Skip to content

Koniec i początek (part two)

07/06/2013

Łzy, czyli rozwinięcia ciąg dalszy:

Tatę widziałem płaczącego raz. Było to w dniu kiedy razem z eN zdecydowaliśmy się utworzyć nasze własne maleńkie dwuosobowe państwo. Pan o szarej twarzy podał nam na wyświeconej poduszce dwie obrączki przetopione ze złota po obrączce ślubnej mojego dziadka i wizerunku Matki Boskiej należącej do mojej teściowej.

Ja powiedziałem:

– Tak,

A tata wyjętą z kieszeni marynarki chusteczką obtarł łzy które nagle pojawiły się w kącikach jego oczach.

Amen.

Ja, jak dotąd płakałem raz, było to w chwili kiedy rozpoczęła się historia życia mojego syna. I jak się zapewne domyślcie jej początek, był jednocześnie jej końcem.

Pani pielęgniarka podając mi dziwnie wyglądające nożyce i spytała:

– Chce pan przeciąć pępowinę?

Powiedziałem, że tak.

Pępowina, nie licząc długości, przypomina szyjkę kurczaka, lub ewentualnie nasze najgorsze koszmary nocne dotyczące tasiemców.

Choć dla ułatwienia miejsce cięcia było oznaczone dwoma kolorowymi klipsam,  wcale nie było to łatwe zadanie.

Kiedy skończyłem, pielęgniarka spytała:

– Czy pan płacze?

Odkręciłem głowę w drugą stronę i powiedziałem, że nie.

Było to oczywiście wierutne kłamstwo.

Ale na to nic nie poradzę, mówienie prawdy nigdy nie było moją mocną stroną.

Jeśli chodzi o łzy, to wyglądają tak:

Lza

Nic więcej, jak jeden, z widocznych gołym okiem, rezultatów zero-jedynkowych reakcji elektro-chemicznych zachodzących w naszych pięciu kilogramach gąbki nasiąkniętej krwią.

 

Reklamy
2 Komentarze leave one →
  1. 14/06/2013 7:44 am

    W świadomości mam zachowane kilka momentów, kiedy płakałam:
    – jak zmarł Jan Paweł II (wiedziałam podświadomie, że zaraz odejdzie mój dziadek ateista, którego ściśle wiązałam z Papieżem. Kto to wie dlaczego?)
    – jak zginął mój kolega
    – jak syn chorował i nie zdrowiał długo
    – jak Anno Domini 2012 miałam coś na kształt depresji, chyba…

    …reszta to reakcja łzawienia przez Ciebie opisana. Reakcja na ból zęba, który powodował spazmy ciała. Reakcja po przestającym działać znieczuleniu po cesarce, po… więcej nie pamiętam.

  2. 21/06/2013 3:45 pm

    Ja nie wiem czy nie jestem egoistą jeśli chodzi o płakanie. Ogólnie to rzadko mi się zdarza tak serio płakać, może raz na parę lat, raz na rok? Natomiast zdarza mi się to w chwilach kiedy jest mi naprawdę źle, ale w środku. Natomiast przy takich wydarzeniach z życia, na pogrzebach itp nigdy mnie do płaczu to nie doprowadzało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: