentarzu pod poprzednią notka napisała:
    „Kiedyś dawno temu były jaskinie. W jaskiniach tych żyły sobie istoty. Mówiono o nich ludzie światła.Bardzo bym sobie życzyła, żeby tacy ludzie jak Ojciec Leon nie opuszczali swoich miejsc po to , Niżeby ukazać się w świetle reflektorów. Oni mi są potrzebni właśnie tam, w tych jaskiniach”
    W związku z tym w ramach „nagrody”, chciałabym się dowiedzieć, jakie jest zdanie Redakcji na ten temat. Domyślam się, że kiedyś nadejdzie ten czas, kiedy dowiemy się, co Redakcja myśli o blogu ojca Leona…chciałabym zatem, żeby w którejś z kolejnych notek pojawiło się również odniesienie do postawy zaprezentowanej przez Panią Joannę (żeby nie było niedomówień – postawy, z którą się nie zgadzam, ale którą szanuję).

  41. Anonim permalink
    28/02/2012 12:37 pm

    Rzecz dzieje się w sądzie:

    – Baco, proszę odpowiedzieć dlaczego zabiliście swoją żonę?
    – yyy….
    – Pytam po raz kolejny, no więc ? może źle gotowała?
    – eee…
    – Nie dbała o dzieci? Proszę w końcu odpowiedzieć!
    – A, bo jakoś tak ogólnie męcząca była.

    Joanna

  42. 28/02/2012 3:47 pm

    Koleżanka do Jasia :

    – Pobawimy się w szkołę?
    – Dobra, ale ja będę nieobecny

  43. wizzgaa permalink
    29/02/2012 11:13 am

    Ależ Kil ….jeśli ktoś nie miał szans usłyszeć o Jezusie to wniosek ,że nie osiągnie zbawienia jest nieuprawniony. Nawet jeśli ktoś tak twierdzi to znaczy,że sobie twierdzi . Nie podejrzewajmy Boga o brak logiki .Pozdrawiam.

  44. 29/02/2012 11:50 am

    Bóg posługuje się inną logiką niż nasza. Nikt nie wie jaka ona jest. Pozostaje trzymać się tego, co napisano w świętych księgach:

    „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony; kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,16)

  45. wizzgaa permalink
    29/02/2012 12:16 pm

    Ale skrupulant . Pamiętasz ? KTO WIĘCEJ OTRZYMAŁ TEN SUROWIEJ BĘDZIE ROZLICZONY , od tego więcej się wymaga . Sądzisz ,że Bóg może być niesprawiedliwy ? Nie przyjęłabym / ja w każdym razie/ takiego boga.A biblijna przypowieść o pracownikach winnicy – jeden dotelepał się łaskawie do roboty za pięć dwunasta > i też dostał zapłatę . Boża logika jest pewnie korzystniejsza dla ludzi niż logika samych ludzi . Twój cytat odnosi się do osób , które mogły, miały szansę na wiarę- boski prezent ale z jakiegoś powodu nie przyjęły .Długo by można.

  46. Anonim permalink
    29/02/2012 4:05 pm

    Przychodzi baba do lekarza:

    – Panie doktorze, bardzo łupie mnie w krzyżu
    – Tak ma być droga pani, właśnie ma łupać w krzyżu.
    – Ale ja tego nie wytrzymam.
    – Nie ma pani innego wyjścia, przykro mi.
    – Może jakaś rehabilitacja?
    – Właśnie jest pani w trakcie rehabilitacji.

    ;-)

    Joanna

  47. 09/04/2013 11:54 am

    Wygląda to tak: wygrywanie i przegrywanie z honorem jest trudne – to już napisałeś i szkoda żebym dalej to rozwijała, bo i tak nic mądrzejszego nie wymyślę.
    Ale… (musi być ale) czy się wygrywa, czy się przegrywa potrzebny jest kopniak w du… duszy zadek.
    Co mam na myśli?
    Tyle tylko, że idąc na dno (morale i niemoralne) trzeba kubła zimnej wody na głowę, aby zmienić kierunek. A wspinając się na szczyt niezbędny jest zimny wiatr oczy, co by je czasem przymknąć i nie oślepnąć od własnego blasku.
    Taka refleksja mnie naszła po wczorajszym ‚kopniaku’ od mojego dobrego, mało znanego znajomego.

    Guzik z pętelką – każdy ma chwile, kiedy na taki medal właśnie zasługuje.
    Amen.

  48. 09/04/2013 11:57 am

    Bardzo mi się ta notka nie(za)długa podoba. Tak akurat na nią trafiłam, w takim akurat momencie, kiedy to guzik z patelką dostać powinnam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: